ticia22
28.12.06, 19:28
Naprawde podziwiam niektore z was. Macie swietne pomysly na oszczedzanie, ale
w niektore watki to mi sie nie chce wierzyc. Rozumiem, ze zycie czasem
zmusza do oszczedzania, ale chyba sa jakies granice. Ja nie potyrafilabym (i
nie chcialabym ) oszczedzac. Glownie dlatego ze nie musimy, a ponadto moj maz
na to by nie pozolil/ Zawsze maz powtarza, ze po to oboje pracujemy zeby moc
cieszyc sie zyciem. Maz ciezko pracuje i ja nie potrafilabym mu niczego
odmowic. Dla nas jednoprazowe zakupy to okolo 100-150 zl. A nie ma nic
konkretnego. Fakt ze duzo pieniazkow idzie na slodycze. Moj maz uwielbia je i
nie odmawiam. W miesiacu kupuja oikolo 2 kg MIchalkow (24.90/kg), snickersy,
wafelki i wszelkie produkty spozywcze dobrych firm. Moj maz sam bedac w
sklepie nie kupuje rzeczy tanich. Czy to zle?