Dodaj do ulubionych

Alkoholizm bez terapii, AA

27.09.05, 14:28
Witam!

Chciałbym dowiedzieć się czy naprawdę nie ma możliwości wyjścia z
uzależnienia bez udziału specjalistów, grup itp.?
Czytając poprzednie wątki do takiego właśnie wniosku można dojść.
Rozumiem, że kontakt osobisty z innymi o takich samych, czy podobnych
problemach jest pouczający i potrzebny. Czy jednak spotkania online nie dadzą
zbliżonego efektu?
W końcu cel ten sam - chęć zaprzestania picia, a złamać się można tak samo.

Piję już ok. 10 lat i chciałbym coś z tym zrobić. Napewno rozmowa za
pośrednictwem neta byłaby dla mnie łatwiejsza (przynajmniej na początku).

Co o tym myślicie??
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • jerzy30 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 14:50
      gdyby to było możliwe to nie byłoby AA
      • grabkarz Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 14:55
        Dzięki nie pocieszyłeś mnie wcale.
        P.S.: Czytałem Twoje posty - Szacunek.
        Pozdro.
        • karl Re: Alkoholizm bez terapii, AA 24.09.06, 04:01
          ja nie wierzę w zaprzestanie picia bez psychoterapi połączonej często z
          farmakoterapią. Jest lek nalorex, czyli naltrexone, który rzeczywiście
          stosowany jest od 10 lat na zachodzie z dobrymi skutkami u osób z chorobą
          alkoholową. U nas głownie stosuje się w uzależnieniu od heroiny.
          Jest jeszcze niezarejestrowany, ale można go dostać w imporcie docelowym.
          Niedługo, podobno za miesiąc, bedzie dostępny w aptekach jego odpowiednik.
          Wiecej napiszę na stronach , w sekcji import docelowy

          www.superapteka.pl i www.importdocelowy.com
    • grenzik Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 14:54
      Czołem.
      Bardzo bliski mi problem. Od niedawna jestem już bowiem pewny, że uzależnienie
      od alkoholu osiągnęło u mnie dużą siłę. Bardzo dużą. Dobrze byłoby pogadać. O
      różnych rzeczach; niekoniecznie zaczynać od "Nazywam się .. . mam .. lat" ;)
      Osobiście w ogóle nie widzi mi się pomysł grup terapeutycznych. Z resztą jedna
      z moich najbliższych osób po drugim odwyku podjęła się uczestnictwa w czymś
      takim, a po kilku spotkaniach zrezygnowała, twierdząc, że narzucana tam formuła
      to 'kretyństwo'. Ja rozumiem, że pewnym ludziom trzeba już pomóc "jakkolwiek",
      ale mam też wrażenie, że regularne spotkania AA zalatują nieco praniem mózgu.
      • grenzik Re: AA - poprawka 27.09.05, 14:55
        Dodam, że wspomniana przeze mnie osoba nie pije już od lat.
      • grabkarz Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 14:59
        No właśnie.
        Doświadczeni uczestnicy tego forum nie pamiętają, że początki są trudne?
        Rozumiem, że każdy alkoholik ma swoje DNO, po którego osiągnięciu opory przed
        pójściem na spotkanie maleją.
        Moje dno nie przybrało jeszcze drastycznej formy (utrata pracy, rodziny itp.)i
        wolałbym chyba pogadać o tym w sytuacji, w której będę się czuł "bezpieczniej".
        • kubek341 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 15:12
          no własnie :)) - jakieś 10 lat temu myślałem podobnie - owszem WY wszyscy jak
          tu siedzicie (na mitingu AA)- to owszem owszem alkoholizm w "czystej"
          postaci...ale ja ??? może piję ociupinkę za dużo ale (i tu było DUŻO tych
          ALE....) po paru latach życie brutalnie zweryfikowało to ale....
          pozdr...
          • grabkarz Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 15:27
            To nie tak.
            Ja doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że jestem alkoholikiem. A to, że
            nie "leżałem w rynsztoku" nie znaczy wcale, że się nie boję.
            Naczytałem się masę wypowiedzi alkoholików i wiem o tym jak się to wszystko
            kończy, pedzej czy później (z przewagą na prędzej).
            Pije długo a to, że mam fuksa to chyba cud tylko.
            Po prostu ciężko mi się z tym żyje.
            Może potrzebuję kopa żeby sie udać na miting - i właśnie go szukam.
            Narazie jednak szukam (pewnie naiwny jestem) jakiejś łatwiejszej dla mnie formy
            pomocy, czy po prostu podzielenia się swoimi przykrymi doświadczeniami.
            Czy nie to się robi na spotkaniach AA??
            • kubek341 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 15:39
              to nie tak że mówię Ci że tak :)))) - ja po prostu wiem po sobie ile czasu się
              łudziłem że znajdę tę inną drogę - tak jak Ty się bałem i tak jak Ty wiedziałem
              że alkoholikiem jestem - aczkolwiek odrobinkę innym ;)...
              co do podzielenia się przykrymi doświadczeniami to nie do końca tak - potrzebna
              jest Ci umiejętność życia na trzeźwo...i tego uczy AA (zresztą nie tylko AA)
              pozdr...
            • rauchen Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 15:41
              AAAAA...Meeting AA w wersji light, i jeszcze najlepiej przerobienie programu w
              tydzien?
              A jaka masz gwarancje ze jesli podejme sie takiej wspolpomocy tobie, nie bede z
              drugiej strony komputera siedziala ze zgrzewka piwa i skretem w ustach, i
              pisala ci jakie to wspaniale jest byc trzezwym?
              • grabkarz Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 15:58
                A jakie to ma dla mnie znaczenie czy będziesz z piwem czy nie.
                Jeżeli będę Ci wierzył jak to wspaniale jest żyć na trzeźwo to dla mnie i tak
                krok do przodu.
                Nie staram się zauważać u innych problemów z alkoholem bo sam jestewm pijak.
                No ale nic. "Meeting AA w wersji light i jeszcze najlepiej przerobienie
                programu w tydzien" pewnie nie będzie midany.
                Dzięki za włączenie się w wątek.
                Pzdr.
                • g012 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 19:18
                  Póki co czekam w kolejce na terapię. A jakoś trzeba ten czas przetrwać. Od paru
                  dni mam chyba tzw. suche kace t.j. czuję się tak jak po przepiciu, z
                  pochłanianiem dużej ilości płynów, okropność.
                  Pozdrawiam
                  • stachu34 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 19:36
                    W życiu alkoholika,zorganizowanie i samo picie pochłania naszą energię i
                    czas.Po odstawieniu alkohlu, zbyt dużo czasu pozostaje na zagospodarowanie
                    czymś innym niż picie.Dla organizmu to też problem.To jakoś tak się nazywa -
                    objaw abstyencyjny.Radzić sobie z tym jest bardzo ciężko,ale nie jest
                    niemozliwe.Na pocieszenie dodam jeszcze,że może nastąpić tzw żal po stracie...
                    czyli cierpienie z powodu świadomości całkoitej abstynencji do końcazycia.Taka
                    żałoba...Dziwny jest zaiste ten alkoholizm
                    • zosiulka Re: Alkoholizm bez terapii, AA 27.09.05, 22:30
                      Nie poradzisz sobie bez pomocy specjalisty, bez okazania rzeczywistych emocji, rozpoznania i powiedzenia o stratach, jakie alkohol zrobił w Twoim zyciu i niestety net Ci tego nie załatwi. Emocji nie widać przez internet, a alkoholizm ( i narkomania) to choroba emocji i szeroko rozumianej tzw. duszy. Niekoniecznie AA, ale napewno specjalistyczna pomoc. nic na to nie poradzisz, bo to taka choroba. W necie można szukać chwilowego wsparcia, w sytuacji trudnej, awaryjnej, interwencyjnej, gdy nie ma przy Tobie nikogo kto NAPRAWDĘ może wesprzeć, wytłumaczyć, ale net nie pomoże Ci rozwiązać problemów. Picie alkoholu, ćpanie, to jedynie objaw choroby a nie przyczyna, czy sedno sprawy. W każdym razie życzę Ci powodzenia!!!
    • paulsixtus Re: Alkoholizm bez terapii, AA 28.09.05, 01:30
      >Czy jednak spotkania online nie dadzą
      > zbliżonego efektu?

      Nie dadzą. Bardzo ważne, żeby przyznać, powiedzieć na głos prawdę o sobie i
      posłuchać jak to brzmi...

      >Napewno rozmowa za
      > pośrednictwem neta byłaby dla mnie łatwiejsza

      Aaa, no pewnie, ze latwiejsza:) Ekran wszystko zniesie a i zawsze mozna sie
      wylogowac:) Uwierz mi, powtarzanie sobie w myslach "Jestem alkoholikiem" nie
      równa się tym samym słowom wypowiedzianym głośno i to jeszcze wobec drugiego
      człowieka!
      Radzę udać się na terapię. Mnie pomogła zrzucić ogromny kamień. Teraz tylko
      muszę dbać, żeby go z powrotem na garb nie wrzucic:)
      pozdrawiam
      PaulSixtus
      • jerzy30 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 28.09.05, 08:56
        u mnie to bylo tak - 17 lat temu trafilem na pierwsze spotkania terapeutyczne
        [ale nie bylo to AA] - pochodzilem ze 3 miesiace i odpuscilem sobie - chlanie
        bylo ciekawsze, po roku od tej daty poczatkowej wyslano mnie na Belgijska do
        poradni - zapisano zdiagnozowano i polecono pojsc na mityng AA - jak zobaczylem
        tych "swirow" co siedza przy zapalonej swieczce to se powiedzialem ze wariat
        nie jestem - ponadto 12 krokow AA tez bylo nie dla mnie - trafilem na inne
        formy terapii [akupunktura, psychoanaliza, anticol] - wszystko bylo do dupy -
        chlalem dalej, dopiero 14 lat temu jak trafilem do PETRY [taka poradnia byla na
        wiejskiej] to zalapalem sie na terapie na 300% - jeszcze raz pochalem w 3
        miesiacu terapii - ale od tego czasu nie pije - natomiast na pierwsze mityngi
        AA co sie zaczolem udzielac to trafilem 12 lat temu - tak wiec najtrudniej jest
        sie przelamac, a najtrudniej bylo mi z tym ze ja juz do konca zycia nie wypije
        piwa - TO BYLO STRASZNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - co do spotkan online sa bardzo
        przydatne w wymianie doswadczen
        • jerzy30 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 28.09.05, 08:59
          grabkarz - jeszcze jedno i bardzo wazne
          jak są już otwarte drzwi w postaci AA czy terapii profesjonalnej to nie ma
          potrzeby przechodzic przez mur
          • grabkarz Re: Alkoholizm bez terapii, AA 28.09.05, 09:22
            Dzięki wszystkim.
            Pierwszy raz mam okazję czytać słowa skierowane właśnie do mnie,
            odnośnie "mojego" chlania. To dla mnie nowe doświadczenie.

            Pzdr.
            • grabkarz Re: Alkoholizm bez terapii, AA 28.09.05, 09:28
              A jescze jedno.
              Wiecie co mnie najbardziej wkurza?1
              To, że jak nie piję to bardzo szybko zapominam o uzależnieniu. Znowu jestem
              normalny do następnego pochlania i zastanawiania się rano gdzie ja byłem i co
              robiłem wczoraj.
              Chyba sobie wytatuuję to że jestem alkoholikiem. Będę przynajmniej miał okazję
              pomyśleć przed następnym kieliszkiem.
              • kubek341 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 28.09.05, 11:24
                no i właśnie między innymi po to jest AA - byś nie zapomniał...co jak widzisz
                jest bardzo łatwe....
                pozdr...
                P.
    • kobieta_na_pasach Alkoholizm to egoizm 28.09.05, 10:46
      jak czytam wasze zwierzenia to tak mi sie nasuwa. wazne jest to, co wy czujecie
      po napiciu sie, a nie inni, ktorzy MUSZA na was patrzec i wdychac opary
      alkoholu. jak zyc bez alkoholu? normalnie, tak jak wszyscy inni. ubrac na
      siebie pancerz i isc do przodu. w sumie to nie tak znowu dlugo trwa, raptem
      kilkadziesiat lat. ale wam latiwje kupic flaszke i codziennie znieczulic
      sumienie. nie znam sie na terapii AA, ale mysle ze polega ona na wyprowadzaniu
      z egoizmu, a to boli, oj boli.
      • kmk25 Re: Alkoholizm to egoizm 28.09.05, 12:14
        > jak czytam wasze zwierzenia to tak mi sie nasuwa. wazne jest to, co wy czujecie
        >
        > po napiciu sie, a nie inni, ktorzy MUSZA na was patrzec i wdychac opary
        > alkoholu.

        Niech nie patrzą. Niech nie wdychają. Jak im źle z tym patrzeniem, to niech coś
        zmieniają sami. A nie oczekują od alkoholika, żeby myślał po nich i pod nich się
        dopasowywał.
        • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm to egoizm 28.09.05, 15:02
          kmk25 napisał:
          > Niech nie patrzą. Niech nie wdychają. Jak im źle z tym patrzeniem, to niech
          coś> zmieniają sami. A nie oczekują od alkoholika, żeby myślał po nich i pod
          nich się dopasowywał.

          tiaa, tobie to juz zaden miting ani inne zajecia nie pomoga.
          • jerzy30 Re: Alkoholizm to egoizm 28.09.05, 15:14
            kobieta na pasach - lepiej z tych pasów zejść bo jakiś pijany autobus nadjedzie
            i będzie bum!!! [to tak gwoli rozładowania napięcia]. Co do terapii to powinni
            się leczyć nie tylko ci co piją, przestali pić i już nie piją ale i Ci co obok
            tych pijących żyją, żyli i żyć będą - do tego są grupy AL-anon. Oczywiście
            przeba też myśleć o innych, szczególnie bliskich - bo inaczej taka terapia
            wzmacnia egoizm a bardzo często uczy złych rzeczy - np. doskonałej manipulacji.
            A terapia naprawdę bardzo boli - szczególnie ta głębsza - np. PRO {program
            rozwoju osobistego]. A pancerz to niewiele się przydaje, ponadto krępuje ruchy -
            trzeba go zrzucić.
            • rauchen Re: Alkoholizm to egoizm 28.09.05, 15:27
              a ty kobieto na pasach co chowasz pod pancerzykiem?
              bo wydaje mi sie ze wlasnie sfustrowany egoizm...
              • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm to egoizm 29.09.05, 12:18
                rauchen napisała:

                > a ty kobieto na pasach co chowasz pod pancerzykiem?
                > bo wydaje mi sie ze wlasnie sfustrowany egoizm...

                tak, jestem egoistka, bo nie mam ochoty podawac ciagle reki alkoholikowi. to
                źle twoim zdaniem?
            • kobieta_na_pasach ja mam sie leczyc?! a z jakiej racji? 29.09.05, 12:17
              dla mnie moze sie zapic na smierc. znam pare osob wspoluzaleznionych po
              terapii. jedna stwierdzila, ze jej pomogli (maz alkoholik nie leczy sie nadal).
              widze, jak jej pomogla. siedzi dalej z alkoholikiem, bo nie ma innego wyjscia.
              druga, tez jest zmuszona z nim mieszkac, ale w ogole nie poczula zadnych zmian.
              no wlasnie, na czym polegaja zmiany po terapii u wspoluzaleznionego? bo moim
              zdaniem na tym, zeby stala sie taka osoba bardziej wyrozumiala dla pijacego,
              he,he,

              jerzy30 napisał:

              > kobieta na pasach - lepiej z tych pasów zejść bo jakiś pijany autobus
              nadjedzie
              >
              > i będzie bum!!! [to tak gwoli rozładowania napięcia]. Co do terapii to
              powinni
              > się leczyć nie tylko ci co piją, przestali pić i już nie piją ale i Ci co
              obok
              > tych pijących żyją, żyli i żyć będą - do tego są grupy AL-anon. Oczywiście
              > przeba też myśleć o innych, szczególnie bliskich - bo inaczej taka terapia
              > wzmacnia egoizm a bardzo często uczy złych rzeczy - np. doskonałej
              manipulacji.
              >
              > A terapia naprawdę bardzo boli - szczególnie ta głębsza - np. PRO {program
              > rozwoju osobistego]. A pancerz to niewiele się przydaje, ponadto krępuje
              ruchy
              > -
              > trzeba go zrzucić.
          • kmk25 Re: Alkoholizm to egoizm 29.09.05, 00:06
            > tiaa, tobie to juz zaden miting ani inne zajecia nie pomoga.

            nie miałbym w sobie tyle pewności siebie i bezwzględności, żeby kogoś przekreślać.

            chyba Cie trochę podziwiam, bo ja raczej strasznie wierzę w to, że każdemu się
            uda i - zazwyczaj - potem jest mi smutno...
            • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm to egoizm 29.09.05, 12:22
              kmk25 napisał:

              > chyba Cie trochę podziwiam, bo ja raczej strasznie wierzę w to, że każdemu się
              > uda i - zazwyczaj - potem jest mi smutno...

              coz, kazdy co innego wyniosl z domu. ja wlasnie taka postawe - kompletnego
              odciecia sie od osoby pijacej po nieudanych probach pomocy z mojej strony.
              przeciez, mimo wyleczenia, alkoholikiem sie pozostaje do konca zycia! ale czy
              to oznacza, ze ja tez musze pozostac z alkoholikiem do jego konca? niech sie
              meczy ktos inny, komu to sprawia satysfakcj. ja sie dosc napatrzylam w domu i
              chce zyc juz te ostatnich kilkanascie lat, jakie mi zostaly, spokojnie.
              • rauchen Re: Alkoholizm to egoizm 29.09.05, 17:23
                jezeli wylewanie zolci na kazdego napotkanego czlowieka zapewnia ci ten
                spokoj, to ja tez zycze ci satyfakcji z tego powodu...
                • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm to egoizm 30.09.05, 08:37
                  rauchen napisała:

                  > jezeli wylewanie zolci na kazdego napotkanego czlowieka zapewnia ci ten
                  > spokoj, to ja tez zycze ci satyfakcji z tego powodu...

                  nie czlowieka tylko ALKOHOLIKA:)
                  • rauchen Re: Alkoholizm to egoizm 30.09.05, 22:05
                    zabralas chyba tego alkoholika pod pancerzyk, i cos chyba nie wygodnie wam tam
                    sie razem siedzi, nie uwazasz?
                    jak ktos kto szuka spokoju od alkoholika zabiera go zawsze i wszedzie pod swoim
                    pancerzykiem?
                    ups, sila kobieto, raz dwa posprzataj pod pancerzykiem, poluzuj spoiwa
                    pancerzykowe i alkoholika pogonic na cztery wiatry....
                    i przewietrzyc pod pancerzykiem!
                    • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm to egoizm 01.10.05, 18:46
                      a skad wiesz, jak u mnie jest? na pewno niebtak, jak opisales. a zwierzac sie
                      tutaj nie bede, bo nie mam ochoty.
                      \
                      rauchen napisała:

                      > zabralas chyba tego alkoholika pod pancerzyk, i cos chyba nie wygodnie wam
                      tam
                      > sie razem siedzi, nie uwazasz?
                      > jak ktos kto szuka spokoju od alkoholika zabiera go zawsze i wszedzie pod
                      swoim
                      >
                      > pancerzykiem?
                      > ups, sila kobieto, raz dwa posprzataj pod pancerzykiem, poluzuj spoiwa
                      > pancerzykowe i alkoholika pogonic na cztery wiatry....
                      > i przewietrzyc pod pancerzykiem!
                  • paulsixtus Re: Alkoholizm to egoizm 06.10.05, 06:59
                    Ales dogadała co? Wszyscy w domu? A tak z temperatura dobrze wszystko? Ph w
                    normie? Tarczyca tez? To dobrze - wiec to tylko zwykla glupota. Na to lekarstwa
                    nie ma.
                    PaulSixtus
      • paulsixtus Re: Alkoholizm to egoizm 28.09.05, 23:00
        Pancerzyk? Zdaje sie, ze to jest wlasnie metoda osoby uzaleznionej i
        wspoluzaleznionej.
        Chodzi wlasnie o rzecz przeciwna, zeby zadnego pancerza nie miec, a po prostu
        nabyć świadomość natury choroby i samego siebie. Sugestia, aby zacząć patrzyc na
        siebie oczami osoby z zewnątrz, jest niemądra. Nikt nie jest zdolny do
        stuprocentowej empatii, a alkoholik jest do tego zdolny najmniej!
        Wychodzenie z egoizmu w AA? Przewrotnie moge powiedziec, ze podczas terapii jest
        sie egoistą i tak trzeba, ale jest to egoizm zdrowy. Na pewno kiedy
        trzezwiejesz, korzystaja na tym wszyscy.
        PaulSixtus,
        alkoholik, gdyby kto pytał.
        • wiga27 Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 29.09.05, 09:47
          Grabkarzu, a czy Ty w ogóle chcesz się leczyć? Jesteś gotowy do podjęcia
          jakiejkolwiek formy wychodzenia z uzależnienia i do tego , że potem już nic,
          tylko abstynencja. Do końca życia ani piwka (ach! jakie pyszne, zimne prosto z
          lodówki w upalne dni), ani lampki wina (jak romantycznie: Ty i Ona, świece na
          stole, wino mieni się w kryształowych lamkach), ani kieliszka wódeczki u cioci
          na imieninach. Czy tak w ogóle da sie żyć? Tak, da się w ten sposób postepować,
          tylko zamiast pielęgnować w sobie obrazki z czasów, kiedy piło się
          kontrolowanie, trzeba sobie przypomnieć poranki po wczorajszym wielkim piciu,
          kiedy to budzisz sie z potwornym bólem głowy, nie wiesz jak znalazłeś się w
          domu, nie wiesz co robiłes, dlaczego masz ubłocone ubranie. Trzeba też
          przypomnieć sobie, jak Twoj duży, dobry, kochany syn rozpłakał się na twój
          widok, zadzwonił do taty do pracy, powiedział, że dłużej tego nie wytrzyma,
          spakował plecak i wyprowadził się do siostry. I wiele temu podobnych zdarzeń.
          Przypomnieć sobie to jeszcze nie wszystko. Bo na terapii trzeba o tym
          opowiedzieć grupie osób, których nie oszukasz, oni tego samego doświadczyli.
          Nie będą Cię oceniać, potępiać, wyśmiewać, będą Cię słuchać uważnie, niejeden
          pomyśli:"przecież to o mnie". To chyba właśnie tacy najłatwiej zdrowieją. Bo
          terapia nie pomoże każdemu, nie łudźmy się. W mojej grupie zaczynało leczenie
          kilkanaście osób, skończyło cztery(!). Nikt nam nie zagwarantował, że nigdy już
          nie sięgniemy po alkohol, bo to zależy tylko od nas, ale jesteśmy świadomi
          zagrożeń, mamy wiedzę i wkażdej chwili szeroko otwarte drzwi poradni.
          Ja Ci polecam taką drogę, Ty zrobisz co zechcesz, chodzi o to, zeby COŚ ROBIĆ
          zanim będzie za późno.
          • jerzy30 Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 29.09.05, 18:33
            do kobieta_na_pasach Bo będzie Ci lżej. Znam problem alkoholizmu od 17 lat. A
            moja żona pomaga takim kobietom jak Ty - zrzucić ten pancerz. Pamiętaj - życie
            jest jedno [może to frazes i banał] ale tak jest i warto je mile powspominać.
            Grabkarz - też miałem i miewam takie dylematy jak napisała wiga27. Zimne piwko
            z lodówki, ach ta pianka, ten smak niepowtarzalny. A ta wódeczka zmrożona -
            jaka pyszna. Jednak z drugiej strony - kac, ból głowy, zapita praca, izba
            wytzreźwień - Wybieram wolność od gorzały i trzeźwą głowę. Dla mnie też było
            straszne - NIE PIĆ DO KOŃCA ŻYCIA?????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!
            Wcale tak nie jest Ja teraz ZAWSZE mogę się napić - chwila i jest piwko - dwie
            minuty od domu. Ale nie piję. Nie mam takiej POTRZEBY. Rozumiem cię doskonale -
            ja takie rozterki miałem 6 lat.
            • grabkarz Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 29.09.05, 19:42
              Fakt jak sobie pomyśle, że ani kropli do końca życia to chyba mi żal.
              Ale o wiele bardziej mi żal tych przechlanych dni, wstydu i takich tam.
              Takie chwile o wiele bardziej mnie przerażają.
              Leczyć się chcę - muszę. A wątek zacząłem być może dla definitywnego pozbycia się złudzeń, że inaczej (bez terapii, aa) też można.
              Pzdr.
              • paulsixtus Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 30.09.05, 03:00
                Wydaje mi sie, ze jestes na dobrej drodze do zdrowia. Zrób jeszcze tylko ten
                ważny pierwszy krok w jego stronę:)
                pozdrawiam i powodzenia!
                PaulSixtus
                • jerzy30 Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 30.09.05, 08:22
                  grabkarz - wielu rzeczy jest żal - np ostra laska idzie sobie ulicą i można
                  sobie tylko pomarzyć, poleciałbym na Bali i do Japonii - też jest mi żal że to
                  raczej nierealne [a może nie] Tak więc żaluj sobie tej wódeczki i nie żałuj
                  sobie terapii
              • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 30.09.05, 08:55
                grabkarz napisał:

                > Fakt jak sobie pomyśle, że ani kropli do końca życia to chyba mi żal.

                ale czego konkretnie ci zal? trucizny? bo jesli mowimy o wodce to taka jest
                prawda. pijac czy jedzac nie zastanawiamy sie, jak to dziala w gruncie rzeczy
                na nasz organizm. Moge zaakceptowac picie wina, piwa (oczywiscie w rozsadnych
                ilosciach), ale wodki?! jedna lampka koniaku tez ewenualnie, ale czysciocha?!
                ja nigdy nie zrozumiem mentlnosci pijacych , mimo, iz sama lubie czerwone wino.
                ale tez tylko wtedy, kiedy mam na nie wyrazna ochote.
                • paulsixtus Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 30.09.05, 20:31
                  > ale czego konkretnie ci zal? trucizny? bo jesli mowimy o wodce to taka jest
                  > prawda.

                  Prawda jest taka, ze nikt nie pije po to, by sie zatruć, czy uzaleznic. Pijący
                  uzależnia się dlatego, że "to działa" - puszczają blokady, hamulce, kompleksy.
                  Wsztystko staje sie proste. Wyniszczenie, trucie organizmu - na to trzeba troche
                  "popracowac".
                  To są podstawy wiedzy o alkoholizmie, polecam lekturę na alkoholizm.akcjasos.pl

                  > ja nigdy nie zrozumiem mentlnosci pijacych

                  i jako nieuzalezniona w sensie fizycznym - dziwne byłoby , gdybyś zrozumiała.
                  Możesz i powinnas, jako osoba logicznie pojmująca, zrozumieć mechanizmy
                  działania choroby, ale masz z tym wyrazny problem - zal i trauma przezytych lat
                  z pijakiem daly sie Twojej osobowosci tak we znaki, ze prezentujesz sie w taki,
                  a nie inny sposob.

                  >mimo, iz sama lubie czerwone wino.
                  > ale tez tylko wtedy, kiedy mam na nie wyrazna ochote.
                  Kazdy pije, bo ma na to ochote. Pozniej, jednak drogi trzezwego i pijaka sie
                  rozchodza. Bo temu pierwszemu ochota mija i nie pije, a ten drugi pije, choc
                  ochota...tez minela.
                  pozdrawiam
                  PaulSixtus

            • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 30.09.05, 08:46
              jerzy30 napisał:

              > do kobieta_na_pasach Bo będzie Ci lżej. Znam problem alkoholizmu od 17 lat. A
              > moja żona pomaga takim kobietom jak Ty - zrzucić ten pancerz. Pamiętaj -
              życie jest jedno [może to frazes i banał] ale tak jest i warto je mile
              powspominać.

              jestem agnostyczka i zdaje sobie doskonale sprawe, ze nie ma zycia
              pozagrobowego. poza tym, jestem juz w takim wieku, ze blizej mi do konca zywota
              niz wiekszosci z Was i tym bardziej mam swiadomosc przemijania na zawsze. nie
              zrzuce pancerza, bo jest mi on wlasnie potrzebny do ochrony przed swiatem.
              wlasnie tak myslalam, ze ze te wszystkie mityngi dla wspoluzaleznionych sa dla
              kobiet slabych. ja taka nie jestem.
              • paulsixtus Re: Alkoholizm - bez terapii ? Nie łudź się . 30.09.05, 20:25
                > wlasnie tak myslalam, ze ze te wszystkie mityngi dla wspoluzaleznionych sa dla
                > kobiet slabych. ja taka nie jestem.

                W slabosci sila! Mozna byc slabym i pogodnym, a mozna tez i byc silnym i
                zapieczonym w sobie. Mozna tez sobie wmawiac, ze konieczny jest pancerz, bo caly
                swiat sprzysiągł się przeciwko nam. Twoj wybor. Z terapeutycznego punktu
                widzenia masz syndrom wspoluzaleznionej wręcz książkowy.Wiek nie ma tu nic do
                rzeczy. Choroba uzaleznienia/wspoluzaleznienia wyprowadza w pole najbardziej
                pragmatyczne umysły.
                pozdrawiam
                PaulSixtus


    • drak62 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 30.09.05, 13:02
      cały dowcip polega na tym , że to właśnie uczestnictwo w zbiorowej terapii
      ułatwia wyjście z nałogu. Przebywanie z innymi ( a właściwie takimi samymi jak
      ty) jest podstawowym warunkiem sukcesu terapii. Wychodzenie z nałogu wymaga
      zmiany myslenia, postepowania i budowania swojego życia bez obecności alkoholu.
      Z drugiej strony właśnie ta perspektywa obcowania z innymi przeraża wszystkich
      tych , którzy piją. każdy pijący uważa że jest inny, lepszy, mniej uzależniony
      itp. Będąc w grupie dosyć szybko uzmysławia sobie że każdy ma dokladnie ten sam
      problem. Przełamanie tej obawy jest gwarancją powodzenia.
      • jerzy30 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 30.09.05, 13:47
        jak chlałem jak wodociąg na pustyni to też uwazalem, że nie warto trzeźwieć dla
        tych kilku lat co miałem je jeszcze przeżyć - taki bylem zapity - dzięki bogu,
        sile wyższej, szczęściu, przypadkowi mija już 14 lat i zamierzam jeszcze pożyć
        conajmniej 50 - tak więc miła kobieto_na_pasach - nigdy nie jest za późno - jak
        bylem na terapii w PETRZE to chodzila tam babcia co miała 80 lat i byla z
        każdego dnia szczęśliwa
        A co do alkoholu to nie jest on trucizną
        • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 30.09.05, 14:19
          jerzy30 napisał:

          > A co do alkoholu to nie jest on trucizną

          jest. zatrul na wiele lat atmosfere mojeog rodzinnego domu. teraz zatruwa zycie
          mojej rodziny.
          gdyby nie alkohol, ojciec moglby dozyc poznej starosci (tak sie zyje w jego
          rodzinie). usmierzal sumienie i fizyczne dolegliwosci alkoholem, i kiedy sie
          dowiedzial , ze ma raka bylo juz za pozno na cokolwiek. aha, dorzucam do tego
          papierosy. a jesli chodzi o sklad chemiczny to odsylam do publikacji, ktore
          latwo znajdziesz w internecie.
    • kobieta_na_pasach ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 30.09.05, 18:52
      bo i tak was statystyka nie przebije. a zachlejcie sie na smierc. wasza wola.
      • kylly Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 30.09.05, 20:52
        cóż kobieto na pasach jak to mówią "i straszno i smutno" - ciekawe tylko co cię
        przygnało na akurat to forum....
        P.
        • jerzy30 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 01.10.05, 13:36
          przygnała ją [kobieta_na _pasach] tu nienawiść do męskiego gatunku - cóż
          widocznie tak lubi i tak ma być - nic i nikt jej nie pomoże - proponuję ją
          ignoroać bo jątrzy i pisze brednieMy do niej grzecznie a ona zieje jak smok
          nienawiścią
          • gb15 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 02.10.05, 16:40
            A ja chyba Ciebie, Jerzy nazwałam kiedyś rozsądnym człowiekiem....Czy tak trudno
            jest Ci pojąć, że nie każdy ma ochotę, reagując na jakiś post, wdawać się w
            wynurzenia na temat swojego życia? Czy kiedy spotykasz nieznanego Ci człowieka,
            od razu opowiadasz mu swoja historię? A moze on jej wcale nie chce znać, jeżeli
            Wasze kontakty sa sporadyczne? Jeżeli ktoś nie chce pisać o sobie, to chyba nie
            ma takiego obowiązku. A mimo tego, chyba może być uczestnikiem forum, jak
            sądzisz? Te wszystkie insynuacje o współuzależnieniu i budowanie historii, które
            podpowiada Ci wyobraźnia o człowieku, którego nie znasz, nie są w dobrym tonie.
            Musisz jednak liczyć się z tym, tak jak każdy tu piszący, że inni ludzie mają
            różne doświadczenia, które najczęściej nie kojarzą się sympatycznie z osobą pijącą.
            P.S. Wtrącam się, bo mnie tutaj, kiedyś, podobnie potraktowano.
            • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 02.10.05, 16:49
              Szanowna Gb15...

              >Te wszystkie insynuacje o współuzależnieniu i budowanie historii, któr
              > e
              > podpowiada Ci wyobraźnia o człowieku, którego nie znasz, nie są w dobrym tonie.

              Nie trzeba byc wytrawnym obserwatorem, zeby w wypowiedziach kobiety_na_pasach
              znalezc ksiazkowe wrecz przyklady na to,ze jest wspoluzalezniona. Ton, w jakim
              sie wypowiada i sam fakt,ze wypisuje cos na TYM wlasnie forum, dobitnie o tym
              swiadczy.
              Poza tym - forum sluzy wymianie doswiadczen, najczesciej wlasnych - a nie pluciu
              ogniem i wypowiadaniu sie w tonie pogardy i uprzedzeń.Uzaleznieni i
              wspoluzaleznieni (moze nawet bardziej) maja z tym ogromny problem. To sie leczy.

              > Musisz jednak liczyć się z tym, tak jak każdy tu piszący, że inni ludzie mają
              > różne doświadczenia, które najczęściej nie kojarzą się sympatycznie z osobą pij
              > ącą.

              I sęk w tym - że o żadnych doświadczeniach kobiety_na_pasach nic nie wiemy. Nie
              podzieliła się nimi. Cos mi sie zdaje, ze probujesz kolezanke usprawiedliwiac,
              moze to kobieca solidarnosc, a moze to solidarnosc w ....no wlasnie.
              pozdrawiam
              PaulSixtus
              • gb15 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 02.10.05, 17:17
                > I sęk w tym - że o żadnych doświadczeniach kobiety_na_pasach nic nie wiemy. Nie
                > podzieliła się nimi. Cos mi sie zdaje, ze probujesz kolezanke usprawiedliwiac,
                > moze to kobieca solidarnosc, a moze to solidarnosc w ....no wlasnie.

                Oj, Paulsixtusie, dobrze, że ja już się potrafię zdystansować do wypowiedzi na
                róznych forach (i Wam po trosze to zawdzięczam :), bo znów to niedomówienie,
                sugerujace....:)
                Również pozdrawiam
              • jerzy30 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 02.10.05, 19:02
                kobieta_na _pasach życzy sobie w ostatniej wypowiedzi "byśmy się zapili na
                śmierć" - podłe to życzenie - nawet jak jej jakiś pijący życie zatruł - i
                niech lepiej zejdzie z tego forum
                • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 12:48
                  jerzy30 napisał:

                  > kobieta_na _pasach życzy sobie w ostatniej wypowiedzi "byśmy się zapili na
                  > śmierć" - podłe to życzenie - nawet jak jej jakiś pijący życie zatruł - i
                  > niech lepiej zejdzie z tego forum

                  to jest jedyne wyjscie dla rodziny, ktora cierpi. bo pijacemu i tak przeciez
                  wszystko jedno. pijacy nie widzi, jak zmienia sie jego dziecko pod wplywem
                  nalogu ojca, bo przeciez dzieci nie maja problemow, tylko dorosli.
                  rachunek prawdopodobienstwa moj drogi jest bezlitosny - wielu z was zejdzie
                  wczesniej z tego swiata z powodu picia, badz z powodu chorob wywolanych
                  wieloletnim spozywaniem trucizny,niz ja zrezygnuje z pisania na tym, i na
                  kazdym innym, forum.
                  • jerzy30 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 12:58
                    na mityngach nikt nikomu się nie skarży
                    Twoja sprawa że chcesz cierpieć - cierp sobie.
                    Ale wara Ci żebyś wypisywała takie życzenia "niech się zapiją na śmierć"
                    Takie życzenia to koszmar.
                    • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 13:42
                      jerzy30 napisał:

                      > na mityngach nikt nikomu się nie skarży
                      > Twoja sprawa że chcesz cierpieć - cierp sobie.
                      > Ale wara Ci żebyś wypisywała takie życzenia "niech się zapiją na śmierć"
                      > Takie życzenia to koszmar.

                      wara? dolna czy gorna?
                      • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 06.10.05, 07:01
                        Ach, dowcipnaś
              • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 12:31

                > I sęk w tym - że o żadnych doświadczeniach kobiety_na_pasach nic nie wiemy.
                Nie> podzieliła się nimi.

                tiaaa... czyli tzw. miting? nic z tego moj drogi. nie mam zamiaru sie nikomu
                skarzyc. i jeszcze raz powtarzam - nie interesuja mnie żale "pokrzywdzonych"
                przez alkohol. ach, ten brzydki, niedobry alkohol, powinien isc za to do
                wiezienia.
                • rauchen Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:29
                  kobieto,
                  ale ty swoja normalnosc tez okreslasz biorac jako kryterium alkohol, i
                  porownujac swoj "normalny" stosunek do picia.
                  Moze i w tym masz racje, bo alkoholicy maja ten stosunek do alkoholu
                  nienormalny.
                  Tylko ze nie wiem czy inni normalni ludzie, ktorzy nie mieli takich
                  doswiadczen z alkoholem jak ty, swoja normalnosc tez okreslaja swoim stosunkiem
                  do alkoholu? chyba raczej nie...
                  Gdyby wziazc pod uwage twoje zdeterminowanie, zlosliwosc, zlosc i agresje z
                  jaka piszesz, to na pewno nie jest to normalne zachowanie.
                  Zle doswiadczenia mozna zrozumiec, ale jak ktos na forum nosi taka sygnaturke,
                  ze "urazy sie pali, a nie balsamuje".
                  I na tym polega terapia, wzgledem ktorej kieruja ci ludzie ktorzy pewnie bardzo
                  dobrze rozumieja powody twojego zachowania.

                  I nie boj sie, nie jestes sama w podobnych odczuciach.
                  MOj ojciec tez jest alkoholikiem, a moja mama w podobny sposob jak ty swoja
                  normalnosc okreslala biorac jako kryterium wlasnie stosunek do alkoholizmu ojca.
                  To ona byla normalna, to ona miala ten pancerzyk, to dla niej bylo wlasnie tak
                  jak napisalas :wstan, ubierz pancerzyk, i idz dalej, do pracy, do kosciola, idz
                  sie najedz, idz spac - i to wszystko, na tym konczylo sie zycie.
                  I to niestety do mojej mamy mam (mialam) wieksze pretensje niz do ojca, bo on
                  byl nienormalnym alkoholikiem, a to moja mama miala byc normalna mama, a tak
                  nie bylo. Gdyby nie to, ze wiem, ze jej zachowanie to wlasnie sposob na
                  zycie z alkoholikiem, ze to wspoluzaleznienie, to w pewnym momencie
                  musialabym stwierdzic ze ona po prostu nienawidzila nie tylko ojca, ale tez
                  jego dzieci, ktore tez byly nienormalne bo to byly(sa) dziecmi alkoholika, a
                  kazde nasze zachowanie ktore bylo wbrew temu co ona sobie okreslila jako
                  normalnosc inne, bylo kwitowane ze dzieci poszly w ojca! Tak jakby ona nie
                  byla nasza matka, tylko byla skazana na wychowywanie glupich dzieci
                  alkoholika!
                  I jedoczesnie jej tlumaczenia ze nigdy nie zdecydowala sie na rozwod, bo
                  przysiegala, ale my nikomu nic nie przysiegalismy, i niestety tez w tym
                  musielissmy siedziec, i byc skazani na ta normalna nienormalnosc! I to
                  podwojna - nienormalnego ojca i matke ktora w swojej normalnosci nie byla
                  normalna!

                  Tak ze oszczedz prosze innym i sobie tego, co starasz sie nazywac
                  normalnoscia, bo akurat kierujesz slowa zapicia sie na smierc, tym ktorym
                  jeszcze sie udalo w tym zyciu zrozumiec nie tylko swoje bledy ale przede
                  wszystkim swoja chorobe alkoholowa, bo w tych ludziach jest nadzieja, ze mozna.
                  A twoich przezyc i doznan zyciowych nie zmienisz wyzywajac sie wlasnie na
                  nich. Bo to jest po prostu nierozsadne..
                  NIe chcesz isc na terapie i sluchac zalow innych kobiet - nie idz, ale tez nie
                  mieszaj z blotem tych, ktorzy tak robia, tylko dlatego ze robia to dla siebie,
                  posrednio pomagajac innym.
                  • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:39
                    rauchen napisała:

                    > NIe chcesz isc na terapie i sluchac zalow innych kobiet - nie idz, ale tez
                    nie> mieszaj z blotem tych, ktorzy tak robia, tylko dlatego ze robia to dla
                    siebie, > posrednio pomagajac innym.

                    nikogo z blotem nie zmieszalam. stwierdzenie "zapijcie sie" bylo skierowane do
                    pijacych, a nie do pomagajacych im. pijacym obojetne jest przeciez czy leza w
                    blocie, czy we wlasnych odchodach badz wymiocinach.
                    nic , z opisanych z twojego zycia odczuc, nie ma wspolnego z moimi. nie mam o
                    nic zalu do matki, jesli juz to raczej do obojga, ze zle sie dobrali. moja
                    matka tez nie obarrcza nas zadna wina. nie wiem w ogole , po co to napisalas.
                    • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:48
                      Nie ma czegos takiego , jak "niedobranie sie".
                      Jesli cos miedzy rodzicami bylo nie tak, jest to kolejny dowod, ze i z Toba
                      normalnie byc nie moze w sferze emocjonalnej. To proste jak 2x2.
                      Z tym juz mozna cos robic, zeby ukierunkowywac psychike w celu tworzenia, nie
                      destrukcji.

                      pozdrawiam
                      PaulSixtus
                      • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:49
                        paulsixtus napisał:

                        > Nie ma czegos takiego , jak "niedobranie sie".
                        > Jesli cos miedzy rodzicami bylo nie tak, jest to kolejny dowod, ze i z Toba
                        > normalnie byc nie moze w sferze emocjonalnej. To proste jak 2x2.
                        > Z tym juz mozna cos robic, zeby ukierunkowywac psychike w celu tworzenia, nie
                        > destrukcji.

                        e tam. za stara juz jestem.
                        >
                        > pozdrawiam
                        > PaulSixtus
                        • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 23:55
                          > e tam. za stara juz jestem.

                          Ze mna na terapie chodzil Pan w wieku 78 lat. Z tego co wiem, nie pije 2 lata.
                          Dla niego bylo warto. Ale on chcial wyzdrowiec.
                          PaulSixtus
                          • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 04.10.05, 09:28
                            paulsixtus napisał:

                            > > e tam. za stara juz jestem.
                            >
                            > Ze mna na terapie chodzil Pan w wieku 78 lat. Z tego co wiem, nie pije 2 lata.
                            > Dla niego bylo warto. Ale on chcial wyzdrowiec.
                            > PaulSixtus

                            ale ja NIE JESTEM ALKOHOLICZKA. chyba niektorym tutaj w tej dyskusji cos sie
                            zaczelo , albo ktos, mylic.
                      • gb15 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 18:48
                        Jedno mnie dziwi;

                        Jesli cos miedzy rodzicami bylo nie tak, jest to kolejny dowod, ze i z Toba
                        > normalnie byc nie moze w sferze emocjonalnej.

                        W jakim celu ta diagnoza? Ta wypowiedx jest równie obraźliwa jak ta, na która
                        sie powołujecie. Dlaczego każdy z Was atakuje personalnie osoby tu piszące,
                        próbując cos sugerować odnosnie ich kondycji psychicznej? Czy na terapii nie
                        uczą takich reakcji, jaka zaprezentował Jerzy, chociaz z opóźnieniem....jezeli
                        ktoś atakuje, a za taki uznano nieszczęsna wypowiedź o zapiciu się, to nalezy
                        uswiadomić sobie, co nam w wypowiedzi tego kogos się nie podoba i odnieść się
                        tylko do tego albo wycofać się z rozmowy. To, co tu prezentują niektórzy, to
                        agresja. Chyba, ze wolno tutaj pisac tylko uzaleznionym na temat swojego
                        (tylko!)uzależnienia.
                        • rauchen Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 19:24
                          >>>W jakim celu ta diagnoza?<<<

                          moze w takim celu, zeby uswiadomic sobie ze czlowiek w calej
                          swojej zlozonosci wcale nie jest az tak zlozony jakby sie wydawalo.
                          Spojrz na sam schemat uzaleznien: wlasciwie kazdy czlowiek beda zupelnie
                          inny od drugiego czlowieka, uzalezniajac sie w swoj indywidualny sposob,
                          kiedy przylozy swoje uzaleznianie sie do tego szablonu, odnajduje siebie.
                          Zmieniaja sie tak naprawde okolicznosci, przyczyny, fakty, ale tak naprawde
                          poza tym niewiele az tak bardzo odchyla sie na boki od tego szablonu, zeby az
                          tak bardzo widziec w tym wszystkim jak ludzie sa rozni w obliczu uzaleznienia.
                          I podobnie dzieje sie w przypadku osob wspoluzaleznionych, dzieci
                          alkoholikow.
                          Trzeba byc po prostu szczesciarzem, zeby wyjsc w czyms na zupelnego
                          indywidualiste i zaskoczyc innych czyms nowym.
                          • gb15 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 19:48
                            Sek w tym, ze tu nie chodzi o zadne zaskoczenia. Wyobraź sobie zwykła rozmowe z
                            drugim człowiekiem....jak byś zareagowała, gdyby na podstawie tego, co
                            powiedziałaś, ktoś zaczął Cię rozbierać na "części" i analizować. Mało tego,
                            jezeli jest to ktoś, kto tylko liznął wiedzy w tym zakresie, to jakieś
                            nieporozumienie. Miejscem do takich zakusów jest gabinet psychologa i kropka.
                            Masz zwyczaj np. rozbierać się w miejscach publicznych? Mówienie o sobie, to tez
                            rodzaj obnażania się i uważam, że robimy to wtedy, gdy mamy do kogoś zaufanie.
                            To nie o to chodzi, że to jest nieskomplikowane, chociaż ja, w odróznieniu do
                            Ciebie, wcale tak nie uważam.
                            • rauchen Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 20:16
                              oto chodzi ze czasami inni widza to czego sami nie widzimy lub nie chcemy
                              zobaczyc. I chyba o wiele gorsze jest to, jesli inni ci tego nie powiedza, a
                              potem samemu dojdzie sie do pewnych wnioskow i tu zaczyna sie pretensja,
                              dlaczego oni nam tego nie powiedzieli. Bo czasami zabiera to o wiele wiecej
                              czasu jesli sie dojdzie samemu do takich a nie innych wnioskow.
                              A przy analizowaniu pewnych zachowan na podstawie tylko lizniecia innformacji o
                              drugiej osobie, tez nie jest do konca az takie zle, bo przy zalozeniu ze jednak
                              zyciorys kazdego czlowieka jest inny (nie schemat uzaleznienia czy
                              wspoluzaleznienia), to raczej lepiej jest sie chwycic jakiegos szczegolu, bo w
                              zatrzesieniu przezyc i doswiadczen ktore maja wyjsc na jaw pozniej, mozna sie
                              pogubic.
                              Psycholog tez jest czowiekiem, ale psycholog to zawod - osobiscie uwazam ze nie
                              wystarczy tylko psycholog poslugujacy sie tylko i wylacznie schematami do
                              analizy tego co siedzi w czlowieku - rownie niezbedny jest terapeuta ktory
                              doswiadczyl podobnych przezyc i wie jak sprawy wygladaja rowniez i w praktyce.
                              A ludzie ogolnie o podobnych doswiadczeniach lub tez nie, tez maja wiele do
                              wniesienia, bo czasami potrafia nazwac pewne rzeczy ktorych inni nie potrafia i
                              sami nie potrafimy, a naprawde wbrew pozorom gdy cos zaczyna miec nazwe i
                              ksztalt, zmnienia sie rowniez stosunek do tej rzeczy.
                              Chocby dajac tu za przyklad lek, ktory powstaje u alkoholika po odstawieniu
                              alkoholu - kiedy nie wiazalam go ze swoim piciem, byl nie do zniesienia; kiedy
                              mialam juz wyrazne dowody na to, ze jest to lek spowodowany odstawieniem
                              alkoholu, dalej byl nie do zniesienia, ale majac juz imie i miejsce w
                              szeregu, zupelnie inaczej do niego podchodzilam.
                            • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 23:54
                              Tutaj w zyciu nie zajrzy nikt bez problemów z uzależnieniem, czy
                              współuzależnieniem. Gb15, masz wyrazne problemy z pojeciem tematu poruszanego na
                              tym forum. Powinnas wiedziec, ze rozmowa na temat alkoholizmu, to nie omawianie,
                              ile kto komu krzywdy wyrządził czy ile razy w ciagu tygodnia chodził zapruty.
                              Trzezwiejacy alkoholicy rozmawiaja wlasnie o osobowosciach, stanach psychicznych.
                              Ty widzisz w tym cos z ekshibicjonizmu - widocznie boisz sie powiedziec
                              czegokolwiek na swoj temat.Zasmuce Cie - jesli dotyczy cie problem alkoholizmu,
                              nie jestes w zaden sposób "wyjątkowo pokrzywdzona". Takich jak Ty są miliony.
                              Trzeba byc wielkim egoistą ,zeby myslec, ze w swej naturze jest sie roznym od
                              reszty.

                              Jeśli ktoś tutaj sie pokazuje, rzuca oderwane od jakiegokolwiek kontekstu,
                              pojedyncze, zjadliwe zdania - mając w zamyśle to, że ktoś polknie haczyk i mozna
                              mu bedzie przywalic "komplement" pełną parą i życzyć mu zachlania się na śmierć,
                              to ja nie mam złudzeń ze ten ktos ma problem. Niby to nie moja sprawa - ale
                              tylko wtedy, jesli ten ktos nie staje na mojej drodze.
                              Ponadto, Gb15, zechciej uwierzyć, że mechanizmy uzaleznienia i wspoluzaleznienia
                              sa juz dosc dokladnie poznane, a widzenie ich, jako trybikow w bardzo
                              skomplikowanej maszynie, to domena tego, kto ma problemy z uwolnieniem się.
                              I , bynajmniej, nie jestem to ja.
                              PaulSixtus
                              • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 04.10.05, 10:00
                                paulsixtus napisał:

                                > Tutaj w zyciu nie zajrzy nikt bez problemów z uzależnieniem, czy
                                > współuzależnieniem. Gb15, masz wyrazne problemy z pojeciem tematu poruszanego
                                na tym forum. Powinnas wiedziec, ze rozmowa na temat alkoholizmu, to nie
                                omawianie,> ile kto komu krzywdy wyrządził czy ile razy w ciagu tygodnia
                                chodził zapruty.

                                wlasnie. moze lepsze efekty leczenia dalaby terapia wstrzasowa czyli
                                uswiadomienie sobie przez alkoholika krzywd moralnych i fizycznych , jakie
                                wyrzadzil njblizszym? ale to jest zbyt straszne dla "wrazliwej" natury pijaka.
                                lepiej drazyc problem JEGO PICIA, jako najwazniejszy i jedynie wazny. wtedy
                                taki delikwent czuje sie najwazniejszy, otoczony troska i żąda od innych,
                                ktorzy wcale tak go nie chca traktowac, aby obchodzili sie z nim, jak z osoba
                                chora. moze i chora, ale na wlasne zyczenie.
                          • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 04.10.05, 09:49
                            rauchen napisała:

                            > > Trzeba byc po prostu szczesciarzem, zeby wyjsc w czyms na zupelnego
                            > indywidualiste i zaskoczyc innych czyms nowym.

                            mysle, ze to akurat nie zalezy od szczescia tylko od wielu, wielu inych
                            czynnikow, ktore wplynely, ze jest sie takim, a nie innym czlowiekiem.
                            natomiast moge mowic o szczesciu, ze jestem wolna od wszelkich nalogow. a
                            przynajmniej nie mam z tym problemu. i chyba tego niektorzy mi tutaj
                            zazdroszcza, wiec niech mowia wprost "zazdroszcze ci", a nie przepedzaja mnie.
                        • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 23:58
                          Jesli kogos obraza prawda, to ja na to nic nie poradze.
                          I trzeba byc tylko srednio rozgarniętym, zeby zdac sobie sprawe z oczywistej
                          zaleznosci rodzice - rozwoj emocjonalny dziecka.
                          ps.i jesli juz chcesz byc adwokatem, to przynajmniej rzeczowym - bo takim
                          pisaniem, jak to w chwili obecnej "uprawiasz", robisz tylko niedzwiedzia
                          przysluge zdrowiu kobiety na pasach.

                          pozdrawiam
                          PaulSixtus
                          • gb15 Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 04.10.05, 08:56
                            Dziękuję za troskę. To w sumie miłe, jeżeli tak na to spojrzeć. Nie wiem jak
                            inni, ale jezeli ja bedę miała problemy, to udam sie do specjalisty. Z Twojej
                            diagnozy, nie skorzystam bo nie przepadam za określeniami typu

                            > I trzeba byc tylko srednio rozgarniętym,

                            tudzież podobnymi, świadczącymi o liczeniu się z uczuciami innych ludzi.

                            Pozdrawiam i zyczę sukcesów w walce z nałogiem.
                          • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 04.10.05, 10:04
                            paulsixtus napisał:

                            > Jesli kogos obraza prawda, to ja na to nic nie poradze.

                            jesli ktos czuje sie tutaj obrazony to jedynie ty i tobie podobni. gdybym sie
                            tak czula to po prostu przestalabym pisac. zreszta, o jakiej prawdzie mowisz?
                            prawda jest taka, ze to ty masz prawdziwy problem, bo ja nie mam zadnych
                            nalogow.

                            > I trzeba byc tylko srednio rozgarniętym, zeby zdac sobie sprawe z oczywistej
                            > zaleznosci rodzice - rozwoj emocjonalny dziecka.

                            coz. dla kobiety to spory komplement, nie uwazasz?

                            > ps.i jesli juz chcesz byc adwokatem, to przynajmniej rzeczowym - bo takim
                            > pisaniem, jak to w chwili obecnej "uprawiasz", robisz tylko niedzwiedzia
                            > przysluge zdrowiu kobiety na pasach.

                            sluchaj. mnie ten adwokat odpowiada, bo to jest moj adwokat , nie twoj, i nic
                            ci do jego oceny.
                        • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 04.10.05, 09:40
                          gb15 napisała:
                          To, co tu prezentują niektórzy, to agresja. Chyba, ze wolno tutaj pisac tylko
                          uzaleznionym na temat swojego (tylko!)uzależnienia.

                          bo agresja jest wynikiem dlugotrwalego picia,nawet nie naduzuwania, ale wlasnie
                          picia alkoholu. nawet ktos, kto nie mial z agresja problemu w mlodosci z
                          wiekiem staje sie drazliwy i wybuchowy.
                          tez zaczynam miec wrazenie, ze nie jestem tutaj pożadana ze wzgledu na parwde,
                          ktora zawsze mowie bez ogrodek , a ktora boli. mowic czlowiekowi, ktory
                          codziennie wypija dwa piwa, ze dla mnie jest alkoholikiem tez spotkalam sie z
                          agresywna odpowiedzia. bo dla mnie to jest alkoholizm, ale dla tej drugiej
                          osoby juz nie.
                    • rauchen Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:51
                      skoro pisza tu na forum, cieszac sie z ilosci dni, miesiecy, lat niepicia,
                      to nie po to zeby uslyszec od ciebie "zapijcie sie na smierc", bo tak czy
                      siak dalej sa alkoholikami! i nic nie daje im gwarancji ze juz nigdy w
                      zyciu sie nie napija!
                      I skoro pisza nawet tu o swoim problemie, i chocby o samej checi
                      przestania pic, to nie po to zeby uslyszec "Zapij sie na smierc"
                      I Skoro tu pisza, to znaczy ze jeszcze nie leza we wlasnych wymiocinach! Albo
                      juz nie leza! Albo nie chca lezec!

                      A to co napisalam o sobie, to nie w celu porownywania z twoimi przezyciami,
                      tylko w celu wyrazenia tego, ze ja tez mam prawo tak jak ty miec zale i
                      pretensje za utracone dziecinstwo, a problem w tym zeby ich nie miec, bo nie
                      raz i nie dwa jeszcze pewnie i tak w zyciu nadejda takie dni, ze dostane
                      kolowrotka w glowie wlasnie w odniesieniu do tego utraconego dziecinstwa, a
                      takich kolowrotkow tez mam dosyc!!!
                  • kylly Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:41
                    dzięki rauchen...
                    pozdr..
                    P.
                    • rauchen Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 15:56
                      tez pozdrawiam
                • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:44
                  Czyli twoje przebywanie na forum jest bezzasadne. Tu sie wymienia opinie, a nie
                  , za przeproszeniem - majaczy w transie pogardy.
                  Poza tym, nie jestem w zadnym wypadku Twoim Drogim:)
                  pozdrawiam jednak
                  PaulSixtus
                  • kobieta_na_pasach Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 14:51
                    paulsixtus napisał:

                    > Czyli twoje przebywanie na forum jest bezzasadne. Tu sie wymienia opinie, a
                    nie
                    > , za przeproszeniem - majaczy w transie pogardy.
                    > Poza tym, nie jestem w zadnym wypadku Twoim Drogim:)
                    > pozdrawiam jednak
                    > PaulSixtus

                    fakt. nie jestes. na szczescie dla ciebie czy dla mnie? lepeij majaczyc w
                    transie pogardy niz upojenia alkoholowego badx narkotykowego:)
                    • paulsixtus Re: ja sie nie bede chwalila ile lat pije... 03.10.05, 23:36
                      Wbrew pozorom, majaczenia sa do siebie bardzo podobne, niezaleznie od przyczyn.
            • kobieta_na_pasach dzieki za zrozumienie gb15:) btxt 03.10.05, 12:28
              gb15 napisała:

              > A ja chyba Ciebie, Jerzy nazwałam kiedyś rozsądnym człowiekiem....Czy tak
              trudn
              > o
              > jest Ci pojąć, że nie każdy ma ochotę, reagując na jakiś post, wdawać się w
              > wynurzenia na temat swojego życia? Czy kiedy spotykasz nieznanego Ci
              człowieka,
              > od razu opowiadasz mu swoja historię? A moze on jej wcale nie chce znać,
              jeżeli
              > Wasze kontakty sa sporadyczne? Jeżeli ktoś nie chce pisać o sobie, to chyba
              nie
              > ma takiego obowiązku. A mimo tego, chyba może być uczestnikiem forum, jak
              > sądzisz? Te wszystkie insynuacje o współuzależnieniu i budowanie historii,
              któr
              > e
              > podpowiada Ci wyobraźnia o człowieku, którego nie znasz, nie są w dobrym
              tonie.
              > Musisz jednak liczyć się z tym, tak jak każdy tu piszący, że inni ludzie mają
              > różne doświadczenia, które najczęściej nie kojarzą się sympatycznie z osobą
              pij
              > ącą.
              > P.S. Wtrącam się, bo mnie tutaj, kiedyś, podobnie potraktowano.
    • mmagi Re: Alkoholizm bez terapii, AA 03.10.05, 15:42
      nie ma mozliwości,sam bez wsparcia grupy i psychologa nie DASZ RADY a jak
      pójdziesz w zaparte to i tak jest szansa ze zapijesz,a tak to poznasz takich
      jak Ty,pochodzisz na mittingi AA iiiiiiiiiii moze moze bedzie git:-)
      • delika1 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 04.10.05, 12:16
        uderzył mnie egoizm "kobiety na pasach" i kompletny brak wiedzy na temat
        choroby alkoholowej i mechanizmów nią rzadzących.I nie wiem o co chodzi tej
        Pani, jaki cel mają Jej wypowiedzi.Takie metody "pomocy"mogą być skuteczne
        wobec pijaka, nie wobec alkoholika.I po co 100 razy powtarzać że alkoholik
        krzywdzi innych i trzeba mu dokopac?Po co powtarzać ciągle takie same bzdety?
        • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 04.10.05, 12:55
          delika1 napisała:

          > uderzył mnie egoizm "kobiety na pasach" i kompletny brak wiedzy na temat
          > choroby alkoholowej i mechanizmów nią rzadzących.I nie wiem o co chodzi tej
          > Pani, jaki cel mają Jej wypowiedzi.Takie metody "pomocy"mogą być skuteczne
          > wobec pijaka, nie wobec alkoholika.I po co 100 razy powtarzać że alkoholik
          > krzywdzi innych i trzeba mu dokopac?Po co powtarzać ciągle takie same bzdety?

          aha, czyli jest roznica miedzy pijakiem a alkoholikiem. nie bardzo rozumiem na
          czym ma polegac na roznica, ale w sumie nie musze, bo dla mnie liczy sie zawsze
          efekt koncowy.
          a po co dziecku powtarza sie w kolko , zeby czegos nie robilo? ano po to, zeby
          w koncu zrozumialo, ze cos robi zle. ale w sumie masz racje - jestem
          niepotrzebnie upierdliwia, bo przeciez alkhol z czasem powoduje u pijacego
          zmiany w mozgu (to nie ja powiedziala!), wiec to co powtarzam Twoim zdaniem z
          uporem maniaka (aczkolwiek ja tak nie uwazam), i tak nie dotrze do
          zainteresowanych.:)
          • mikaszka Re: Alkoholizm bez terapii, AA 04.10.05, 14:00
            Kobieto... twoje wypowiedzi sa irytujace nie z powodu rzekomej prawdy, ktora
            glosisz, tylko z powodu kompletnego dyletanctwa, jesli chodzi o wiedze na temat
            alkoholizmu. I w dodatku wyrzucasz to wszystko z siebie z absolutnym
            przekonaniem o swojej 100-procentowej racji.

            P.S. Silne kobiety nie potrzebuja pancerza.
          • rauchen Re: Alkoholizm bez terapii, AA 04.10.05, 14:36
            alkohol rzeczywiscie dokonuje zmian w mozgu,
            nie mniej jednak kobieto,
            istnieja przypadki osob nie naduzywajacych alkoholu,
            ktore zdaja sie myslec tylko jedna szara komorka,
            bojac sie posadzenia o jakiekolwiek naduzywanie czegokolwiek, w tym przypadku
            myslenia,
            i zaczynam sie obawiac
            ze ten problem dotyczy ciebie.
            Skoro twoj mozg nie zostal uszkodzony przez alkohol,
            to sprobuj poruszyc do myslenia jeszcze kilka swych szarych komorek,
            to naprawde nie boli,
            a efekty moga byc zaskakujace dla samej ciebie.

            PS nie mialam na celu obrazenie ciebie, tylko po raz kolejny jak dziecku
            sprobowac powtorzyc, zebys wyszla poza pewien krag myslenia w stosunku do
            alkoholizmu, bo przeciez w kolko to jest ci powtarzane, zebys sprobowala
            spojrzec na problem inaczej po to by samej sobie pomoc pozbyc sie efektu
            kolowrotka ktory w zaden sposob ci nie pomaga.
            • jerzy30 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 05.10.05, 09:01
              kobieto na pasach - Tobie nic już nie pomoże - nawet te niegrzeczne i
              beznadziejne posty na tym forum - tyle jadu to ja przez 17 lat kontaktów z
              alkoholikami i osobami współuzależnionymi jeszcze nie widziałem i nie
              słyszalem - jak nie widzisz różnicy między pijakiem a alkoholikiem to Ci można
              tylko współczuć - [można mieć zmiany w mózgu bez kropli alkoholu - nawet
              znacznie poważniejsze] - są osoby współuzależnione beznadziejnie chore którym
              już nic nie pomoże - podobnie jak alkoholikom co wiedzą że zapijają się na
              śmierć że mają sygnały i informacje o swoim uzależnieniu ale i tak piją dalej -
              gdyby tak nie było to by nie było ruchu AA i Alanon i tego forum - ale z dugiej
              strony znam takich "beznadziejnych" alkoholików co leżeli w rowach, siedzieli
              we więźniach, kradli i popełniali dla gorzały inne straszne czyny a jednak
              wyrwali się z tego piekła uzależnienia - kobiecie na pasach faktycznie ktoś
              zrujnował życie i zrobił piekło na ziemi - z tym że zawsze ma szansę by tę jego
              drugą część [końcówkę] spędzić bez tej zadry w sercu - Kobito !!!!! sama sobie
              nie poradzisz - a jeśli chodzi o współuzależnienie to nie jest ono tak straszne
              jak myślisz
              • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 05.10.05, 09:47
                oj, jerzy. jestes ksiazkowym przykladem zmian w mozgu, jakie moze poczynic
                wieloletnie picie. powtorze tu jeszcze raz i ostatni - nie przeszkadza mi juz
                niczyje picie. a to, ze gardze pijaczkami to faktycznie jest efekt
                wspoluzaleznienia, ale z tego akurat sie ciesze. jest tylu ludzi na swiecie ,
                ktorzy zasluguja na milosc i szacunek, ze nie musze przejmowac sie dodatkowo (a
                generalnie przejmuje sie wszystkim) jakimis degeneratami. niech nimi zajmuja
                sie specjalisci i nadopiekuncze matki i zony.
                i jeszcze jedno - moze gdybys mial kolo siebie takie osoby jak ja, nie maialbys
                problemu z alkoholem?:)

                jerzy30 napisał:

                > kobieto na pasach - Tobie nic już nie pomoże - nawet te niegrzeczne i
                > beznadziejne posty na tym forum - tyle jadu to ja przez 17 lat kontaktów z
                > alkoholikami i osobami współuzależnionymi jeszcze nie widziałem i nie
                > słyszalem - jak nie widzisz różnicy między pijakiem a alkoholikiem to Ci
                można
                > tylko współczuć - [można mieć zmiany w mózgu bez kropli alkoholu - nawet
                > znacznie poważniejsze] - są osoby współuzależnione beznadziejnie chore którym
                > już nic nie pomoże - podobnie jak alkoholikom co wiedzą że zapijają się na
                > śmierć że mają sygnały i informacje o swoim uzależnieniu ale i tak piją
                dalej -
                >
                > gdyby tak nie było to by nie było ruchu AA i Alanon i tego forum - ale z
                dugiej
                >
                > strony znam takich "beznadziejnych" alkoholików co leżeli w rowach, siedzieli
                > we więźniach, kradli i popełniali dla gorzały inne straszne czyny a jednak
                > wyrwali się z tego piekła uzależnienia - kobiecie na pasach faktycznie ktoś
                > zrujnował życie i zrobił piekło na ziemi - z tym że zawsze ma szansę by tę
                jego
                >
                > drugą część [końcówkę] spędzić bez tej zadry w sercu - Kobito !!!!! sama
                sobie
                > nie poradzisz - a jeśli chodzi o współuzależnienie to nie jest ono tak
                straszne
                >
                > jak myślisz
                • magtomal Re: Alkoholizm bez terapii, AA 05.10.05, 14:07
                  Przy tak zjadliwej osobie jak Ty można szybko wpaśc w alkoholizm...
                  Może w to nie uwierzysz, ale alkoholicy też zasługują na miłośc i szacunek.
                • jerzy30 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 05.10.05, 14:09
                  ubliżasz mi - degeneratem nie jestem nawet dla ciebie - ale widocznie to twoja
                  specjalność - gardź pijaczkami - to poprawia ci widocznie nastrój i podnosi
                  adrenalinę - są tacy co nie potrafią inaczej - to ostatni post w tej sprawie -
                  niech ci chla ten twój jak najwięcej - popieram go w tym
                • rauchen Re: Alkoholizm bez terapii, AA 05.10.05, 17:10
                  obys nie wypowiedziala tych slow o degeneratach i ich nadopiekunczych matkach i
                  zonach w zla godzine:
                  corka juz jestes - jak to nazwalas "degenerata", ale coz, genow sie nie wybiera,
                  trwasz przy - jak to nazwalas "degeneracie",
                  a idac dalej tym torem, jakim idziesz,
                  obys nie musiala byc matka "degenerata"...
                  Bacz na slowa, kobieto!
                  • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 06.10.05, 10:07
                    rauchen napisała:

                    > obys nie wypowiedziala tych slow o degeneratach i ich nadopiekunczych matkach
                    i
                    >
                    > zonach w zla godzine:
                    > corka juz jestes - jak to nazwalas "degenerata", ale coz, genow sie nie
                    wybiera
                    > ,
                    > trwasz przy - jak to nazwalas "degeneracie",
                    > a idac dalej tym torem, jakim idziesz,
                    > obys nie musiala byc matka "degenerata"...
                    > Bacz na slowa, kobieto!

                    no tak, jeszcze jeden przyklad na to, jak alkohol moze przetrzebic szare
                    komorki. idac twoim tokiem rozumowania, mniemam, ze twoja matka tez byla(jest)
                    degeneratka, a ewentualna corka/syn tez oczywiscie bedzie/jest degeneratem.
                    zeby juz uciac te do niczego nie prowadzaca dyskusje dodam, ze moj brat nie
                    jest degeneratem (chyba jakis nienormalny?).
                    • rauchen Re: Alkoholizm bez terapii, AA 06.10.05, 10:12
                      najpierw warto by bylo poznac twoj tok rozumowania: czy to jakis szyfr????
                • paulsixtus Re: Alkoholizm bez terapii, AA 06.10.05, 06:56
                  >moze gdybys mial kolo siebie takie osoby jak ja, nie maialbys
                  >
                  > problemu z alkoholem?:)
                  >

                  Coz, ty masz problem nawet bez alkoholu i to zdaje sie wiekszy, niz ktokolwiek z
                  tych, ktorzy tu pisali.Za takie Twoje wypowiedzi i polecanych przez Ciebie
                  znajomych, serdecznie Ci dziekujemy. Nie skorzystamy.Z Panem Bogiem.
                  PaulSixtus
            • toja7591 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 05.10.05, 12:11
              Moi Panstwo
              mam wrazenie, ze 95% ludzi na tym forum to alkoholicy. Jak sie "trafi" partner
              alkoholika (tzw. wsoluzalezniony) te 95% jest odrazu przeciw takiej osobie. Nie
              wiem dlaczego tak sie dzieje, bo wlasnie ci"wspoluzaleznieni w moim pojeciu sa
              jeszcze bardziej pokrzywdzeni. Nie sa uzaleznieni od alkoholu, nie pija.
              Jedynie sa i (moze) chca byc nadal z tym alkoholikiem bo go KOCHAJA ale to nie
              znaczy przeciez ze maja tylko sie nad nim uzalac i ze cale zycie ich ma sie
              krecic wokol problemu alkoholowego ich partmnerow? Ich marzeniem jest aby ten
              alkoholik w koncu z tego nalogu wyszedl czy to takie okropnei glupie marzenie?
              Moze ktos wie czy jest jakies forum dla osob wspoluzaleznionych, bo ja w kazdym
              razie nie znalazlam jak dotad tu zrozumienia ani okazji do dyskusji
              • drak62 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 05.10.05, 17:26
                Obawiam się że bardzo uogólniasz. Ten post jest trochę niefortunny -zbyt duz
                emocji - natomiast jeżeli zapoznasz się z innymi postami mozesz tam znaleźć
                bardzo dużo fachowych informacji na temat osób uzależnionych jak i
                współuzależnionych. Alkoholik który nie pije (jest w trakcie leczenia lub po
                terapii) jest jak najdalszy od tego aby się nad soba rozczulać i
                usprawiedliwiać. Ma dosyć dużą świadomośc swojego uzależnienia i jest raczej
                powściagliwy w wypowiedziach. Jednocześnie ma świadomośc równiez tego czym jest
                współuzależnienie, rozumie sytuację osób współuzaleznionych i zawsze wspiera
                (przynajmniej duchowo) osoby które są krzywdzone przez pijących alkoholików.
                • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 06.10.05, 10:14
                  drak62 napisał:

                  > rozumie sytuację osób współuzaleznionych i zawsze wspiera
                  > (przynajmniej duchowo) osoby które są krzywdzone przez pijących alkoholików.

                  ha,ha! dziekuje, duchowo sama sie wspieram, a wole wsparcie materialne. bo
                  przeciez po cos musze trzymac w domu nalogowca?
                  • drak62 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 06.10.05, 12:15
                    kobieta_na_pasach napisała:

                    > drak62 napisał:
                    >
                    > > rozumie sytuację osób współuzaleznionych i zawsze wspiera
                    > > (przynajmniej duchowo) osoby które są krzywdzone przez pijących alkoholik
                    > ów.
                    >
                    > ha,ha! dziekuje, duchowo sama sie wspieram, a wole wsparcie materialne. bo
                    > przeciez po cos musze trzymac w domu nalogowca?

                    Moja wypowiedź nie była skierowana do ciebie. Rozumiem że masz swoje problemy
                    a jednocześnie jesteś kompletnie szczelna na opinie i sugestie innych. Nie
                    bardzo rozumiem co chcesz uzyskać poprzez swoje emocjonalne wypowiedzi.

                    • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 06.10.05, 13:05
                      drak62 napisał:

                      > kobieta_na_pasach napisała:
                      >
                      > > drak62 napisał:
                      > >
                      > >
                      > a jednocześnie jesteś kompletnie szczelna na opinie i sugestie innych. Nie
                      > bardzo rozumiem co chcesz uzyskać poprzez swoje emocjonalne wypowiedzi.
                      >
                      to chyba dobrze, ze szczelna, bo to oznacza, ze bez wad?
                      ano nic nie chce uzyskac, bo nie wlazalam tu dla korzysci (mimo tego, o czym
                      wczesniej pisalam:)) chcial;am tylko znalezc potwierdzenie, ze to co nazywam
                      nalogiem, jest faktycznie nalogiem.
              • paulsixtus Re: Alkoholizm bez terapii, AA 06.10.05, 06:53
                > Moze ktos wie czy jest jakies forum dla osob wspoluzaleznionych, bo ja w kazdym
                >
                > razie nie znalazlam jak dotad tu zrozumienia ani okazji do dyskusji
                >
                Jest sporo, na przyklad na alkoholizm.akcjasos.pl

                Mysle,ze wszyscy trzezwi alkoholicy moga stanowic pomoc dla Ciebie, jako
                wspoluzaleznionej.Moze to,ze nie mozesz znalezc "zrozumienia" podyktowane jest
                tym,ze oczekujesz użalania się i prowadzenia za rękę? Nie mowie tego zlosliwie,
                taki jest mechanizm dzialania zwykle...Stawiac siebie w pozycji ofiary, osoby
                nadwrazliwej...skad my, alkoholicy, to znamy? Nie tedy droga. Sprobuj tylko
                poczytac.

                Nie
                >
                > wiem dlaczego tak sie dzieje, bo wlasnie ci"wspoluzaleznieni w moim pojeciu sa
                > jeszcze bardziej pokrzywdzeni. Nie sa uzaleznieni od alkoholu, nie pija.
                > Jedynie sa i (moze) chca byc nadal z tym alkoholikiem bo go KOCHAJA ale to nie
                > znaczy przeciez ze maja tylko sie nad nim uzalac i ze cale zycie ich ma sie
                > krecic wokol problemu alkoholowego ich partmnerow?
                Wydaje mi sie,ze nie masz wiedzy na ten temat, powinnas odwiedzic wyzej
                wymieniona stronę, jest tam wiele materiałów.
                Niestety/stety, aby wyjsc ze wspoluzaleznienia, trzeba rozprawic sie z wlasnymi
                negatywnymi emocjami.WŁASNYMI. Poza tym, zdrowienie oznacza wlasnie nieuzalanie sie.
                > Ich marzeniem jest aby ten
                > alkoholik w koncu z tego nalogu wyszedl czy to takie okropnei glupie marzenie?

                Marzeniami jest piekło brukowane. Ilu alkoholikow tak marzy i marzy...i pije
                dalej. Ile kobiet zbiera siniaki cale zycie i dalej marzy...
                Nie na tym to polega. Jesli chce sie zdrowia, trzeba o nie zabiegac.
                Jesli kocha sie alkoholika, to robi sie wszystko, zeby mu ta jego chorobe
                pokazac, nie wspolnie marzyc...
                Powodzenia zycze
                PaulSixtus



              • kobieta_na_pasach w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluzja 06.10.05, 10:13
                to forum jest po to, aby ludzie, ktorzy sa uzaleznieni od roznych substancji,
                nawykow etc. mogli wzajemnie sie utwierdzac w przekonaniu, ze to tylko choroba,
                z ktorej za iles tam lat wyjda , a poki co sa akceptowani i tolerowani,ba,
                nawet rozgrzeszani i pocieszani. gotujcie sie kochani wiec dalej we wlasnym
                sosie. nawet mi was nie szkoda, bo ostra argumenctacja dociera do co ktoregos
                tam i tak, jak mowia statystyki, co ktorys tam wychodzi z nalogu i jest
                abstynentem do konca zycia. ale mam wrazenie , ze to dotyczy tych, ktorzy nie
                bali sie nawet najbardziej przykrej i mocenj prawdy mowionej im prosto w oczy.
                a wy? coz, strusie skazane na zycie z glowa w piasku. dupa was od tego nie boli?
                • magtomal Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 12:08
                  Właśnie w tym rzecz, by - nie akceptując picia alkoholika - widziec w nim
                  człowieka ( a nie degenerata, jak to napisałaś). "Ostra argumentacja"
                  polegająca na kopaniu leżącego na pewno nie pomoże w wychodzeniu z choroby;
                  wręcz przeciwnie. Zresztą, nienawiśc w niczym nigdy nie pomoże, a najbardziej
                  szkodzi temu, kto ją odczuwa. Współczuję Ci...
                  • kobieta_na_pasach Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 13:07
                    magtomal napisała:

                    > Właśnie w tym rzecz, by - nie akceptując picia alkoholika - widziec w nim
                    > człowieka ( a nie degenerata, jak to napisałaś). "Ostra argumentacja"
                    > polegająca na kopaniu leżącego na pewno nie pomoże w wychodzeniu z choroby;
                    > wręcz przeciwnie. Zresztą, nienawiśc w niczym nigdy nie pomoże, a najbardziej
                    > szkodzi temu, kto ją odczuwa. Współczuję Ci...

                    ale czego mi wspolczujesz, bo nie rozumiem? caly czas, ktos usiluje mi cos
                    wmowic. to juz staje sie nudne. alez ja caly czas widze w degeneracie
                    czlowieka, tyle ze zdegenerowanego:))
                    • magtomal Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 13:12
                      Raz jeszcze powtórzę: Współczuję Ci, bo ciężko żyje się z taką nienawiścią i
                      pogardą wobec innych. Nic Ci nie wmawiam - takie jest moje zdanie.
                      • kobieta_na_pasach Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 13:19
                        magtomal napisała:

                        > Raz jeszcze powtórzę: Współczuję Ci, bo ciężko żyje się z taką nienawiścią i
                        > pogardą wobec innych. Nic Ci nie wmawiam - takie jest moje zdanie.

                        moze innym tak, ale mnie nie:)
                        • rauchen Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 16:54
                          powiadaja,
                          ze zywic do kogos uraze,
                          to tak jakby komus za darmo pozwolic mieszkac w swojej glowie...

                          kobieta jest pogodna filantropka..:)
                          • kobieta_na_pasach Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 21:22
                            rauchen napisała:

                            > powiadaja,
                            > ze zywic do kogos uraze,
                            > to tak jakby komus za darmo pozwolic mieszkac w swojej glowie...
                            >
                            > kobieta jest pogodna filantropka..:)

                            to jedyny gest, na jaki mnie stac. na ulicy nie dam nawet grosza zebrzacemu, do
                            pijaka tez nie podejde.
                        • miriam73 Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 19:24
                          kobieto_na_pasach mam wrażenie że im więcej ludzi próbuje Ci pokazać inny punkt
                          widzenia (niekoniecznie punkt widzenia alkoholików, bo ja nigdy alkoholiczką nie
                          byłam i pewnie nie będę), po prostu pokazać mechanizmy i istotę uzależnień, tym
                          bardziej nic do Ciebie nie trafia.
                          Przypomniało mi się pewne chińskie poiwedzenie:
                          Jeśli jedna osoba twierdzi, że jesteś osłem - nie przejmuj się
                          Jeśli dwie osoby mówią, że jesteś osłem - przemyśl to
                          Jeśli trzy osoby mówią, że jesteś osłem - przeprowadź się do stajni i zacznij
                          jeść siano...
                          • kobieta_na_pasach Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 21:24
                            miriam73 napisała:

                            > kobieto_na_pasach mam wrażenie że im więcej ludzi próbuje Ci pokazać inny
                            punkt
                            > widzenia (niekoniecznie punkt widzenia alkoholików, bo ja nigdy alkoholiczką
                            ni
                            > e
                            > byłam i pewnie nie będę), po prostu pokazać mechanizmy i istotę uzależnień,
                            tym
                            > bardziej nic do Ciebie nie trafia.
                            > Przypomniało mi się pewne chińskie poiwedzenie:
                            > Jeśli jedna osoba twierdzi, że jesteś osłem - nie przejmuj się
                            > Jeśli dwie osoby mówią, że jesteś osłem - przemyśl to
                            > Jeśli trzy osoby mówią, że jesteś osłem - przeprowadź się do stajni i zacznij
                            > jeść siano...

                            przeciez czlowiek nie trawi siana? nie bedziesz alkoholiczka,ale degeneratka
                            juz jestes. tak powiedziala o mnie rauchen. ciebie sie wiec to tez tyczy, bo
                            tez jest wspoluzalezniona.
                            • kobieta_na_pasach jeszcze a propos przyslowia 06.10.05, 21:26
                              zapewne chinskie przyslowie mowilo o ludziach , ktorzy nie maja problemu z
                              alkoholem? tak wiec to przyslowie nijak ma sie do mojej sytuacji na tym forum.
                              • miriam73 Re: jeszcze a propos przyslowia 06.10.05, 21:41
                                Współuzależniona?? Ja?? A niby dlaczego?? Mój mąż nie pije prawie wcale. Czasem
                                kieliszek koniaku jeśli jesteśmy z wizytą u znajomych...
                                Mylisz mnie z kimś chyba.
                                Osoba współuzależniona trwa, jak Ty, przy osobie uzależnionej.
                                Ja tego nie robię skarbie :)
                            • rauchen Re: w sumie juz mozna ten watek zakonczyc konkluz 06.10.05, 22:12
                              rauchen nic takiego nie napisala,
                              tyle prawda czasem boli,
                              wiec trzeba kotka ogonkiem odwrocic


    • grabkarz Re: Alkoholizm bez terapii, AA 18.10.05, 18:15
      Mieliście wszyscy rację. Bez terapi, AA się nie uda.
      Tak sobię powoli tonę...
      • jerzy30 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 19.10.05, 10:22
        Nie daj się zatopić - odebralem Twój sygnał SOS - AA to taka ratunkowa tratwa
        dla wszystkich - bardzo pojemna i niezatapialna - a ponadto bardzo towarzyska
        • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 19.10.05, 10:36
          jerzy30 napisał:

          > Nie daj się zatopić - odebralem Twój sygnał SOS - AA to taka ratunkowa tratwa
          > dla wszystkich - bardzo pojemna i niezatapialna - a ponadto bardzo towarzyska

          haha!
      • kobieta_na_pasach Re: Alkoholizm bez terapii, AA 19.10.05, 10:36
        grabkarz napisał:

        > Mieliście wszyscy rację. Bez terapi, AA się nie uda.
        > Tak sobię powoli tonę...

        mam powiedziec ze mi przykro?
        • vic3 Re: Alkoholizm bez terapii, AA 19.10.05, 12:38
          Jeśli czujesz się zobligowana do powiedzenia czegoś, chociaż nikt cię o nic nie
          pyta, to możesz powiedzieć że ci przykro. Możesz również powiedzieć, że nie. Nie
          sądzę, aby ktoś tutaj specjalnie przejmował się tym co masz do powiedzenia. Nie
          potrafisz zachować dystansu do tego co czytasz i nie potrafisz powstrzymać się
          przed ocenianiem ludzi, ktorych w ogóle (!) nie znasz. Rozumiesz zatem, że
          trudno cię traktować poważnie. Takie postawy jak Twoja potocznie nazywa się
          betonem, a wbrew swoim deklaracjom masz dużo wspólnego z pijacką mentalnością,
          głównie w kwestii szerokości horyzontów i umiejetności słuchania/czytania ze
          zrozumieniem prawdy niezgodnej z twoją własną wizją.

          Mimo wszystko jeśli wylewanie żółci na pozostałych uczestników dyskusji działa
          na ciebie terapeutycznie, to być może część osób tutaj obecnych będzie potrafiła
          to zaakceptować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka