lpr_rasta
07.01.06, 18:08
(...)
Sławiński jest pedagogiem, pracował w warszawskim liceum sióstr nazaretanek.
W latach 1991-93 w Ministerstwie Edukacji kierował biurem ds. reformy
oświatowej. - Spotykał się z nauczycielami na szkoleniach, np. w Sulejówku.
Czasem żartowano, że to były "rekolekcje". Sławiński przekonywał nas do
hasła "wychowania w posłuszeństwie" - opowiada nam jeden z warszawskich
nauczycieli.
W zakwalifikowanej w 1991 r. przez resort do użytku szkolnego książce "Spór o
wychowanie w posłuszeństwie" Sławiński pisał m.in.: "Przymus w wychowaniu
można porównać do borowania zębów, zawsze to niezbyt przyjemnie, czasami
bardzo boli, ale dla pacjenta niezbędne". I dalej: "Kary fizyczne, jak
popularny klaps, potrząśnięcie dzieckiem, dotkliwe pociągnięcie np. za rękę,
przykry uścisk czy tzw. lanie, jeśli nie da się ich uniknąć, muszą być
wykonywane ze zwróceniem szczególnej uwagi na niebezpieczeństwo urazów".
Czy Sławiński rzeczywiście pokieruje Narodowym Instytutem Wychowania? - Nie
mam tego w planach, choć nie wiadomo oczywiście, jak to wszystko się potoczy.
Instytut jest jeszcze w sferze idei - mówi "Gazecie" sam Sławiński.
O personaliach nie chce na razie mówić także Jarosław Zieliński: - Instytutem
musi kierować osoba powszechnie akceptowana i uznawana za autorytet, bo od
tego zależy sukces przedsięwzięcia.
Zieliński nie ukrywa jednak, że Stanisław Sławiński będzie uczestniczył w
pracach nad tworzeniem Instytutu. - Jest podsekretarzem stanu odpowiedzialnym
za strategię i kwestie wychowania, więc to oczywiste - mówi.
Dla Gazety
Irena Dzierzgowska - wiceminister edukacji w rządzie Jerzego Buzka
Próba instytucjonalnego wpływu na wychowanie dzieci może się zakończyć albo
groźnie, albo śmiesznie. Czy z wypracowanych centralnie programów może
powstać coś więcej niż wykaz obowiązkowych szkolnych akademii? Czy można
zmienić ucznia, mówiąc mu, że ma być dobry i uczciwy? To fikcja. Wychowanie
dzieci należy pozostawić rodzinom. Szkoły powinny zadbać o to, by w swoje
działania bardziej angażować rodziców. Troską ministerstwa powinno być
natomiast lepsze przygotowanie nauczycieli do zawodu. Takimi demokratycznymi
metodami osiągniemy więcej.