luna751 Re: Pamiętnik ciążowy... 29.09.04, 19:37 Napisałam ten list trzy miesiące po stracie pierwszego dziecka. Chciałam sobie to wszystko jakoś uporzadkować...Luna. Jak ująć wsłowa to, co trzy miesiące temu zburzyło mój zaplanowany, uporządkowany świat? Jak powiedzieć 5-latkowi, ż wyczekiwany przez niego braciszek nie urodzi się w lecie? Nigdy się nie urodzi... Podobnie jak w przypadku starszego synka druga ciąża też była zaplanowana.Czytałam artykuły o ciąży, porodzie, robiłam badania,zażywałam kwas foliowy przekonana, że będzie dokładnie tak jak sobie zaplanowałam... Październik 2003 Dzisiaj sobota. Zaraz wychodzę do pracy ale najpierw test. Ręce trzęsą mi się ze zdenerwowania, serce chce się wyrwać z piersi kiedy kropelka po kropelce spada na wyznaczony punkt na teście. Czekam. Podobno "niepewność trwa tylko minutę". Wychodzę z łazienki. Nie mogę gapić się i czekać.Zbyt długo to trwa. Za chwilę zobaczę na własne oczy to co czuję od pewnego czasu...Boże ,taka mała różowa kreseczka a dorosłej kobiecie dech zapiera.To cud. Będziemy mieli dziecko! Jest 6:15 moi chłopcy jeszcze śpią. Tak bardzo ich kocham, zresztą dzisiaj kocham wszystkich. Listopad 2003 Dwa tygodnie później idę do lekarza.Potwierdza moje przypuszczenia, kieruje na badania. Nie zakłada jednak karty ciąży bo jak mówi"to dopiero 7 tydzień, wszystko może się zdarzyć". Nie przejmuję się tymi słowami. Dobrze, kartę założymy za 3 tygodnie, nie ma sprawy. Czuję się cudownie. Jestem silniejsza, odważniejsza. Jestem szczęśliwa! Dbam o siebie. A moja kruszynka rośnie! piątek 28 listopad 2003 Byłam w pracy a teraz pędzę do przedszkola. Muszę się spieszyć. Przez te korki w mieście wpadam do sali tuż przed 16:30. Synuś cały, trochę zniecierpliwiony, że tak długo to trwało, poza tym wszystko w porządku. Wracaliśmy do domu kiedy poczułam ból w dole brzucha. Pomyślałam, że będę musiała się położyć i odpocząć.To był ciężki dzień. O 18 zadzwoniłam po męża, prosiłam żeby wcześniej wrócił do domu. Powiedział, że zaraz będzie.Mamę poprosiłam żeby została z synkiem. Została. Godzinę późnie stałam z mężem przed drzwiami szpitalnej izby przyjęć.Łamiącym się głosem wyjaśniłam co mnie niepokoi. Zrobiono mi usg i wtedy je zobaczyłam...Moje maleństwo, które już tak bardzo kochałam, i które bałam się stracić. Pani doktor pokazała mi na ekranie bijące serce mojego dziecka. Uspokoiłam się kiedy powiedziała, że na początku ciąży zdarzają się drobne krwawienia. Dostałam receptę na duphaston i zalecenie żeby leżeć w łożku przez co najmniej 2 tygodnie. Dla mojego dziecka wszystko. sobota 29 listopad 2003 Zażywam tabletki, leżę w łóżku i myślę. W nocy obudziłam się z silnym uczuciem niepokoju. Czułam, że coś się stało albo stanie i pierwsze słowa jakie przyszły mi wtedy do głowy to były słowa piosenki :" Mów Amen - jak Maryja. Widocznie Bóg tak chce...". niedziela 30 listopad 2003 Mój Tatuś ma dzisiaj imieniny. A ja ? Wytrzymałam w łóżku do 15 ale kiedy w ubikacji zaczęły wypadać ze mnie skrzepy i żywa krew spakowałam rzeczy i pojechałam do szpitala. Było listopadowe popołudnie: wilgotne i mgliste . Trzymając męża za rekę szłam przez szpitalny park pełna złych przeczuć. W tym momencie odezwały się dzwony w pobliskim Kościele...Płakały razem ze mną...Już nie potrafiłam się pocieszać. Byłam zrozpaczona. W gabinecie ryczłam podczas gdy położna ze stoickim spokojem pytała mnie o kod pocztowy. Lekarz zrobił usg. Długo wpatrywał się w ekran monitora. Wreszcie odezwał się i powiedział, że jest mu bardzo przykro , ale wygląda na to, że moje dziecko jest martwe...Chciałam umrzeć...Nie mogłam oddychać. To niedorzeczne ale myślałam, że może się pomylił a wtedy on odwrócił monitor w moją stronę...Nie było tam najmniejszych oznak życia, a serduszko, które dwa dni wcześniej jeszcze biło, teraz było martwe... Moje serce, moje szczęście, moje życie... Osiem miesięcy poźniej umarło moje drugie dziecko... W badaniu hist.pat. - zaśniad groniasty. Serce ciągle boli i nie mam odwagi myśleć o kolejnej ciąży...Bardzo kocham wszystkie moje dzieci... Luna Odpowiedz Link
j0204 Re: Pamiętnik ciążowy... 29.09.04, 19:43 Luna, mamy bardzo podobną historię. tak pięknie opisałaś miłość do Kruszynki. Ściskam cię najmocniej jak mogę. Odpowiedz Link
bei Luna...... 30.09.04, 11:25 Wszystko co ma nazwę tym samym sie ogranicza- nie lubiłam tej mądrej myśli....ale ona teraz tak pasuje do tego okrobnego zaśniadu...można z nim teraz wakczyć- bo wiadomo- już co... i można to zrobić skutecznie....z naj;epszym efektem... Czwartek- to dzien- w który wpisuję tu kilka słów... Przeczytałam Twoje...sa piękne....i tyle w nich spokoju....i bólu... Jesteś dzielna... i silna... i PIĘKNA...nie znam Cię zupełnie- a samo to co napisałas - o tym co czujesz buduje w moich oczach obraz Twojej Wielkości...i urody kobiecej- z najpiękniejsza duszą... Walcz z tym choróbskiem...i nie odchodź....nie życzę Ci trudnej ciąży- tylko uważam, że jestes wybraną osobą- która będzie mogła wspierać swą siłą te- które tak czekają na słowo....niekoniecznie na radę.. Odpowiedz Link
bei 32 tc.... 30.09.04, 11:37 Zaczynamy nowy tydzien Artusiu... Nie pisałam wczoraj- co było nabadaniu- UROSŁEŚ Niewiele- ale na Ciebie to duży skok Przybyło Ci prawie 200g ( chiałam napisac 20 dkg- ale 200 g tak brzmi poważniej ) W kalkulatorach odchylenia są standartowe- ale nasza ginka jest b. wymagająca- za tydzien- po negocjacji- za półtora- pojedziemy Cie monitorowac Twój Tata zauważył skokowy wzrost brzuszka...ja bardziej go czuję od środka- niż ogarniam wizualnie Kopiesz coraz silniej..niekiedy wywołuje to na mojej buźce grymas bólu- który zaraz jest pokrywany uśmiechem radości i podziwu dla Twójej siły... no cóż- masz tam ciaśniutko W weekend pojedziemy kupić Ci łóżeczko- albo zamówić- model już opatrzony Rozmawiam o Tobie codziennie b. długo.....z domownikami, z rodziną, ze znajomymi, ze znajomymi w necie...tyle osób pyta- co u Ciebie kochany mój... Twoi bracia po przyjściu ze szkoły- rzucaja plecaki- i jeszcze b. zimnymi dłońmi witają się z Tobą.. Tata spędza z Tobą coraz więcej czasu.... Artusiu...masz mamę panikarę...której serce zamiera gdy słyszy, że masz kłopoty...te serce pęka też ze wzruszenia- gdy malutką nadzieją odganiane są niepokoje.... usmiecham się do każdego Twojego poruszenia...do każdej myśli o Tobie... Odpowiedz Link
bei Re: 32 tc.... 30.09.04, 13:58 ,,,,zapomniałam dodac...Dzisiaj piorą sie Twoje ubranka...pełna pralka jasnych..pelna ciemnych...i najpiękniejszy wystrój suszarki- wiszą i cieszą oczy Jeszcze przyjdzie kolej na te, które dostaliśmy od znajomych po ich maluszkach Jutro będę je prasowac Odpowiedz Link
zonka9 To teraz moja kolej :)) 03.10.04, 22:51 W pazdzierniku, ubieglego roku, poronilam po raz pierwszy...moj Aniolek mial ok.3 tyg.W czerwcu 2004 poronilam po raz drugi...moja Kruszynka miala rowniez ok 2-3 tyg.Za kazdym razem bylo to poronienie samoistne.Po drugim poronieniu, powiedzialam sobie, ze koniec, narazie mam dosc, ze nie mam narazie sily, strach tym razem wygral i jest silniejszy.Az tu nagle, na poczatku sierpnia zrobilismy z mezem test, dwie kreski, usiadlam z wrazenia, bo cale leczenie, dr, wizyty poszly na bok, a sex wygladal jak sex, a nie jak staranie sie o dziecko.W pierwszej chwili, byla radosc, pozniej juz tylko strach, na drugi dzien beta hcg, pozniej wyniki, wynik zadziwiajacy 3474.Bylismy bardzo szczesliwi.po 2 tyg usg, pecherzyk ciazowy i wszystko oki, jeszcze wieksza radosc, pozniej lekki dolegliwosci ciazowe i drugie usg, uslyszelismy serduszko naszego malenstwa i zobaczylismy jak bezwiednie delikatnie rusza glowka.To byl piekny widok.Rozmowy z dzieckim, rozmowy z mezem, jakze dumnym z nas, jego buziaki, jego dotyk i tlumaczenie malcowi jak zaklada sie strony www... Nadszedl czas na 3 usg...mierzenie przeziernosci faldku karkowego.I tu nasze szczescie zniknelo, NT wynioslo 3,8, bylismy z mezem zalamani...lekarz uswiadomil nas bardzo dokladnie co to moze oznaczac, dal skierowanie na aminopunkcje i do kliniki genetycznej.Dowiedzialam sie od kolezanki o tescie papp-a, w piatek go wykonalam, przy usg genetycznym dowiedzielismy sie, ze malenstwo to prawdopodobnie chlopiec...nasz kochany Macius, ktory nie chcial sie dac zmierzyc naszemu dr, bo wiercil sie w kazda strone tylko nie w ta co powinien, ma to po tatusiu.) Widzialam jego raczke, mala stopke, dzwiek bijacego serduszko jest jak najlepsza muzyka na swiecie, zginajace kolanka i fikolki w brzuszku, zachwycalismy sie naszym malcem, w koncu to juz 14 tc.Teraz czekamy na wyniki, beda najwczesniej 8.10 , z nerwow oboje chodzimy po scianach, wiecej rozmawiamy z Maciusiem, glaszczemy, przytulamy go a tata wciaz mowie, ze jak pojada na ryby...Caly czas mowie sobie, ze bedzie wszystko oki, ze nasz Macius bedzie zdrowy, tak bardzo tego pragniemy.Macius, tak Cie kochamy! Odpowiedz Link
bei Re: To teraz moja kolej :)) 04.10.04, 07:07 Och Zonko....musi być dobrze... przeszliscie już tyle traumy, ze teraz Maciuś wszystko Wam wynagrodzi... Dmucham silnym wiatrem na Twoje strachy... Los zgotował Wam niespodziankę- przyjęliscie ją z miłością...i tylko już miłość będzie towarzyszyć Waszemu Maluszkowi życzę tylko dobrego....najlepszego... z serdecznością Bea i Artuś Odpowiedz Link
bei Zostałam jak Kevin...:) sama w domu:) 04.10.04, 07:32 To sama- jest teraz inne- zawsze tak jest- Arti do pracy, dzieci do szkoly... dzisiaj Arti z pracy nie wróci- po południu poleci do Baden- Baden..wróci w nocy w czwartek... Nie spalam do 2ciej....budziłam sie dwa razy....od 5tej nie spałam.... a płaczę dopiero teraz...przecież musiałam pokazac- jaka jestem silna tęsknie od momentu- w którym mi powiedział, o wylocie..... Przytulam Artusia....musimy być razem grzeczni Wrócila do pełnej dawki fenoterolu- tek będzie bezpieczniej.... Och...synku- chyba nie zrobisz mi i tacie niespodzianki...i grzecznie poczekasz Odpowiedz Link
zonka9 Re: Zostałam jak Kevin...:) sama w domu:) 04.10.04, 09:39 Kochana bei, nie zostalas sama, przeciez forumowe kolezanki sa caly czas z Toba i Artus tez caly czas jest. Dziekuje za te slowa otuchy , ktore mi napisalas, to tak wiele znaczy. Wstalismy z Maciusiem bardzo szybciutko, wyslalismy tate do pracy i porozmawialismy na temat kopania,jeszcze nie czulam Twoich ruchow Skarbie i bardzo za tym tesknie, choc w zasadzie nie wiem jak to jest...wiec Macius do boju, skop mamusie ile sil tylko masz) Wiem, wiem, jeszcze musze poczekac. Poczekam, razem z tatusiem poczekamy. A do piatku jeszcze az 4 dni, ale jakos to dzielnie znosimy... Odpowiedz Link
zonka9 Macius... 04.10.04, 15:57 Byismy z Maciusiem na spacerku i na zakupach, tak pieknie swiecilo sloneczko, Macius napewno czul to ciepelko, czasem zastanawiam sie, co ON tak naprawde czuje, Macius co czujesz? Jak sie czujesz? Na ostatnim usg, gdy sluchalam serduszka, slyszalam tez inne dzwieki, dr powiedzial ze Macius cos gada )Oj Macius...rosnij, Skarbie, rosnij. Odpowiedz Link
zonka9 ... 05.10.04, 09:06 Modle sie, aby Bog dodal nam sil do piatku...do wynikow.Bardzo staram sie czyms zajac, nawet zaczelam czytac jakies romansidlo, najgorzej jest gdy maz jest w pracy, w domu pusto, tylko ja i moj Macius, a przez nie moge ciagle drzec bo i Macius drzy. Do piatku jeszcze 4 dni.Wytrzymalismy juz 3 dni, wytrzymamy i 4. Odpowiedz Link
bei Re: ... 05.10.04, 13:03 Pamiętaj- do dobrej wiadomosci czas dłuży się.... i nie zapeszysz- bo przciez boisz się- więc będzie O.K Maciusiu....kiedyś przeczytasz- i tylko utwierdzisz się- jak Twoja Mamusia Cie kocha...jak zamartwiała sie o Ciebie...ona już zawsze będzie martwic sie o Ciebie...będziesz miał dzieci- a ona bedzie myslała- czy zawiazałeś dobrze szalik- bo przeziębisz gardło Masz kochającą Mamę.... Ty..i Ona...Dwa szczęścia w jedno tak mocno związane Odpowiedz Link
zonka9 Re: ... 05.10.04, 13:16 Kochana BEO!!! Przeczytalam Maciusiowi to co napisalas i jak pieknie napisalas, chyba wzruszyl sie tak jak ja, powiem po prostu, dziekuje, ze jestes. Po tych slowach i mnie i Maciusiowi jest lepiej. Poglaszcz od nas Artusia i mocno Cie sciskamy. Odpowiedz Link
zonka9 juz jutro 07.10.04, 09:13 Dzis chyba bedzie najgorzej, bo wiem, ze wyniki beda jutro.Nie wiem jak ja to zniose, poodwiedzam chyba wszystkie kolezanki z osiedla, zeby nie byc sama.Oddalabym wszystko, zeby Macius byl zdrowy, zeby bylo wszystko w porzadku.Czasem zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje, ze jedne kobiety, pija, pala(mowie o naduzyciach) one sie nie martwia, nie biegaja do lekarza, i dzieci( dzieki bogu) rodza sie zdrowe, a te, ktore sie lecza, uwazaja na siebie, nie pala, nie pija, jest cos nie tak, jakie to niesprawiedliwe, chyba nigdy sie tym nie pogodze.Nikomu, nawet takiej matce, ktorej wszystko "wisi" nie zycze tego, przez co teraz przechodze ja i moj maz.Tylko, ciagle zadaje pytanie "dlaczego?" ...i wiem, ze nigdy nie znajde na nie odpowiedzi. Maciusiu, i mamusia i tatus bardzo Cie kochamy, rosnij Skarbie. Odpowiedz Link
bei 33 tc... 07.10.04, 11:09 wczoraj miałeś imieninki..razem z Tatą...przykładałam słuchawke do brzuszka- by Tata mógł Ci wyszeptac życzenia Mieszkanko- w którym Cie trzymam ślicznie sie wysklepilo...brzuszek typowo ciązowy- jak siadam- mogę stawiać kubek z herbatką jak na póleczce Szkoda mi...że to takie ostatnie chwile...ale przyjdą przecież te jeszcze cudowniejsze Kopiesz tak żywo- to mnie bardzo cieszy Przez cały dzien mówię do Ciebie..opowiadam Ci o wszystkim- czego doświadczam przez dzionek Wyprałam Ci i poprasowałam wszystkie rzeczy...teraz spróbuję pomieścic je w szafce- to takie prozaiczne- ale ile w tym radosci...ile radosci w wieszaniu tych kilku pieluszek...z jaką pieszczotą jezdziłam po nich żelazkiem...z jaką czułościa dotykałam mnóstwa malutkich guziczków na Twoich bluzeczkach... Czekam na Ciebie...i cieszę się kazdą chwilką Odpowiedz Link
zonka9 Zle wyniki... 11.10.04, 23:21 Maciusiu, dostalismy wyniki, biochemia zla, prawdopodobienstwo dosc male, ale jednak bardzo sie zmartwilam ta biochemia.Lekarz mnie uspokajal, ze biochemia moze byc wynikiem wczensniejszych wydarzen, lecz chyba slyszalam to jakby jakies echo.Dal szanse pol na pol, wiec chyba mam nadzieje...choc jest mi tak ciezko,Wiem, ze bedziemy musieli przejsc oboje Maciusiu przez aminopunkcje, tylko nie krec wtedy za bardzo!!!Damy rade, odczekamy miesiac i dowiemy sie, ze jest wszystko w porzadku, a jak nie bedzie w porzadku to zaczniemy doksztalcac sie na temat tego co bedzie dalej, wiemy jedno, bedziesz z nami bez wzgledu na wszystko, tatus Cie kocha i mamusia Cie kocha, mamy tyle milosci ile bedziesz potrzebowal i jeszcze wiecej, pamietaj Skarbie ,rosnij.Mamusia i tatus sa przy tobie... Odpowiedz Link
zonka9 jak wytrzymac? 14.10.04, 09:43 Wczesnym rankiem bylo jeszcze dobrze, po odbiorze wynikow, wczoraj, powiedzielismy sobie , ze bedzie dobrze i obiecalismy sobie, ze tego bedziemy sie trzymac...Jakos mi nie wyszlo, bo jest 9:39 a ja juz rycze jak bobr.Rozmawialam z kolega, powiedzial, ze ma kumpele, ktora urodzila corcir z porazeniem mozgowy, podsumowal to w ten sposob...matka nie jest szczesliwa, a dziecko sie meczy...I juz chyba nie mam sily do tego wszystkiego.Tak bardzo kocham Maciusia, tak bardzo chce byc dla niego dobra mama, chce mu dac tyle szczescia, pokazac foke i zyrafe...pozniej opowiedziec co znaczy kochac...czy ja bede miala taka mozliwosc?Czy bede mogla go przytulic?Boze tak sie boje... we wtore prawdopodobnie amniopunkcja...czy damy rade i czy z MAciusiem bedzie w porzadku...?Boze, pomoz mi, pomoz mi byc silna dla Maciusia i dla mojego meza. Maciusiu, mamusia i tatus bardzo Cie kochaja. Odpowiedz Link
luna751 Re: jak wytrzymac? 14.10.04, 09:57 Kochana, kiedy jest mi bardzo smutno to zawsze przychodzą mi do głowy fragmenty piosenek. Ten jest dla Ciebie. "Pewnej nocy łzy z oczu mych otarł dłonią swą Jezus i powiedział mi: Nie martw się, Jam przy boku jest Twym." Pamiętam o Was i pozdrawiam gorąco Ciebie i Maciusia. Agnieszka. Odpowiedz Link
zielona24 do zonki i wszytkich strapionych mam 20.10.04, 10:34 ORĘDZIE SERCA We śnie szedłem brzegiem morza z Panem oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia. Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady - mój i Pana. Czasem jednak widziałem jeden ślad odciśnięty w najcięższych dniach mego życia. I rzekłem: "Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą, przyrzekłeś być zawsze ze mną: czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy, gdy było mi tak ciężko?" Odrzekł Pan: "Wiesz, synu, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś tylko jeden ślad, ja niosłem ciebie na moich ramionach." P.S. Trudno mi się to wszytko czyta, mam lzy w oczach jak widze i czuje jak wiele mamuś się martwi.Ja tez mialam chwile ropaczy i moge w malutkim stopniu sobie wyobrazić co czujecie.Wynik tetu PAPPA byly zle choc podobno w zlym momencie ciąży zrobione ale po wynikach sie czujlam potwornie.Teraz NT jest niby dobre ale szczescie przeplata się z niepokojem i obawą. Co do sprawiedliwości tez się zastanawialam jak to jest ze te matki ktore źle robią maja zrowe dzieci a Ci ktorzy maja takie dobre serca czesto im się nie udaje.Otóż podobno Pan Bóg "karze" tych ktorych najbardzoej kocha.To jets jego weilka proba i sprawdzian.ma jakis w tym cel i tylko tam na gorze sie dowiemy jaki. Mialam stycznosc z dziecmi niepelnosprawnymi bo taki kierunek studiuję- czesto te dzieci sa tez szczesliwe i ich jeden maly usmiech znaczy wiecej niz cokolwiek.Wiem kazda z nas chce miec zdowego dzidziusia ale nie my rozdajemy karty....... Musimy przyjac to co nam bedzie dane- taki nasz los, los czlowieka. Caluje mocno i stram sie przesylac jak najwiecej energii choc i mi jej czasem brakuje. Trzymaj sie bei, zonko, Maciusi i wiele wiele innych. Karolina i 11 tygodniwa dzidzia. Odpowiedz Link
bei Zonko.... 14.10.04, 12:23 Pokażesz świat Maciusiowi- i on go odbierze takim- jak mu go namalujesz swoją miłością... foka i żyrafa- uśmiecham się do żyrafy- tu w Krakowie mam swoiste szczęście do zyraf- widziala wiele ozdób mieszkania z tym zwierzątkiem...stoją w ogrodach- zamiast krasnali...są wymalowane...widnieja na logo różnych firm....Zonko- żyrafa wyparła słonia- teraz ona przynosi szczescie- więc jesli pomyślałaś, aby pokazać Maciusiowi żyrafę- to DOBRY ZNAK W "nowym pomponie" ( gazetka ze śmiesznostkami w necie-) w numerze starym- pewnie jakimś październikowym...był taki napisik "żyrafa"- i powiększ......kliknęłam na ten napis....i powiekszył sie widniał wielki napis ŻYRAFA Ja Cie tak bardzo rozumiem Zonko...ja nie robiłam badan....i co troche płaczę...mam wyrzuty- że zaniedbałam przez ten unik moje dziecko....niby pogodziłam sie na samym poczatku- że co będzie to będzie, że przyjmę z pokora swój los..... a teraz tak sie boję o moją kruszynkę....im bardziej się boję, tym bardziej go kocham....ale i szaleje z niepokoju.... Rozsadek mi mówi- że jeszcze nie mam powodu do niepokoju.......ale BOJĘ SIĘ...przeżyc dzien...noc...noce są straszne....dzien jest chory....i tak już przetrwałam do początku 34 tc Jest mi tak łatwo uwierzyć w zdrowie Twojego synka....jestem taka pewna, że będzie dobrze- bo w ocenie innych jestem zdroworozsadna....a gdy mówię to sobie- to siebie nie słucham... Mama niską samoocenę...to dlatego...dlatego zdanie innych jest dla mnie ważniejsze- niż moje.... Zonko....trudne dni.....wiem, co czujesz- i podziwiam Cie- za odwage i siłę- za to- czego mi zabrakło...poczekasz do biopsji, później wynik- i będziesz już SPOKOJNA! a przedem mną jeszcze tyle czasu lęku.... Moja koleżanka robiła biopsję- właśnie amniopunkcję- z całkiem innych powodów- chciała wiedziec kto jest ojcem biologicznym jej dziecka...dla niej to była tragedia...i ja jej tłumaczylam- że to nie jest tragedią- bo tragedia jest choćby domniemywanie choroby.....szkoda Zonko, że nie mam Cię tu bliżej....nie pozwoliłabym ci sie martwić...zrobiłabym wszystko- by Ci tłumaczyć, że masz- macie tak wielkie szanse na pelnie szczescia.... Chciałabym....i życzę Ci tego- równie szczerze- jak sobie- i swojemu dziecku- byście byli szcześliwi..i to tak- jak sobie wymarzyłas Odpowiedz Link
zonka9 Re: Zonko.... 14.10.04, 12:37 Kochana Bei, ja tez bardzo bym chciala, byc blizej Ciebie , Was.Czasem zastanwiam sie skad jestes? Nie zamartwiaj sie Skarbie, Artus napewno bedzie zdrowy, zobaczysz!!! Ciesze sie, ze mnie rozumiesz, widze jak obie borykamy sie z tymi problemami, pocieszamy sie nawzajem i probujemy przetrwac, wyliczamy dni, godziny, starajac sie jakos po drodze normalnie zyc.I nie mysl, ze cos zaniedbalas, bo czasem zastanawiam sie, ze moglam nie robic tego usg genetycznego...teraz potrafilabym cieszyc sie w pelni tym, ze mam Maciusia.A teraz owszem ciesze sie, ale ta radosc, jakze przepelniona strachem, pomalu saczy mnie od srodka. Chcialabym, zebys byla blisko Beo...choc i tak czuje, ze czuwasz i myslisz, jak aniol stroz. Buziaki, ucaluj rodinke i wysciskaj Artusia Odpowiedz Link
bei 34 tc 14.10.04, 11:52 ...zauważyłam Artusiu, że nocki ze środy na czwartek są dla nas szczególnie trudne Może w podświadomości zostaje kod ważnosci tej nocy...i dlatego nie spimy oboje Cały tydzien był trudny- podróż- zrobiliśmy ponad 1500km w autku- nasze drogi nie są doskonałe- ale Twój Tata jest znakomitym kierowcą.. Poniedziałkowa wizyta u ginki- rozstroiła mnie- nawet miałam do Ciebie kochany maluszku pretensje- że AFI rośnie...a Ty nie wykorzystujesz sytuacji- i urosleś za mało...Martwie się- och- ja tu pisze, że sie martwię- a Ty takie harce w brzuszku wyczyniasz Pozostaje mi na rzie wierzyc w standartowe błędy pomiarowe....a jak przy narodzinach będziesz miał tych gramów rzeczywiscie mało- to Łobuziaku słodki- będziesz skazany na dłóższy noszenie garderoby o mniejszych rozmiarach .....a tak- nic...i nikt nie zmieni mojej miłosci do Ciebie Odpowiedz Link
blaneczka007 Re: Pamiętnik ciążowy... 19.10.04, 23:18 danielweremczukdzis.blox.pl/html/1310721.html Odpowiedz Link
zonka9 Re: Pamiętnik ciążowy... 20.10.04, 10:09 Duzo, przezylas, podziwiam Cie, jestes silna kobieta.Twoje dzieci napewna sa z Ciebie dumne.Bardzo sie ciesze, ze te historie przez zycie napisane skonczyly sie dobrze.Dziekuje, ze napisalas, bo dzieki Tobie mam wiecej sily i odwagi.Dziekuje Emi i Macius. Odpowiedz Link
zielona24 Re: Pamiętnik ciążowy... 20.10.04, 10:21 Kochane! Jestem w 10 tyg i 3 dniu ciąży,bylam znow u lekarza, dzidzia ma 40 mm i NT wynosi 1,4mm to chyba dobrze.Ostatnio po wynikach testu PAPPA gdzie mi wyszlo ze jestem z grupy podwyzszonego ryzyka ( wykonane w 8 tyg) bylam zalamana.Dzis mi sie oczy smieją, pani ktora mi robila usg powiedziala ze za wczesnie ten test mi zrobili.Dzidzia dzis szalala tak ze nie moglam zobaczyc dokadnie jej serduszka. Czy NT prawidlowe wskazuje na to ze bedzie dobrze???? Caluje i sciskam wszystkie smutne i zmartwione mamy, roznie bywa i wszystko moze sie zmienic trzeba sie modlic i myslec pozytywnie!!! Odpowiedz Link
emilkorn Re: Pamiętnik ciążowy... 20.10.04, 12:52 11 tc. Od dwóch tygodni biegam do ginekologa, diabetologa, nefrologa. Tysiące badań, wszyscy głośno mówią- ciąża wysokiego ryzyka. Do tego nadwaga, dwa poronienia i wcześniej nie wykryte choroby. Mam dość. Modlę się tylko i ufam, że wszystko będzie dobrze. Boję się zrobić USG. I jescze się zastanawiam czy nie wrócić do pracy? Kochane maleństwo, tylko walka o Ciebie dodaje mi sił. Odpowiedz Link
bei 35 tc 22.10.04, 02:55 1720g...tyle ważysz synku...Staramy się wspólnie....ja podnoszę AFI- aż do 17 stu....Ty masz miejsce ...i skoczyłeś z wagą Uzgadnialiśmy termin cc- ginka przychyla się do mojego pomysłu- jesli tylko nie będę krwawić- czy plamić- możemy przesunać cc o tydzien- byś mogł rosnąć... Już wszystko Ci kupiliśmy- no....prawie wszystko Niby ochłonelam- a znowu placzę....wzruszam się....boję, niepokoję, cieszę.....ciążowa huśtawka nastrojów- taki klasycym synku.... myślę, że z Twoim przyjściem na świat zewnętrzny- przyjdzie mój sen...będę wtulac się w Ciebie...i ocieplana Twoim oddechem- będę snić... tęsknię do ciebie...jestes tak blisko moja kruszynko.....a jeszzce tak daleko.... Czekam cierpliwie.... Sniłes sie mi...pole lawendy...i Ty- przy mojej małej piersi Artusiu...to już niedługo.... Odpowiedz Link
zonka9 po amnio... 22.10.04, 20:01 Maciusiu, od kilku godz jestesmy juz w domku...nawet przespalismy sie juz troszke.Ale wiesz, jak mocno przezywalismy dzisiejszy dzien.Twoja mama staral sie byc twarda, jednak w momencie kiedy docent wyjal igle z brzuszku nie wytrzymalam i polecialy pierwsze lzy.Nie z bolu, bol byl naprawde maly.Lecz w koncu bylo po wszystkim, gdy wyszlismy z sali zabiegowej czekal na nas Twoj tatus, w jego ramionach jest najbezpieczniej i nalcieplej, tam plakalismy troszke bardziej, az emocje troche opadly i lekarz uspokoil nas , ze zabiegl przebiegl bez komplikacji, wtedy poczulismy wielka ulge.Jeszcze wieksza ulge poczulam gdy zaczales dzis plywac w moim brzuszku, Teraz Maciusiu tatus bardzo sie nami opiekuje, pozwolil wstac tylko na 5 min do kompa, zaraz bedzie robil dla nas kolacje. Mam wspanialego meza, bardzo go kocham.Slawku, gdyby nie Ty nie wiem jak dalabym sobie dzisiaj rade.Dziekuje. Odpowiedz Link
zonka9 po amnio... 22.10.04, 20:02 Maciusiu, od kilku godz jestesmy juz w domku...nawet przespalismy sie juz troszke.Ale wiesz, jak mocno przezywalismy dzisiejszy dzien.Twoja mama staral sie byc twarda, jednak w momencie kiedy docent wyjal igle z brzuszku nie wytrzymalam i polecialy pierwsze lzy.Nie z bolu, bol byl naprawde maly.Lecz w koncu bylo po wszystkim, gdy wyszlismy z sali zabiegowej czekal na nas Twoj tatus, w jego ramionach jest najbezpieczniej i nalcieplej, tam plakalismy troszke bardziej, az emocje troche opadly i lekarz uspokoil nas , ze zabiegl przebiegl bez komplikacji, wtedy poczulismy wielka ulge.Jeszcze wieksza ulge poczulam gdy zaczales dzis plywac w moim brzuszku. Teraz Maciusiu tatus bardzo sie nami opiekuje, pozwolil wstac tylko na 5 min do kompa, zaraz bedzie robil dla nas kolacje. Mam wspanialego meza, bardzo go kocham.Slawku, gdyby nie Ty nie wiem jak dalabym sobie dzisiaj rade.Dziekuje. Maciusiu, rosnij i badz spokojny, mamusia i tatus bardzo Cie kochaja. Odpowiedz Link
bei 36 tc..... 29.10.04, 00:04 skończyl się 35 tc... gdyby tak Twoja masa cialka Artusiu rosła tak jak moja drażliwość..... przechodzę kryzys...nie radze sobie....Twój Tata ze mną też... Odpowiedz Link
blaneczka007 Do bei 29.10.04, 14:08 Droga Bei, ja już mam za sobą cięzkie przejścia, rok temu po pewnych przejsciach urodziłam zdrowego synka. Niedawno chciałam się z wami podzielić tymi chwilami z oczekiwania na dziecko i dać Wam nadzieję na to, że może być dobrze. Wtedy przy okazji przeczytałam jedną część Twojego pamiętnika. Spodobało mi się i czytałam dalej. Piszesz tak pięknie o stanie w którym jesteś i o uczuciach do Maluszka, że ostatnio coraz częściej tu zaglądam i sprawdzam co u Ciebie słychać. Już niedługo Twoja ciąża szczęśliwie się zakończy, to wspaniale, szkoda tylko, że wraz z nią zakończy się Twój pamiętnik. Blanka Odpowiedz Link
bei Blaneczko..... 29.10.04, 14:23 och....spływam rumieńcem..... Aura zmienia tapety za oknem- teraz słonecznie....w duszy mrocznej grzeją teraz Twoje promyczki Dziękuje Odpowiedz Link
annjan Re: Pamiętnik ciążowy... 29.10.04, 14:13 Bei, radzisz sobie świetnie, donosiłaś szczęśliwie Synka do porodu!!! Bravo) Dla mnie to 17tc, wczoraj widziałam moje Maleństwo, ssało kciuk i leżało grzecznie - pewnie dlatego narazie czuję delikatne puknięcia w brzuszek ( dopiero od kilku dni). Trochę mam problemów z mdłościami a wczoraj z wymiotami...(( nie wiem skąd to w takim tygodniu ciąży??? Mam nadzieję że wszystko będzie ok. W poniedziałek idziemy na grób córeczki - oby i ona opiekowała się swoim braciszkiem lub siostrzyczką ( to pierwsze święto Zmarłych kiedy odwiedzę grób Agatki(( to niełatwe ).... Buziaki Anka 17tc Agatka ur.i zm.02-02-2004 Odpowiedz Link
bei Annjan..... 29.10.04, 14:34 mdłości...polecam migdałki...wystarczy je podgryzac tak po kawalątku....albo rzuć goździki- od razu na dziasła rewelacyjne... Och...Maluszek...to najpiekniejsze puk puk na swiecie - do drzwi Maminego Serduszka Agatka...powiedz jej koniecznie o pukaniu Maleństwa...pewnie się słodko uśmiechnie... Przytrzymaj brzuszek...oczy bedziesz miala zaszklone...Twoja mała coreczka będzie trzymac Cię za nogę- obok maminego brzuszka wtuli buzię...figlarny ogien odbije się w jej oczach...popatrzy na swój grobek świątecznie przystrojony- UCIESZY się, że przyszłaś... Kwiaty wokół listopadowy świętem się rodzą... won zniczy...tego kwiecia...świerku- to zapach pamięci... pogoda chryzantem, zniczy, salve....trudne święto...dostajemy tak dużo- na tak krótko...... Odpowiedz Link
zonka9 i wyniki 03.11.04, 08:53 Juz wczesniej wiedzialam o wynikach, dopiero dzis sie zebralam.... Lekarz powiedzial, gdy dzwonilam, ze wynik kordocentezy jest prawidlowy i ze wszystko jest ok.Powiedzial tez, ze lada dzien powinnam dostac te wyniki, a tu nie ma i nie ma.Zaczynam sie martwic... Maciusiu, czuje Cie coraz mocniej, czasem mam wrazenie, ze leciutko kopiesz mamusie, ale nie jestem pewna...Ale plywasz jakbys urzadzal zawody i bardzo sie z tego ciesze.Czekam na mocniejsze kopniaki.Rosnij Skarbie... Odpowiedz Link
bei 37 tc:) 04.11.04, 14:15 Sama się robię 100% -owym dzieckiem- hustawka nastrojów- od śmiechu do łez... Coraz bardziej zżywam sie z brzuszkiem... coraz więcej wyobrażen o Artusiu... Nie myślę- jakie bedziesz mial włoski- wiadomo- wpierw -ciemne- później jasne ..oczy- pewnie moje- mam silne geny- oczy prawie czarne Widzę Twoje malutkie- silne ciałko- zwinięte w kłębuszek.. widzę jak zmienia kolor- jak przebarwia się- gdy płaczesz... widzę jak leżysz na boczku...słyszę jak płaczesz.... widzę Cie w kąpieli- w wanience- którą wczoraj przymierzalismy- jak bedzie prezentować się w przysypialnianej łazience... Ubranka poukładałam kolorystycznie- zestawy- body, pajacyk- poszykowane do szpitala ...w niedzielę ustawimy łóżeczko na swoim miejcu...dzisiaj kupimy Ci fotelik do auta.. ale wazniejsze-!!! obejrzymy BigBrotherowsko- ultrasonograficznym wścibstwem- jak rosniesz...będziemy konsultowac termin cc- może sie coś "odwlecze"? Twój Tata przyjechał w czasie obiadowej przerwy....zrobil niespodziankę- i herbatkę...martwi sie o nas- w nocy bolał mnie brzuszek.... Piękne słoneczko- jeszcze kilka zdjęć brzuszka w tych promykach...jest listopad Artusiu- a tu 19 stopni na plusie... Tata tak zmienia głos- gdy mówi do Ciebie... intymne chwile...wzruszenie ściska w gardle...zaszklone oczy nas dwojga- Twoich Rodziców... Nasza Bajeczko...wymarzona... wyśniona...spełniana... Czekamy na Ciebie...tyle razy jesteś dotykany przez brzuszek...tyle słów..tyle myśli kierowanych do Ciebie... Uśmiecham się do wspomnienia- jaki jesteś urwis- gdy psocisz panią pielęgniarkom przy szukaniu tetna- ułozyłeś sie nietypowo- po prawej stronie ...po lewej masz nóżki- i tam też zapędzają się nasze "medyczki" gdy chcą Cię usłyszec... Niedawno przez pół godziny zasłuchiwaliśmy się najpiękniejszą muzyczka- KTG grało Twoim tetnem.... wykorzystałam wizytę w szpitalu- by po raz kolejny upewnić sie- jak się przygotowac do cc...co zabrać dla Ciebie synku... Rozmawialiśmy niedawno- o kolejnym dziecku- taka czysta teoria...i wiesz Artusiu- nie wyobrażamy sobie- dziewczynki...umiemy wiązać myśli tylko z dziećmi płci męskiej to zżycie sie z pojęciem Synuś- jest tak silne dzięki i TOBIE....teraz sie ruszasza tak słodko..leniwie- chociaz nie zawsze jestes tak delikatny...wówczas zaraz myśle o Twojej sile Och...mogłabym dzisiaj pisać i pisać.... W sasiednim domu- u uroczych sąsiadów też będzie chłopczyk- Filip- przyjdzie na świat dwa tygodnie później po Tobie...na forum- przewaga chłopców.... czy już mam martwić sie o synową? Odpowiedz Link
zonka9 Pierwsze zakupy..:))) 07.11.04, 17:47 Maciusiu, wczoraj bylismy z tata tylko na orientacyjnych zakupach i mimo wszystko nie powstrzymalismy sie i kupilismy dosc sporo ciuszkow...a to tak wczesnie, bardzo boje sie zapeszyc, ale nie moglam sie powstrzymac.Maciusi, Twoje ubranka sa taie sliczne, oboje z tata zastanawialismy sie, czy beda dobr, czy nie za duze czy nie za male, myslelismy jak bedziesz w nic wygladal...mimo, ze to dopiero a moze juz 19 tydzien jestem coraz blizej by Ci dotknac , przytulic, pocalowac w mala raczke i nozke...by Cie zobaczyc.Maciusiu zostan w mamy brzuszku jak najdluzej, ale pamietaj, dawaj mi czesto o sobie znac, bo jeszcze przeciez nawet mnie nie skopales...martwie sie tym...Ale mam nadzieje,ze juz niedlugo to zrobisz.Czekamy razem z tatusiem... Odpowiedz Link
mgg1 20 tydzien - pierwsze tupniecia.... 07.11.04, 18:54 to moj polmetek kochane.... teraz to Tuptus zaczyna dopiero swoje figle... i mysle, ze bedzie duuuuuzy moj synus jakos musimy "przezimowac", ale z Wami bedzie razniej... moj kochany "marcoweczek"? moze bedzie MARCEL na drugie tata zarezerwowal Jasia Odpowiedz Link
bei 37 tc 08.11.04, 11:25 ....Wczoraj ustawiliśmy Ci Artusiu łóżeczko w naszej sypialni... zrobiło się tak świątecznie... Twoje wybryki w brzuszku ciagle zaskakują... jutro rankiem popędzimy do szpitala...już na pewno dowiemy się- jaki będzie termin Twoich narodzin Za oknem mgły... wydają się takie nostalgiczne...pogoda do rozmyslan...taka wyściełana mgłami i spokojem... Jutro znowu popatrzę na Ciebie w monitorkach.....w pokoju do badan bedziemy słuchać Twojego tętna...wg planów- to już przedostatni raz.... Odpowiedz Link
bei 38 tc....niedziela..... 14.11.04, 05:32 Sroda...czwartek...piątek- lezeliśmy w szpitalu... 2146 - Twoja waga Artusiu... Dzisiaj Tata doprasowywał Ci rożki do szpitala...po raz kolejny sprawdzana Twoja szpitalna wyprawka... Kopiesz silnie....boleśnie..każdy kroczek mnie boli..odliczam dni do piatku... Mama odwagę wyobrażać sobie Ciebie...pierwszy raz...pod powiekami Twoje malutkie stópki...rączki...słodkie minki... maluszek śpiący...płaczacy...zwijający sie w kłębuszek..ssący pierś...uśmiechający się... tyle obrazków...kalejdoskop marzeń ożywa...nadzieja coraz silniejsza- jeszcze podszyta strachem...czy mogę już Artusiu marzyć... czy nie zapeszę.... ostatnie chwile z brzuszkiem...teraz juz sama namawiam Tatę- by robił fotki brzuszka... i nie śpię... nawet- nie marudzę o tę bezsennosć...bezsennosć we dwoje- bo Ty figlujesz ...kręcisz sie, kopiesz, odwracasz...pręzysz...och... Skarbeczku mój... brzuszek przestał być brzuszkiem- a stał sie odrębnym życiem...dotykam go ze swiadomością, ze to Ty....nie mieszkanko dla lokatora- ale LOKATOR w mieszkanku Tak bardzo potrafię bać sie życia.... a teraz Syneczku- muszę przestać powtarzac boje sie- bo będę opiekowac sie Tobą...malutką bezbronną istotką- która dała mi siłe..... Dziękuję Ci....zmotywowaleś mój organizm do walki ze śmiertelną chorobą.... Mieliśmy w ciaży przejść niesamowicie cieżką drogę- hematolog nie wierzył w CUD Twojego poczęcia- dlatego jego wizja była czysto teoretyczna..... cała ciąża miała nam upłynąć pod kroplówką z masą erytrocytarną... Arteczku malutki... mialo być trudniej.... Byly łzy... jeszcze teraz je wylewam.... "przepłynęliśmy tę ciążę.....płacząc...i smiejąc sie Pośród forumowych CIOĆ...w tak doskonalej kompanii- było nam łatwiej ... będziesz miał tyle Forumowego Rodzeństwa Znaleźliśmy tu Przyjaciół... Zaczynamy wielkie odliczanie Odpowiedz Link
bei 38tc poniedziałek:) 15.11.04, 23:12 ....tydzien drapie się w przedziałek- no a gdzie jest poniedziałek.....poniedziałek jakoś tak szybko "zleciał" zmęczona niewyspaniem.....wystraszona omdleniami...teraz słanijąca głowę na oparcie fotela.. pokasłuję- i ciemno mi w oczach....czyżby z wrażenia? - czy tylko na cos mi uciskasz synku....( tak mówił lek przy usg nerek) On nie widzi przeciwskazan do cc... i chyba niewiele widział- bo jelita, bo ciaża, bo główka.... no ale to co dojrzał- to nie rokowalo źle Jeszcze trzy dni....a na czwarty- Ty Czekam......chyba jeszcze spokojnie syneczku na Ciebie Odpowiedz Link