onka_od_olka
17.03.07, 21:39
Podczytuję Was od jakiegoś czasu. Chciałabym wejść w Wasze grono, by móc
pytać, upewniać się, pocieszyć, pochwalić.
Mój synek ma prawie 5 lat i niestety całą szafkę sterydów, syropów, tabletek,
do niedawna wiecznie na lodówce wisiały awaryjne recepty. W grudniu zaczęliśmy
podawać Pulmicort przez nebulizator i na miesiąc nocny suchy kaszel ustąpił.
Niestety pod koniec stycznia zaczęło się znowu. Od sterydów co chwilę sypały
się ząbki :(( Nigdy nie miał typowych duszności, męczył go za to ciągły suchy
kaszel.
26 lutego pojechaliśmy do poleconego homeopaty. Pokonaliśmy 150 km i przez
cały czas towarzyszył nam suchy kaszel dziecka. Dość sceptycznie podeszłam do
tej wizyty (2 lata temu próbowaliśmy z homeopatią, ale myślę, że trafiliśmy
wtedy na kiepskiego lekarza). Po 3 godzinnym wywiadzie pojechaliśmy do apteki
i od razu na miejscu daliśmy dziecku 3 kuleczki (Pulsatilli). Byliśmy już tak
przyzwyczajeni do ciągłego kaszlu, że dopiero mąż po kilku godzinach mi
uświadomił, że syn nie kaszle odkąd wziął kuleczki! Przy pomocy homeopatki
Olek spokojnie wyszedł z zapalenia oskrzeli. Kilka dni później dostał prawie
40-stopniowej gorączki. Niestety w naszym mieście nie mogliśmy dostać Opium,
czekaliśmy 5 dni na przesyłkę z lekiem. Przez pierwszy dzień próbowaliśmy zbić
konwencjonalnymi lekami przeciwgorączkowymi, ale nie pomagały, więc
zrezygnowaliśmy. Był to trudny dla nas czas, ale zaufaliśmy homeopatce, która
spędzała na rozmowach telefonicznych z nami kawał dnia. Po 5 dniach, w
momencie, gdy dostał późnym wieczorem Opium, rano gorączki już nie było :))) W
międzyczasie homeopatka próbowała wyciągnąć Go z gorączki innymi lekami, ale
pomagały tylko tyle, że synek na moment stawał się żywszy, ale gorączka
spadała jedynie na krótki czas do 38,5 stopnia.
Od 3 tygodni nie bierze sterydów, odstawiliśmy wszystkie konwencjonalne leki.
Problemem dla nas jest odległość, nie możemy zbyt często stawiać się na wizyty
osobiście, ale możliwość codziennego dzwonienia do homeopatki jest dla nas
bardzo pomocna.
Cały czas brał roztwór Pulsatilli C200. Kaszel jest sporadyczny. Niestety
jeszcze cały czas coś zalega w nosku, z noska wychodzi gęsta żółto-zielonkawa
wydzielina. No i początkowo męczące było jego rozdrażnienie, na szczęście ma
to już za sobą. Kilka dni temu pojawiła się wysypka, jakby był poparzony.
Dzisiaj wziął 3 granulki Pulsatilli C1000. I mamy obserwować.
W poniedziałek, po miesiącu chorowania, wraca do przedszkola. Bardzo się boję,
bo to zazwyczaj w przedszkolu chwytał pierwsze wirusy. Zastanawiam się, czy
będzie dalej tak szybko wszystko chwytał, czy może wreszcie odporność
wzrośnie, a nawet jeśli będzie się przeziębiał, to mam nadzieję, że obędzie
się bez sterydów i leków antyhistaminowych.