nahoda
12.06.12, 09:52
Cześć Dziewczyny.
Czytam Wasze forum od ponad tygodnia - odkąd dowiedziałam się, że jestem w trzeciej, nieplanowanej< ciąży - mam już synka (4lata) i bliźniaczki (rok i 8 m). I nie ma we mnie zgody na kolejne dziecko. Nie, nie stosowałam NPR, zdecydowaliśmy z mężem, że póki co nie możemy sobie "pozwolić" na 4 dziecko. Ironia losu - bo wcześniej, przed synkiem i córeczkami stosowałam NPR wg Rotzera i nigdy mnie ta metoda nie zawiodła. A teraz... nie mogę się pozbierać do kupy. Jestem sama z dziećmi (rodzina w innym mieście)- nie stać nas na opiekunkę póki co, teść jak się dowiedział o ciąży, to jakby się pod ziemię zapadł, teściowa nic nie wie, bo by chyba zawału dostała na miejscu. Czytałam już wątek trójkowej mamy, i wiem, że wszystko się może zmienić, że będę się jeszcze cieszyć tą ciążą i maluszkiem, ale póki co... jest we mnie tyle złości i żalu, miałam nawet myśli o aborcji, ale nie umiałabym... nieważne, najgorsze jest, że ciągle myślę o tym, co ludzie powiedzą, nasi sąsiedzi, którzy mają w porywach dwójkę dzieci. Już teraz nie mam cierpliwości do dzieci, najchętniej to bym się schowała pod kołdrę, zamknęła oczy i zniknęła. Nie umiem tego oswoić, boję się, czy damy radę, musimy zmienić mieszkanie na większe a tu kasy brak, tyle rzeczy na raz, których nie ogarniam. Staram się ufać, ale nawet się nie modlę, a jeśli już, to żeby to się inaczej zakończyło, mam sny, że dostaję krwotoku... A przez Boga to się czuję wystrychnięta na dudka...