Nie będę zakładała kolejnego wątku w stylu: kiedy dziecko kp przesypia noc

chodzi mi o przebudzenia nie związane z karmieniem. Mój roczniak bardzo często je w nocy -5-6 razy, praktycznie nic się w tym temacie nie polepszyło odkąd zjada na kolację kaszkę albo nawet jajko pochetowane z masłem, ani odkąd się umęczy calodziennym chłodzeniem.
Budzi się zawsze !! po 30-40 minutach. A potem co godzina-półtorej. Np 19:00, 19:30, 20:30, 21:30, 23:00, później już nie liczę ale chyba 5:00, 7:00. Usypia przy piersi, śpi w łóżeczku obok naszego, a po północy z nami, podawanie smoczka nie wydłuża faz snu, kolacja też, ilość wrażeń w ciągu dnia, też nie. Jak kładę się zim od początku, też się budzi. Nie zawsze go karmie po przebudzeniu, czasem biorę na ręce, lulam na siedzaco i to wystarczy, ale raczej te wcześniejsze pobudki, bo o 5 rano bym nie zaryzykowała noszenia-obowiązkowy cycuś.
Sama nie wiem co o tym myśleć, nie ukrywam męczące to jest, zwłaszcza jak chce oglądnąć film, odpocząć, wypicie piwa nie wchodzi w grę

ząbkowanie tylko wzmaga pobudki. Poza domem jest tak samo, na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, że polozylam go spać i spał 2-3 h ciurkiem...