Rok temu składaliśmy sobie życzenia noworoczne. W mojej firmie wiele osób
życzyło sobie i innym, aby kolejny rok nie był gorszy niż poprzedni. Ja z
kolei pragnąłem, aby ten nowy był lepszy. Nie chciałem przykrawać życzeń i
marzeń do trudnej rzeczywistości. Składając życzenia przekomarzałem się z
dyrektorem, że jednak ma być lepszy, choć obydwaj zdawaliśmy sobie sprawę ze
zbliżającego się szybkimi krokami trzęsienia ziemi. Trzęsienie nadeszło i
przyniosło dramatyczne następstwa. Było także prawdziwe drżenie skorupy
ziemskiej, jakiego nigdy wcześniej nie przeżyłem, bo przecież w Polsce jest
to zjawisko niespotykane. Do rangi symbolu urasta fakt, że apogeum tego
trzęsienia w przenośni miało miejsce w tym samym czasie, co to prawdziwe.
Patrzyłem zdumiony na jedno i drugie, nie wierząc w realność sytuacji, obie
były irracjonalne. Ten rok był pod wieloma względami niezwykły, na moich
oczach zmagały się potężne siły. Fala powodziowa zalewała mnie i próbowała
wciągnąć w czeluść, jednak zawsze nadchodził ratunek. Najbardziej
dramatycznym wydarzeniem był bandycki napad, którego doświadczyłem przed
świętami, będąc sam późną porą na spacerze. Do dziś zastanawiam się, jak to
się stało, że uszedłem bez najmniejszego szwanku, choć łysy napastnik był
silniejszy ode mnie. Nagromadzenie w krótkim czasie, trudnych do
wytłumaczenia na drodze racjonalnej zjawisk każe inaczej patrzeć na świat
wokół. Pozapalały się pogaszone światła, ziemia przestała drżeć, ostatnie
święta przyniosły tak wiele dobra, jakiego dawniej nie widziałem, wracam z
daleka.
Moi Drodzy, życzę Wam szczęśliwszego, piękniejszego i lepszego Nowego Roku.

otryt