flamengista
08.02.06, 16:35
1. Ron i Hermiona - od Czary Ognia wiadomo, o co chodzi, a zabierają się do
tego przez całe dwie części;
2. Harry i Ginny - to samo, ale JKR jakby zapomniała o tym pisząc Księcia,
więc wątek wrzuca pod sam koniec (zupełnie bez ładu i składu), po czym Harry
ją rzuca. Niesamowite poświęcenie, samotny bohater przeciw Złu...
3. Hagrid i Madame Maxime - bez komentarza, tylko Graupkowi brakuje kobiety;
4. Lupin i Tonks - ach, zrobię jej łaskę, bo włosy jej spłowiały - biedaczce;
5. w sumie najbardziej autentyczny Fleur i Ginny.
Słowem - czułem się jakbym czytał Harlekina;)