geronimo28
06.03.06, 16:24
Jak wspominacie emocje sportowe w tamtym czasie. Nie było mnie jeszcze na
świecie, gdy polska reprezentacja piłkarska zdobywała złoto olimpijskie w
Monachium. Nie pamiętam złotego skoku Wojciecha Fortuny, ani sukcesu piłkarzy
na Mistrzostwach Swiata w RFN w 1974 (wtedy miałem rok). Pierwszą moją
świadomą imprezą był hiszpański mundial w 1982 roku. Mecz Polska - Belgia (3
bramki Bońka) będą pamiętał chyba zawsze. Potem z zainteresowaniem oglądałem
olimpiadę zimową Sarajewo'84. Polacy wtedy nie zdobyli żadnego medalu (w
porównaniu z tym, tegoroczne 2 medale w Turynie, to sukces niebywały), ale
startował jeszcze były mistrz świata Józef Łuszczek. Najlepiej - o ile
pamiętam - wypadła panczenistka Erwina Ryś-Ferens. Letniej olimpiady w Los
Angeles tak, jakby nie było, z wiadomych przyczyn...
Pamiętam też skoki z wielkim MAttim Nykaenenem (chyba tak się to nazwisko
pisze;)?) Wtedy dla Polski skakał Piotr Fijas, jako jedyny. Piłkarze
pomęczyli się jeszcze w Meksyku (1986 rok, schyłek PRL), a potem - od 1990,
aż do 2002 - Nie kwalifikowali się do mistrzostw świata.
A szał związany ze sztandarową imprezą kolarską - Wyścigiem Pokoju? Zawsze w
tym okresie robiliśmy swój wyścig grając na chodniku w kapsle:)A popołudniu
obowiązkowa transmisja w TV lub radiu. W radiu (PR I) słuchałem też realacji
z polskich ligowych boisk piłarskich.
Z polskich sportowców najbardziej niezawodny był chyba motorowodniak Waldemar
Marszałek, który wygrywał wszystko.