14.04.08, 22:09
Któz nie zasmiewał się z Kobuszewskiego i ..(zapomniałam) z roli fachowców?
Ale na żywo nie było do smiechu. Zarówno z PRL-u jak i teraz królami życia są
wciąż hydraulicy. Ale murarze też są niezli. Dziś miał jeden przyjść, ale się
"rozchorował". Pamiętacie jakieś fajne zdarzenia z fachowcami?
Ja pamietam, jak kiedyć (miałam ok. 5 lat) malarz prosił, abym potrzymała mu
pędzel. Wyciągnęłam ręke, a on umazał mnie farbą i bardzo go to rozśmieszyło.
Uroczy, nieprawdaż?
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Fachowcy 14.04.08, 22:19
      ja chyba juz kiedys pisalam o malarzu, ktory malowal naszym znajomym
      cale mieszkanie. poniewaz bylo to w "ciezkich" czasach, czesc jego
      zaplaty miala byc w pollitrowkach wodki. Znajomi jakos te wodke
      zalatwili i schowali do pieca kaflowego (latem malowal) ale ten
      jakos te wodke wyczul i obciagnal w czasie malowania. Po malowaniu
      znajomi ustawili stol i na nim kielbase na zagryche i oczywiscie te
      wodke z pieca. Po nalaniu jej do kieliszkow omal sie nie zaksztusili
      woda ktora ten malarz nalal do butelek.
      • ewa9717 Re: Fachowcy 14.04.08, 22:23
        A w skeczu orócz Jana Kobuszewskiego był jeszcze Wiesław Gołas.
        I wężykiem, panie majster, wężykiem!
    • luccio1 Re: Fachowcy 15.04.08, 09:53
      Pamiętam malarzy w domu - podśpiewujących pod nosem:

      Wódzia, wódzia
      wódzia musi być!
      Gdy nie ma wódzi
      człowiek się nudzi...
      • woman-in-love Re: Fachowcy 15.04.08, 09:56
        a na przykład - szewców znałam fajnych. Byli słowni i mili; wcale nie pili ani nie klęli "jak szewcy". Nota bene - w podstawowej szkole nauczyciele straszyli: jak nie będziesz się uczył to pójdziesz na szewca.
        • tamsin Re: Fachowcy 15.04.08, 13:42
          po drodze do szkoly byl zaklad szewski, zaraz nad spozywczym.
          Pracowalo tam dwoch facetow - jeden starszy "majster" i jego
          podopieczny "karzel". Prawie codziennie jak milismy ten spozywczy to
          karzel wychodzil z niego z pollitrowka pod pacha, czesto
          odbieralismy buty po szkole (tak okolo poludnia lub pierwszej po
          poludniu) i majster juz o tej porze spal ululany w swojej kanciapie.
    • brunosch Re: Fachowcy 15.04.08, 15:42
      Kobuszewski z Gołasem mieli skecz w Kabareci Dudek, ale radiowi Fachowcy to
      Jonasz Kofta i Friedman.

      I ich hymn:

      Przez cały kraj
      Idziemy dwaj,
      czy słońce, czy deszczyk, czy słota
      Potrzebna jest, czy chce ktoś czy nie,
      Słynie z usług fachowa robota.
      • monikate Re: Fachowcy 15.04.08, 19:57
        Tak, nadal są królami życia. Nienawidzę fachowców, no nienawidzę! A
        wciąż się musze przed nimi płaszczyć :(
        Kran mi dzisiaj walnął w kuchni, a hydraulik Wiesio może przyjść
        dopiero jutro... nie wiem, z jakim skutkiem. Tyle, że mam go
        przywieźć i odwieźć swoim samochodem.
        W tym temacie PRL ma się znakomicie, jak nie lepiej.
      • yanga Re: Errata i uzupełnienie 15.04.08, 22:10
        (...)
        Czy słońce czy śnieżek czy słota,
        Niezbędna jest, czy chce kto czy nie
        W pionie usług fachowa robota.
        Czy to sens ma
        Kląć, że ten świat
        Z kiepskiego zrobiony surowca?
        Bo dobry Bóg zrobił, co mógł,
        Teraz trzeba zawołać fachowca!
      • minerwamcg Re: Fachowcy 16.04.08, 02:38
        Oczywiście, że Kofta i Friedmann. A w ogóle to nie teoryzuj,
        docent :)))
      • quba Re: Fachowcy 16.04.08, 16:41
        brunosch napisał:

        > Kobuszewski z Gołasem mieli skecz w Kabareci Dudek, ale radiowi
        Fachowcy to
        > Jonasz Kofta i Friedman.
        >
        > I ich hymn:
        >
        > Przez cały kraj
        > Idziemy dwaj,
        > czy słońce, czy deszczyk, czy słota
        > Potrzebna jest, czy chce ktoś czy nie,
        > Słynie z usług fachowa robota.


        jakos tak to było

        v
        Przez cały kraj, / idziemy dwaj, / czy słońce czy śnieżek czy
        słota! / Niezbędna jest, / czy chce ktoś, czy nie, / w pionie usług
        fachowa robota. / Czy to sens ma / kląć, że ten świat / z kiepskiego
        zrobiony surowca? / Bo dobry Bóg / już zrobił, co mógł, / teraz
        trzeba zawołać fachowca!
    • luccio1 Re: Fachowcy 15.04.08, 22:53
      Doświadczenie tamtego czasu uczyło, że rzemieślnik pracujący oficjalnie w
      koncesjonowanym zakładzie, albo w spółdzielni - zawsze spieprzy robotę, jeśli
      tylko będzie mógł - i jeśli z góry nie powie, że się nie da...
      Pamiętam problem z założeniem nowych zamków do teczki - r. 1969 (koniec mojej
      VIII klasy):
      najpierw pan rymarz orzekł, że tu się nie da nic zrobić; poszedłem do innego -
      kazał zamki kupić i przynieść sobie, to zamontuje; termin dał dwutygodniowy...
    • luccio1 Re: Fachowcy 15.04.08, 23:10
      Można też zauważyć, i warto, że nie przypadkowo komuna pozwalała zachowywać, ba
      nawet zachęcała do zachowywania tradycji sięgających średniowiecza, jak np.
      strzelanie do kura... ("Bractwo Kurkowe" w Krakowie reaktywowano zaraz po
      październiku 1956) - czy udział cechów w procesji Bożego Ciała, albo z Wawelu na
      Skałkę i z powrotem w niedzielę po św. Stanisławie...
      Skąd inąd czystym średniowieczem były "zakresy czynności" wpisywane
      poszczególnemu właścicielowi warsztatu do "karty rzemieślniczej" - całkiem jak w
      średniowieczu i w ogóle w czasach staropolskich, kiedy to zapadały uchwały rady
      miejskiej (Senatusconsulta) w sprawie, co jeszcze wolno robić kowalowi, a co już
      tylko ślusarzowi; co jeszcze ślusarzowi, a co już tylko zegarmistrzowi - i czy
      krawiec ma prawo obszyć płaszcz sukienny futrem, czy też to należy tylko i
      wyłącznie do kuśnierza?
      • horpyna4 Re: Fachowcy 16.04.08, 10:12
        To, co było wolno, a czego nie, to dziś się w pale nie mieści.
        Jubilerzy mieli zakaz robienia czegokolwiek z platyny i
        jakiegokolwiek dłubania w platynie. Jak ktoś miał starą, uszkodzoną
        biżuterię, to nie mógł jej legalnie naprawić.
        Oczywiście prace ze złotem też wymagały specjalnej koncesji. A nawet
        ze srebrem!
        Kiedyś trafiłam podczas urlopu do sklepiku rzemieślniczego z wyrobami
        z bursztynu. Były piękne, ale srebra wolno było temu rzemieślnikowi
        używać tylko do kolczyków, po kawałku drucika. Nie wolno było mu nic
        robić ze srebra, więc pierścionki miały oprawki ze stali...
    • yanga Re: Fachowcy 16.04.08, 11:47
      A jednak nie wszędzie tak jest. Kilka dni temu zaczęło mi dość
      intensywnie kapać spod licznika na wodę. Była sobota, więc
      przygotowałam się mentalnie na zmienianie misek z wodą do
      poniedziałku. Zadzwoniłam pod numer umieszczony w gablotce na klatce
      schodowej. Pani w słuchawce krzyknęła: "Ojej! Już dzwonię do
      hydraulika!" I rozłączyła się, żeby nie tracić czasu. Kwadrans
      później zajechał na rowerku pan hydraulik, błyskawicznie wymienił
      uszczelkę, nie wziął ani grosza i jeszcze życzył miłego dnia.
      Zostałam z rozdziawioną gębą i do dziś nie mogę się pozbierać!
      Działo sie to w Warszawie, na Ursynowie.
    • luccio1 Re: Fachowcy 16.04.08, 20:30
      No i koncesjonowany warsztat jakiejkolwiek branży zawsze starał się wyglądać jak
      najbardziej dziadowsko, tak jakby od kilku lat tam nie zastukano palcem w
      ścianę, żeby cokolwiek poprawić -
      - aby tylko nie dobili domiaru...
      • woman-in-love Re: Fachowcy 17.04.08, 12:54
        Fachowcy - rzemieślnicy zwani byli "prywatną inicjatywą", przy czym wydżwięk
        tego słowa był nieprzyjemny, kryła się wtym nuta podejrzliwości. Podobnie, jak
        ogrodnicy zwani zawistnie: badylarzami.
        • ewa9717 Re: Fachowcy 17.04.08, 16:47
          A "szpagatową inteligencję" pamiętacie?
    • plater-2 Re: Fachowcy 02.08.13, 21:00
      Pamietam czasy, gdy nie wolno bylo posiadac zlota i dewiz.


      A malarza pamietam, malowal nam mieszkanie i opowiadal, ze wlasnie malowal u jakiejs "K,", kazala sobie pomalowac sufit na czarno w zlote wzory !!!
      To bylo okolo 1967 ! Bylam zbulwersowana. W najsmielszych marzeniach...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka