2zenek65
14.06.12, 12:25
Wczoraj przeżyłem totalny szok. Józefów upodobnił się do Wenecji bardziej niż sąsiedni Otwock który po ulewnych deszczach miał to w zwyczaju. Rekordowa kałuża której przyznał bym palmę pierwszeństwa powstała przy rondzie Andriollego. Wczoraj mój samochód w tym miejscu przerodził się w amfibię a ostatecznie skończył jako łódź podwodna. A to za sprawą sporych rozmiarów samochodu ciężarowego który śpiesząc się do stolicy wygenerował falę tsunami która dokładnie sprawdziła bezczelność mojego rodzinnego piekielnego rydwanu. Udało się przebrnąć suchą tapicerką niestety obudowa silnika nie wytrzymała i popłynęła w siną dal. Krótka wizyta w warsztacie samochodowym pozwoliła mi na kontynuację mojej wyprawy na wielkie wody. Po przeżyciach w Józku miałem spore obawy przed zmierzeniem się z tym co mogło mnie spotkać w Otwocku. A tu wielkie rozczarowanie, okazało się że najgorsze doświadczenia z żywiołem miałem już za sobą.
Zastanawiam się skąd taka zmiana wizerunkowa Józefowa po zwykłej jak na tą porę roku ulewie. Wydawało mi się że Józefów jakoś do tej pory radził sobie z megakałużami lepiej od Otwocka. Czyżby w tym roku zapomniano oczyścić studzienek chłonnych?