Cytuję za aktualnym numerem Przekroju:
"(...) Środki antykoncepcyjne będą refundowane- zdecydował w ubiegłym
tygodniu Sejm (...) Zapłacą wszyscy podatnicy- i ci, którzy popierają
antykoncepcję, i ci, dla których jest ona wynalazkiem szatana. Ci ostatni-
ustami prawicowych posłów z LP, PiS i PO- gorąco protestowali. Liga Polskich
Rodzin zagroziła, że zaskarży ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Powód?
Dokument jest niezgodny z nauką kościoła katolickiego. (...)"
Wnioski:
1. Ja się cieszę, że zapłacę za pigułki nie 30-40 złotych a np. 10 i
jednocześnie ubolewam, bo wstydzę się, co też to LPR wyprawia, a pracuje i na
moją reputację w oczach świata.
2. Katolicy ubolewają, bo będą płacić za narzędzie szatana (tu, uwaga, dowód,
że nie tylko kościół włazi nam z butami w życie, ale i państwo włazi w życie
kościołowi, co by nie było, że jest tylko jednostronnie), ale cieszą się, że
LPR dzielnie walczy o Kraj Katolicki.
3. Nigdy nikogo zupełnie się nie zadowoli: Ja się wkurzam, że opłacam religię
w szkołach, katolik się wkurza, że opłaca moje zabezpieczenie przed
niepożądaną ciążą.
Zakładam, że antykoncepcji jak i jej refundowaniu (co samo przez się się
rozumie) sprzeciwia się około 50% naszego społeczeństwa (podobnie rozłożyły
się głosy w Sejmie- 203:202). To głownie katolicy. Nie chcą przykładać ręki
do 'dzieła szatana'. A jednak- przyłożą, bo muszą. I myślę- jest trochę
sprawiedliwości teraz- bo ja przecież przykładam swoimi podatkami rękę
do 'dzieła kościoła'. A też nie mam na to najmniejszej ochoty.
Teraz padną pytania- po co ten post w ogóle?
A ja odpowiem- tak sobie, z zadowolenia