Witajcie!
Postanowiłam założyć mój własny wątek i traktować go po części jako
dziennik mojej walki z fałdkami.
Z mniejszymi i większymi sukcesami (oraz porażkami) dietuję się
plażowo od 3 tygodni. W pierwszym tygoodniu schudłam najwięcje, bo
jakieś 2,5 a potem za dużo było występków i waga mi falowała.
Gubią mnie słodycze (a co najgorsze - jak już sobie pozwolę to nie
umiem skończyć...), w ostatni weekend było też za dużo wina...
Więc od dzisiaj zamierzam od nowa stoczyc bój ze samą sobą i moimi
słabymi stronami.
Zapraszam Was - dzielcie się uwagami.