Dodaj do ulubionych

alkoholik na emigracji

10.04.09, 11:45
zaczelo sie dawno temu ale 4 lata temu gdy moj maz wyjechal do pracy za
granice osiagnelo swoje apogeum pije prawie codziennie a ja juz nie wiem co
mam robic mieszkam z nim od dwoch lat grozby,prosby pomagaja owszem ale na
krotko potem jest jedno piwko po ciezkim dniu pracy ktore cudownie sie
"rozmnaza"do polski nie mam co wracac bo nie mam do czego,tu mam dom,prace tam
oprocz rodziny nic Chcialabym mu pomoc ale nie wiem jak tu w angli nie wchodza
w rachube zadne terapie- bariera jezykowa wymyslilam wiec ze jak pojedziemy
teraz na swieta do polski to ma sie zaszyc tylko z tego co przeczytalam to juz
sie tego nie stosuje rece mi opadly bo nie wiem co robic moze ktos ma jakis
pomysl jak opmoc alkoholikowi na emigracji
Obserwuj wątek
    • magiczny_brzeg Re: alkoholik na emigracji 10.04.09, 12:21
      konsekwencja i stanowczosc tak naprawde to wiem co mam zrobic tylko nie wiem za
      bardzo jak bo do polski nie wroce z domu tez nie bede sie wyprowadzac bo nie mam
      dokad rodzice daleko,a znajomi moze i przenocuja tylko na jak dlugo a poza tym
      to dlaczego ja z dwojka dzieci ma sie mam sie tulac a nie on postawie ultimatum
      albo zero picia albo pakuje ci rzeczy
    • e4ska Re: alkoholik na emigracji 10.04.09, 13:10
      Ty się nie przejmuj, co tutaj piszą zagorzali członkowie AA czy rozmaici
      uzależnieni od terapii czy terapeutów, tylko podczas przyjazdu do Polski weź
      gazetę z ogłoszeniami i zamów wszywkę. Skuteczność esperalu jest nie mniejsza
      niż skuteczność terapii, a może nawet większa. Ja obserwuję przykład bardzo
      bliski, sąsiedzki - kobieta pijąca na umór podczas - TAK: PODCZAS - terapii i
      mityngów, wreszcie wszyła esperal i mają siódmy miesiąc spokoju. Inna osoba z
      bliska - trzeci miesiąc.

      Druga sprawa - można z alkoholizmu wyjść bez esperalu, bez terapii i bez AA.
      Trzeba tylko chcieć. To stwierdzam na swoim przykładzie. Najtaniej,
      najbezpieczniej i najskuteczniej:)

      Pozdrawiam i powodzenia.
      • yuraathor Re: alkoholik na emigracji 10.04.09, 14:51
        Eska:tylko podczas przyjazdu do Polski weź
        gazetę z ogłoszeniami i zamów wszywkę.

        następnie walnij pałą w łeb męża i mu zaszyj

        Eska:Skuteczność esperalu jest nie mniejsza niż skuteczność terapii, a może
        nawet większa.
        na podstawie dwojga pijaków z Łodzi , tylko : doustnie , doodbytniczo czy
        dopochwowo????

        Eska:można z alkoholizmu wyjść, To stwierdzam na swoim przykładzie.
        gratuluję- pierwszy znany przypadek wyleczenia alkoholizmu.

        a tak po za tym Wesołych Świąt
        • e4ska Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 00:02
          Oj Yura Yura, co też ty wypisujesz... co za agresja wobec esperalu. Wiadomo -
          konkurencja dla mityngów aowskich. Nie czytałeś postu - mąż się zgadza na
          esperal - chyba że udaje. Ale udawać można też z chęciami do terapii i mityngów.

          Nie wprowadzaj w błąd kogoś, kto dopiero wchodzi w problem alkoholizmu. Nie
          wyśmiewaj czegoś, co pomaga ludziom. Cóż to, nie wiadomo, jaka jest skuteczność
          terapii? Ile osób w ogóle kończy ją w trzeźwym stanie? Ilu aowców umiera z
          przepicia? Nie wiadomo, ile osób nie pije, bo ma wszywkę?

          Wyjść z alkoholizmu to w skrócie - nie pić. Nie udawaj, że nie rozumiesz. Sam
          dowodzisz swoim postem, że alkoholizm jest skaza fizyczna - bo gdyby to była
          skaza psychiczna czy duchowa, to po aowskim udoskonaleniu się, po osiągnięciu
          tej cudnej duchowości och i ach, po wylaniu terapeutycznego oleju na wzburzone
          emocje - byłbyś wyleczony. A nie jesteś. Bo skazy cielesnej gadaniem wzniosłym
          czy ironicznym nie zagłuszysz. Trzeba nie pić i to wszystko. Z esperalem czy bez
          - abstynencja jest jednakowa: brak promili w organizmie.
          • yuraathor Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 01:13
            agresja Esko??? no tak to odebrałas to i może.
            konkurencja dla mityngow????????? ha ha pisałem jako yuraa a nie
            jako uczestnik AA, któren nie zajmuje stanowiska wobec problemów
            spoza wspólnoty.
            post czytałem
            rraczej udaje, bo tam chyba Ona rządzi, a on uciekinier i symulant.
            dobrze zonko zaszyjem się, a mysli juz ze wydłubie i powie : na mnie
            to nie działa a kasa juz poszła, trzeba z zalu znowu sie napic.

            skutecznośc terapii jest stu procentowa dla naprawdę chcącego
            przestać pic, a jak go sąd czy żona przyprowadzają to po zajęciach
            biezy do sklepu i mówi wk...wia mnie to pranie mózgu musze
            odreagować.
            Pewnie , i aaowcy umieraja z przepicia ale i tacy co im sie wszywka
            skonczyła albo placebo mieli.

            udawałem faktycznie, ale upieram sie że jednak i alergia ciała i
            choroba duszy zarazem w alkoholiku tkwią.
            nijak wyleczyć ni jednego ni drugiego czy to razem czy osobno

      • magiczny_brzeg Re: alkoholik na emigracji 10.04.09, 16:20
        e4ska napisała:
        można z alkoholizmu wyjść bez esperalu, bez terapii i bez AA.
        > Trzeba tylko chcieć. To stwierdzam na swoim przykładzie. Najtaniej,
        > najbezpieczniej i najskuteczniej:)
        tylko jak to zrobic bez terapii niektorzy twierdza ze to niemozliwe czy byl ktos
        kto ci pomogl moze znasz jakies ksiazki ktore mowia jak z tego wyjsc
        osobiscie uwazam ze wszywka w sytuacji mojego meza to jedyne rozwiazanie nawet
        juz wczesniej ustalilismy ze to zrobi tylko sami wiecie ze zaufac alkoholikowi
        to trudna sprawa
        • e4ska Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 00:14
          Ludzie "twierdzą" rozmaite rzeczy. Oczywiście, że można nie pić bez terapii i
          AA. Można nie pić bez esperalu i anticolu.

          Kiedyś już rozważano tutaj szkodliwość teorii, że "alkoholik sam nie da rady". i
          dzieje się tak, że pijący nadmiernie czy pijak zdegenerowany tłumaczy: "Ja to
          bym nie pił, ale wicie-rozumicie, ja nie mam możliwości chodzić na terapie ani
          na mityngi, więc piję". I chla sobie dalej z czystym sumieniem... A to jest
          nieprawda. Trzeba przetrzymać pierwsze dni, a potem układać dni bez picia. Co w
          tym trudnego? Trudno to jest pić, a mimo to pracować, zarabiać, jako tako
          prosperować.

          Ja ani nie odradzam, ani nie zachęcam do esperalu czy terapii - jednak
          najlepszym stróżem swojej trzeźwości jesteśmy my sami. Jeśli mąż chce wszyć
          esperal - niech wszywa. Byle nie pił.

          Nie przesadzajmy - jak się wpada w ciągi, to koniec z piciem. Co tu jest do
          zrozumienia?

          Mnie też terapeuta cztery lata temu tłumaczył, że jak nie zrobię terapii, to
          umrę. A przecie - żyję i mam się całkiem dobrze. Powiedziałabym, że nawet
          świetnie, czego mężowi życzę, a tobie też:)
          • deoand Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 12:22
            W Anglii - jakies tam mitingii polskie sa ale mniejsza z nimi
            w Anglii jest tak rozwiniete donosicielstwo i kontrola spcjalna
            przynajmniej jeśli chodzi o branie leków to delikwentka musi dokładnie
            brać leki nawet przy pracowniku socjalnym czy tam podobnym wiec pewno
            to samo jest z pijakami - trzeba ich tylko zgłosic do odpowiednich
            służb ... pewno .. tak myśle dokładnie oczywiście nie wiem ...

            ale jesli nie to oczywiście wszywka - im szybciej tym lepiej bo juz
            tylko nieliczni chirurdzy robia wszywki ..
            ale robia i może z pół roku nie picia ...

            tak samo skutecznośc terapii jak i wszywki jest równa 100 % gdy pacjent
            chce nie pic jak i 0 % gdy pacjent chce pić ...

            Najskuteczniejszym i jedynym znanym sposobem wyleczenia alkoholika jest
            odejście od niego i po roku spokoju związanie sie z kolejnym
            alkoholikiem i od nowa Rzeczypospolita alkoholowa !!!

            ale póki co - to tak jak napisałem !!

            deoand

        • ela_102 Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 14:17
          Jaka jest róznica w wychodzeniu z alkoholizmu bez terapi i AA, a tym
          z terapią i AA?
          otóż taka, że ludzie po terapi i w trakcie mityngów WIEDZĄ dokładnie
          krok po kroku co zrobili aby do picia nie wrócić i o tym właśnie
          mówią. Natomiast Ci którym się "udaje" - póki co oczywiście, bo do
          picia każdy alkoholik wrócić może kieliszeczek wina to już picia -
          bez terapi i AA nie mogą dać nikomu konkretnych rad, bo sami tak
          naprawdę nie wiedzą, co powoduje w ich życiu abstynecję.
          Być może czytanie for na których padają konkretne rady ;-)

          Mnie wcale nie dziwi, że ktoś chodzi na terapię lub do AA i pije, w
          końcu to alkoholizm, a nie zabawa w piaskownicy. Natomiast
          wyszukiwanie takich i tylko takich przykładów może zasatanawiać.
          Mój partner ongiś wszył Esperal i po dwu tygodniach już łoił.
          Potem się dowiedziałam, że zrobił to tylko dlatego, aby go nie
          pogoniła i z marszu wiedział od "kolesi" że będzo mógł pić....
          Mój brat wszywał regularnie przez co dwa lata, robił sobie
          taki "auto - bat" i rzeczywiście nie pił przez te dwa lata, ale po
          ich ustaniu odkuwał się (pił świadomie, zaspokoił głód) i potem
          kolejna wszywka - coś jak świadome panowanie nad nałogiem ;-)

          Alkoholizm umieszczony jest w głowie i tam trzeba docierać.
          poza tym picie kobiet, a facetów to dwa rózne picia.
          Zatrzymanie picia u kobiet i facetów to dwie zupełnie inne sprawy.
    • magiczny_brzeg Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 15:07
      jutro lecimy do Polski gdy dwa miesiace temu ustalilismy ze moj m sie zaszyje
      pomyslalam sobie to zbyt piekne aby bylo prawdziwe wczoraj byla klotnia na ten
      temat m.stwierdzil ze to ograniczy jego wolnosc,a poza tym to go zabije bo on
      bez alkoholu nie wyobraza sobie zycia to czesc jego samego,mimo ze pije jak na
      razie nie narzeka na zdrowie nawet mowi ze alkohol mu pomaga jak przestanie pic
      to na pewno zacznie chorowac.
      Wiedzialam ze latwo nie bedzie trudno go wyslac do dentysty,mam obawy ze z
      mojego planu nici...caly problem polega na tym ze mieszkamy tu w uk
      mam pytanie do trzezwych alkoholikow-gdzies przeczytalam ze kazdy alkoholik ma
      swoje wlasne dno i po jego osiagnieciu dopiero dostrzega swoj problem jak bylo u
      was?
      jak sie nie zaszyje probowac mu pomoc zostajac z nim czy pakowac walizki zdaje
      sobie sprawe ze nie ma jednoznacznej odpowiedzi a moze jest jestem po prostu
      ciekawa co lub moze kto wam pomogl
      • rushmoore Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 15:16
        każdy alkoholik ma swoje dno - jeden mieszka po mostem, a drugi przepije firmę -
        ale i tak zostało mu mieszkanie - niech nie czeka na dno, tylko niech stara się
        je jak najwyżej podnieść. Ja straciłem żonę, pracę, prawo jazdy a mam 34 lata -
        i co? mam się wieszać?
      • ela_102 Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 15:39
        Większość nieszczęść jakie spotykają nas w życiu serwujemy sobie
        sami. Jak Twoje życie będzie przebiegało dalej zależy w znacznej
        mierze od decyzji jekie podjemiesz teraz.
        Czas przestać głowić się na alkoholikiem, który nie wyobraża sobie
        życia bez wódy, bo skoro sobie nie wyobraża to i pić nie przetanie.
        A skoro nie przestanie to jedyne co Cię z nim czeka to staczanie
        się, moralne, społeczne, materialne...
        Jak zajmiesz się tym co do Ciebie należy i od Ciebie zależy, czyli
        podejmiesz decyzję - czy chcesz mu pomagać, czy go zostawić - masz
        szanse wpłynąć na bieg wydarzeń.
        Przy pierwszej opcji, zrozum współuzależnienie i naucz się
        postepować z nim jak należy.
        Przy drugiej zrób porządek z sobą, aby rzeczywiście za pół roku nie
        wpaść w ramiona kolejnego pijaka i nie dziwić się temu co Cię w
        życiu spotyka.
    • rushmoore Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 15:13
      szukaj mitingów AA - w jakim jesteś mieście? W większych raczej znajdziesz coś.
      Zaszycie mu pomoże - ale tylko aż znów nie zapije. Pije się głową a nie dupą -
      zaszycie to bujda. Na ściśniętym ze strachu tyłku jeszcze nikt nie wytrzeźwiał.
    • 7zahir Anglia - Mityngi AA 11.04.09, 15:46
      mityngi.aa.org.pl/mityngi/swiat/index.htm
      To jest dla niego szansa :
      www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/aa3.htm
      • ela_102 Re: Anglia - Mityngi AA 11.04.09, 15:54
        Zahir :-)
        Odpowiedz proszę, czy poważnie uważasz, że dla człowieka z takim
        nastawieniem:

        "a poza tym to go zabije bo on bez alkoholu nie wyobraza sobie zycia
        to czesc jego samego,mimo ze pije jak na razie nie narzeka na
        zdrowie nawet mowi ze alkohol mu pomaga jak przestanie pic
        to na pewno zacznie chorowac."

        Mityng może byc ratunkiem? szansą?
        • rushmoore Re: Anglia - Mityngi AA 11.04.09, 15:58
          każdy alkoholik przechodzi przez fazę takiego nastawienia. Pracuje się nad tym
          przerabiając pierwszy krok AA - "uznaliśmy że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu".
          Jeśliby za słowa oceniać którego alkoholika warto leczyć a którego nie to
          ośrodki byłyby puste.
          • ela_102 Re: Anglia - Mityngi AA 11.04.09, 16:04
            Alkoholik aby chciał pracować nad 1 krokiem, musi przynajmiej w
            kwesti własnego picia wyłączyć iluzję.
            Nie wyobrażam sobie aby chciał pracować nad swoją bezsilnością do
            alkoholu człowiek, ktory widzi w piciu same plusy, co oczywiscie my
            otrzeźwiali rozumiemy jako rozbudowaną iluzję, ale no ON(!)

            Dla mnie to jak wysyłanie ateisty do Kościoła za pośrednictwem żony
            buddystki ;-)
            • rushmoore Re: Anglia - Mityngi AA 11.04.09, 16:25
              pewnie masz rację, ale lepiej pomagać pijącemu zbyt wcześnie, niż zbyt późno.
              Widzę po prostu że żonie "buddystce" zależy na nim, warto jej i jemu pomóc.
        • magiczny_brzeg Re: Anglia - Mityngi AA 11.04.09, 16:19
          ela_102 napisała:

          > Zahir :-)
          > Odpowiedz proszę, czy poważnie uważasz, że dla człowieka z takim
          > nastawieniem:
          >
          > "a poza tym to go zabije bo on bez alkoholu nie wyobraza sobie zycia
          > to czesc jego samego,mimo ze pije jak na razie nie narzeka na
          > zdrowie nawet mowi ze alkohol mu pomaga jak przestanie pic
          > to na pewno zacznie chorowac."
          >
          > Mityng może byc ratunkiem? szansą?
          to co z tym fantem zrobic bo problem tkwi w tym ze moj maz swietnie sobie tu
          radzi zaczal jako zwykly robotnik teraz jest kims w rodzaju majstra zarabia dwa
          razy tyle co na poczatku i uwaza ze alkohol mu w cale wtym wszystkim nie
          przeszkadza gdy mieszkalismy w polsce glowny problem bylo brak kasy a tu sie
          spelnia (TAK MOWI) gdy mu mowie ze praca to nie wszystko,ze juz nie mam sily
          wkolko go pilnowac ze czuje sie jakbym miala 3 dzieci a nie 2 nie dociera wiem
          ze wszystko ma swoj kres ze i on nie jest z zelaza i wiecie co czasem to az
          marze o tym zeby wkoncu cos go zaczelo bolec moze to go obudzi bo on zawsze
          dostaje hopla jak mu cos jest on jak sam twierdzi zawsze spada na cztery lapy
          sluchajcie musze sie z wami na razie pozegnac walizki jeszcze nie spakowane
          m.dzis w pracy jak mowi jest nie zastapiony
          pozdrawiam wszystkich odezwe sie po swietach
          • yuraathor Re: Anglia - Mityngi AA 11.04.09, 17:43
            czemu zawsze jest ten sam scenariusz:
            latam wysoko, coraz wyżej
            alkohol??? no problem
            on nawet pomaga wznieść się jeszcze wyżej
            a przepaść coraz większa
            w końcu jak spaść to z samej góry
            ale nie każdy potrafi powstać po jebnięciu w dół
            • ela_102 Re: Anglia - Mityngi AA 13.04.09, 22:04
              Yura :-)
              Co tak klniesz? ;-)
              Myślę, że po takim je... to czasami poprostu nie możliwe jest
              powstanie, zwłaszcza jak się wysoko fruwało w swojej iluzji.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholik na emigracji 11.04.09, 23:51

      Anglia niestety kraj z wielkim przyzwoleniem na picie, kultura uwalania sie w
      trupa w weekendy ogarnela kraj, alkohol tani jak barszcz, a jak jeszcze facet
      bardzo chce pic to ciezka sprawa, moze jechac do Utah w USA, tam nie ma alkoholu
      w ogole (miasto mormonow)?
      • e4ska Re: alkoholik na emigracji 12.04.09, 00:34
        Hej, Addi:)
        Tak, to u mormonów. Jedyny normalny w miarę mormon, o którym czytałam, to
        bohater pewnej powieści o obozach dipisowskich w Niemczech.

        Gdzie spędzasz czas świąteczny? Nawiedziłeś strony rodzinne czy zwyczajowo
        ślęczysz nad angielskim piwem? I jak tam stany miłosne oraz wszelkie inne, oby
        jak najpomyślniejsze dla ciebie:)
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholik na emigracji 13.04.09, 17:50
          e4ska napisała:

          > Hej, Addi:)
          > Tak, to u mormonów. Jedyny normalny w miarę mormon, o którym czytałam, to
          > bohater pewnej powieści o obozach dipisowskich w Niemczech.
          >
          > Gdzie spędzasz czas świąteczny? Nawiedziłeś strony rodzinne czy zwyczajowo
          > ślęczysz nad angielskim piwem? I jak tam stany miłosne oraz wszelkie inne, oby
          > jak najpomyślniejsze dla ciebie:)

          Hej Eska, dzieki.
          Calu 1-wszy dzien spedzilem w dosyc licznym gronie przyjaciol i znajomych-
          towarzystwo glownie polskie, z paroma wyjatkami, przy stole, jedzac ile sie da,
          niewiele pijac pod sam koniec
          (ostatnio nie pilem ponad tydzien ani kropli i juz udalo mi sie zapomniec, ze
          postanowilem nie pic- jeden nie zaszkodzi jak zwykle)
          a drugi trwa, na razie na trzezwo:)

          A stany milosne nijak, nci sie nie dzieje, dzis widzialem kolezanke w pracy,
          calkiem fajna i mila, angielka a lubi mnie Polaka, kompleks narodowy sie odzywa,
          jak sie schylala i odslonila wiecej niz powinna, nikogo nie bylo i ja sie akurat
          napatoczylem, nieco sie zmieszala, ale ja udalem ze nie widzialem a ona udala ze
          mi wierzy i milo sobie pogadalismy, to taka po prostu nieco zabawna historyjka:)
          • ela_102 Re: alkoholik na emigracji 13.04.09, 22:07
            Dziś byłeś w pracy...
            kurcze, a ja sobie pomyślałam, że dla mnie czas odpoczynku, nic nie
            robienia, to zawsze najgorsza rzecz, ale z drugiej strony prawdziwie
            go potrzebowałam.
    • rushmoore Re: alkoholik na emigracji 17.04.09, 09:41
      i jak tam???
      • deoand Re: alkoholik na emigracji 17.04.09, 16:26
        No i co święta mineły i zrobił sobie wszywke czy pije nadal
        ten emigracyjny kolega beki ????

        deoand
        • rapaporek Re: alkoholik na emigracji 12.09.09, 15:07
          Mógł sobie zrobić wszywkę jednak scenariusz końca zawsze jest ten sam że po szesciu miesiacach czasem szybciej powraca do picia i mało tego nadrabia ten "stracony" czas niepicia.

          Wszywka owszem powoduje wymuszona abstynencję i pozorny spokoj w domu bo tak naprawde człowiek z wszywką jest tak samo zniewolony jak człowiek pijący bez wszywki.
          Nie nastepuje żadna zmiana tyle że nie pije i nie zneca sie nad żoną.

          Czy to jest sukces ?

          Raczej okrężna droga do zagłady.

          Anonimowi alkoholicy powiadają że alkoholizm jest jak sraczka i jeżeli jestes taki mądry to sprubuj tę sraczke zatrzymać siłą woli.

          Ten przykład jest genialny a mozna dodac do tego ze esperal własnie jest takim kołkiem w dupe tyle że człowiek puchnie przez ten czas i potem nastepuje eksplozja i szybki koniec.

    • aaugustw Re: alkoholik na emigracji 11.08.13, 11:09
      draconella napisała:
      > Niezłe brednie o skuteczności esperalu tu można wyczytać...
      > ... Jak ktoś szuka cudownej tabletki, to jeszcze sobie długo poszuka.
      Jak ktoś rozumie, czym jest alkoholizm, jaka jest jego definicja, że nie
      jest to tylko uzależnienie fizyczne, ale głównie psychiczne, to zrozumie,
      że podstawą do jego wyleczenia jest... nie esperal czy inna wszywka.
      _____________________________________________________________.
      Dodalbym do tego jeszcze tylko: ...ani zadna inna tabletka, jak np. baclofen...!
      A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka