maglara
25.11.06, 13:49
Pamietam, ze czasami pukaly i prosily o szklanke wody - najczesciej. Mama
szla po wode wczesniej zamykajac drzwi. Mnie uczyla zebym nigdy im drzwi nie
otwierala. Ale razu pewnego otworzylam bez patrzenia w judasza, spytaly czy
jest mama i tata jak odpowiedzialam negatywnie poprosily znowu o ta
przyslowiowa szklanke wody. Ja zatrzasnelam drzwi i zaczelam krzyczec
zlodziejki, zlodziejki... Uciekaly po schodach az szum szedl.
Wczesniej krazyla taka historia w zwiazku z cygankami, ze chlopiec otworzyl
drzwi, cyganki po upewnieniu sie ze jest sam wparowaly do mieszkania, chlopca
zamknely w wersalce rozkladanej tam, gdzie sie posciel chowalo i chlopczyk
sie udusil. rodzice po przyjsciu z pracy szukali go caly dzien i noc, dopiero
po otwarciu skrzyni w tapczanie - znalezli go uduszonego. czy to prawda nie
wiem, ale taka dlatego byla moja reakcja na cyganki.