Dodaj do ulubionych

skad ta chciwosc- przepadziwosc

04.01.09, 01:25

zauwazylem, ze chciwosc na alkohol mi juz nie wystarcza.
Bo to normalne- nie zadowalam sie jednym piwem.
Ale ostatnio zauwazylem, ze kiedy tylko wypije wiecej wlacza mi sie
ochota na fastfooda. Co ciekawe, na pewnym etapie upicia ten glod
jest nawet chyba wiekszy niz alkoholowy. Ide wiec, kupuje, jem- i
malo! Kupuje wiecej i wiecej, az sie nazre jak swinia.
Po pierwszej porcji- nie zartuje- czuje sie jak po pierwszej porcji
alk- co by tu wiecej- i kombibuje, jak tu wiecej zjesc. Wiec ide i
kolejny kurczak i frytki- i potem wyrzuty sumienia, bo moglem
przeciez zjesc w domu za cwierc ceny.
Obserwuj wątek
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 01:30

      Dodam jeszcze, ze moglbym wypic za minimalna cene, zjesc za
      minimalna cene- tu w UK jest to naprawde mozliwe- ale nie, ja wole
      isc do disco, isc do fastfoda. Moglbym uzrec sie i uchlac jak swinia
      za 10 funtow- ale ja wole przepierdzielic 40. A potem mnie zre
      sumienie, chociaz niby swoje wlasne pieniadze wydaje...
      • 1962wolf Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 09:05
        wybacz Beka. ale kompletnie nie wiem o co Ci chodzi.
    • myszabrum Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 12:19
      Ja myślę tak:

      żyjesz w dwóch wymiarach trochę - dobry, "trzeźwy" Addi oraz Addi hedonistyczny, pijący i "rozpustny". Gdy zaczynasz pić, ten drugi Addi uruchamia zachowania, których sobie jako "porządny" zabraniasz.

      W Twoim wypadku istotną kwestią jest oszczędzanie, wydawanie pieniędzy (często do tego wątku wracasz), no i ten "wredny" Ty, jak wypije, chce już iść na całego. Nie oszczędzać. Wydawać. Nażreć się.

      Pewnie odpowiedzią byłoby "scalenie" tych dwóch części Twojej osobowości - tylko pytanie, jak to zrobić? Ba... Sama nie miałabym już problemów finansowych, gdybym znała odpowiedź :))
      • tenjaras Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 12:31
        rzeczywiście istnieje coś takiego jak "scalenie", to kwestia
        akceptacji siebie takim, jakim sie jest naprawdę, bez udawania przed
        sobą i innymi lub spełnianiem oczekiwań innych, albo, jeszcze
        gorzej, swoich wyobrażeń, czego oczekują inni

        przestaje wtedy "przeszkadzać" jakby podwójna osobowość

        u mnie większość problematycznych zachowań minęła przede wszystkim
        dlatego, że służyła mi podtrzymaniu nałogowego stylu życia, gdy
        zaczynałem trzeźwieć, niektóre zachowania, czy reakcje, przestały mi
        być potrzebne i mieć znaczenie i powoli "przechodziły", kiedy
        zrozumiałem ten mechanizm w sobie zacząłem go prowokować

        wywoływałem pewne sytuacje by je obserwować lub obserwowałem pod
        kątem nowego poglądu

        np. przestałem o sobie myśleć, że jestem leniwy i
        niezdyscyplinowany, gdy zauważyłem, że jestem meteopatą, potem
        meteopatia nie była depresją, a depresja nie była skrzywieniem
        psychicznym, po prostu przeżywając różne stany, obserwowałem siebie,
        jak do tego dochodzi, jak mógłbym sobie poradzić i teraz już nie mam
        z tych powodów żadnych dylematów - niemal ;-)
      • 1962wolf Re: Myszo...... 04.01.09, 12:43
        Mysza..........z calym szacunki.em
        gdyby BEKA opisywal swoje stany rozterkowe -jako dylematy taty
        w dzien wyplaty , bez flaszki na raty......wtedy bym sie
        nieco obawial o jego "psyche".
        ale jesli facet po pijaku wyda 40 ,zamiast 10 , by otrzymac
        ten sam skutek..........znaczy, regularny pijak /ewentualnie
        alkoholik/ a na drugi dzien zwyczajnie "kac ekonomiczny" go
        je***. i tyle
        co tu analizowac?.........
        • myszabrum Re: Myszo...... 04.01.09, 13:03
          Dla niektórych neurotycznych osobowości to właśnie czy 40 czy 10 ma znaczenie. Oraz ogólna tendencja. Choć obiektywnie to żaden problem, dzieci głodne nie płaczą, dziury w niebie nie będzie itd. itp.

          A Addi i tak będzie się analizował, czy z forum, czy bez :)
          • 1962wolf Re: Myszo......2 04.01.09, 13:35
            nie znam sie na neurotykach.
            znam sie na pijanych.
            ale ,/zawsze jakies jest/ zycie mnie rozliczalo nie z moich
            iluzji-tylko z ich skutkow realnych.
            i ja mam podobnie------naurotykow, alchemikow i cala reszte -
            oceniam podlug tego co mi zrobili, lub nie.

            odpowiedzialnosc za siebie samego------nie odroznia psychopaty
            od frustrata.
            kazdy placi za siebie-nawet gdy tego nie chce, nie lubi,
            lub nie kojarzy tego.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Myszo...... 04.01.09, 14:23

            Mysz, masz racje, to kwestia zasad a nie kwoty.
            Gdy te pieniadze puszczam wyobrazam sobie, ile pozytecznych rzeczy
            bym za to mial.
            Ale-gdybymm nie przepuscil , to i tak tych rzeczy bym sobie nie
            kupil, no moze troche, ale nie za wszystko- wiekszosc by poszla na
            konto oszczednosciowe, nie zwiekszajac i tak mojej satysfakcji.
            (kiedys jak mialem 2 tysiace to myslalem ze jak bede mial 20to bede
            bogiem, potem uzbieralem te 20 i juz mi sie zmienilo, ze 20 to nic
            i trzeba wiecej, wiec dalej musze oszczedzac i odkladac- choc
            wlasciwie nie wiem na co).

            oczywiscie obiektywnie wypieprzenie pieniedzy na f-fody i alkohol
            czy dyskoteki to marnotrastwo- nawet dla osobe bez zobowiazan- ale
            tu nie chodzi o kac moralny.

            (przypomniala mi sie anegdota z pod mocnym aniolem o pralkach
            automatycznych- J. bohatersko nigdy nie przepil pieniedzy na pralke,
            bo ich nigdy na nia nie przeznaczyl hehe, ja mam inaczej, przepijam
            pieniadze ktore niby sa na cos przeznaczone, choc wcale nie sa)



            -------------
            a wyjasniajac w ogole moj watek, bo wolf nie skumal- pierwszy wpis
            to byla czysta obserwacja- po prostuu zauwazylem, ze po jednym np
            kebabie chce drugiego- jak jestem wciety- kiedys jednym sie
            najadalem a teraz potrzeba mi dwoch, skojarzylo mi sie to z lejcem
            na alkohol- a w drugiej czesci wpisu to juz po prostu refleksja,
            takia amatorskie filozofie- ostatnio nie filozofuje to se nadrabiam:)
    • tenjaras Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 12:31
      przemyśl sprawę braku umiaru
      • 1962wolf Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 12:34
        zachowac umiar po pijanemu?

        ............dosc ciekawa sugestia

        • tenjaras Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 16:11
          nie miałem na myśli zachowania umiaru
          • 1962wolf Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 16:27
            no tak .zapomanielem.
            nasz Pan "nadrozwiniety"......piszac o braku
            umiaru.....odkrywa ,niezbadane dla Beki, przestrzenie interioru
            jego osobowsci.
            itd etc

            no to ja sie teraz tez popisze co nieco:

            ......przemysl Beka , brak 30 funtow
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 18:33

              Co do umiaru- to moze jest cos w tej starej teorii, ze uzalezniaja
              sie latwo osoby z deficytem umiejetnosci odroczenia nagrody- to sie
              laczy z zachlannoscia, niecierpliwoscia, brakiem poczucia
              bezpieczestwa- i wywodzi z dziecinstwa.
              Ale to tylko jedna strona medalu- bo druga jest zycie w swiecie
              wewnetrznych sprzecznosci. Ja mam zakodowana potrzebe oszczedzania,
              a zarazem wiem, ze to jest glupie. Nie cierpie tego uczucia, gdy ide
              ze znajomymi do dobrej restauracji i zamiast smakowac jedzenie w
              mysli licze, czy nie za duzo wydam. Wiec moze po pijaku wychodzi
              chec odreagowania. Troche jak Mysza napisala- po trzezwemu "dobry" a
              po pijaku hedonista- tyle ze ten dobry wcale nie jest dobry i z
              siebie zadowolony.

              Taka jeszcze jedna refleksja- czy to nie jakies sklonnosci
              autodestrykcyjne. Tak na logike porzadnego alkoholika, to wydajac
              dzis 40 funtow zamiast 10 pomniejszam swoj jutrzejszy budzet- wiec
              zwieksza sie prawdopodobienstwo, ze jutro nie bedzie na alkohol
              ( co prawda do tego stanu mi daleko, ale sam mechanizm powinien tak
              dzialac).
              Tak wiec wydajac mniej i pijac jedzac taniej starczy mi na dluzej-
              tak powinienem dzialac- ale moze to samooszukiwanie sie, bo skoro
              tak tanio nie pije, to nie jestemm na dnie?
              Ciekawe.
              • 1962wolf Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 19:33
                ja Ci cos powiem Beka
                na moj rozum=to Ty o oszczedzaniu niewiele wiesz.
                i chyba nie oszczednosc masz wpojona, tylko zwykle sknerstwo
                i chytrosc pijacka przez Ciebie przemawia.
                a to czemu nadajesz dosc wysokie tony---------to zaledwie
                roterki ciecia dwa dni przed wyplata.
                oszczednosc nie wiaze sie z przeliczaniem po ile kotlet
                kosztuje tutaj ,a ile gdzie indziej
                oszczednosc to pewna celowosc ekonomiczna, skierowana ku
                przyszlosci, lub konkretnemu celowi.
                cala reszte Twego wywodu przeczytalem sobie z
                zainteresowaniem. ot taki przyczynek:--co woda robi z umyslem
                w dluzszej perspektywie.
                powodzenia Beka
                jak kiedys otrzesz sie o jakiegos hedoniste-wtedy to
                zrozumiesz.
                hedonizm to radosc............czasami dziecinna, ale jednak
                radosc, a nawet ..szczescie.

                hedonizm w znaczeniu pejoratywnym--------to manipulacja i
                interpretacja religijna , na potrzeby trzymania plebsu za pysk.


                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 05.01.09, 23:45

                  Pozwole sie Wlofie z Toba nie zgodzic i to diametralnie.
                  Oszczednosc jest wlasnie cnota polegajaca na nie marnowaniu
                  pieniedzy- a nie zbieraniem na jakis cel. Sknerstwo jest natomiast
                  wypaczeniem oszczednosci.
                  Gdybym byl sknera to bym zalowal "normalnych" wydatkow. Wierz mi, ze
                  znam prawdziwe sknery. Ludzi, ktorzy maja pieniadze naprawde spore a
                  jedza najtansze gowno z Tesco. Ja do takich nie naleze, Nie mam
                  dylematow, gdy kupuje normalne rzeczuy w nornalnym sklepie.
                  Te pojawiaja sie przy wydatkach ponadnormatywnych.
                  Wspominam o restauracji- ja nie naleze do krezusow, dla ktorych
                  jedzenie w restauracji to norma. Stad te wyrzuty.

                  Oczywiscie, jest w tym tez wiele przesady, wyniesionej z moich
                  doswiadczen zyciowych. I z tym chyba podswiadomie walcze.

                  Zreszta- to spor wlasciwie bez sensu. Bo kazdy ma swoje granice.
                  Moj problem polega na tym, ze w istocie w przekonaniu nie jestemm
                  materialista a moje poczucie niebezpieczenstwa kaze mi ciagle
                  odkladac na "czarna godzine".
                  A nie o jakies dylematy pijaka po wyplacie, do czeego to probujesz
                  dosc prymitywnie sprowadzic.

                  A odnosnie celowosci oszczedzania- cel zawsze jest. Nie mam np
                  wlasnego mieszkania- moglbym na nie oszczedzac, no nie?
                  • 1962wolf Re: skad ta roznica? 06.01.09, 09:13
                    ". Pozwole sie Wlofie z Toba nie zgodzic i to diametralnie......"

                    nie ma sprawy Beka........pewnie piszemy o czyms podobnym,
                    tyle , ze kazdy gdzie indziej kladzie akcenty.
                    dla mnie osobiscie , oszczednosci to pewna taka "celowosc
                    bezcelowa"........rozumiesz co mam na mysli?
                    jak to wyjasnic?
                    o juz wiem...........ja jestem oszczedny, bo lubie miec
                    zabezpieczenie na sytuacje nieprzewidzane,
                    przykladowo.......pamietam jak w okresie gdy pilem, jednego
                    dnia mialem kupe szmalu, a drugiego dnia nawet na fajki
                    brakowalo.
                    a teraz...........poprostu. pieniadze zaoszczedzone mam, gdy
                    sa mi potrzebne korzystam.
                    i nie mam na mysli codziennych zakupow.
                    ale jak mnie najdzie ochota, lub koniecznosc kupic nowe auto-
                    to poprostu siegam po pieniadze.
                    ale zamiast auta, mogloby to na przyklad byc nowe mieszkanie,
                    jakis nowy mebel, lub tytanowy implant w miesjce wybitej "2"
                    o takie cos mi chodzi..........jako o oszczednosc.
                    a te "klimaty" chciwe po pijaku-to jeszcze dobrze pamietam.
                    hej Beka

                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: skad ta roznica? 06.01.09, 20:08

                      No to jednak mnie wcale nie rozumiesz- bo ja od lat nie mialem
                      finansowo sytuacji podbramkowej- jesli teraz zamartwiam sie
                      zmarnowaniem pieniedzy, to nie oznacza, ze nic nie mam ani ze nic
                      nadal nie oszczedzam- nie, ja mam pewne oszczednosci ( wystarczajace
                      na wiele lat zycia, taka dosyc dluga czarna godzina) a takze na
                      biezaco caly czas cos tam oszczedzam- chodzi o to, ze moglbym wiecej
                      oszczedzic i w efekcie wiecej miec.

                      Nie naleze do hedonistow, ktorzy ostatnia zlotowke puszcza na dziwki
                      pod mariotem- o nie, ja musze zawsze miec spory zapas zeby zaszalec-
                      problem w tym, ze i wtedy jak "szaleje" to mnie wala wyrzuty
                      sumienia.
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: skad ta roznica? 06.01.09, 20:27

                        przepadziwy tzn zachlanny i to z naciskiem, ze w krotkim czasie.
                        jesc cos przepadziwie to szybko i duzo, jakby to byl ostatni posilek
                        zycia.
                        moze to slowo potoczne, moz eniepoprawne, moze lokalne- nie mam
                        bladego pojecia.
                        • ela_102 Re: skad ta roznica? 07.01.09, 08:07
                          Dziekuję, pierwszy raz się z nim zetknęłam...
                          z tym słowem :-)
                      • aaugustw Re: skad ta roznica? 06.01.09, 20:47
                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                        > Nie naleze do hedonistow, ktorzy ostatnia zlotowke puszcza na
                        dziwki pod mariotem- o nie, ja musze zawsze miec spory zapas zeby
                        zaszalec- problem w tym, ze i wtedy jak "szaleje" to mnie wala
                        wyrzuty
                        _______________________________________________.
                        Do tego stanu szybko mozna sie przyzwyczaic i stac sie sknera...
                        A...
                        Ps. I tu wymagany jest zloty srodek

                      • 1962wolf Re: skad ta roznica Beko ? 07.01.09, 08:18
                        czy ja wiem ?
                        na moj rozum.hedonista nie wyda ostatnich groszy na dziwki.
                        hedonista w ogole nie zna pojecia "ostatni grosz".inaczej
                        jego hedonizm , bylby niemozliwy.
                        i bardziej sie sklaniam do definicji Augusta.
                        sknerstwo.............
                        czy po pijanemu czy na trzexwo-sknerstwem zostaje.
                        pozostane przy swojej praktyce oszczednosci.
                        dla mnie oszczednosc to swiadomy wybor-na co mnie stac, co
                        jest koniecznym wydatkiem, a co moge sobie odpuscic.
                        oszczedzac tylko po to by oszczedzac?...........to wedlug
                        mnie, jakas paranoja.
                        a zalowac wydanych na trzexwo pieniedzy ?
                        no coz?...........czasami mi sie zdarza dokonac niezbyt
                        przemyslanego zakupu, ale zebym sobie mial tym glowe
                        zaprzatac dluzej niz 10 minut?.........trzeba bylo sobie
                        zaprzatac przed ich wydaniem. bo po fakcie , to: -dywagacje
                        Dyzia o chmurkach na niebie.
                  • aaugustw Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 06.01.09, 10:07
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > Oszczednosc jest wlasnie cnota polegajaca na nie marnowaniu
                    > pieniedzy- a nie zbieraniem na jakis cel.
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    "Oszczednosc jest tym srodkiem pomiedzy skapstwem
                    a rozrzutnoscia" - (Th. Heuss)
                    __________________________________________________.
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej:
                    > ... moje poczucie niebezpieczenstwa kaze mi ciagle
                    > odkladac na "czarna godzine".
                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    "Odkladaj na ´ciezkie czasy´ abys potem wiedzial co miales -
                    (H. Walters)
                    ______________________________________________________.
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała dalej (do wolfa):
                    > A nie o jakies dylematy pijaka po wyplacie, do czeego to probujesz
                    > dosc prymitywnie sprowadzic.
                    - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Nie wszyscy moga byc tacy trzezwi, jak ty...! :-(
                    A... ;-))
              • tenjaras Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 05.01.09, 14:54
                > tyle ze ten dobry wcale nie jest dobry i z
                > siebie zadowolony

                może warto żebyś pozwolił temu dobremu pobyć trochę z siebie
                zadowolonym - do tego nie trzeba spełniać żadnych warunków, czegoś
                dokonać, trzeba tylko mieć zgodę na zadowolenie

                rzeczywiście, chyba warto byś przemyślał również sprawę
                autodestrukcji
              • aaugustw Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 05.01.09, 19:37
                beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                > Co do umiaru- to moze...
                ______________________________________________.
                A moze ty powinien do Anonimowych Zarlokow...!?
                Tylko jak oni daja sobie rade z bezsilnoscia wobec
                jedzenia, skoro jesc trzeba...!? :-o
                A... ;-))
            • tenjaras wolfie 05.01.09, 14:55
              może lepiej będzie jak nie będziesz pisał za mnie i wyciągał
              wniosków za czytających
              • aaugustw Re: wolfie 05.01.09, 19:40
                tenjaras napisał:
                > może lepiej będzie jak nie będziesz pisał za mnie i wyciągał
                > wniosków za czytających
                ___________________________________________________.
                I kiedy zaczniesz wolfie mowic o sobie, tak normalnie -
                bez przechwalek i z nie nadetym EGO...!? :-(
                A...
              • 1962wolf Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 09:20
                ales drazliwy facet Jaras...........ja Ci tych 30 funtow nie
                pozycze w kazdym razie, bo bys nie mial z czego oddac.
                juz teraz wiesz co to brak umiaru?

                • tenjaras Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 11:21
                  tak, wiem co to brak umiaru, czytam Cię

                  to co piszesz na mój temat to nieciekawy odlot, ale dopóki Twój
                  odpał nie boli Ciebie samego i dopóki rzucasz się na innych, to nic
                  nie da się zrobić - Ty, nie ja, robisz z siebie biedactwo, a ja nie
                  głaskam się takimi
                  • 1962wolf Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 11:27
                    a ktos tu o glaskaniu pisal?

                    no faktycznie........teraz Ty piszesz

                    zatem wdzieczny Ci jestem ,ze sie ze mna nie obcyndalasz.
                    liczylem na to, ze ktos mnie otrzexwi.......jasnym i
                    klarownym wskazaniem co ze mna jest nie tak
                    merci boucu Jara'q
                    • tenjaras Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 12:41
                      dłuższy już czas pisze Ci, że tchnie z Ciebie dolina

                      ale jest coś jeszcze, muszę przyznać, że świetnie próbujesz sobie z
                      tym poradzić, a jak rzeczywiście sobie poradzisz, to w przyszłości
                      będziesz wiedzieć, że to da sie przetrwać... i co wtedy? ;-)
                      • 1962wolf Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 17:59
                        ".dłuższy już czas pisze Ci, że tchnie z Ciebie dolina
                        >
                        > ale jest coś jeszcze, muszę przyznać, że świetnie próbujesz sobie
                        z
                        > tym poradzić, a jak rzeczywiście sobie poradzisz, to w przyszłości
                        > będziesz wiedzieć, że to da sie przetrwać... i co wtedy? ;-)"

                        ???????????????????
                        !!!!!!!!!!!!!!!!!
                        ??????????????????????

                        hej hej
                        • aaugustw Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 19:40
                          1962wolf napisał:
                          > ???????????????????
                          > !!!!!!!!!!!!!!!!!
                          > ??????????????????????
                          > hej hej
                          _______________________.
                          To juz twoja koncowka, wolfie...(!?).
                          A mowilem, ze komp szkodzi...
                          A... ;-))

                          • 1962wolf Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 19:53
                            najpierw mi wykasnij jak tchnie dolina.bo nie znam tego
                            tchnienia
                            paco rabanne.co innego
                            ale "dolina"...........po ile to ?

                            • aaugustw Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 20:45
                              1962wolf napisał (do Jarasa):
                              > najpierw mi wykasnij jak tchnie dolina.bo nie znam tego
                              > tchnienia
                              - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Wolfie, proste sa te tchnienia:
                              Tam gdzie dolina jest i wyzyna!
                              Popatrzysz na te groby w dolinie
                              to sa oni, ci zatruci w nikotynie.
                              Gdy popatrzysz na te groby z drugiej strony
                              to sa ci zniszczeni przez alkohol i mielony.
                              A jak spojrzysz w strone wyzyn,
                              ci umarli z innych przyczyn...
                              Zarcie, alkohol i nikotyna
                              zbiera nam polowe ludzkiego zniwa,
                              ale bez tych fajek, sexu i bez wodki
                              ta polowa druga takze ma swoj zywot krotki.
                              A...
                              • arielka49 Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 20:48
                                > Wolfie, proste sa te tchnienia:
                                > Tam gdzie dolina jest i wyzyna!
                                > Popatrzysz na te groby w dolinie
                                > to sa oni, ci zatruci w nikotynie.
                                > Gdy popatrzysz na te groby z drugiej strony
                                > to sa ci zniszczeni przez alkohol i mielony.
                                > A jak spojrzysz w strone wyzyn,
                                > ci umarli z innych przyczyn...
                                > Zarcie, alkohol i nikotyna
                                > zbiera nam polowe ludzkiego zniwa,
                                > ale bez tych fajek, sexu i bez wodki
                                > ta polowa druga takze ma swoj zywot krotki.


                                Czasami niedowierzam własnym oczom .:-)))
                                Dobranoc.

                                ***********************************************
                                Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                                • aaugustw Re: wolfie-re jarasie 06.01.09, 21:10
                                  arielka49 napisała:
                                  > Czasami niedowierzam własnym oczom .:-)))
                                  > Dobranoc.
                                  _____________________________________________________________.
                                  Poznamy sie, to uwierzysz mnie, a nie temu wolfowi - nietrzezwej
                                  niecnocie...!
                                  A... ;-))
                                  Ps. Ta druga polowa tez umrze, ale wcale nie powiedzialem,
                                  ze w tym samym krotkim czasie co i alko i nikotyniarze...! :-((
            • aaugustw Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 05.01.09, 19:32
              1962wolf napisał:
              > no tak .zapomanielem.
              > nasz Pan "nadrozwiniety"......piszac o braku
              > umiaru.....odkrywa ,niezbadane dla Beki...
              ____________________________________________.
              ;-))) Tu juz wyraznie widze, wolfie, ze Jaras
              stal sie dla ciebie po prostu Sila Wyzsza...!
              A... ;-))))))))))))
    • e4ska Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 14:46
      Addi. Łakomstwo jest typowe dla pewnego rodzaju pijaków.

      Jeden typ, do którego ja się zaliczam, kiedy pije, to jeść nie może. Właściwie w
      pewnym momencie ciągu nawet pić nie może, jeśli płyn byłby wolny od alkoholu.
      Nawet zwykła woda obciąża żołądek. Only you, gorzało...

      Drugi typ po spożyciu dostaje małpiego apetytu i potrafi wtrząchnąć dwa kilo
      kiełbasy z garem bigosu. Ten typ ma czerwoną gębę jak księżyc w pełni horroru i
      bęc na metr do przodu, poci się i sapie, marynarki wszystkie i koszule pozbawia
      guziczków. Zastrzega się, że rzuci picie i na pewno się odchudzi, obiecuje
      obiecuje obiecuje aż do pierwszej apopleksji, najczęściej zgon na miejscu.

      Ciekawe, jak ty będziesz latał po scenie ze swoim brzuchem i rockowym zespołem
      oraz co na to twoje wielbicielki. Nawet ja bym cię nie chciała, a co dopiero one.

      Nie szukaj jakichś tam psychologicznych Jekyllów, tylko weź na wstrzymanie. Bo
      jak się rozpijesz, to ci nawet Deo nie pomoże... choćby chciał;-)))

      A w ogóle to bardzo serdecznie pozdrawiam, z czułością życząc wszystkiego
      cudnego w 2009 r:)
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 15:20

        Hej Eska,
        ja apetyt to mam dobry zawsze- czy na trzezwo czy nie, wlasciwie
        moge jesc bez przerwy- a mam na szczescie blyskawiczny metabolizm i
        ngdy nie mialem nawet grama nadwagi- wrecz z reguly niedowage,
        ostatnio przez te fastfoody to do normy doszedlem (85 kilo przy 1.9
        wzrost).
        Problem z fastfodami jest taki, ze one kurczee drogo kosztuja i sa
        niezdrowe. Ale pal licho zdrowosc- mozna sie wystolowac w domu
        taniej duzo ( i zdrowiej tez), ale jak pijany to o tym nie mysle- a
        kiedys myslalem, kiedys specjalnie pilem na pusty zoladek zeby
        taniej wyszlo i nic nie jadlem bo jeszcze bym nie daj Boze
        przetrzezwial- a teraz wlacza sie kebabowy ciag i juz:)
        • myszabrum Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 15:23
          Można też do sprawy podejść biologicznie. Piwo pobudza apetyt. A z wiekiem wszyscy tyją.
          • 1962wolf Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 15:27
            z wiekiem to mnei czesciej ch** strzela niz kiedys
            zwlaszcza w kregoslup, kolano prawe i kilka innych elementow

            /tu jest miejsce na gifa z idiotycznym usmiechem /
            hej
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 04.01.09, 18:27

            hehe, ja raczej nie utyje, pochodze z rodu samych "chudych", teraz
            to i tak pomijajac fastfody jadam dosyc zdrowo- duzo warzyw, raczej
            chude mieso, glownie ryby i kurczak, chociaz majonezu nie zaluje- a
            kiedys wszystko smazone na oleju i duzo slodyczy i bylem chudy jak
            patyk:)
            • aaugustw Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 05.01.09, 19:33
              beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
              > hehe, ja raczej nie utyje, pochodze z rodu samych "chudych"...
              ____________________________________.
              Masz zawartosc kieszeni na mysli...!? :-(
              A... ;-))
            • sabinac-0 Re: skad ta chciwosc- przepadziwosc 06.01.09, 23:35
              A moze jesli czasem na trzezwo zafundujesz sobie kebaba to bedziesz mial
              mniejsza chec na niego po wypiciu?
    • ela_102 Adi 06.01.09, 11:33
      Wytłumacz prosze mi głupiej co znaczy słowo "przepadziwość"?
      • drak02 Re: Adi 06.01.09, 12:03
        podejrzewam , że chodzi o "przepadliwość" czyli pazerność - ale być
        może Adi ma jakiś własny pokarmowy słownik.
        • aaugustw Re: Adi 06.01.09, 17:54
          drak02 napisał:
          > podejrzewam , że chodzi o "przepadliwość" czyli pazerność - ale
          być może Adi ma jakiś własny pokarmowy słownik.
          ______________________________________________.
          Ja z kolei mysle, ze addi przepada za padlina -
          padlinozernosc, ale moge sie mylic...! :-()
          (choc drak moze ma i racje, ze on ma jakiś własny pokarmowy słownik)
          A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka