stszymon
09.04.06, 20:29
W ubiegłym tygodniu drugi program telewizji publicznej wyemitował film
dokumentalny pt. "Chłopiec, któremu odpadała skóra" Opowiadał on o życiu 36
letniego Brytyjczyka, chorego na nieuleczalną chorobę genetyczną. Jonny
Kennedy, bo tak nazywał się ten człowiek, od pierwszych dni swego życia zmagał
się z ogromnym cierpieniem. Nawet delikatny dotyk sprawiał, że skóra
odchodziła od Jego kruchego ciała. Film w dobitny sposób okazuje cierpienia
tego człowieka. Moment zmiany bandaży które wrastają w ciało, zelektryzuje
człowieka nawet o najtwardszym sercu.
Mimo ogromnego bólu Jonny nie podał się. Z wielkim optymizmem i determinacją
spełniał swoje marzenia, nie zapomniał również o tym, by pomagać innym. Ale co
najważniejsze Jonny nie tylko wierzył, ale także ufał Bogu że jego cierpienie
jest częścią Bożego planu. Ten schorowany człowiek nauczył mnie wiary bardziej
niż wszyscy księża, ojcowie Kościoła i tomy książek.
Nasuwa mi się jednak jedno pytanie. Dlaczego Bóg, pozwala jednym przejść przez
drogę życia tak gładko i pięknie, a innych obarcza takim cierpieniem.Przecież
ogromna większość tych których Bóg stwarza zdrowymi, utalentowanymi, nie będą
mieli nawet okazji ciężej zgrzeszyć. Bo po co? Dzięki swoim talentom zapracują
na godne i spokojne życie dla siebie. Nie będą mieli nawet okazji by zejść na
złą drogę. Bo są ludźmi "skazanymi na zbawienie". A z drugiej strony człowiek
tak cierpiący, który w ciągu jednej minuty cierpi więcej niż te "złote Boże
dzieci" przez całe życie. Przecież patrząc na naukę kościoła, nie ma
wątpliwości że Jonny już się raduje u boku Ojca. Ale jednak, jakże inna jest
droga tych cierpiących ludzi do zbawienia. A może idąc za słowami naszego
wieszcza Adama Mickiewicza cierpienie jest kluczem do zbawienia ? "Kto nie
zaznał goryczy ni razu, ten nigdy nie zazna słodyczy w niebie" pisze poeta.
Święty Aleksy, Hiob, oni cierpią z woli Boga. Nasuwa się więc może
paradoksalna myśl że ludzie szczęśliwi są pokrzywdzenie przez Stwórcę. Z woli
Bożej rodzą się w dobrych domach, zakładają szczęśliwe rodzinny i w szczęściu
umierają. A więc Ci ludzie już w chwili narodzin pozbawiani są szczęścia
wiecznego?
Pytanie te pozostanie bez odpowiedzi, warto jednak spróbować nad tym
zagadnieniem się zastanowić.