Dodaj do ulubionych

Alternatywa dla emigracji

05.12.13, 14:46
A może, zamiast emigrować, warto zastanowić się nad przyjazdem do Warszawy? Stolica ma najwyższy współczynnik migracyjny w skali kraju. Wynika z tego, że ludzie chętnie wybierają właśnie to miejsce na swój dom.

Stworzyłam listę powodów, dla których, moim zdaniem, warto przyjechać do Warszawy:
1. Praca
Możecie się ze mną zgodzić, albo nie, ale jedno jest pewne: w Warszawie o wiele łatwiej znaleźć pracę. Stopa bezrobocia jest najniższa w kraju i nie przekracza 5%. Zarobki są o wiele wyższe, możliwości rozwoju większe. I startuje się z zupełnie innego pułapu.

2. Większe bezpieczeństwo psychiczne
Świadomość tego, że jest praca i można ją w razie czego zmienić lub znaleźć nową w przypadku zwolnienia, daje pewne poczucie bezpieczeństwa. W mniejszych miejscowościach, gdzie ciężko o pracę, każdy trzyma się kurczowo swojej posady, bo nie ma innej alternatywy. Powoduje to ciągły lęk, frustrację i stwarza pracodawcy potencjalne pole do nadużyć i wykorzystywania pracownika. Poza tym, im mniejsza miejscowość, tym większy nepotyzm. Nie twierdzę, że w Warszawie to zjawisko nie istnieje, ale na mniejszą skalę. Jeśli jesteś zdeterminowany, masz pomysł na to co robić, kwalifikacje i niezłe cv, to w Warszawie jesteś w stanie osiągnąć sukces sam, bez "pleców", ciężką pracą i wytrwałością.

3. Nie zaczynasz od zera
Przyjeżdżając do Warszawy nie jesteś obcy. Nie szukasz pracy z perspektywy imigranta, którego dotychczasowe kwalifikacje zawodowe są praktycznie nie do zweryfikowania przez przeciętnego pracodawcę. Nie musisz się tu łapać jakiejkolwiek posady, żeby przeżyć. Twoje wykształcenie czy doświadczenie jest respektowane. Nie jesteś też narażony na przeżycie szoku kulturowo-językowego.

4. Jesteś u siebie
Nikt Ci nie powie "Wracaj do swojego kraju!", tak jak jak w Holandii czy w Wielkiej Brytanii, gdzie miejscowi z coraz większą niechęcią odnoszą się do Polaków, którzy, ich zdaniem, odbierają im pracę. Kryzys dotyka coraz mocniej coraz większą liczbę krajów. Trudno się dziwić Anglikom, Holendrom czy Francuzom, że coraz mniej przychylnie patrzą na Polaków czy innych imigrantów. Wyobraźmy sobie sytuację, że Polska otwiera nagle swój rynek pracy dla Ukraińców. Zamiast szacowanej liczby 14 tys. przyjeżdża 700 tys osób. I co wtedy? Czy bylibyśmy z tego faktu zadowoleni?

5. Nie rozstajesz się z rodziną
Nie skazujesz się na odseparowanie od rodziny/znajomych/przyjaciół. Nie zrywasz więzi, zachowujesz solidne fundamenty dla zachowania spokoju emocjonalnego, który daje kontakt z bliskimi.

6. Najważniejsze urzędy i instytucje masz pod ręką
Są tu m.in. wszystkie ambasady, więc jeśli chcesz ubiegać się o wizę do jakiegoś kraju lub legalizację jakiegoś dokumentu, masz to wszystko na miejscu.

7. Warszawa wyładniała
i bardzo się zmieniła. Pamiętam, że kiedyś nie znosiłam tego miasta. Korki na ulicach, tłok, ślepy tłum biegnący gdzieś w owczym pędzie. Ilekroć tam jechałam zawsze gubiłam się w przejściach podziemnym w okolicach Dworca Centralnego. Jeździłam do Warszawy właśnie głównie po wizę i za każdym razem z ulgą wyjeżdżałam. Nie podobało mi się tutaj. Za każdym rogiem coś było rozkopane, coś się budowało, chaos i szarość przytłaczały. Dziś widzę duże zmiany. W Warszawie jest coraz piękniej.

8. Szeroka oferta edukacyjna
Warszawa oferuje ciekawe kursy praktycznie z każdej dziedziny np. egzotycznych języków. Wspominam o tym, bo dla mnie był to istotny atut. O porządnym kursie arabskiego mogłam zapomnieć w innych lokalizacjach.

9. Wola istnienia
Umęczone, zrównane z ziemią miasto, a mimo tego, udało się je odbudować. Jest w tym miejscu jakaś ogromna siła i chęć przetrwania i właśnie za to szczególnie je cenię . To miasto chce istnieć, tętni życiem jakby chciało nadgonić życie tych wszystkich, którzy za Warszawę zginęli. Szczególnie mocno odczuwam to każdego roku 1 sierpnia, wspominając Powstanie Warszawskie. Tyle ludzi poświęciło, to co najcenniejsze, żebyśmy my dziś mogli tutaj być.

10. Tempo życia
Tempo życia może przyprawić o zawrót głowy. Ale może właśnie dzięki temu, człowiek czuje, że żyje? Artur Sikorski napisał: "Warszawa cierpi na tachykardię - jej puls bije inaczej niż każdego z polskich miast. Szybciej. Jedni to lubią, inni tego nie wytrzymują." Zgadzam się z tym. Dodam jeszcze, że wobec Warszawy nie można pozostać obojętnym. Albo się ją pokocha, albo znienawidzi.

Czy przychodzą Wam do głowy jakieś inne powody do dodania? A może według Was, Warszawa wcale nie jest atrakcyjnym miejscem do życia?
Obserwuj wątek
    • rotkaeppchen1 Re: Alternatywa dla emigracji 05.12.13, 18:07
      Ja pochodze z Warszawy i wyjechalam za granice, do Niemiec. Prace mam, bezpieczenstwo psychiczne jest - praca jest, jak nie ta, to inna - kilka miesiecy temu moj pracodawca splajtowal, nie mialam najmniejszego problemu, zeby znalezc nowa - wystarczy znajomosc jezyka i kwalifikacje zawodowe, jak wszedzie. Nie zaczelam od zera, zaczelam dokladnie od tego samego punktu, w ktorym bylam, mieszkajac w moim rodzinnym miescie. Wyjezdzajac, przerwalam studia - tutaj je podjelam na nowo. Moje kwalifikacje zawodowe sa oceniane uczciwie i jak najbardziej pozytywnie, jest respektowane. Nie przezylam szoku ani kulturowego, ani jezykowego. Nikt mi nie kazal wracac do mojego kraju, moze wlasnie dlatego, ze czuje sie tu jak najbardziej u siebie, odroznia mnie jedynie lekki akcent, ktory jest brany bardziej za dialekt, niz zagraniczny akcent. Nie czuje sie odseparowana od rodziny i przyjaciol. Mamy staly, niemal codzienny kontakt internetowo-telefoniczny, odwiedzamy sie. Niemal w kazdej chwili mam mozliwosc przyjazdu do Warszawy. Tu w miejscu mam grono znajomych, rodzine - w postaci bardzo przyjaznej rodziny mojego narzeczonego, oczywiscie jego samego takze. Spokoj emocjonalny mam znacznie wiekszy, niz zyjac w Polsce. Moge studiowac i pracowac bezstresowo, zarabiac przy tym na tyle dobrze, zeby nie musiec caly czas oszczedzac i glowic sie, czy mi starczy do pierwszego.
      Urzedy mam pod reka, paszport, ktory konczy waznosc, moge dostac nowy w polskim konsulacie.
      Warszawa jest moim miastem rodzinnyn i kocham to miasto, idealizuje, mam w nim swoje miejsca. Ogolnie jednak to miasto, niestety, to pomieszanie z poplataniem. Sa piekne miejsca ale to sa, niestety, tylko miejsca. To nie jest miasto z okresu przedwojennego, ktore znam ze zdjec i opowiadan dziadkow. Oferta edukacyjna jest.
      Moj ojciec walczyl w Powstaniu Warszawskim, cala rodzina odczula ciezar tamtego okresu. Dlatego mam taki szacunek dla warszawian. Niestety, po wojnie, zostala ich garstka. Warszawe odbudowali wszyscy Polacy: "Caly narod buduje swoja stolice".
      Tempo zycia do pojecie relatywne. Ja zyjac 26 lat w Warszawie, zylam dosc powoli. Taka juz moja ideologia zyciowa. Nigdy nie mialam wrazenia, zeby miasto bylo szybkie. To kwestia przyzwyczajenia. Takie wrazenie mialam na przyklad bedac w Londynie. Podejrzewam, ze przyzwyczajeni do tego trybu funkcjonowania miasta londynczycy, odbieraja je jako znacznie wolniejsze, niz ja, bedac tam przez pare dni. Pamietam z dziecinstwa, w weekendy i dluzsze okresy swiateczne Warszawa sie wyludniala - 3/4 jej mieszkancow jechalo do domu.
      --
      Byloby fajnie, jakby wypalilo:
      forum.gazeta.pl/forum/f,161662,metabolic_balance.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,36,129040872,129040872,Metabolic_balance.html
      forum.gazeta.pl/forum/f,94641,Choroby_tarczycy_i_hashimoto.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka