Dodaj do ulubionych

Bizuteria w PRLu

17.05.07, 14:59
Rodzimej produkcji nie przypominam sobie. W sklepach Jubilera wiekszosc
bizuterii byla wstawiona w komis za co Jubiler pobieral 25% komisowego.
Czasami miewali cos z importu np. nawet ladne wyroby z Chin. Srebrne
pierscionki z prawdziwymi koralami. Obowiazywaly zaswiadczenia z USC aby nabyc
obraczki slubne. Pamietam mode na olbrzymie, zlote pierscionki z syntetycznymi
kamieniami przywozone ze Zwiazku Radzieckiego. Zreszta wiekszosc wyrobow byla
stamtad przemycana.
Czytalam rowniez autentyczna historie o tym jak pewnego konesera
zainteresowaly pierscionki srebrne z olbrzymimi szafirami rodem z Chin w
sklepie Chinka w Warszawie. Nabyl jeden i polecial sprawdzic kamien poniewaz
nie byl pewien czy jest autentyczny. Okazalo sie, ze tak. Facet wrocil i
wykupil cala partie czyli sztuk 20. Oczywiscie pierscionki byly za bezcen.
Okazalo sie, ze prawdopodobnie wydlubano kamienie z guzikow kaftana mandaryna
myslac, ze to jakies szkielka. Ot uroki komunizmu.
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Bizuteria w PRLu 17.05.07, 16:41
      moi rodzice pierscionki z "brylantem" przywozili z ZSRR. Owszem przemycali, bo
      ojciec lykal jeden i po powrocie szedl na dzialke odzyskac ten skarb. Jeden
      pierscionek musial zwrocic koszty podrozy, drugi dopiero dawal dochod. Oprocz
      tego przywozili grube, zlote obraczki, ktore potem przerabiali u znajomego
      jubilera na ladniejsze wyroby. Co najdziwniejsze mimo nawiezienia tego badziewa
      z ZSRR, oni nigdy nic nie sprzedali, po prostu chomikowali gdzies w schowkach w
      domu.
    • babiana Re: Bizuteria w PRLu 17.05.07, 17:37
      Maz mojej przyjaciolki pojechal po zloto z wycieczka do ZSRR. Zona nakupowala mu
      wiele wyrobow na sprzedaz.Po uplynnieniu towaru zakupil tam brylant, ale nie
      polknal tylko umiescil w wiadomym miejscu. Na granicy mial pecha poniewaz ruscy
      wzieli go do kontroli osobistej i wyciagneli mu ten pierscionek. Przyjechal
      zalamany. Zona chyba jeszcze bardziej przezyla te strate.
      • tamsin Re: Bizuteria w PRLu 17.05.07, 18:09
        moja kolezanka z liceum opowiadala jak jej rodzice wracali z polknietym
        brylantem z ogranizowanej wycieczki. Jedli kolacje w restauracji i jej ojciec
        wypil sobie na zdrowie i niestety poszedl do ubikcji. Po przyjezdzie matka
        czekala na ten brylant, az ojciec sobie przypomnial ten fatalny wieczor.
        Rozwiedli sie niedlugo po tym.
    • hajota Re: Bizuteria w PRLu 17.05.07, 22:05
      babiana napisała:

      > Rodzimej produkcji nie przypominam sobie.

      Była. ORNO - bardzo ładne, artystyczne wyroby ze srebra.
      A pamiętacie "biżuterię" czeską z Jablonexu?
    • babiana Re: Bizuteria w PRLu 17.05.07, 23:22
      Pewnie, ze pamietamy. Nosze do tej pory broszke mojej mamy z czerwonego korala z
      lat 50. i nie zdarzylo sie aby ktos nie zwrocil na nia uwagi. Chyba kazda Polka
      miala perly z Jablonexu
      Obecnie widzialam w Polsce wyroby Jablonexu, ale tamta sprzed lat chyba byly
      ladniejsze. Mozliwe tez, ze wygladaly lepiej na wyglodnialym rynku i stad takie
      wrazenie.
    • klara551 Re: Bizuteria w PRLu 18.05.07, 01:34
      Hej! Chyba myślisz o złocie ,bo wyroby srebrne były wspaniałe/mam chyzia na
      punkcie srebra od 30 lat/Teraz dopiero jest tandeta. Mam egzemplarze unikatowe
      z lat 70-80.
    • klara551 Re: Bizuteria w PRLu 18.05.07, 01:37
      Ja jeszcze raz o biżuterii ,mam wyroby ze srebrnego filigranu, mam wyroby z
      masą perłową i ręcznie robione łańcuchy z tamtych lat. Biżuteria srebrna była
      dostępna i wspaniała. Niestety aktualne ceny nie odzwierciedlają jej urody
      • tamsin Re: Bizuteria w PRLu 18.05.07, 20:31
        gdy moda byla najbardziej kiczowata (lata 80-te) pamietam, ze furrore robila
        sztuczna bizuteria przywozona z Czechoslowacji. Dziewczyny wkladaly sobie we
        wlosy tiary, potrojne naszyjniki, brazoletki na przegubach obydwu rak. Mialo to
        przypominac brylanty oprawione w biale zloto lub platyne, oczywiscie bylo to
        szklo wsadzone w aluminium (? nie jestem tego aluminium pewna, ale te tiary i
        inne mozna bylo latwo naginac do rozmiaru glowy ;-). Mialo to swoja nazwe (ta
        bizuteria) niestety nie pamietam jej.
    • babiana Re: Bizuteria w PRLu 18.05.07, 21:48
      Złoto w Polsce Ludowej

      "W czasach PRL metale szlachetne, a głównie wyroby ze złota i platyny, były
      kojarzone z klasą posiadaczy – kapitalistów. Powszechnie uważano, że kobieta
      socjalistyczna nie powinna zdobić się „świecidełkami” z metali i kamieni
      szlachetnych

      ...że jej moralność powinna być wyzwolona od chęci posiadania drogocennych
      wyrobów jubilerskich. W takiej sytuacji nie było warunków do odbudowy i rozwoju
      polskiego jubilerstwa."
      Pewnie dlatego krolowalo srebro(wyroby wykonywanie recznie przez artystow
      plastykow byly rzeczywiscie ladne). Zloto jesli to tylko 14 karatowe.Wlasciwie
      polskie tradycje jubilerskie zostaly w czasach PRLu prawie calkowicie wytepione.
      Sztuczna bizuteria rodzimej produkcji byla koszmarna.
    • agulaszek Re: Bizuteria w PRLu 19.05.07, 00:54
      Nikt tu jeszcze nie wspomniał o słynne biżuterii z Jablonexu, mam do tej pory
      kilka sztuk po mamie
      • letalin Re: Bizuteria w PRLu 21.05.07, 11:22
        agulaszek napisała:

        > Nikt tu jeszcze nie wspomniał o słynne biżuterii z Jablonexu, mam do tej pory
        > kilka sztuk po mamie

        Dwa dni przed Tobą wspomniano ...
        Jablonex był nawet darmowo reklamowany w
        jednej z kronik filmowych. Mam takie wspomnienie z dzieciństwa.
    • cereusfoto Re: Bizuteria w PRLu 22.05.07, 11:08
      Ja pamiętam czeski JABLONEX. Niezły kicz a la brylanty. Poza tym chodzą mi po
      głowie wyroby z rodzimego plastiku; bransoletki cenkie w kilku odcieniach np.
      fioletu, różu ( nosiło się na ręce całą gamę kolorystyczną ), klipsy typu
      guziki ( płaskie plastikowe w różnych kolorach ).
      • horpyna4 Re: Bizuteria w PRLu 23.05.07, 10:32
        A ja pamiętam taką aferę, chyba za późnego Gierka. Firma państwowa sprzedawała
        złotą biżuterię z importowanymi szmaragdami, które były sztuczne, a sprzedawała
        w cenie prawdziwych i z poświadczeniem ich prawdziwości. Dowcip polegał na tym,
        że partyjne urzędasy, które o jubilerstwie nie miały zielonego pojęcia, ale za
        to były namaszczone przez władze do wszelkich rozmów handlowych, ucieszyły się,
        że mogą coś sprowadzić po niższej cenie i cieszyły się z własnej gospodarności.
    • minerwamcg Re: Bizuteria w PRLu 31.08.07, 12:46
      Prawdać to, korale z Jablonexu, które babcia kupiła sobie na wesele wuja mam do
      dzisiaj :)
      Mama miała z tego samego źródła prześliczną broszkę.
      Powalająca była natomiast plastikowa biżuteria. Serduszka, kółeczka, jaskółki,
      delfiny, kwiatki... broszki, klipsy, spinki do włosów, bransoletki. We wczesnych
      latach 80. wszystko w obowiązkowych kolorach bordo/lilaróż. Miałam tego chłamu
      całe sterty.
      Póżniej pojawiły się broszki i wisiorki z modeliny - okrągłe lub owalne, z
      misterną kompozycją różyczek i innych drobnych kwiatuszków, niektóre nawet
      całkiem trwałe.
      Spore powodzenie miała też biżuteria wykonana własnoręcznie z materiałów
      zastępczych. Kto jeszcze pamięta, jak trzeba było uprażyć makaron gwiazdki
      (wprzódy zdobywszy go w sklepie), żeby zrobić sobie korale z mnóstwa
      nawleczonych na nitkę gwiazdeczek w różnych odcieniach brązu? Pamiętam, jak
      zrobiłam sobie "indiański" naszyjnik z oszlifowanych pracowicie i
      polakierowanych bezbarwnym lakierem kawałków korka. Były też naszyjniki z zębów
      nutrii. W latach 80 wybuchło też szaleństwo agrafek - nosiło się ich po
      kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt, każda owinięta cienkim kabelkiem innego koloru.
      A biżuteria religijno-patriotyczna? Krzyże powyginane misternie z gwoździ
      kowalskich, szlifowane z kawałków korzenia, noszone obowiązkowo na rzemyku.
      Sprzedawane pokątnie czarne krzyżyki z orłem w koronie. Takiż krzyżyk srebrny, u
      prywatnego jubilera, oglądany z nabożeństwem, bo bardzo drogi - ale i z
      satysfakcją, że facet się nie boi tego mieć jawnie w sprzedaży...
      • nataszsza Re: Bizuteria w PRLu 02.10.07, 10:59
        moja mam tez miał biżuterię z jabloneksu, jeden naszyjnik z pereł w kolorze
        starego złota przerobiłam sobie i używam go w miarę potrzeb. Nawiazując do
        biżuterii sobie robionej to pamiętam naszyjniki z kości z szyjek kurczaka,
        oczyszczało sie te kości lakierowało i nawlekało na rzemyk, zawiązywało na szyi
        • nurse_manager Re: Bizuteria w PRLu 03.10.07, 16:35
          W moich poczatkowych czasach zawodowych, bralo sie dreny od kroplowek
          (grawitacyjne, o jakichs tam glupich pompach nikt nawet wtedy nie snil, pierwsza
          prymitywna pompe zobaczylem chyba w 1982), splatalo, nawlekalo na nic jedwabna i
          zanurzalo w jodynie. Efekt - tzw; "bursztyny".
        • tamsin Re: Bizuteria w PRLu 03.10.07, 18:24
          no jak juz wspominamy o wlasnorecznie robionej bizuterii, to chyba
          kazdy w podstwowce przeszedl okres robienia korali dla mamy.
          Najczescie byly one robione z mydla z gliceryny i jarzebiny. Te z
          jarzebiny lakierowalo sie bezbarwnym lakierem do paznokci.
          • zuzanka79 Re: Bizuteria w PRLu 20.10.07, 23:47
            Mi przy okazji roznych PRL-owski wspominanek mama przypomina jak
            wyslala mnie do kiosku po "Kobiete i Zycie" - ktora pani kioskarka
            specjalnie dla niej w podpisanej sznorowaniej teczce zawsze
            zostawiala, a ja poszlam nie do tego kiosku i zamiast gazety
            przynioslam jej broszke z modeliny. Dostalam ja razem z laurkami i
            innymi pamiatkami z mojego dziecinstwa w prezecie slubnym.
          • zwierze_futerkowe Re: Bizuteria w PRLu 21.02.08, 17:31
            Hehe, pamiętam, jaką zgrozą przejmowały moją mame naszyjniki z kości kurczaka!
            :) A kiedyś, może z 8 czy 9 lat wtedy miałam, pojechałam na wakacje do krewnych
            i kuzynka sprezentowała mi na urodziny korale z... makaronu. To było cudo: długi
            sznur gęsto nanizanego makaronu w kształcie malutkich gwiazdeczek. Ten makaron
            prażyło się na patelni na różne odcienie brązu; wymagało to i cierpliwości, i
            wyczucia, żeby nie spalić. Kiedy wróciłam do domu, była sensacja wśród
            koleżanek, bo w moich stronach nikt tego nie znał, nawet nie było takiego
            makaronu w sklepach!
    • yanga Re: Bizuteria w PRLu 21.12.07, 18:27
      Był okres robienia korali z farbowanej kukurydzy i innych ziaren
      jadalnych. Przodowały w tym studentki ASP, to one wprowadziły tę
      mode. Takie korale były bardzo długie, okręcało się je kilka razy, a
      noszone do modnych wtedy sukienek-worków.
      Ale przedmiotem największego pożądania była srebrna biżuteria z
      ORNO, o której wspomniała Hajota. Chłopaki ciułały na nią kasę, bo
      była bardzo droga, dziewczyny raczej sobie same nie kupowały. ORNO
      miał własny styl, do dziś ta biżuteria jest rozpoznawana. Mam kilka
      rzeczy, a największą furorę dotąd budzi wielki pierścionek z
      zielonym chryzoprazem w kształcie ludzkiego oka.
      • ewa9717 Re: Bizuteria w PRLu 21.12.07, 19:10
        Tak, ORNO było piękne, robiło wrażenie nawet na zachodnich gościach.
        A poza tym bursztyny. Był czas (lata siedemdziesiąte?), ze co druga
        chodziła sieczką bursztynową różnej długości na szyi.
        • yanga Re: Bizuteria w PRLu 21.12.07, 21:34
          Ale bursztyny nigdy nie wyszły z mody, dalej są chętnie noszone,
          chociaż może nie w postaci sieczki. Sieczka dziś to na nalewkę
          raczej ;-)
    • aldonaplackowska Re: Bizuteria w PRLu 31.12.07, 11:51
      A moja kloeżanka robiła z modeliny mnóstwo zwierzątek (w formie
      kolczyków). Miałam nawet robaczki (pulchne i różowe). Nie udało mi
      się dostać pereł z Jablonexu, nosiłam przeróbki z tych po mamie (a
      nawet pomiemieckich!).
    • cromwell1 Re: Bizuteria w PRLu 22.02.08, 08:34
      zlote zeby to tez bizuteria
      podobnie jak dzisiaj sygnety;)

      na wystawach sklepow jubilerskich poczesne miejsce zajmowal zegar "Czajka"
      w krysztalowej oprawie
      i porozrzucane radzieckie zegarki
      czasem zdarzyla sie wyjatkowo piekna ruhla:)

      za gierka sytuacja sie polepszyla
      pokazywaly sie atlantiki
      citizeny
      tissoty

      ponadczasowe jednak
      byly male srebrne lyzeczki w gustownym tekturowyn pudelku
      opatulonym czerwonym aksamitem
      z herbem miasta
      najczesciej krakowa i gdanska;)

      pzdr.
      • eboniet Re: Bizuteria w PRLu 26.02.08, 14:54
        te zlote zeby tez mi sie kojarza z PRL:-)
        moja mama miala piekny pierscionek z ORNO, ktory moglam od czasu do
        czasu "ponosic" - niestety, zgubilam go w morzu - zsunal mi sie z
        palca (byl duzo za duzy) przy skakaniu przez fale...
        Piekna srebrna bizuterie rodzimej produkcji mozna bylo kupic od
        producentow np. w Gdansku (niektore z tych firm istnieja do tej
        pory).
        a czy ktos pamieta kwas chlebowy? Moja babcia robila go zawsze na
        swieta wielkanocne. Pamietam jedynie, ze uzywalo sie do jego
        produkcji chleba razowego i rodzynek, a trzymalo w malych butelkach
        po oranzadzie z tymi charakterystycznymi korkami w metalowej
        obudowie. Czasem te korki strzelaly pod cisnieniem. Jednego roku cos
        sie babci produkcja kwasu nie udala i cala bateria butelek
        wystrzelila (niemal rownoczesnie), kipiac zawartoscia na cala
        kuchnie...
    • joolanta "korale" z makaronu 26.02.08, 15:06
      ... opiekało sie makaron gwiazdeczki w piekarniku a potem na nitkę,
      bardzo ładne(dlugie) czasmi wychodziły a i "kolory" w zależności od
      ich przypieczenia były różne, poza tym z pestek.
      Pamiętam "piękne" pierścionki do kupienia przed kościołem, takie
      podłużne ze szklanym oczkiem.
      a "prawdziwą" biżuterie można było zrobić czy tez przerobić u
      jubilera. Mam taki "wymarzony" pierścień z rubinem.
    • czekolada72 Re: Bizuteria w PRLu 06.03.08, 11:51
      Jablonex – hmmm, z tamtych czasow pozostalo dosc duzo tejze
      biżuterii po babci i powiem Wam, ze bardzo wysokiej jakości, jest
      fantastyczna imitacja. Nie wiem jak potem było, ale kolejny etap, to
      sam początek lat 90-tych, gdy nabyłam sobie kilka brozek na Śląsku
      cieszyńskim – imitacja kamieni wysokiej klasy! Jak z tym dzis i
      jakiej klasy to produkcja – to nie wiem.

      ORNO – mama uwielbiała srebro i ma mnóstwo pierścionków, wisiorów,
      bransoletek budzących zachwyt do dzis, i jeszcze to, ze to nie była
      masówka!

      Bursztyny, nie tylko sieczka, ale piekne okazy oprawne w srebro,
      niejednokrotnie warte majatek, za którymi przepadali obcokrajowcy.

      Bizuteria z Modliny – produkowała na prezenty i na uzytek rodzinny
      moja mama, specjalizowala się w broszkach z różyczkami w jednej
      tonacji kolorystycznej, mam taka jedna w tonacji granatowej do dzis 
      A jeszcze się robiło np. broszki z roztopionego plastiku (nad ogniem
      kuchenki gazowej) efekt niesamowity, ale w trakcie – smrod
      nieziemski.

      Bransoletki plastikowe w jednej gamie kolorystycznej – zostalo mi
      kilka od bialej do fioletowej

      „Cudo” - gruba skorzana bransoleta nabijana cwiekami

      Korale drewniane – takie jak obecnie powróciły

      „Brylantowy” diadem godny księżniczki , oprawny w metal posiadam, a
      jakze!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka