Dodaj do ulubionych

rozmowy o oszczędzaniu

07.04.09, 21:16
Czy zdarza Wam się rozmawiać ze znajomymi, z rodziną o oszczędzaniu, kontroli
wydatków? Wymieniacie się doświadczeniami? Ja odnoszę wrażenie, że to jest
jakiś temat wstydliwy, że jeśli go poruszyć podczas np. kolacji z
przyjaciółmi, to szybko zostaje zmieniony na inny.
Obserwuj wątek
    • miska_malcova Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 21:35
      frugal napisał:

      > Ja odnoszę wrażenie, że to jest
      > jakiś temat wstydliwy, że jeśli go poruszyć podczas np. kolacji z
      > przyjaciółmi, to szybko zostaje zmieniony na inny.

      cos w tym jest. Odkąd moje oszczędzanie dość bliska mi osoba skomentowała jako
      skąpstwo (za moimi plecami) - niechętnie opowiadam o swoim oszczędzaniu.
    • woman-in-the-city Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 21:49
      Mogę i rozmawiam o tym z najbliższymi, czyli rodzicami, tesciami, szwagrem i
      bratem. Oni znają nasza sytuację i sa nm przychylni pod tym wzgledem ba mocno
      kibicuja i wspierają. Ze znajomymi nie zdarzyło nam się o oszczędzaniu
      rozmawiac. To jest chyba podobny temat jak kupowanie w second handach, nieliczni
      się o tym fakcie swym znajomym przyznają wink
      • mirabeela Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 22:03
        Zgadzam się. Robi sie z tego tajemnice, albo temat który jest.. niezręczny,
        wstydliwy, świadczy o jakim niepowodzeniu.
        Chociaz coraz częściej spotykam sie z takim stanowiskiem, ze właściwie
        oszczędzanie stanowi pewien zarobek = więcej kasy w portfelu, na przyjemności, a
        to przecież nie jest zle, a wręcz praktyczne!
        Wszechobecny materializm pomaga w oszczędzaniu, a jednocześnie sprawia, ze
        ludzie wstydzą sie przyznać ze nie maja pieniędzy, i czasem wielcy nędzarze
        skrzętnie to ukrywają kupując, kupując, i kupując..

        Niestety moje dotychczasowe próby rozmowy na temat pieniedzy z koleżanką
        kończyły sie RADYKALNA O 180 STOPNI, zmiana tematu. Moze dlatego, ze to bogaczka.
    • ominika Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 22:11
      ie zauważyłam, żeby to była jakas niezręczność - pomijając fakt, że
      generalnie rozmowy o kasie łatwe nie są. Ale w kręgu moich
      znajomych rozsądne gospodarowanie budżetem jest traktowane jako
      bardzo przydatna umiejetność.
    • frugal Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 23:00
      >>bliska mi osoba skomentowała jako
      >>skąpstwo
      No właśnie to mnie zdumiewa odkąd tzw. "finanse osobiste" i "zarządzanie domowym
      budżetem" stały się moją pasją i małą obsesjąwink. Mianowicie, że w powszechnej
      polskiej opinii "oszczędzanie" = "skąpstwo" czy "biedowanie". I potem czytamy o
      narastającej fali zadłużenia, bo ludzie wstydzą się wydawać tylko tyle ile mają.
      Nie pojmuję sad

      >>temat który jest.. niezręczny,
      >>wstydliwy, świadczy o jakim niepowodzeniu.
      To też mnie dziwi. Firmy, przedsiębiorstwa jakoś się nie wstydzą zarządzać
      własnym budżetem. A "niepowodzenia" dotyczą tych, którzy tego nie potrafią.
      Czemu to nie działa w odniesieniu do prywatnych portfeli?

      >>Ale w kręgu moich
      >>znajomych rozsądne gospodarowanie budżetem jest traktowane jako
      >>bardzo przydatna umiejetność.
      Pozazdrościć znajomych wink
      • ominika Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 23:18
        No wiesz - jesteśmy przecietnymi Polakami - rodzina 2+2 ( w tym
        jedno niepełnosprawne), kredyt jakiś tam i mysl o tym, by
        zabezpieczyć przyszłosć progenitury. Podobnie nasi znajomi.
        Dochody na szczęscie są niezłe, ale to nie jest powód, by je
        poprostu puszczać sobie ot tak. I znajomi chyba podobnie mają - nie
        wiem, czy to jest chęć wyciśnięcia wszystkiego z przysłowiowej
        złotówki, czy poprostu swego rodzaju odpowiedzialność.
      • konto_calkiem_nowe Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 23:19
        raczej nie rozmawiam
        ale chodzi raczej o to, ze mimo iz swoje wydatki kontroluje od 10 lat (mam nawet
        pliki excela z tych latsmile) i doskonale sie orientuje w sprawach finansow to
        wsrod moich znajomych nie ma zbyt wielu osob z zblizonym podejciem
        wszyscy sa raczej rozkosznie nieswiadomi, ich wiedza finansowo ekonomiczna jest
        niewielka, a jako iz moja sytuacja finansowa przez te 10 lat zmienila sie ze
        strasznie zlej do bardzo dobrej to nie jestem tez dla nich osoba odpowiednia by
        mowic o oszczedzaniu i kontroli wydatkow - no bo jak moge mowic na te tematy
        skoro zarabiam sporo wiecej niz oni i na wszystko mnie stac...
        • frugal Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 23:29
          >> swego rodzaju odpowiedzialność.
          Wg mnie to nie tylko "swego rodzaju" odpowiedzialność ale odpowiedzialność
          wysokiej próby smile Marzy mi się moment, kiedy "oszczędzanie" powszechnie będzie
          uważane za odpowiedzialność właśnie a nie za jakiś krępujący temat dla ubogich
          (jeszcze nie tak dawno wstydliwy był jogging czy jazda na rolkach, dziś trudno w
          to uwierzyć - może z oszczędzaniem będzie podobnie).

          >>no bo jak moge mowic na te tematy
          No jasne smile Skoro masz dobrą sytuację finansową, dla większości będziesz
          farciarzem a nie kimś, kto sam do tego doszedł. "Los dał" wink Mam wrażenie, że
          większość naszych bliskich i znajomych jedyną rozmowę o oszczędzaniu, jaką może
          podjąć, to: "Taak... muszę zacząć osczędzać". I na tym koniec
    • magdalaena1977 Re: rozmowy o oszczędzaniu 07.04.09, 23:47
      A może to dlatego, że domowy budżet to rzecz intymna i prywatna ? Poza
      najbliższą rodziną rzadko, komu ufa się na tyle, żeby dokładnie mówić ile się
      zarabia i ile na co wydaje. Wbrew pozorom łatwiej o tym pisać na forum tak jak
      łatwiej dyskutować w ten sposób o problemach ginekologicznych.
      • alka44 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 00:19
        Jestem osoba osoba oszczędną z natury i bez względu na dochody zawsze udało mi
        się coś zaoszędzic. Szybko zauwazyłam, że nie mogę się głośno przyznać do
        posiadania oszczędności bo zaraz jestem podejrzana o jakieś nieokreślone
        machinacje. Bo przecież dla wszystkich było niemożliwe odkładać z tak małych
        dochodów. W dobrym guście było jechać na debetach i kredytach. Żeby mieć spokój
        zaczęłam biadolić i narzekać jak reszta współpracowników. Tylko, że im pieniądze
        przeciekały przez palce na bzdury. Dla mnie to przykre ale prawdziwe.
        • moleslaw Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 06:04
          Ze znajomymi raczej nie rozmawiam smile
          Rodzinkę mam niestety taką że jeśli ktoś oszczędza to znaczy że biedak sad
          • miska_malcova Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 06:20
            moleslaw napisała:

            > Ze znajomymi raczej nie rozmawiam smile
            > Rodzinkę mam niestety taką że jeśli ktoś oszczędza to znaczy że biedak sad

            witam w klubie smile Nie cała rodzina tak sądzi, ale kilka osób owszem.

            • kabaste Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 07:52
              Wszystko co zostało powyżej napisane to niestety prawda sad Ja o oszczędzaniu i
              ogólnie o sprawach finansowych mogę rozmawiać jedynie z moimi rodzicami, nie są
              to dla nas żadne krępujące tematy, wiemy kto ile zarabia, jakie ma kredyty,
              wydatki, itp. Wspólnie podsuwamy sobie pomysły na oszczędzanie. Co innego z
              rodziną mojego męża - jego matka i siostra o oszczędzaniu nie mają zielonego
              pojęcia, puszczają kasę w tak głupi sposób, że jest to dla mnie zupełnie
              niezrozumiałe. Ale to właśnie od nich często słyszymy głupie komentarze i
              pytania - co jakiś czas pytają się nas o nasze zarobki czego strasznie nie
              lubię... No i te teksty "wy to macie"... Masakra jak to podnosi mi
              ciśnienie...Fakt zarabiamy nieźle ale praca nie jest lekka, mamy również kredyt
              na dom - my nie z tych szczęściarzy, którzy dostają mieszkanie za darmo po
              babci, itp. Żeby mieć własny dom woleliśmy się zadłużyć niż mieszkać u kogoś.
              Rodzina męża nic o tym kredycie nie wie, umówiliśmy się z mężem, że nikomu o tym
              nie będziemy mówić bo to nasza sprawa, ale i tak albo nas podgadują przy różnych
              okazjach ile mamy kredytu albo takim specyficznym tonem mówią, że one to by
              nigdy wielkiego kredytu na mieszkanie nie wzięły...Szczególnie często podkreśla
              to siostra mojego męża a mi aż ręce opadają - dziewcze kisi się na 30 metrach u
              swojej teściowej na strychu w starym poniemieckim domu...Także z rodziną męża na
              tematy finansowe nie rozmawiamy.
              • maplawczerwonym2 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 09:17
                my jestesmy w podobnej sytuacji - tzn. brat i bratowa sie swietnie
                zagospodarowala najpierw tymczasowo, potem na stale w mieszkaniu,
                ktore mialo byc dla nas

                smieja sie z nas, gdy oszczedzamy, smieja sie gdy zamiast zabawek
                dla dzieci, ktorych te maja mnostwo i zadna kolejna nie robi
                wrazenia, przywozimy im cale paczki dobrego jedzenia i chemii czesto
                kupowanymi na promocjach i wydaja cala kase, ktora im czasem
                prezentuje z nadzieja, ze moze odloza

                to jest dziwne - takie w pewnym sensie poczucie winy, ze ja lepiej
                zarabiam z Mezem, bo mam wrazenie, ze czekaja az nam sie noga
                podwinie - okropne uczucie, bo to najblizsza rodzina

                gdyby nie my i rodzice groszem by nie smierdzieli, nigdy by ich nie
                bylo stac na ten poziom zycia ktory maja

                ale coz

                ja juz nie mowie, ze oszczedzam, nie mowie, ze ten nowy super
                sweterek jest z ciuchow, niech mysla, ze wydalam kupe kasy

                szkoda dziewczyny nerwow
                • maplawczerwonym2 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 09:17
                  a o oszczedzaniu to sobie mozemy tu poplotkowac, he,he.. wink
                • kabaste Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 09:36
                  maplawczerwonym2 napisała:

                  > to jest dziwne - takie w pewnym sensie poczucie winy, ze ja lepiej
                  > zarabiam z Mezem, bo mam wrazenie, ze czekaja az nam sie noga
                  > podwinie - okropne uczucie, bo to najblizsza rodzina

                  Ja mam w rodzinie dokładnie to samo. Masakra jakie to przykre....
    • woman-in-the-city a propos sknerowania 08.04.09, 09:37
      Co powiecie na to. Kolega mojego męza (wrócił po kilku latach dobrze płatnej
      pracy zagranicą)ma w zwyczaju, dzwonic do niego po czym pada standardowe "
      mozesz odzdzwonic? ", odzwaniał, a teraz bywa, ze tel. nie odbiera. Kilka razy
      mąz go odwiózł do domu i teraz kolega traktuje to jako taksówkę, o reszcie
      takich sytuacji nie wspominam. Maz bardzo kolegę lubi i sytuacja taka go troche
      męczy. Kolega dodam nigdy taki nie był, bardzo sie zmienił, a jak to orzekli
      nasi wspólni znajomi chyba pieniądze go zmieniły. Takiemu " oszczędzaniu " na
      innych jestem niechętna. Znacie takie przypadki?
    • beatrix_75 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 10:38
      no ....jest to pewien temat tabu - moze nie tkai jak sex - ale
      jest smile

      z osobami bogatszymi raczej sie nie porozmawia - choc moją kuzynkę
      przekonałam do zakupów szmatexach.Teraz sobie bardzo chwali....
    • ula27121 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 10:43
      frugal napisał:

      > Czy zdarza Wam się rozmawiać ze znajomymi, z rodziną o oszczędzaniu, kontroli
      > wydatków?
      Mnie zawsze uczono, że o pewnych rzeczach się nie rozmawia bo jest to po prostu
      nietaktowne, niegrzeczne. Może stąd ta wyczuwana "niezręczność" tematu.
      Ale pomijając nawet zasady dobrego wychowania, to naprawdę nie mam potrzeby
      rozmawiania o pieniądzach ze znajomymi. Jest tyle innych spraw do obgadania.
      Zdarza się, że wymieniamy informacje na temat kosztów utrzymania, czy jakiejś
      promocji. Ale są to bardzo ogólne informacje.
    • asia.asz Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 11:03
      z bracmi meza nie rozmawiamy o oszczedzaniu - bo nie musza oszczedzac, dobrze zarabiaja
      z tesciami nie rozmawiamy - bo oni sa pod tym wzgledem inni, tzn pieniadze na koncie maja a na opale na zime oszczedzajauncertain
      z moimi rodzicami nie rozmawiamy - im sie nie chce zapisywacuncertain
      z reszta rodziny mam mniejszy kontakt bo telefoniczny i jakos o oszczedzaniu tak przelotem tylko wspominamy
      generalnie rodzina wie ze oszczedzamy ale szczegolow nie zna i chyba nie chce poznac, wszystkim im dobrze tak jak jest wiec my na sile nie uszczesliwiamy...
      tylko fajnie sie poczulam jak ostatnio rozmawialam z tata o tym ile uzbieralismy i sie zdziwil ze tyle nam sie udalo odlozycsmile (moze nie jest to niewiadomo ile ale z dzieckiem, a teraz z dwojka to chyba duzo uzbieralismy)
    • olesia301 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 11:24
      Rozmawiam tylko z najbliżaszą rodzinę o o szczędzaniu, bo oni
      podobnie jak ja ciułają smile Biedronki, lumpeksy itd smile
      Znajomym się nie chwalę ale też np nie ukrywam, że liczę się z
      groszem.
      Ja zawsze oszczędzałam - byłam biedną studentką. Teraz, gdy nie
      muszę nadal oszczędzam. Jakaś "wada wrodzona " smile
    • serendepity Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 11:32
      Wziawszy pod uwage, ze rodzine mam daleko i raczej nie ta bliska, a znajomych na
      miejscu tez duzo nie mam to nie rozmawiam z nikim na zywo o tym za czesto.

      Natomiast jak znajde jakas interesujaca promocje czy cos jest przecenione i
      wiem, ze moze to zainteresowac mojego znajomego, z ktorym rozmawiam glownie
      przez gg to mowie mu o tym. To wymiana informacji, ktora pozwoli nam
      zaoszczedzic pieniadze lub wycisnac wiecej z bankow czy innych instytucji.

      Od dawna nie przejmuje sie tym co ludzie o mnie mysla. Zauwazylam, ze zawsze
      mnie przeceniali i wysnuwali sobie wlasne wnioski z tego co mowilam czy z
      faktow. Nawet wymyslaja sobie wlasne teorie na temat tego ile zarabiam, ile
      inwestuje, chociaz ja nigdy nie podaje kwot. W zwiazku z tym pewnie musze
      wygladac na mega skapca i oszoloma siedzcego na kasie, a kupujacego uzywane
      meble lub za grosze (np uzywana sofa, tani stolik w Ikei), bo nie widze potrzeby
      kupowac nowych. Nie wspomne o tym, ze wymieniam sie ksiazkami za darmo z innymi
      osobami itp. Po prostu nie jestem typowym konsumentem i siegam wzrokiem troche
      dalej niz zakup najnowszego gadzetu czy sprzetu elektronicznego.
      • akacjax Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 11:53
        Najłatwiej rozmawia się na te tematy z osobami, które też rozsądnie podchodzą do
        wydawania i oszczędzania. Znacznie trudniej z takimi, którym to się w ogóle nie
        udaje.
        Ale i tak najłatwiej na tym forum, za które-dzięki wielkie!
        Widzieliście taką stronę do porównywania opłat? Nie wiem, czy uwzględnia
        wszystkie niuanse, ale może być pomocna.
        niskirachunek.pl/
    • reni_78 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 11:59
      gdybym nawet chciała, to nie mam w kim pogadać sad
      ERRATA: w Wami mogę! smile

      w okolicy mojej ręki, większość mogę scharakteryzować tak:
      'wyżej s... jak d... ma'
      chyba wszyscy wkoło zapominają, że im co roku PITy rozliczam...
      przy ulgach i odliczeniach okazuje się, że nowy komputer za 5tys
      jest sprzętem z drugiej ręki za 700zł... ale ile przechwałek było...
      ponadto nie oszczędza się, bo pieniądz teraz i tak nie ma wartości...
      nie oszczędza się, bo i tak wszystko drogie...
      nie oszczędza się, bo i tak na wszystko człowieka nie będzie stać...
      nie oszczędza się, bo fajnie powiedzieć, że schab kupiło się po
      45zł/kg w sklepie firmowym, niż za 25zł w zwykłym mięsnym...
      /dostawca ten sam, ino warunki czynszowe sklepów diametralnie inne/
      a potem jesteśmy wrogami, bo mamy oszczędności...
      a to oznacza, że jesteśmy... 'bogaci'...
      nie, my poprostu nie cwaniakujemy, ile to możemy wydać, my wolimy w
      cichości ducha cieszyć się tym, ile to nam na koncie urosło...
      dzięki oszczędnościom udało nam się przeżyć minioną zimę, kiedy to z
      powodów losowych małżonek nie pracował przez 4miesiące...
      a mimo tego cwaniaczki, co to nie oni, przychodzili do nas
      pożyczać... normalnie wstydziliby się!!!

      no, to znowu się wyżaliłam...



      kiedyś było prościej... gotówka do ręki...
      dziś wszystko jest tajemnicą...
      wynagrodzenie w firmie tajemnica, premia tajemnica...
      chyba konta bankowe z mężem zamkniemy przed sobą nawzajem na cztery
      spusty, bo tajemnica służbowa wink
      dlaczego tajemnica? - rząd za gospodarkę się wstydzi?, pracodawca za
      nierówne traktowanie pracowników?, pracownicy, że w d... nie włażą?

      raporty mówią wyraźnie, że ok 60% ludzi zarabia ok najniższej
      krajowej - więc co, o finansach nie pogadam bez biadolenia i
      narzekania, bo jestem gdzieś w tych 30% zarabiających między
      najniższą a średnią krajową???
      to co ma powiedzieć te 10% powyżej średniej krajowej??? - normalnie
      im już tylko pracoholizm pozostał...


      natomiast czasem zdarza mi się zupełnie nieoczekiwanie porozmawiać o
      finansach z obcymi ludźmi - np. kiedyś znajomy tata z przedszkola
      zaczepił mnie, że moje dzieci tak ładnie, a pewnie i drogo
      poubierane, a ja na urlopie wychowawczym za psie pieniądze, to
      szkoda ich marnować, a tu niedaleko taki ciuchland jest, ubrania
      śliczne i niedrogie, żebym spojrzała na jego spodnie i sweter, na
      kurtkę córki i że za te trzy rzeczy żona niecałe 10zł dała... a ja
      właśnie w tym ciuchu kupuję!
      siedzieliśmy sobie potem z pół godziny na placu zabaw i tak
      rozmawialiśmy, co gdzie i za ile smile
    • kasiaaaa24 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 12:55
      O samym oszczędzaniu to nie rozmawiam z nikim poza mężem. Nie chce
      żeby ktokolwiek wiedział ile mamy odłożonych pieniędzy, bo po
      pierwsze nie uważam, żeby rodzinie taka wiedza była potrzebna, po
      drugie nie chcę, zeby zaczeli Nas oceniać. Rozmawiam z
      przyjaciółkami o tym co gdzie jest w promocji, albo w którym sklepie
      są obniżki. Ale to chyba raczej normalne.
    • frugal Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 17:54
      1. Rozmowy o oszczędzaniu nie muszą oznaczać rozmów o pieniądzach, o wysokości
      zarobków. Możemy się też wymieniać doświadczeniami ws. kontroli wydatków, jak
      odkładamy na przyszłość, jak planujemy budżet, jak pilnujemy, żeby nic nie
      przeciekło przez palce, etc. A jakoś ten temat jest unikany. O pieniądzach,
      owszem, gentlemani nie dyskutują wink Ale o tym, jak nimi zarządzać, czemu nie...
      2. Oszczędzanie nie dotyczy tylko tych, którzy ledwo wiążą koniec z końcem
      (piszę o tym, bo we wpisach wcześniej pojawiło się hasło "oni nie muszą
      oszczędzać, bo dobrze zarabiają). Ja też nieźle zarabiam a oszczędzanie jest
      moją pasją, finanse osobiste moim hobby. (fakt, teraz mam na celu spłatę trzech
      zbędnych kredytów, ale zrobię to w ciągu roku i oszczędzać nie przestanę).
      Oszczędzanie, kontrola wydatków, tworzenie budżetu domowego to elementy
      podstawowej wiedzy o finansach, która jest nam po prostu niezbędna, żebysmy nie
      byli malymi dziecmi, ktore, co dostaną, to wydadzą na cukierki i lody.
      3. Nie macie wrażenia, że my - Polacy jesteśmy finansowymi analfabetami? (ja też
      do niedawna byłem, z wykształcenia humanista, bez wiedzy wyniesionej z domu)
      • serendepity Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 18:22
        My to wszystko wiemy. Powiedz to wlasnie tym, ktorzy mysla, ze oszczedzanie
        dotyczy tych, ktorzy nie maja pieniedzy, sa biedni, kiepsko stoja finansowo itp.
        Wlasnie to widac w wypowiedziach z tego watku.

        • frugal Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 18:39
          Staram się mówić. I w rozmowach ze znajomymi drobnymi krokami próbuję odzierać
          temat oszczędzania z otoczki "tabu dla ubogich". Ciekaw byłem jak wygląda to w
          rozmowach z Waszymi znajomymi.
      • asia.asz Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 23:06
        to ja napisalam o tym ze bracia mojego meza nie musza oszczedzac, co prawda jest. sporo zarabiaja, mieszkanie maja, nawet po dwa, na niedobor pieniedzy nie narzekaja, wiec oszczedzac, czyli odmawiac sobie czegos, nie musza
        a ze nie licza sobie i nie wypisuja tego na co wydaja - widocznie nie potrzebuja tego
        jak juz pisalam - nie narzekaja na to ze pieniadze im uciekaja nie wiadomo gdzie stad nie widze potrzeby uswiadamiania ich w kwestii sknerusa itp
    • anew3 Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 19:18
      Ciekawy watek.Oto moje refleksje:oszczedzanie chyba MA lekko
      negatywny wydzwiek czy nie oznacza to rezygnowanie z czegos co moze
      chcemy miec?ograniczanie sie?Zauwazcie, ze bogaci raczej nie
      oszczedzaja tylko :dobrze zarzadzaja swoim budzetem.Dla mnie
      oszczedzanie to nic wstydliwego w koncu roznie wyba.Czy ja sama
      oszczedzam?Do tej pory nie zastanawialam sie nad nazwa, az do
      teraz.Chyba zapytana wprost powiedzialabym, ze staram sie rozsadnie
      wydawac pieniadze.I jeszcze oszczedzac na cos konkretnegonp n
      asamochod wg jakiegos planu.Oszczedzaniena wszystkim?to chyba
      nieporozumienie.
    • mazel_tov Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 20:59
      Ostatnio mąż mnie opierdzielił, bo wybrałam żel pod prysznic znanej firmy, ale
      jeden zapach był tańszy o 3zł i oczywiście ten wrzuciłam do kosza. Jak on to
      nazwał, a tak, "żydzeniem" smile. On zarabia bardzo dobrze, ja dorabiam grosze,
      kilkaset zł miesięcznie, kryzys w branży (zarabiałam wcześniej sporo powyżej
      krajowej). Przerzuciłam się na Lidla, notuje wydatki, w sumie wydajemy
      nieznacznie wiecej niz wczesniej, bo z natury jestem oszczędna.

      Co do znajomych, z jednymi sie gada, inni nadal udają twardzieli, że nie, ale
      wiedzą dobrze, ze jak sytuacja potrwa dłuzej, to trzeba będzie. Na chleb z
      masłem nie zabraknie, ale głupio tak nie pojechac na wakacje czy coś. Nie samym
      siedzeniem w domu przy dobrym obiedzie człowiek zyje.

      Jestem otwarta jezeli chodzi o kase, zawsze sypałam pełnymi kwotami, dla mnie to
      nic wstydliwego. Ani jak było duzo, ani jak jest mniej.
      Ale ja jestem specyficzna.
    • green_sofia Re: rozmowy o oszczędzaniu 08.04.09, 23:16
      A ja nie lubię bardzo takich rozmów bo naprawdę są niezręczne. Osobiście nie
      znoszę przesadnego oszczędzania więc jak koleżanka zwierza mi się że miała
      ochote na czekolade ale jej nie kupiła bo była droga to ja nie wiem gdzie oczy
      podziać bo to dla mnie absurd. Ale za to lubię rozsądne gospodarowanie
      pieniędzmi ale jak w towarzystwie przy temacie o oszczędzaniu zabiorę głos to
      patrzą na mnie jak na kosmitę i zaraz pada komentarz:"Co Ty wiesz o
      oszczędzaniu, wszystko masz" ;/
      Więc nie lubię rozmawiac o tym.
      • nela12 Re: rozmowy o oszczędzaniu 09.04.09, 08:43
        -ja juz kiedys otworzylam ten temat-bo jak wspomnialam tesciowej ze
        oszczedzac zaczelam-skrytykowala od razu!!!ze skapa jestem ,licze
        kazdy grosz itd-zazdrosc jakas czy co,a to dlatego ze:zawsze
        tesciowa i szwagierka mysla ze:a oni to maja kase....cryingto przykre bo
        maz sam pracuje jest dwoje dzieci-ja jeszcze sie ucze!ale to nie
        waznesurprisedNI ZAWSZE MAJA!my mamy 3x mniej niz oni-dzieci potrzebuja
        wiecej,dochodzi przedszkole itd-a oni dwa emeryty,tesc dodatkowo
        etat-i oni nieraz przychodza pozyczac-wiec dlatego wspomnialam ze
        zaczne oszczedzac-choc nigdy rozrzutna nie bylam-w domu biednie bylo
        u nas 3 rodzenstwa....a moja mama oszczedzania nie rozumie-szasta
        raczej pieniedzmi-potem pozycza od nas,od ludzi-jak jej
        zasugerowalam spisywanie-to sie oburzyla:a co ty po co???moze jutro
        mi auto do du...wjedzie i po co mi to pelne konto-masakra juz wiem z
        kad te biedne jedzenie pod koniec miesiaca w domu!-tata zle nie
        zarabial,poprostu mama jest niegospodarnasadprzykre to-ONI TAM
        MAJĄ....to powszechne sadzenie na nasz temat-tyle ze nam z nieba nie
        leci-jak cos odlozymy to kupujemy nowe meble,wakacje, kredyt
        splacamy...ubieramy sie raczej w lumpeksach.ale to nie wazne bo ONI
        ZAWSZE MAJA-to smutne...dlatego juz nie rozmawiam o oszczedzaniu!
        • babeth Re: rozmowy o oszczędzaniu 09.04.09, 09:10
          frugal 08.04.09, 18:39 Odpowiedz
          Staram się mówić. I w rozmowach ze znajomymi drobnymi krokami próbuję odzierać
          temat oszczędzania z otoczki "tabu dla ubogich". Ciekaw byłem jak wygląda to w
          rozmowach z Waszymi znajomymi.


          Co ja zauważyłam: bogaci znajomi czy rodzina od zawsze oszczędzali, tylko ich
          oszczędzanie na czym innym polega np wakacje kupione przed sezonem bo cytuję w
          sezonie nas nie stać (on dyrektor finansowy w dużej spółce), na ogrzewaniu bo
          cytuję wolą założyć sweter niż bez sensu przegrzewać (właściciele dobrze
          prosperującej sieci sklepików) itd. Znajoma mieszkająca z Niemiec od 10 lat (ja
          dopiero od 6 miesięcy) notuje wszystkie wydatki, dzieciom kupują 90% ubrań i
          zabawek z drugiej ręki, remonty robią wspólnymi siłami z rodziną itd a
          jednocześnie mogą sobie pozwolić na ciekawe wakacje, na wyjazdy weekendowe
          własnym autokampem itd. My zaczęliśmy oszczędzać bo diametralnie zmieniła nam
          się sytuacja finansowa. Jak z tego wyjdziemy to już wiem jak zarządzać domowymi
          finansami. Ze znajomymi rozmawiamy owszem ale staramy się akcentować to że do
          niedawna wydawaliśmy niepotrzebnie, że po wprowadzeniu dyscypliny udało nam się
          obniżyć koszty o jakieś 30%, że nie marnuje nam się jedzenie bo teraz niczego
          nie wyrzucamy no i robimy reklamę dyskontom tzn tym które sprzedają głównie
          polskie produkty.
          • serendepity Re: rozmowy o oszczędzaniu 09.04.09, 11:01
            To tych znajomych mozna wrzucic do kategorii: efektywne zarzadzanie posiadanymi
            srodkami, jesli zalozymy, ze z tym ograniczaniem ogrzewania nie przesadzaja smile

            Urlop poza szczytem sezonu jest rownie udany jak ten w szczycie, a jest tanszy i
            jest mniej ludzi. Jak ktos nie ma dzieci i nie jest ograniczony terminem ferii
            to jeszcze lepiej.
    • ardzuna Re: rozmowy o oszczędzaniu 10.04.09, 01:07
      frugal napisał:

      > Czy zdarza Wam się rozmawiać ze znajomymi, z rodziną o
      oszczędzaniu, kontroli
      > wydatków? Wymieniacie się doświadczeniami? Ja odnoszę wrażenie, że
      to jest
      > jakiś temat wstydliwy, że jeśli go poruszyć podczas np. kolacji z
      > przyjaciółmi, to szybko zostaje zmieniony na inny.

      Jest to temat równie wzniosły i ciekawy, co "jaki samochód sobie
      chcę kupić" albo "przygody w sklepie z meblami podczas ogladania
      szafki". Jak się ma potrzebę, można poszukać informacji w sieci, ale
      żeby aż "zabawiać" znajomych opowieściami o własnym oszczędzaniu?
      Chyba, żeby się przytrafiło człowiekowi coś bardzo zabawnego przy
      okazji - to rozumiem, można to wykorzystać towarzysko. Ew. mozna się
      powymieniać doświadczeniami, jeśli znajomy też jest na tym samym
      etapie (kupna samochodu/poszukiwania szafki itd.).
      • frugal Re: rozmowy o oszczędzaniu 10.04.09, 18:22
        > Jest to temat równie wzniosły i ciekawy, co "jaki samochód sobie
        > chcę kupić"
        1. Najważniejszy jest rozmówca. Z mądrym człowiekiem mogę i o kupnie samochodu
        porozmawiać, co z pewnością będzie dużo ciekawszym doświadczeniem niż z rozmowa
        z głupkiem o literaturze. Temat to nie wszystko.
        2. Kupno samochodu to jednorazowa decyzja, jednorazowe zdarzenie. Mądre,
        rozsądne i sensowne zarządzanie swoimi pieniędzmi (czego elementem jest rowniez
        oszczędzanie) to ciągłe podejmowanie decyzji, to pokonywanie słabości i praca
        nad charakterem. To gromadzenie doświadczeń. Dlatego nie zgadzam się, by wymiana
        doświadczeń, opinii na ten temat była płytka, nieważna, trywialna, infantylna.

        Z wyrazami szacunku
        frugal
        • ardzuna Re: rozmowy o oszczędzaniu 10.04.09, 20:18
          frugal napisał:

          > > Jest to temat równie wzniosły i ciekawy, co "jaki samochód sobie
          > > chcę kupić"
          > 1. Najważniejszy jest rozmówca. Z mądrym człowiekiem mogę i o
          kupnie samochodu
          > porozmawiać, co z pewnością będzie dużo ciekawszym doświadczeniem
          niż z rozmowa
          > z głupkiem o literaturze. Temat to nie wszystko.

          A ja z mądrym człowiekiem wolę porozmawiać o czymś ciekawym, a nie o
          doraźnym zakupie. Nie mówiąc o tym, że mądry człowiek
          najprawdopodobniej nie będzie zanudzał innych tym, że kupuje właśnie
          samochód.

          > rozsądne i sensowne zarządzanie swoimi pieniędzmi (czego elementem
          jest rowniez
          > oszczędzanie) to ciągłe podejmowanie decyzji, to pokonywanie
          słabości i praca
          > nad charakterem.

          Hm, czy nie poruszamy się znów w jakimś dziwnym porządku, w którym
          praca nad charakterem prowadzi nie ku temu, by stać się lepszym
          człowiekiem, ale by zgromadzić troche więcej cyferek na koncie?

          To gromadzenie doświadczeń. Dlatego nie zgadzam się, by wymian
          > a
          > doświadczeń, opinii na ten temat była płytka, nieważna, trywialna,
          infantylna.

          Ależ pieniądze to środki, nie cel - a naprawdę powazna rozmowa to
          rozmowa o celu, a nie o technikaliach służących osiąganiu go.
          • maplawczerwonym2 Re: rozmowy o oszczędzaniu 10.04.09, 21:06
            ardzuna, pardon my french, ale co ci do tego jaka dla kogo rozmowa
            jest ciekawa lub nie, a tak kategorycznie mowisz, ze nie jest, ze az
            sie zaczelam smiac z twojego postu
            oj, ciasnawe te twoje horyzonty i myslenie o innych ludziach..

            zgadzam sie w 100% z frugal
            • ardzuna Re: rozmowy o oszczędzaniu 10.04.09, 22:18
              maplawczerwonym2 napisała:

              > ardzuna, pardon my french, ale co ci do tego jaka dla kogo rozmowa
              > jest ciekawa lub nie, a tak kategorycznie mowisz, ze nie jest,

              Widzisz koteczku, bo ludzie zmieniają temat nie tylko dlatego, ze
              powoduje nimi fałszywy wstyd. Czynią to tez z powodu śmiertelnego
              braku zainteresowania.

              > oj, ciasnawe te twoje horyzonty i myslenie o innych ludziach..
              >
              > zgadzam sie w 100% z frugal

              Widzisz, na szczęście ty masz szerokie horyzonty i myślenie o innych
              ludziach (co to jest "szerokie myślenie o innych ludziach"? naświetl
              mi proszę) i monopol na rację, dzięki czemu możesz mnie oświecić w
              mojej ciasnocie umysłowej. O dzięki ci, forum, za stwarzanie okazji
              ku temu, by maplawczerwonym2 wyprowadziła mnie z błędu i wygłosiła
              jedynie słuszny pogląd.
              • frugal Re: rozmowy o oszczędzaniu 11.04.09, 00:32
                Krótko mówiąc: Wesołych Świąt! smile
              • maplawczerwonym2 Re: rozmowy o oszczędzaniu 11.04.09, 18:08
                Widzisz koteczku, bo ludzie zmieniają temat nie tylko dlatego, ze
                > powoduje nimi fałszywy wstyd. Czynią to tez z powodu śmiertelnego
                > braku zainteresowania.

                Widzisz, na szczęście ty masz szerokie horyzonty i myślenie o innych
                > ludziach (co to jest "szerokie myślenie o innych ludziach"?
                naświetl
                > mi proszę) i monopol na rację, dzięki czemu możesz mnie oświecić w
                > mojej ciasnocie umysłowej. O dzięki ci, forum, za stwarzanie
                okazji
                > ku temu, by maplawczerwonym2 wyprowadziła mnie z błędu i wygłosiła
                > jedynie słuszny pogląd.


                oj ardzuna, nie bede sie znizac do poziomu dyskusji z toba, w
                chamstwie moglabys byc przodownikiem pracy - pelne 150% normy, a
                jak mawiaja urazic to moze tylko wypowiedz od kogos, kogo sie
                szanuje i ceni

                a z tym chyba nie mamy problemu w twoim przypadku, wiec kompletnie
                bede ignorowac twoje wypowiedzi na tym forum - mielismy kila
                przypadkow chamstwa i przezylismy to, nie ty pierwsza i nie
                ostatnia big_grin

                a dla frugal - wesolych swiat! wink i powodzenia z blogiem wink
                • ardzuna Re: rozmowy o oszczędzaniu 11.04.09, 21:42
                  Czy ja dobrze widzę, że chamstwo zarzuca mi ktoś, kto jest w stanie
                  bez cienia skrępowania napisać komuś, czyje dwa posty przeczytał na
                  forum "oj, ciasnawe te twoje horyzonty i myslenie o innych
                  ludziach"?

                  Medice, cura te ipsum, mogę tylko napisać. Uważaj kotek żeby się
                  powstrzymywac od personalnych wycieczek, bo to nie żaden argument,
                  tylko świadectwo braku argumentów. Pa, i życzę na święta dużo
                  zdrowia.
          • jamesonwhiskey Re: rozmowy o oszczędzaniu 11.04.09, 12:56
            > Ależ pieniądze to środki, nie cel - a naprawdę powazna rozmowa to
            > rozmowa o celu, a nie o technikaliach służących osiąganiu go.

            wiekszej bzdury dawno nie slyszalem

            co ci po powaznej dyskusji o celu, nic poza wyrazna strata czasu na
            teoretyzowanie o czyms czego nigdy nie osiagniesz

            z drugiej strony rozmowa o tym jak cel osiagnosc sluzy wymiane doswiadczen,
            unikasz bledow popelnianych przez innych optymalizujesz swoja technike osiagasz
            cel szybciej
            korzysc jakby widoczna
            • ardzuna Re: rozmowy o oszczędzaniu 11.04.09, 21:45
              jamesonwhiskey napisał:

              > wiekszej bzdury dawno nie slyszalem
              >
              > co ci po powaznej dyskusji o celu, nic poza wyrazna strata czasu
              na
              > teoretyzowanie o czyms czego nigdy nie osiagniesz
              >
              > z drugiej strony rozmowa o tym jak cel osiagnosc sluzy wymiane
              doswiadczen,
              > unikasz bledow popelnianych przez innych optymalizujesz swoja
              technike osiagasz
              > cel szybciej
              > korzysc jakby widoczna

              Większej bzdury dawno nie widziałam.

              Żeby móc rozmawiać o tym, jak cel osiągnąć, trzeba najpierw
              wiedziec, jaki to jest cel. A po to trzeba porozmawiać o celu. Nie
              można zakładać, ze cała ludzkośc ożywiona jest jednym celem. to
              byłoby zbyt proste, by nie rzec - prymitywne.

              Na tym forum się rozmawia o oszczędzaniu, bo ludzie tu przychodzący
              czynią to właśnie po to, by o oszczędzaniu porozmawiać. W realu nie
              ma tak łatwo.
              • zajonce Re: rozmowy o oszczędzaniu 11.04.09, 23:03
                Nie dziwie sie i frugal i malpy i jamesa reakcji na Twoje posty
                ardzuno, mnie tez nie podoba sie styl w jakim podejmujesz polemike -
                te komentarze w stylu kotku, koteczku itd. vel "wiekszej bzdury nie
                widzialam " a z drugiej strony piszesz, ze ktos cie ocenia na
                podstawie zaledwie 2ch..??? Mnie wystarczyloby mowiac prawde to, co
                do tej pory przeczytalam i niestety mam podobne odczucia do
                przedmowcow. Bo nie bede tu opisywac wrazen z innych forow.
                Uwazam, ze kazdy z nas ma prawo do opinii, wiec postaram sie
                szanowac i twoja, ale mysle, ze byloby o wiele uprzejmiej, gdybys
                nie obrazala innych osob tylko dlatego, ze mysla inaczej.

                Spokojnych Swiat i pieknej wiosny zycze Wszystkim!!

                • ardzuna Re: rozmowy o oszczędzaniu 12.04.09, 00:49
                  zajonce napisała:

                  > Nie dziwie sie i frugal i malpy i jamesa reakcji na Twoje posty
                  > ardzuno, mnie tez nie podoba sie styl w jakim podejmujesz
                  polemike -
                  > te komentarze w stylu kotku, koteczku itd. vel "wiekszej bzdury
                  nie
                  > widzialam "

                  Mam nadzieję, że czytasz nie tylko moje posty?? Więc przeczytaj
                  sobie i zastanów się nad stylem, jaki wprowadzają moi dyskutanci.
                  Dziwię się, ze go nie zauważyłaś.

                  Skoro nie zauważyłaś (a wszystko jest widoczne powyżej), to zapytam:
                  w odpowiedzi na mój post ktoś może napisać "większej bzdury nie
                  słyszałem" i to jest ok, a ja nie mogę go sparafrazować
                  przez "większej bzdury nie widziałam", bo to nie jest ok? Styl
                  polemiki nie taki? Ktos może napisać mi o ciasnocie umysłu, i to
                  jest ok, a ja nie mogę mu odpowiedzieć per "koteczku", bo to nie ok?
                  Odpowiedz mi, ale tak na powaznie, bez wykrętów :]
                  • serendepity Re: rozmowy o oszczędzaniu 12.04.09, 17:16
                    To jest forum o oszczedzaniu. Prywatne sprawy mozecie zalatwic na priv.
              • jamesonwhiskey Re: rozmowy o oszczędzaniu 12.04.09, 19:49
                > Żeby móc rozmawiać o tym, jak cel osiągnąć, trzeba najpierw
                > wiedziec, jaki to jest cel. A po to trzeba porozmawiać o celu. Nie
                > można zakładać, ze cała ludzkośc ożywiona jest jednym celem. to
                > byłoby zbyt proste, by nie rzec - prymitywne.


                no wiec wlasnie kazy ma swoj cel indywidualny wiec z kim i oczym mam rozmawiac
                skoro sprawa mnie dotyczy ?


                chyba ze prowadzisz rozmowy typu jeden o rybach drugi o grzybach
                i tak sobie dyskutujecie
                • ardzuna Re: rozmowy o oszczędzaniu 15.04.09, 00:03
                  O tematach wspólnych rzecz jasna. Ewentualnie o sprawach nas
                  różniących, jeśli jesteśmy ciekawi, jak by to powiedział Rosjanin,
                  drug druga.
    • hala24_2 Re: rozmowy o oszczędzaniu 13.04.09, 15:59
      Od dnia kiedy to mąż zmienił prace na lepszą a ja zaczełam więcej
      pracować i nasi kochani znajomi zaczeli robić aluzje że my to chyba
      najbogatsi w okolicy jesteśmy wink, unikam tematu pieniędzy. Kilka
      razy rozmawialiśmy o oszczędzaniu pradu, ktoś rzucił kilka słów o
      marketach, no i tyle naszych rozmów. My raczej wygladamy na
      biedaczków,nie chodzimy po kanjpach(męczy mnie zapach
      papierosów),wolimy pojechać na ryby czy do lasu zamiast do kawiarni,
      a z racji tego że przemieszczam się autobusami i metrem ubieram sie
      raczej skromnie i biednie, raz mnie pokusiło sie wystroić i omały
      włos nie straciłam portfela sad. Ostatnio wygadałam się że dzięki
      spisywaniu wiem że mąż jest nas w stanie utrzymać nawet jak pojawi
      się dziecko i że pieniądze na wakacje już mamy to koleżanka zrobiła
      wielkie oczy. Z rodzicami czasem rozmawiam ale bardzo ogolnie, a jak
      powiedzialam mamie że zapisuje wydatki i powiedzialam zeby ona też
      spróbowała to na mnie nakrzyczała no i tyle było dobrych rad wink.
      • hala24_2 Frugal 13.04.09, 16:43
        Frugal-ku wink przeczytałam Twojego bloga smile. Oszczędzam rok dłużej i
        efekty już widać smile.
        Podobał mi się przykład telewizora, może dlatego że jesteśmy
        bardziej rozsądni i nie bawimy się w kto ma lepsze lub on ma to i ja
        musze. Podpuszczanie nas do zakupu plazmy przerabialiśmy chyba 10
        razy, a nasze pudełko jak stało tak stoi wink.
        • mortuus Re: Frugal 30.04.09, 08:01
          No to może i ja dorzucę parę groszy (ale niewiele) do tematu oszczędzania. Też mnie to zainteresowało jakiś czas temu i założyłem bloga www.oszczedzaj.info Szukam różnych tematów: energooszczędne żarówki, gotowanie na gazie, czy na prądzie, itp. Czekam na propozycje tematów!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka