03.03.08, 22:43
Pierwsze kartki to na cukier, gdzieś w połowie lat
siedemdziesiątych.Pamiętam protesty, ze tak mało dają, a było 2 kilo
na łeb miesięcznie. Do dziś w głowę zachodzę: czy wtedy rzeczywiście
tak dużo słodziliśmy? Dziś, jesli nie robię przetworów, to kilo
cukru starcza mi na rok, a może i dłużej.
I mydło. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale była chyba przydzaiałowa
kostka na człowieka raz na dwa miesiące? Gdyby nie maminy zwyczaj
pchania mydła do szaf, byłoby z nami kiepsko...
Do dziś mam między bielizną i łaszkami spore zapasy. W razie czarnej
godz8iny :-)))
Co pamiętacie z kartkowych czasów?
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Na kartki 04.03.08, 00:08
      ewa9717 napisała:
      > Co pamiętacie z kartkowych czasów?

      Pamietam z dziecinstwa w latach 80 te bladorózowe albo zielonkawe karteczki, te
      rytualy po sklepach, certolenie sie z prawidlowym odcinaniem, handel wymienny
      (ja ci kartki, ty mi to), pamietam ze na kartkach napisane bylo 100 gramów mieso
      (aczkolwiek tego basniowego, mitycznego produktu nie bylo w sklepach), chyba
      jeszcze mozna bylo na kartke dostac jakis detergent czy proszek? Oraz to, co na
      kartkach interesowalo mnie najbardziej, czyli kulki czekoladopodobne :D
    • czekolada72 Re: Na kartki 06.03.08, 12:27
      Pamietam, jak sie chodzilo do takiego baraku po kartki
      Pamietam, ze na kartki bylo mnostwo artykułow
      Pamietam, ze kwitł handel kartkami
      Pamietam, ze jadac na wczasy jeszcze ok lat 87-88 trzeba bylo dodac
      w recepcji iles tam kartek na mieso
      Zas zwlaszcza pamietam cyrki z benzyna na kartki i 2 parami obuwia -
      czyli np kalosze i tenisowki do szkoly
      • ewa9717 Re: Na kartki 06.03.08, 16:16
        Były też kartki na wódę i papierosy. Te na papierosy wykorzystywałam
        (tylko swoje!), natomiast całą resztę rodzice skrzętnie co miesiąc
        wykupywali, po jakimś czasie w iich sypialni stały rzedy półlitrówek
        jak w dobrze zaopatrzonym monopolowym, z nocnych stolików woniało
        tabacznie. Wszystko poszło, gdy dostałam swoje pierwsze mieszkanie,
        bo zaden fachowiec nie chciał pracować za złotówki, natomiast
        za "walutę" procentowo-nikotynową chętnie :-)))
        • luccio1 Re: Na kartki 28.03.08, 19:12
          W roku 1983 miałem całą szufladę biurka wypełnioną "klubowymi". W ciągu kilku
          lat następnych wszystko rozeszło się "na fachowców".
    • luccio1 Re: Na kartki 06.03.08, 19:07
      Kiedy w r. 1983 Ojciec św. miał przyjechać po raz drugi, na tę "okoliczność"
      jakoś tak z początkiem kwietnia '83 "uwolniono" masło spod kartek.
      Potem, w lipcu, kartki na masło natychmiast przywrócono, argumentując, że "wykup
      okazał się zbyt duży".
    • aankaa Re: Na kartki 06.03.08, 23:08
      do dziś nie wykupiłam przydziałowych butów :))
      katastrofą był przydział na proszek do prania. Sąsiedzi zbierali
      kartki żeby kupić worek jugosłowiańskiego (?) proszku i rozważyć go
      pomiędzy sobą
    • marywita Re: Na kartki 10.03.08, 12:30
      Miałam za mało papierosów. Czasem coś się udało uhandlować za cukier ale w
      wiekszości zostawały papierosy "z metra" lub skręty.
      Miałam maszynkę do skręcania i wieczorami skręcałam choć...
      czasem też nie było z czego
    • luccio1 Re: Na kartki 27.03.08, 20:50
      Na sam koniec została mi połowa niewykupionej kartki na mięso
      na lipiec 1989.
    • luccio1 Buty na kartki. 29.03.08, 19:29
      Buty zimowe, kupione w r. 1983, wytrzymały zaledwie jedną zimę:
      1983/84.
      Pod koniec tej zimy zepsuły się tak, że żaden szewc nie chciał się podjąć naprawy.

      (Buty, kupione w r. 1995, noszę - po wielu naprawach - do dziś).
      • ewa9717 Re: Buty na kartki. 29.03.08, 20:10
        Buty zimowe kupione na kartki nie chcą się rozlecieć do dziś, są
        uzywane w czasie przekopywania ogródka. Buty zimowe (drogie, dobrej
        firmy) kupione w zeszłym roku są do d..., odbarwiły się przy
        pierwszym zetknięciu ze sniegiem, przemakają.
        • sarah_black38 Re: Buty na kartki. 29.03.08, 22:28
          Moj brat (wówczas nastolatek) zrobił samodzielny zakup butów -
          jesieną zamiast zimowych kupił tenisówki. Myślałam,że mama zatłucze
          go ścierką. Nie pamiętam,czy je odmieniła, bo przecież nie chodził
          zimą w tych szmaciakach.Dziś jak to opowiadam córce to nie moze
          uwierzyć w takie opowiastki z życia wzięte.
          • woman-in-love Re: Buty na kartki. 30.03.08, 18:45
            najfajniej było, jak chciałam na "mięso z kością" kupić kurczaka.
            Nie wolno! Tak postanowiła wojskowa rada! rzekła sroga
            sprzedawczyni. Na to ja niesmiało, że kurczak też ma kości. Nie
            pomogło :/
            I drugi incydent: na kartke alkohol chciałam kupić wino, lecz
            niestety: wino było (zdaje się) za papierosy. Mimo, że też alkohol.
    • syswia Re: Na kartki 30.03.08, 18:53
      benzyna: niebieska i zolta
      i kilomentrowe kolejki pod stacjami, kiedy rzucili ... :(
      • woman-in-love Re: Na kartki 31.03.08, 09:49
        a taksówkarze, który mieli większy przydział spylali kartki (lub paliwo) i mogli
        spokojnie spać. Nota bene - moi sąsiedzi trzymali w piwnicy pełne kanistry
        benzyny na zapas.
        • tamsin Re: Na kartki 31.03.08, 15:46
          woman-in-love napisała:
          - moi sąsiedzi trzymali w piwnicy pełne kanistry
          > benzyny na zapas.

          Znam pare, ktora miala takie zapasy benzyny w altance na dzialce,
          juz w czasach po PRL-u! Widac, ze pewne nawyki nie umieraja szybko.
          Niestety tragicznie to sie skonczylo, bo te zapasy im wybuchly i
          kobieta zmarla z oparzen. Facet chyba sie wylizal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka