21.01.05, 02:18
Za bardzo nie wiem o co mi w tym watku chodzismile))

Ale potrzebuje uslyszec , ze nie tylko ja jestem niepoczytalna.
Co zrobilyscie w swoim zyciu nieobliczalnego, kompletnie bez szans na
powodzenie a jednak sie udalosmile))

Np. decyzja o wyjezdzie z PL wbrew rozsadkowi , dziecko w momencie kiedy nie
byl to zbyt dobry czas , zwiazanie sie z partnerem kompletnie nie pasujacym
wiekiem lub statusem spolecznym:-ppp

Studia w poznym wieku lub postawienie calego zycia na glowie.
Oczekuje historii pozytywnych smile) Z dobrym zakonczeniem !

Kran na rozstaju...
Obserwuj wątek
    • frankie36 Re: Rozstaje. 21.01.05, 02:23
      Nic mi w tej chwili do glowy nie przychodzi,na pocieszenie tylko powiem ze Walt
      Disney poszukiwal pieniedzy u okolo 200 bankow na zrealizowanie swoich marzen.

      Jezeli naprawde wierzysz,uda sie zobaczysz.A ludzie nie bojacy sie
      wyzwan,niepoczytalni poruszaja swiat do przodu.

      Trzym sie
      • jan.kran Re: Rozstaje. 21.01.05, 02:44
        Nie chodzi o mnie smile))
        Tylko tam czytam sobie to forum i mysle jakie to rozne dziwne ludzkie
        (kobiece) losy placza sie tutaj. Jakie decyzje, zrzadzenia losu spowodowaly ze
        jestesmy akurat tu , mowimy tym jezykiem , mamy takie a nie inne dziecko?

        Od urodzenia niemalze stoimy przed roznymi wyborami. Rozstajami. Jak to sie
        stalo , ze skrecilismy w lewo a nie w prawo? K.
        • tamsin Re: Rozstaje. 21.01.05, 03:09
          jak wyjechalismy z Polski "cudem" w 1987 na wycieczke na zawsze (zaczeli dawac
          rodzinom paszporty pierwszy raz w tym roku, bez "zastawu") to wybieralismy sie
          polaczyc z rodzina w Kanadzie. Niestety biurokracja i dlugi czas oczekiwania
          zmienil nasze plany i decyzja zapadla...no i wyladowalismy jak najblizej
          kanadyskiej granicy, czyli w Massachusetts smile) Mielismy sie stad przeniesc do
          Kanady...moj brat ewentualnie sie przeniosl ale do Seattle, ale nigdy po
          zamieszkaniu w USA nie rozwazalismy przeniesienia sie na stale do Kanady,
          jedynie w wakacje robilismy coroczne wycieczki smile) Nigdy nie zalowalam takiej
          zmiany, jestem bardzo zadowolona z USA, mimo ze zdaje sobie sprawe ze to kraj
          nie dla wszystkich. Jak byloby mi w Kanadzie? Prawdopobnie podobnie jak
          kuzynowi ktory dal noge dwa lata po nas ale dobrnal na miejsce. Dzieki temu ze
          wyladowalam tutaj, poznalam mojego meza, zakochalam sie bez pamieci smile))
          wyszlam za maz i zyje zyciem ktore sobie wymarzylam smile))
        • frankie36 Re: Rozstaje. 21.01.05, 03:24
          Rzeczywiscie nie zrozumialam o co ci chodzisad
          • jan.kran Re: Rozstaje. 21.01.05, 20:27
            frankie36 napisała:

            > Rzeczywiscie nie zrozumialam o co ci chodzisad

            Nie martw sie Frankie , bo ja tez do konca nie wiedzialm o co mi chodzi:pp
            Ale robie w tej chwili wiele rzeczy nieoczekiwanych dla mnie samej wiec
            chcialabym posluchac jak inni sie plataja w zyciorysachsmile)
            Pzdr. Kran.
    • abere8 Re: Rozstaje. 21.01.05, 03:49
      U nas decyzja o wyjezdzie do NZ byla troche wbrew rozsadkowi, bo plan A byl
      inny smile Mialo byc tak, ze ja koncze studia, pobieramy sie i zyjemy dlugo i
      szczesliwie w USA. Niestety moj maz stracil prace i postanowil wrocic do szkoly
      (w tym roku konczy 30 lat, dla niektorych to duzo, dla niektorych malo), no i
      wyladowalismy tutaj. Wymyslil sobie swoja firme i teraz realizujemy plan B,
      ktory za jakies 3 lata ma zrobic z nas krezusow, jesli tylko za 3 miesiace nie
      wykopia nas z mieszkania za nieplacenie czynszu... smile

      Tak wiec, jan.kran, po zakonczenie tej historii zglos sie do mnie za pare lat,
      to Ci powiem, czy to jest happy end, czy nie bardzo... smile
    • ponponka1 Wyjazd 21.01.05, 07:00
      Wyjazd do pracy do Norwegii. Hmmm nie brzmi to tak strasznie ale bylo. Podanie o
      pozwolenie na prace w ambasadzie Norwegii w Warszwie zlozylam w sierpniu. I
      kiedy powiedziano mi, zemusze czekac trzy miesiace na odpowiedz (hehehhehe
      dotrzymali terminu), zostalam zmuszona znalezc sobie prace. Poszlam uczyc do
      szkoly, i kiedy juz polubilam prace, dzieci, zapomnialam o podaniu zlozonym w
      ambasadzie, przyszlo pozwolenie. I bylam w sytuacji Mickiewiczowskiego osiolka
      smile. Bo z jednej strony fajna i stala praca (jakie wazne to w Polsce same wiecie)
      z drugiej okazja poznania kraju i ludzi na dalekiej polnocy!!! Po wielu
      nieprzespanych nocach przypomnialam sobie stare dobre powiedzenie: Lepiej
      zalowac ze cos sie zrobilo niz zalowac ze sie czegos nie zrobilo. I w ten
      sposob 6 stycznia 1997 siedzialam w autobusie do Oslo. Kolejny szalony krok to
      decyzja o powrocie do Polski - ale o tym pozniej smile

      Pozdrawiam
      • ponponka1 Wyjazd CD. 21.01.05, 08:53
        Po trzech latach w Norwegii okazalo sie, ze zrobilam sie na tyle wiekowa, ze nie
        moge dluzej pracowac jako au-pair....Staralam sie szukac pracy jako
        przedszkolanka, sprzataczka. Niestety, bylam Polka czyli szanse stalego
        zatrudnienia wtedy byly rowne 0. Nie bylam ani poszukiwanym specjalista, ani
        pielegniarka ani lekarzem sad. Znalam wiele Polek, ktore pracowaly na czarno
        sprzatajac. Mowily mi, ze ja ze znajomoscia jezyka, terenu, ludzi, dam sobie
        rade. Ale ja nie chcialam. Pieniadze to nie wszystko. Nikt nie chcial mi wierzyc
        jak powiedzialam, ze wracam do Polski. Nawet jak juz bylam spakowana i mialam
        okreslona date wyjazdu. Uwierzyli jak wyjechalam i nie wrocilam po wakacjach.
        Byla to ciezka decyzja, bo bardzo dobrze czulam sie w Norwegii, poznalam tam
        wielu wspanialych ludzi, Polakow i Norwegow. Mialam znajoma ekipe "narciarska",
        "dykotekowa" "pubowa"....Przeplakalam wiele nocy ale dla mnie wazniejsze jest
        poczucie stabilizacji.
        Polska przywitala mnie bezrobociem. Nikt mnie nie chcial.....trzy miesiace. W
        koncu zalapalam sie na mala posadke w punkcie kesro. Tam byl internet i
        wyszukalam sobie oferte pracy w Warszawie i kiedy okazalo sie, ze chca mnie
        zatrudnic, przenioslam sie z Bialska-Bialej do Wa-wy. Teraz mam ciekawa,
        zwiazana z moim wyksztalceniem prace.....i znowu kontakt z Norwegia, a teraz i z
        Wami.
        Per aspera ad astra
        Ja juz dawno odkrylam, ze cokolwiek mnie spotyka, nawet jesli na pierwszy rzut
        oka nie jest to przyjemne, szczesliwe, okazuje sie po pewnym czasie, ze lepiej
        byc nie moglo smile
        I jak tu nie byc niepoprawna optymistka!!!!!

        Pozdrawiam z Polski
        • kurczak1976 Re: Wyjazd CD. 21.01.05, 10:02
          Hmmm ja dwa lata temu przerwalam doktorat, zostawilam rodzinna firme, wsiadlam
          do samolotu i polecialam w nieznane.
          Teraz nie mam nic oprocz lubego i pozwolenia na pobyt do konca 2005. Co z tego
          wyjdzie zobaczymy....
          • gherarddottir Re: Wyjazd CD. 21.01.05, 11:18
            ja tez z dnia na dzien zostawilam wszystko , nowy domkupiony w Warszawie,
            swietna i dobrze platna prace z perspektywami ...a wszystko z powodu
            milosci ..i wiecie co???? absolutnie nie zaluje bo okazalo sie, ze dom i prace
            mozna miec wszedzie, w kazdym kraju a z miloscia to roznie bywa ...

            Uwazam sie za bardzo szczesliwa smile)
            • mulinka Re: Wyjazd CD. 21.01.05, 15:40
              znowu sciagam smile



              ja tez z dnia na dzien zostawilam wszystko , nowy dom wybudowany w Nadarzynie,
              swietna szkole z perspektywami ...a wszystko z powodu
              milosci ..i wiecie co???? absolutnie nie zaluje bo okazalo sie, ze dom
              mozna miec wszedzie, w kazdym kraju a z miloscia to roznie bywa ...

              Uwazam sie za bardzo szczesliwa smile)
              • gherarddottir Re: Wyjazd CD. 21.01.05, 18:18
                oj Mulinka Ty sciagaczko smile)))))

                buziak
                • elagrubabela Rozstaje 21.01.05, 19:47
                  W PRL sport dla niepelnosprawnych chyba nie istnial albo ja nic o tym nie
                  wiedzialam. Na pocztaku emigracji zajmowalam sie tym, co wszyscy tzn. praca,
                  uznanie kwalifikacji, mieszkanie, samochod, poznalam mezczyzne, zaczelismy
                  zwiazek. Nic specjalnego, takie zwyczajne zycie. 3 lata temu jechalam taksowka.
                  Taksowkarze zawsze duzo mowia a jak widza jaka jestem to zawsze mi opowiadaja o
                  znajomych niepelnosprawnych albo niepelnosprawnych w rodzinie. Tamten mi
                  opowiedzial o bracie, ktory plywa na kajakach. Nie potrafie wytlumaczyc
                  dlaczego mnie to tak zainspirowalo. Od tamtego czasu trenuje 3 razy w tygodniu,
                  bralam juz nawet udzial w kilku zawodach. Jestem juz za stara na prawdziwe
                  sukcesy sportowe ale co z tego? Ja wiele rzeczy robilam i robie inaczej niz
                  ludzie sprawni wiec duzo mialam roznych rozstajow. Wiekszosc jednak byla mi
                  narzucona przez okolicznosci, na ktore nie mialam wplywu. Kajak to moje wlasne,
                  kompletnie niezalezne od niczego szalenstwo. Od 3 lat jestem innym czlowiekiem -
                  woda, skaly, progi, wiosla wczesniej dla mnie nie istnialy a teraz sa wlasciwie
                  calym moim swiatem.
                  Elka
                  PS. Ciekawa jestem czy ktoras z Was tez uprawia kajakarstwo?
                  • asia.sthm Re: Rozstaje 21.01.05, 21:08
                    Elu kiedys dawno w mlodosci mojej pieknej, ale tylko amatorsko. Splywy kajakowe
                    po Mazurach, biwaki , Zalew Zegrzynski. Potem wiele wiele lat nic, wiosla nie
                    trzymalam nawet w reku . Podczas jednych wakacji egzotycznych cala rodzina
                    czyli my + dwoch dorastajacych synow odbylismy rafting na rzece Ayan na Bali. I
                    okazalo sie ze o matko o matko nadal to kocham. Okazalo sie tez , ze ja i moj M
                    jestesmy znakomita para na kajaku. Bez zadnego gadania wiemy o co chodzi.
                    Przypomnialas mi te skaly i progi: Haa, wiem juz co bede w lecie robila.
                    Zycze ci duuuzo fajnych kajakowych przygod. I sobie tez smile))))
                    Pozdrawiam.
                    • tamsin Re: Rozstaje 21.01.05, 21:13
                      no i ja musze dolozyc o kajakach..moj brat uwielbial kajakowanie, poniewaz
                      mialam duzo kuzynow, ciotek, pociotek na Mazurach - Olsztyn, Mragowo, okolice,
                      wiec kazde lato rodzice nas wysylali do rodziny na Mazury i na te wszystkie
                      jeziora. Poniewaz mojemu bratu czesto brakowalo partnera do kajaka, raz zabral
                      mnie. Poszlismy na jezioro Czos w Mragowie sobie poplywac. Ja bylam taki
                      cherlak, ze nie bylam w stanie wioslowac! brat krzyczal, wloz to wioslo do wody
                      i ruszaj, a ja jak je wlozylam to czulam, ze wlozylam je w kamien a nie w wode!
                      W ten sposob wiekszosc tej wycieczki kajakowej, brat sie namachal a na
                      koniec "przejechalismy" jakiegos mlodzienca ktory nam "wpadl" pod kajak, na
                      szczescie tylko na lekkim zadrapaniu na ramieniu sie skonczylo.
                      • asia.sthm Re: Rozstaje 21.01.05, 21:16
                        O matko o matko ten brat to zloty czlowiek ze z toba wtrzymal wink))
                        • tamsin Re: Rozstaje 21.01.05, 21:25
                          tak, moj brat to naprawde zloty chlopak, jak bylam mala to mi majtki dla lalek
                          szyl. Ja w ogole bylam beztalencie, do kajakow, majtek i innych manualnych
                          spraw wink
                          • asia.sthm Re: Rozstaje 21.01.05, 21:29
                            Talenty na pewno jakies mialas, ja ich tu glosno nie bede wymieniac. Juz i tak
                            watek tradycyjnie na manowce schodzi.
                            O rozstajach mialo byc.
                            Na rozstajach bylam wiele razy, ale nie bede teraz opisywac , bo musze chalupe
                            trzymac zeby mi jej mlodzi nie rozniesli.wink)
                            • mulinka Re: Rozstaje 21.01.05, 22:29
                              ja tez lubie plywac kajakiem
                              po naszych okolicznych jeziorkach
                              ale ja to problemu z wioslami w ogole nie mam
                              (ja po prostu nie wiosluje) smile
                              w koncu w jakims celu chlopa z tylu do jakaka wpuszczam smile)
                              i niech trenuje, to zdrowo!
            • bietka1 Re: Wyjazd CD. 22.01.05, 00:46
              dom i prace
              > mozna miec wszedzie, w kazdym kraju a z miloscia to roznie bywa ...

              Ja tez musze sobie to zdanie zapamietac, jest niezwylke udane smile)
    • aalex_b Re: Rozstaje. 21.01.05, 22:41
      A mnie sie bardzo twoje pytanie podoba!
      Wrecz uwielbiam spontanicznych ludzi i spontaniczne reakcje.
      Ja rozne male numery w zyciu popelnilam, tu sie spakowalam, tam wyladowalam i
      niczego, absolutnie niczego nie zaluje. Zawsze sie jakos spadnie na cztery
      lapy wink, tak mysle.
    • jollyvonne Re: rozsadna inaczej 22.01.05, 01:04
      <<Np. decyzja o wyjezdzie z PL wbrew rozsadkowi>>
      - zylam w PL jak paczek na masle, spelniajac wyobrazenie mojej babci o dobrym
      ustawieniu sie w zyciu po czym z dnia na dzien zostawilam luksusy i wyjechalam
      z ojczyzny z facetem ktorego jedyna zaleta byla znajomosc norweskiego systemu
      brydzowego. Zamiast domku z ogrodkiem mam sypialnie w stolowym (co daje mi
      mozliwosc ogladania TV z lozka). Jestem szczesliwa.

      <<dziecko w momencie kiedy nie byl to zbyt dobry czas>>
      - zlozylam wypowiedzenie w pracy zeby miec czas na zrobienie
      dziecka. "Robilismy" dwa tygodnie, no i zrobilismy, bardzo udany egzemplarz wink

      <<zwiazanie sie z partnerem kompletnie nie pasujacym wiekiem>>
      - ten niepasujacy wiek to kwestia umowna, co "niepasuje" bardziej: starszy o 18
      lat czy mlodszy o 5? Z oboma bylam niebiansko szczesliwa ...

      <<Studia w poznym wieku lub postawienie calego zycia na glowie.>>
      - zlozylam papiery do zawodowki ale sie nie dostlam wiec bede studiowac. Nie
      jest to pomylka w zapisie, ja juz tak mam w zyciu ...

      <<Co zrobilyscie w swoim zyciu nieobliczalnego, kompletnie bez szans na
      powodzenie a jednak sie udalosmile))>>
      - powiedzialam mistrzowi Polski w brydzu sportowym ze chce z nim zagrac w
      mistrzostwach par mixt a on sie zgodzil. To tak jakby ktos z ulicy zglosil chec
      zagrania w zespole Legii-Warszawa i zostal wystwiony w I-szo ligowym meczu.

      Zastanwiam sie co ja wlasciwie zrobilam rozsadnego w zyciu, ale jakos nic mido
      glowy nie przychodzi ...

      jollyvonne
      • mulinka Re: rozsadna inaczej 22.01.05, 01:18
        super!!!!
        podoba mi sie Twoj stosunek do zycia, swiata i w ogole
        buzka!
        • jollyvonne Re: rozsadna inaczej 22.01.05, 14:17
          Mi tez sie podoba, inaczej bym to juz dawno zmienila smile Innym tez sie podoba,
          szczegolnie z daleka wink a ja tkwie w mym zyciu po uszy big_grin

          W ptysiach szczecinskich zawsze byl dzem ... przynajmniej jak bylam dzieckiem.

          buzka mulinka!
    • daisy123 Re: Rozstaje. 23.01.05, 14:05
      Na prawdziwych rozstajach nigdy nie bylam, ale zdarzylo mi sie popelnic takie
      na lapu capu wybory, ktore w pewnym sensie zawazyly na moim zyciu. Jednym z
      takich wyborow byl wybor jezykow obcych na studiach. Trafilam na jeden jedyny
      rok, gdy robiono eksperyment - nie ma koniecznosci kontynuacji jezykow obcych
      ze szkoly sredniej. No i ja bez namyslu wybralam wloski. Od znajomych
      uslyszalam " a po co Tobie wloski", ekonomista z wloskim?"... Teraz po 24
      latach od tamtej chwili mieszkam we Wloszech.
    • jan.kran Re: Rozstaje. 23.01.05, 16:47
      Podbudowaly mnie Wasze historiesmile)) Bo ja w Norge wyladowalam dosc przypadkowo
      i czuje sie tu jak na Marsie.
      Nawet zaczynam lubic ten kraj, ale przyzwyczaic to sie juz nie przyzwyczaje.

      Studia tez sobie wybralam takie , ze nigdy bym sie spodziewala. I caly czas sie
      martwie czy sobie dam rade. Ale wszyscy w pracy mnie popieraja a ta czesc co
      nie popiera ino sie dziwi ( mniejszosc ) mobilizuje mnie na zasadzie przekory:-
      ))) Kran.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka