babiana
17.05.07, 14:59
Rodzimej produkcji nie przypominam sobie. W sklepach Jubilera wiekszosc
bizuterii byla wstawiona w komis za co Jubiler pobieral 25% komisowego.
Czasami miewali cos z importu np. nawet ladne wyroby z Chin. Srebrne
pierscionki z prawdziwymi koralami. Obowiazywaly zaswiadczenia z USC aby nabyc
obraczki slubne. Pamietam mode na olbrzymie, zlote pierscionki z syntetycznymi
kamieniami przywozone ze Zwiazku Radzieckiego. Zreszta wiekszosc wyrobow byla
stamtad przemycana.
Czytalam rowniez autentyczna historie o tym jak pewnego konesera
zainteresowaly pierscionki srebrne z olbrzymimi szafirami rodem z Chin w
sklepie Chinka w Warszawie. Nabyl jeden i polecial sprawdzic kamien poniewaz
nie byl pewien czy jest autentyczny. Okazalo sie, ze tak. Facet wrocil i
wykupil cala partie czyli sztuk 20. Oczywiscie pierscionki byly za bezcen.
Okazalo sie, ze prawdopodobnie wydlubano kamienie z guzikow kaftana mandaryna
myslac, ze to jakies szkielka. Ot uroki komunizmu.