Dodaj do ulubionych

czy jest mozliwe?

15.04.08, 17:09
Zeby ktoś był komunistą i jednocześnie porządnym człowiekiem?
Niejednokrotnie w dzieciństwie słyszałam taką kwestię: partyjny, ale prządny
człowiek. Do tej pory nie mam zdania. Ale bardziej skłaniam się do opinii, że
to sprzeczność sama w sobie.
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: czy jest mozliwe? 15.04.08, 17:20
      "Partyjny, ale porządny" - znaczyło tylko tyle:
      nie świni, jeżeli nie musi (a w ramach tego "nieświnienia" tu i ówdzie pomoże...).
      Nic więcej.
      (No bo: jeśli partia kazała - taki człowiek nie miał wyjścia; potem się wił i
      tłumaczył: rozumiecie, no musiałem!).
      • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 15.04.08, 17:39
        no dobrze, ale samo zapisanie się do PZPR godziło w tych, co tego nie zrobią(np.
        Zbigniew Herbert, który głodował)
    • imagiro Re: czy jest mozliwe? 15.04.08, 18:02
      najpierw mi powiedz co rozumiesz pod haslem "komunista" ...to tak
      niejasne jak "chrzescijanin" ...
      • mallard Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 14:24
        imagiro napisał:

        > ...to tak niejasne jak "chrzescijanin" ...

        To bardzo jasne akurat!
        Chrześcijanin - "Chrystusowiec" - człowiek Jezusa Chrystusa.
        To człowiek, który wierzy, że Jezus Chrystus jest jego zbawicielem.
        Tyle! :)

        Pozdrawiam
    • horpyna4 Re: czy jest mozliwe? 15.04.08, 20:55
      Wiesz, znałam takie przypadki.
      Komunista wileński, ideowiec. Po wojnie otrzymał jakieś stanowisko
      typu sędzia, trafiały do niego różne sprawy. W zasadzie nie były
      polityczne, ale za Bieruta można było każdą, nawet niezawinioną,
      niegospodarność podciągnąć pod politykę. Facet robił, co mógł, żeby
      ludzi ratować i nawet się mu to udawało. Wielu ludzi zawdzięcza mu
      życie. To chyba był porządnym człowiekiem?
      Inny przypadek, czasy już nieco późniejsze. Świetny lekarz i dobry
      organizator (miasto powiatowe) dostaje propozycję - może zostać
      dyrektorem nowego szpitala. Ale jest to niejako sprzedaż wiązana:
      musi wstąpić do PZPR. Początkowo się nie zgadza, ale jednak ulega
      prośbie swoich kolegów, którzy chcą z nim pracować, a nie z jakimś
      kmiotem przyniesionym w teczce.
      Oczywiście wielu by tak nigdy nie zrobiło, odczuliby to jako
      upapranie się w goownie. Na przykład dla mnie, czy dla moich
      bliskich, byłoby to nie do pomyślenia. Ale patrząc na sprawę bez
      emocji, widać, że była z tego korzyść dla społeczeństwa. Dlatego
      nie osądzam takich ludzi.
      • yanga Re: czy jest mozliwe? 15.04.08, 21:56
        Znałam mnóstwo takich przypadków. Moja przyjaciółka znalazła się w
        sytuacji opisanej przez Horpynę - chodziło o stanowisko naczelnej
        pielęgniarki ZOZ-u powiatowego. Przez wiele lat dzięki niej służba
        zdrowia w tym mieście chodziła jak w zegarku i dziś, nadal ludzie ją
        tam szanują (jest już emerytką). Znam też i taki: zgrana załoga
        pewnego instytutu ubłagała kolegę, żeby zgodził się zostać I
        sekretarzem POP. Bo wszyscy go znali jako porządnego faceta i
        wiedzieli, że nie zrobi nikomu świństwa.
        Inna moja bliska koleżanka była córką przedwojennych działaczy PPR -
        absolutnie kryształowych ludzi. Cóż to był za wspaniały dom!
        A w ogóle - wystarczy przeczytać wspomnienia Stefana Mellera,
        Jarosława Abramowa, Jacka Kuronia...
    • fettinia Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 11:52
      Jest mozliwe.Mialam to na "swoim podworku".Stojac na czele duzego zakladu w
      tamtych czasach nie bylo innego wyjscia tylko trzeba bylo byc partyjnym.Nie
      wspomne o roznych zawirowaniach rodzinno-narodowosciowych...
      Do dzisiaj wszyscy wspominaja mojego Ojca jako wlasnie porzadnego
      czlowieka..nigdy nikogo nie skrzywdzil a wrecz przeciwnie..
    • hajota Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 12:22
      Powiem krótko: tak, możliwe. Znałam niemało takich osób.
      Imagiro zadał rozsądne pytanie, nad którym warto się zastanowić. Nie zawsze
      partyjny był komunistą, i vice versa.
      Warto też brać pod uwagę, kiedy kto wstąpił. Ta subtelna różnica między kimś,
      kto zapisał się do partii w październiku 1956 r., a kimś, kto wstąpił na fali
      pomarcowej w 1968. Krążył wtedy dowcip: "Dlaczego tylu ludzi wstępuje do partii?
      - Bezpartyjni oczyszczają swoje szeregi".
    • minerwamcg Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 12:41
      Tak i nie. Jak w czasie wojny każdy Polak miał "swojego" porządnego
      Niemca (wszyscy Niemcy to wiadomo swołocz, ale ten jest wyjątkowy!),
      przed wojną każdy antysemita miał "swojego" porządnego Żyda (wszyscy
      Żydzi to parchy, ale ten mój jest uczciwy), tak i za komuny każdy
      antykomunista miał "swojego" porządnego komunistę. A komunista jak
      komunista... Przekonanych i "z powołania" było jak na lekarstwo -
      pozostali byli większymi lub mniejszymi oportunistami, większymi lub
      mniejszymi karierowiczami, większymi lub mniejszymi tchórzami,
      większymi lub mniejszymi zwolennikami radzenia sobie za cenę
      koncesji etycznych... Oczywiście, być mniejszym
      oportunistą/karierowiczem/tchórzem jest lepiej, niż większym, co do
      tego nie ma wątpliwości. Dobrze by jednak było, żeby nie było
      również wątpliwości co do tego, że
      oportunistą/karierowiczem/tchórzem najlepiej nie być wcale. Nawet
      całkiem malutkim.
    • the_dzidka Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 14:27
      Komunistą i porządnym człowiekiem to był na przykład mój dziadek.
      Ale on był KOMUNISTĄ, a nie komuchem - z tego powodu nawet się
      przesiedział przed 1956 rokiem, a potem pracował na łopacie, bo
      pracy dla niego nie było.
      Ale owszem, znałam wielu porządnych ludzi "partyjnych". Bez
      przesady, przecież większość partyjnych to nie żadne swołocze, tylko
      zwykli ludzie.
      A znowuż moja kuzynka należała do partii z przekonań - ona naprawdę
      wierzyła w to wszystko, co im gadali. Dobijała już 50-tki, kiedy
      doszła do wniosku, że była strasznie głupia i naiwna...
      • ewa9717 Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 15:41
        To tak jak bezpartyjni - nie znaczy, ze z rozdzielnika byli
        porządnymi ludźmi. Zresztą, w deklaracjach poziom ukatolicznienia
        sięga nadal ponad 90%, a ...
        • germanio Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 18:10
          Jest mozliwe:) Moj dyrektor z podstawowki. Partyjny komunista wojujacy... Partia
          mu tak ufala, ze latem 1982 roku pojechal w delegacje do Francji. Nikomu nie
          zrobil krzywdy, wszyscy go szanowali. Kazda wypowiedz zaczynal od "przepraszam..
          i prosze.." Na pogrzebie byly tlumy.
          • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 18:48
            No dobrze, a czy ktoś z was czytał "Rachunek partyjnego sumiena"
            (Chyba Wacława Bieńkowskiego) Ta wnikliwa ksiązka analizuje twmat i
            po jej lekturze juz nie jesteśmy tacy pewni....
            Co oznacza bycie komunistą: przyjęcie warunku uczestnictwa w
            uprzywilejowanej grupie "równiejszych". Równie wartościowi pod
            względem fachowym Polacy nie będa mogli dostąpić wyższych stanowisk,
            realizować się życiowo, równiez prywatnie, ponieważ nie sprzedali
            się. Mówię nie o naiwnych idealistach, ale koniunkturalistach,
            którzy przyjęli barwę czerwoną i miano "towarzysza" aby wypłynąć.
            • cromwell1 Re: czy jest mozliwe? 16.04.08, 19:47
              kobieto z calym szacunkiem
              musisz grzebac w pomyjach
              kto ci dal prawo osadzania innych
              dobrze wiesz ze wsrod bezpartyjnych rowniez zdarzaly sie kanalie
              moze nawet czesciej
              a takie szufladkowanie partyjny
              harcerz
              zetemesowiec
              podpada mi pod jakis amok
              zupelnie jak na zebraniu zbowidu


              pzdr.
              • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 13:00
                Tak, muszę grzebać w pomyjach, ponieważ mój umysł domaga się zbilansowania
                rachunków życiowych. Nigdy nie poszłam na współpracę z żadną agentura ani
                przybudówką komunistyczną, a teraz zastanawiam się, czy zachowanie twarzy,
                honoru, własnej godności miało sens? Wyrzekłam się wielu szans, któte wymagałyby
                chocby niewiwlkiego zeszmacenia sie. Oto, dlaczego muli mnie ten temat. Poniewaz
                w tej chwili wszystko wydaje się "cacy"
                • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 13:04
                  Mieliśmy profesora, który czasem niechcący podczas egzaminu chwytał studentkę za
                  kolano. Niektóre udawały, że nic nie zauważają , dostawały lepsze oceny, inne
                  protestowały - ze szkodą dla "średniej". I co powiesz? To jest bez znaczenia?
                  Dla mnie ma duże znaczenie.
                  • ewa9717 Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 16:50
                    A jaki związek ma ten tani świntuszek z minionym ustrojem?
                • cromwell1 Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 18:15
                  w czerwcu minie 19 lat
                  od pamietnej daty
                  wyrzeklas sie wielu szans
                  mialas czas i sposobnosc zeby szanse wykorzystac
                  wykorzystalas?
                  raczej watpie
                  czujesz sie lepsza ze nie nalezalas do komuszych organizacji
                  gratuluje samopoczucia
                  tylko nie wciskaj komus ideowych tekstow

                  po przewrocie przewinely sie przez scene poltyczna
                  tabuny takich "bezpartyjnych"
                  chocby ostatni wicepremierzy
                  sama wyciagnij wnioski:)

                  pzdr.

                  • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 19:02
                    odpowiadam Ewie: taki związek, że - aby wypłynąć, osiągnąć sukces - nie
                    wystarczyło być dobrym w swojej specjalności, ale też nieco "dać ciała". Kto nie
                    przyjął tego warunku - zostawał za bramą.
                    • woman-in-love do Cromwella 17.04.08, 19:04
                      nie zamierzam tutaj opisywać mojej story of life ani sprowadzać tematu do mojej
                      indywidualnej sytuacji. Widzę problem w szerszej perspektywie.
                    • ewa9717 Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 21:19
                      woman-in-love napisała:

                      > odpowiadam Ewie: taki związek, że - aby wypłynąć, osiągnąć sukces -
                      nie
                      > wystarczyło być dobrym w swojej specjalności, ale też nieco "dać
                      ciała". Kto ni
                      > e
                      > przyjął tego warunku - zostawał za bramą.

                      Rany Julek! Naprwdę przesadzasz. Studiowałam w latach
                      siedemdziesiatych, miałam mnóstwo znajomych, ale nie słyszałam, zeby
                      jakaś dziewczyna dała się obmacywać, zeby mieć wyższą ocenę z czegoś
                      tam w indeksie. Pewien pan doktor pchający sie z łapami dostał od
                      kolezanki w paszczę, sprawa trafiła do dziekana, doktorek poszedł
                      na "urlop".
                      Rozumiem, że wraze siły stosowały rózne paskudne metody, żeby złamać
                      itp. róznych ludzi, ale tak naprawdę szary szeregowiec przed takimi
                      wyborami moralnymi na co dzień nie stawał, a jesli jaka panienka
                      dała dupy za wyższą ocenę, to jeszcze nie swiadczy, ze była ofiarą
                      ustroju.

                    • horpyna4 Re: czy jest mozliwe? 18.04.08, 10:07
                      Masz rację, ale częściowo. Zależało to przede wszystkim od
                      specjalności. Nauki ścisłe, czy inżynieria, dawały pewną
                      niezależność. Ale już np. artyści plastycy mieli przechlapane, bo
                      ocena ich pracy była bardziej subiektywna. Co nie zmienia faktu,
                      że byli wśród nich tacy, którzy nie ubabrali się podlizywaniem
                      ówczesnym władzom. Ceną była np. odmowa wydania paszportu i
                      niemożliwość skorzystania z zagranicznych stypendiów. A w latach 50 -
                      60 kontakt ze sztuką światową wymagał wyjazdów dużo bardziej, niż
                      obecnie.
                      • woman-in-love @fettinia 18.04.08, 14:05
                        właśnie staramy się nie pakować wszystkich do jednego wora; o ile zauważyłaś -
                        jest to analiza pewnej dramatycznej sytuacji u progu życia. Piszesz
                        "krzywdzące". Jeszcze 6tego brakowało, żeby wszystko odkreślić "grubą kreską" i
                        uznać, że właściwie, nie ma o czym mówić.
      • croyance Re: czy jest mozliwe? 13.05.08, 20:30
        Moj dziadek byl patologicznie uczciwym komunista-ideologiem. Wierzyl
        w komunizm calym sercem i stosowal sie do wszystkich zasad wrecz
        religijnie (np. chodzil piechotana uniwerek, gdzie wykladal, zeby
        solidaryzowac sie z klasa pracujaca, ktora nie ma samochodow etc.)
        • croyance Re: czy jest mozliwe? 21.05.08, 20:46
          Jeszcze dodam, ze moja mama z kolei - corka dziadka - nigdy nie
          nalezala do partii. W ogole byla bardzo autystyczna i pewnie nawet
          nie wiedziala, w jakim zyje ustroju. Nie wychowywala sie w domu
          rodzicow, ale swoich dziadkow, i nie miala zadnego prawie kontaktu z
          rodzenstwem.
    • luccio1 Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 21:11
      W przypadku mojej Mamy odmowa wstąpienia w latach 50. do ZMP oznaczała
      zamknięcie drzwi kariery uniwersyteckiej zaczynającej się od asystentury.
      Zamknięcie okazało się skuteczne na zawsze - gdy przyszedł rok 1989, Mama była
      już na progu emerytury...
      No i nie poradzę - czuję dyskomfort widząc różnych, co się potem ponawracali,
      witali Ojca Świętego... (a zaczynali od gonienia pod czerwonym krawatem).
      • kawitator Re: czy jest mozliwe? 17.04.08, 22:38
        Jestem wystarczająco stary aby móc sie oprzeć na własnych obserwacjach
        Dla mnie członek partii i porządny człowiek to niestety przeciwieństwo Nikt nie rozstrzeliwał za nie wstąpienie do partii Wprost przeciwnie czasami to kolejki chętnych kandydatów sie ustawiały a nagabywali nielicznych O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć komunistów z przekonań bo to po prostu mało rozumni ludzie byli to dla takich co to ich namawiali aby wstąpili bo jak nie oni to na pewno gorszy przyjdzie to juz oceniam jednoznacznie
        Czy ich potępiam wszystkich w czambuł Nie bowiem sytuacje były najróżniejsze i przyzwoitość każe uwzględniać w ocenie te niuanse
        To była wymiana my ci damy lepsze życie władzę i znaczenie ale sprzedasz duszę przekonania i honor. Ludzie wiedzieli ze robili nieetycznie stąd potem takie tłumaczenia jak wyżej były zamieszczane.
        Miałem taki komfort ze byłem dobrym inżynierem i nawet pracując na stanowisku roboczego ( projektanta) pracy zarabiałem nieźle i mogłem te propozycje może byś wstąpił olewać bo nie za bardzo mieli tego typu fachowców
        • meduza7 Re: czy jest mozliwe? 18.04.08, 00:04
          Mój teść był kilkanaście lat w partii. Wstąpił jakoby po to, żeby szybciej
          dostać mieszkanie. Ironia losu sprawiła, że g...o mu to dało, bo mieszkanie
          dostała teściowa, nie on. Kariery też przez to nie zrobił, bo jak był majstrem
          na budowie, tak nim został. Co do przekonań - wątpię, wątpię... Mnie to ani
          ziębi, ani grzeje, ale mąż się wstydzi tego epizodu w życiu swojego ojca i
          najchętniej zaprzeczyłby w ogóle, że coś takiego było.
    • fettinia Re: czy jest mozliwe? 18.04.08, 08:31
      Nie no..rece mi opadaja jak czytam niektore posty..Jak partyjny to swinia lub
      sprzedawczyk.Jak latwo zaszufladkowac wszystkich prawda?
      Moj ojciec z powodow rodzinnych nalezal(nieistotne dlaczego).Byl uczciwy-nigdy
      nie chcial nawet tego co mial podane na tacy.Mieszkalismy w normalnym bloku,nie
      chcial talonow na samochody ani nie korzystal z zadnych przywilejow-chociaz
      mogl-czasem przed pierwszym bylo cienko.Jedyny przywilej to byl sluzbowy
      telefon.Byl wyksztalconym czlowiekiem a nie bezrozumnym.Fakt moze troche
      idealista ale kobiety w zakladzie go kochaly,bo najpierw myslal o nich a potem o
      sobie.Na pogrzebie byly tlumy...
      Nie mozna wszystkich pakowac do jednego wora..to krzywdzace..
      • cromwell1 Re: czy jest mozliwe? 18.04.08, 19:15
        to nie tak

        matka zalozycielka nie ma zlych intencji

        zwyczajnie
        miala ambicje
        nie wyszlo z roznych przyczyn
        wiec probuje sie podpiac pod kombatantke;)

        pzdr.
        • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 19.04.08, 10:11
          Fajnie by było, Cromwell, gdybyś zaniechał złośliwości i poczytał trochę
          Władysława Bieńkowskiego, szczególnie właśnie "Rachunek partyjnego sumienia".
          Bieńkowski po wojnie był partyjnym tuzem, członkiem KC, ale w latach
          sześćdziesiątych zmienił kurs, był aktywnym uczestnikiem (unikam słowa
          "działaczem") KOR-u, potem ministrem oświaty. To nie byle kto. Poczytać warto.
          • horpyna4 Re: czy jest mozliwe? 19.04.08, 10:33
            Ministrem oświaty nie był "potem", tylko "przedtem". Został ministrem
            oświaty po Październiku 56 i był nim przez trzy lata. Za jego
            kadencji uczono religii w szkołach - Bieńkowski powiedział, że mu
            religia nie przeszkadza, bo jest niewierzącym, a nie sekciarzem.
            • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 19.04.08, 14:27
              faktycznie, przedtem 64.233.183.104/search?q=cache:HePMNNLvl1AJ:pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Bie%C5%84kowski+w%C5%82adys%C5%82aw+bie%C5%84kowski&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
              • horpyna4 Re: czy jest mozliwe? 19.04.08, 16:59
                Ja to po prostu pamiętam, bo chodziłam wtedy do szkoły. Potem już do
                końca mojej edukacji szkolnej ministrem był Tułodziecki.
      • skrzydlate Re: czy jest mozliwe? 26.04.08, 13:20
        no... a wiecie ze podobno Gomułka był porządnym ideowcem, który jak miał sobie
        kupić garnitur czy buty na imprezę masową za państwowe pieniądze to sie cały
        skręcał i oszczędzał jak się dało.. nie wiedziałam nawet ale ostatnio mi
        odpowiadał "Ktoś", kto pracował "niedaleko".. to był ostatni sekretarz z
        zasadami, skrupułami, z szacunkiem do "państwowych" pieniędzy... chociaz Gomułka
        • woman-in-love Re: czy jest mozliwe? 27.04.08, 17:44
          Orwell tę schizofrenie nazwał dwój-myślenie, jest ona nie tyle narodowa, co
          ideologiczna.
    • a_weasley Folksdojcz, ale porządny chłop 19.04.08, 10:39
      woman-in-love napisała:

      > Zeby ktoś był komunistą i jednocześnie
      > porządnym człowiekiem?

      Tak. Natomiast trudno mi nazwać porządnym człowieka, który zapisał się do PZPR
      komunistą nie będąc.
      Tę samą volkslistę podpisywał, taki sam status Volksdeutscha otrzymał pan
      Neumann, o którym zawsze było wiadomo, że Niemiec, i pan Sosniack, który poczuł
      się Niemcem w październiku 1939.
      A propos takich konotacji - NSDAP gwałtownie zwiększyła liczebność, gdy wygrała
      wybory w marcu 1933. Weterani mówili o takich neofitach z pogardą "Maerzviolen",
      czyli marcowe fiołki. Wszystko już było...
      • horpyna4 Re: Folksdojcz, ale porządny chłop 19.04.08, 16:54

        Volksdeutschami podczas okupacji zostawali też Polacy, którzy nie
        mieli z niemieckością nic wspólnego. Ot, tak prostytuowali się dla
        korzyści. A potem rozpaczali, jak gnano ich na front wschodni... he,
        he...
        • kawitator Re: Folksdojcz, ale porządny chłop 20.04.08, 08:58
          Taki stary kawał na temat
          Lata 70 przychodzi kolejna rocznica urodzin wodza rewolucji
          więc z Krakowskim ośrodku TV mobilizacja Jedziemy do Poronina szukać śladów pobytu
          Przyjechali i szukają najstarszego gazdy
          - Kto u was najstarszy
          - To bendzie Józek z zagronia
          Lecą reporterzy pokazują Józkowi zdjęcie wodza rewolucji opowiadają kto zacz i pytają czy widział znał Józek ależ skąd nie znam nie widziałem
          - A wyście tu gazdo najstarszy upewnia sie redaktor
          - Ni odpowiada Józek najstrasza to Zośka od potoka
          Pędza wiec redaktorzy do Zośki Ta jak spojrzała na zdjęcie to mówi A ja znam waszego kolegę to bardzo dobry człowiek był
          Szum, kamery, Proszę usiąść pani Zofio Niech pani opowiada
          - no to bardzo dobry człek był ten wasz kolega
          - to juz wiemy niech pani opowiada o swoim spotkaniu z Leninem
          - a to było tak Szłam w niedziele do kościoła a tu widze jak ten wasz kolega co go macie na zdjęciu stoi wedle płota i się goli To ja pedziała niek bedzie pochwalony i szybko przeszła Ale to dobry człek ten wasz kolega był
          - Dlaczego pani tak sądzi pani Zofio
          - Golił sie miał w reku brzytwę mógł zarżnąć a nie zarżnął

        • a_weasley Re: Folksdojcz, ale porządny chłop 20.04.08, 13:36
          horpyna4 napisała:

          > Volksdeutschami podczas okupacji zostawali też
          > Polacy, którzy nie mieli z niemieckością
          > nic wspólnego. Ot, tak prostytuowali się
          > dla korzyści.

          Królowa Bona umarła... Toż pan Sosniack właśnie tę grupę reprezentuje i stoi w
          jednym domu z tymi, co się zapisywali do PZPR, boby inaczej talonu na malucha
          nie dostali.
          • cromwell1 Re: Folksdojcz, ale porządny chłop 20.04.08, 13:45
            masz wybiorcza pamiec
            przypomne afery za krzaklewskiego buzka i pozniejszych "bezpartyjnych"

            pzdr.
    • skrzydlate Re: czy jest mozliwe? 26.04.08, 13:16
      3/4 partyjnych byla partyjna bo trzeba bylo, a na rekolekcje tak samo, jak na
      zebrania partyjne, schizofrenia narodowa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka