propaganja
13.04.10, 09:54
Na wstepie moze napisze cos o sobie. Jestem mloda, dwudziestokilku letnią
mamą. Trawkę palę od ok. 14 roku zycia. Wczoraj nastąpil we mnie jakis
przelom, widzę, ze pieprzę sobie tym zycie. Cale moje zycie to jeden wielki
przypadek, nic nie dzieje sie , bo ja tak chce. Chcę odzyskac kontorle nad
sobą, swoim zyciem. Trafilam tu, bo potrzebuje w tym wsparcia. W realu go nie
znajdę, jedynie w mezu, lecz on jest w podobnej do mnie sytuacji, wiec to
byloby raczej podparcie na zasadzie chwiejnej tyczki, niz wsparcia z
prawdziwego zdarzenia.
zapewne pojawia sie slowa, ze po co mi to, ze zycie bez trawy jest lepsze i
tym podobne, ale ten, kto rozumie, gdzie teraz jestem bedzie wiedzial, ze
takie slowa w niczym nie pomagają. Czesto sie klocimy z mezem o trawe, bez
niej jestem nerwowa, wybuchowa itp. Potrafie wmanipulowac meza w poczucie winy
na tyle, ze nawet kiedy jest przeciwny, i tak pojdzie po palenie. Ja swiadomie
nie chce juz palic, mam wyrzuty sumienia, ale ten cholerny nalog... Ciagle
siedzi mi to w glowie, ciegle o tym mysle... Jak sobie z tym poradzic? Jak
odgonic te mysli od siebie?