Gość: Karina
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.08.07, 14:12
W związku z tym, że zachowanie biura podróży ITAKA przeszło już wszelkie
granice postanowiłam się podzielić historią, która mam nadzieje pomoże paru
osobom i mądrze ominą to biuro szerokim łukiem. Wiem, że nie jestem jedyną
osobą, którą ITAKA tak zrobiła w konia, więc pozdrawiam resztę biednych
klientów:), którzy jak ja mają nadzieję w poniedziałek pojechać do Hiszpanii :)
Wykupiliśmy 2osobową wycieczkę na południe hiszpanii (jedziemy w poniedziałek,
a przynajmniej jeszcze mamy taką nadzieję). Zapłaciliśmy calość już w
kwietniu. Sprytna ITAKA obracała naszą kasą do połowy lipca, po czym jakaś
pani radośnie do nas zadzwoniła i powiedziała, że ITAKA wycofała nasz hotel z
oferty, bo Klienci byli niezadowoleni i proponują nam inny - w innym mieście,
o niższym standardzie. (nawet nie zrobili tego listownie, więc równie dobrze
mogliśmy uznać, że to głupi żart). Oczywiście możemy odebrać kasę, lub
dopłacić do droższego hotelu. Wszystko fajnie, tylko jeśli człowiek nie może
zmienić terminu urlopu w pracy i informuje się go o takich zmianach 3 tygodnie
przed wyjazdem to odebranie kasy niczego nie załatwia bo zostaje sie bez
wakacji. W końcu po ostrych kłótniach udało sie wymusić na nich połowę
dopłaty. Myśleliśmy, że 2 tygodnie szarpania się z nimi już minęły, ale nie!!!
Lecimy w poniedziałek, a dziś przyszedł list informujący o zmianie terminów
lotów - wylot zmienił się o 9 godzin, ale to jeszcze nic. Lepiej jest z
powrotem - mieliśmy być w Warszawie we wtorek o 0:15 (czyli w sumie we wtorek
można iść do pracy), a będziemy o 11:00, czyli praca we wtorek odpada. W
naszej sytuacji wygląda to tak, że zgody na urlopy we wtorek nie mamy, bo nasi
szefowie sami są na urlopach i samowolnie nie przyjdziemy do pracy. :)
Dodatkową niespodzianką jaką serwuje ITAKA są panie z obsługi, które bez
mrugnięcia okiem kłamią w żywe oczy, do tego stopnia, że powiedziano nam,że
lot jest z Central Wings, a okazało się, że lecimy z czymś co nazywa się Proma
Charter... Nie wspomnę już o ich nieszczęśliwych minach, bezczelności,
krzykach i takich tam, bo to chyba normalka...
Póki co, to tyle. Mam głęboką nadzieję, że z pomocą matki natury jakoś
dolecimy do tej Hiszpanii, przeżyjemy ten wyjazd i z pewnością napiszemy jak
było. Nie wątpię w to, że ITAKA zafunduje nam jeszcze nie jeden absurdalny
numer na miejscu. Dziś już z tego żartujemy, bo opadły nam ręce, ale prawda
jest taka, że ITAKA sprawia, że jeszcze przed wyjazdem ma się dość wakacji...
Szczerze odradzam to biuro, bo każdy kontakt z nimi sprawia, że człowiek traci
ochotę na cokolwiek...a już z pewnością na wakacje...