Dodaj do ulubionych

pozegnanie

02.12.06, 18:31
Wczoraj przyszedł…kryzys silniejszy niż mój optymizm i nieustająca wola
zycia, taki z cicho do wewnątrz płynącymi łzami, z olbrzymim cierpieniem
niedoopisania. Kiedyś w końcu musiałam się poddać i przestać marzyć ze stanie
się cud (kiedyś trzeba przestać się oszukiwać ze wszystko się uda). Mąż
najwyraźniej wiedział ze nawet ja mam swoja granice wytrzymałości, nie starał
się głupio pocieszać, o nic nie pytał - po prostu przytulał – choć nie ulżyło
w bólu, żalu i bezsilności.
Bilans walki maja 2000-grudzień 2006: fantastyczny mąż i przyjaciel w jednym,
za cztery lata trzydziestka , olbrzymie pragnienie by być mamą: 2 odrzucone
podania o adopcje, zrezygnowałam z kariery życia bo kolidowałaby z
monitoringami itp., zwiedziłam więcej klinki onkologiczno-ginekologicznych w
kraju i zagranicą niż jestem w stanie wymienić z pamięci, wyhodowałam raka do
zaawansowanego stadium (wystąpiłam na własną odpowiedzialność o zmianę
leczenia, by leki nie zagrażały potencjalnej ciąży i by w ogóle udało się w
nią zajść – jak widać bez spodziewanego efektu.
złożenie broni/ mam dość: dość walki o zycie swoje i nowe, dość walki z
przeznaczeniem.

Zyczę Wam więcej siły niż mnie udało się wykrzesać,
Narodzonym dzieciom zyczę aby ich rodzice kochali je równie mocno jak ja
kochałabym swoje gdyby było mi dane.
3majcie się!
Obserwuj wątek
    • julia56 Re: pozegnanie 02.12.06, 18:59
      Tanti, czy jest cokolwiek, co może Ci przywrócić nadzieję? Jeśli dobrze
      zrozuzmiałam masz dopiero 26 lat. Jeszcze wszystko może się zdarzyć. Z tą
      choroba też się wygrywa. Często. Proszę, nie poddawaj się.
    • kinia_76 Re: pozegnanie 02.12.06, 19:04
      Jesteśmy z Tobą całym sercem!!!
      A może warto powalczyć najpierw o swoje życie,żeby były siły na walkę o drugie
      życie? Co twój mąż na to?
      Mimo wszystko życzę wytrwałości w walce
      i sedecznie pozdrawiam!
      • maklima Re: pozegnanie 02.12.06, 19:11
        przytulam mocno- cóz więcej zrobić mogę
        rzeczywiście jesteś młodzutka...
        walcz o swoje zdrowie i życie
        nie rezygnuj z marzeń- jak nie raz miałysmy okazję poczytać na forum one się
        spełniają...
        kochaj męza
        • ae_iwona Re: pozegnanie 02.12.06, 19:22
          nie przychodzą mi do głowy żadne słowa, które mogłyby ci w najmniejszym stopniu
          pomóc, mogę tylko powiedzieć, że dziś wieczorem pomodlę się za Ciebie - po to
          żebyś miała jeszcze trochę siły,aby spelnić wasze marzenie o dziecku
    • twojahanus Re: pozegnanie 02.12.06, 19:55
      Nie wiem co to ma znaczyć, ale po przeczytaniu Twojego postu, komputer odmówił
      posłuszeństwa. Na długie minuty zamilkł.
      Nie poddawaj się, każda z nas z tego forum jest silna, musimy być sile.
      Mocno całuje,
      • pimaka Re: pozegnanie 02.12.06, 21:02
        Jesteś jeszcze taka młoda, tyle przed tobą musisz walczyć, cuda się zdarzają
        uwierzyłam w to dzięki temu foru. Musisz walczyć o życie swoje a później o nowe
        życie, a przede wszystkim masz dla kogo żyć. Masz męża, który cię na pewno
        bardzo kocha. Jestem z tobą całym sercem trzymaj się mocno.
    • bravia1 Re: pozegnanie 02.12.06, 21:10
      Tanti- nie poddawaj sie-nie teraz! Mój teść zwyciężył walkę z rakiem- i wiem, że
      warto... Nadzieja umiera ostatnia...
      • andzia9955 Re: pozegnanie 02.12.06, 21:41
        życie jest największą wartością!!! i walcz o siebie dziewczyno bo jesteś
        najważniejsza!!!jesteś bardzo młoda i masz bardzo dużo czasu na to by jeszcze
        zostać mamą (ja mając 26 lat jeszcze nie myślałam o potomstwie). Jeśli dziś nie
        widzisz sensu to spójrz na męża - dla niego chyba warto się spiąć i nie dać się
        tak łatwo zniszczyć chorobie, z którą można wygrać. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
        • remka1 Re: pozegnanie 03.12.06, 12:48
          Najważniejszą rzeczą w tym momencie jest dla ciebie walka o samą siebie, o
          swoje życie i zdrowie. Masz cudownego męża-przyjaciela dla którego warto żyć.
          Wiesz, że kiedy widzi cię taką to staszliwie cierpi...gaśniesz na jego oczach,
          a on nie wie sam pewnie co z tym fantem zrobić. Wydaje mi się, że wszystko
          przede wszystkim w twoich rękach...ty wybierasz, ty decydujesz...Nic nie dzieje
          się bez nas. Może to trywialne, ale powiem ci: WEŹ SIĘ W GARŚĆ I WYCHODŹ Z TEGO
          DOŁKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • aga_b3 Re: pozegnanie 03.12.06, 18:59
            Tanti, jezeli faktycznie masz 26 lat to cale zycie przed Wami! Moze odrzucili
            Wasze podania o adopcje wlasnie z powodu zbyt mlodego wieku? Zobaczysz, Towje
            marzenie sie spelni jak bedziesz starsza, ale pod warunkiem ze najpierw
            zawalczysz skutecznie z choroba.

            Mam kolezanke, ma 35 lat, nie moze miec dzieci bo przeszla raka i wlasnie stara
            sie o adopcje. I wszsystko jest na dobrej drodze!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka