lucrecja
17.01.08, 10:28
Właśnie zaczytałam się wątek o sukcesach homeo i tak się
zastanawiam...
Młody ma na końcu łuku brwiowego taki guzek. Posiada go od urodzenia
i oczywiście był konsultowany. Wpierw ogólnie - lekarka kazała
pokazać chirurgowi, chirurg - tak, tak, to jest do wycięcia, ale jak
skończy pół roku (dawno to było) i będzie chłodno - lepiej się goi.
W między czasie okulistka (kontrola) powiedziała, że to może się
wchłonąć samo i zgłupiałam...
Na wycięcie nie poszliśmy bo przyplątała się anemia (chyba
dziedziczna, bo moja mama miała, ja też to i Młody się "załapał") i
tak nam zeszło do teraz.
Dodam, że guzek jakoś specjalnie się nie powiększa - średnica około
cm (może mniej) i nie drażni dziecka. Zapewne operacja jest kiedyś
wskazana, ale z różnych powodów (powikłania, brak zaufania,
niepewność wyboru lekarza) odwlekam ją jak mogę...
I tu właśnie pojawiła się nikła nadzieja - czy ktoś kto miał do
czynienia z homeopatią, słyszał / wie, czy można nią "rozpuścić"
takiego guzka?
W wątku o sukcesach chyba coś było, ale czy ktoś osobiście zna takie
przypadki i czy może podać namiar na takiego wypróbowanego lekarza?
(najlepiej rejon zachodniopomorski, ale, kurcze, ekstremalnie i do
Rzeszowa pojadę...:))
Będę wdzięczna za informacje.
Pozdrawiam