Moda na pielgrzymki

04.08.06, 09:08
wiadomosci.onet.pl/1366088,11,1,0,120,686,item.html
Każdy ma takie wakacje, na jakie sobie zasłużył.
    • lena_ziemkiewicz Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 09:39
      Sanktuaria w Chinach?!
    • kociak40 Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 10:37
      nick_penis napisała:

      > Każdy ma takie wakacje, na jakie sobie zasłużył.

      Chciałoby się raczej powiedzieć - Jakie czasy, takie wczasy. A czasy mamy dość
      dziwne. Wkroczyliśmy w nowy wiek i niespodziewanie dewocja rozkwita, wczasy w
      klasztorach, z modlitwą, pielgrzymki piesze i autokarowe, też z litanią na
      ustach, teraz dowiaduję się, że i lotnicze, do Chin, Hiszpanii, Włoch. Czym
      wyżej, to bliżej Boga. Kler uwija się jak w ukropie, takie ma wzięcie, kto by
      pomyślał. Widząc w TV biskupa, nasuwa mi się skojarzenie, że przez całe zycie,
      uwielbia tycie. Jak dorodne "prawdziwki" się prezentują, aż przyjemnie
      popatrzeć. Takie czasy.
    • grgkh Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 10:51
      Poczytałem komentarze stamtąd. Przypomniałem sobie, jak żona kiedyś pomaszerowała z najstarszym synem na Jasną Górę wink. Wszyscy podkreślają atmosferę, jak towarzyszy przebywaniu w grupie, wspólną celowość, uduchowienie...

      A ja pamiętam grupowe rajdy i obozy wędrowne - oderwanie od ludzi z miasta, pomaganie sobie, obcowanie z przyrodą i zachwyt nią, wspólne obozowanie, śpiewy przy ogniskach... Rozmowy bez bleble o nadistotach, których nie ma, ale za to o ludziach i sprawach naszego świata. Żadna pielgrzymka się do tego nie umywa. smile

      Pustka emocjonalna i egzystencjalna wypełniona namiastką - dlatego religia święci obecnie takie triumfy.
      • crazy.berserker Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 11:37
        Dlaczego negujesz odczucia zony i innych pielgrzymów(wspomniane wyzej
        uduchowienie, celowośc wyprawy)? - zauważ że przezyć drugiego człowieka często
        się nie rozumie - szczegolnie przy podejsciu zakładającym że są bzdurne.

        Zachwycasz się formą wypoczynku bez blablania o nadistotach, za to z blablaniem
        o innych rzeczach - zadna różnica.
        • grgkh Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 12:35
          crazy.berserker napisała:

          > Dlaczego negujesz odczucia zony i innych pielgrzymów(wspomniane wyzej
          > uduchowienie, celowośc wyprawy)? - zauważ że przezyć drugiego człowieka
          > często się nie rozumie - szczegolnie przy podejsciu zakładającym że są
          > bzdurne.
          >
          > Zachwycasz się formą wypoczynku bez blablania o nadistotach, za to z
          > blablaniem o innych rzeczach - zadna różnica.

          Różnica jest zasadnicza. Nie zauważyłaś, co ja podkreśliłem.

          Podobieństwa. Z nich wynika, że nie ma niczego nadzwyczajnego w pielgrzymkach. To samo spektrum przeżyć, tak samo głębokich. A więc? Po co Bóg? Po co kościół? Chyba sam dla siebie.

          A uczestnicy pielgrzymek tworzą peany na ich cześć. A w rzeczywistości jest to reklama towaru, który pachnie stęchlizną i naftaliną. A to mnie ma prawo wkurzyć opionia, że NIC piękniejszego od pielgrzymek nie ma. Otóż to nie jest prawda. Są takie rzeczy.

          Blablanie o innych rzeczach jest twórcze, rozwijające, bo tak wpłynęło na mnie. Ja nie ustaję w swym poznawaniu świata. Blablanie o Stwórcy i ślepym posłuszeństwie nadistoty, której nie ma jest uzależniające, ogłupiające, deformujące widzenie świata. Wytresowana owieczka nie ustaje w wielbieniu Pana, a tak naprawdę, to w narkotycznym uczestnictwie w obrzędach, strachu przed grzechem i potępieniem, hipokryzji, która wynika z załatwiania sobie odpustów za grzechy i przeświadczenie, że zawsze jakoś to się "uda załatwić". To tkwi w psychice zapisane atramentem sympatycznym, niewidoczne gołym okiem, ale dające KOMFORT. Ja tego komfortu nie mam, bo nie jestem hipokrytą, a gdy zrobię coś wbrew swoim zasadom etycznym, to sam muszę sobie z tym radzić i dlatego unikam takich sytuacji. Mnie cieszy najpiękniejszy ze światów i tego piękna w nim szukam, a wierzący są wytresowani, że jest to przejściowe, że nie warto robić nic poza blablaniem, bo ono da skuteczną obecność w życiu po życiu, którego istnienia nie wolno im nawet dowodzić.

          To dwa inne światy. Jeden to człowiek, który jest człowiekiem poprzez swoją obecność w świecie i między innymi ludźmi, i drugi, człowiek sprowadzony do tymczasowości i ułamkowości, do podrzędności i nieważności wobec nadistoty - niewolnik idei.

          Obecność między ludźmi, poczucie więzi, jedności - niby to samo, ale, albo pełne i jedyne w swej określoności, albo z widmem wsysającego nieistniejącego wampira, któremu wszyscy się poddają. Pośrednik - szarlatan i oszust, namiastka i narkotyk. Słodka, aż do porzygania się, niewola. Zatracenie istoty człowieczeństwa, indywidualności i zjednoczenia, czucia siebie między innymi i siebie wśród innych, razem z nimi, tylko i bez pośrednika, dla idei poddaństwa, upodlającej i redukującej do podistoty.

          Jest różnica, Crazy. Zasadnicza.
          • monikaannaj Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 14:02
            albo z widmem
            wsysającego nieistniejącego wampira, któremu wszyscy się poddają. Pośrednik -
            szarlatan i oszust, namiastka i narkotyk. Słodka, aż
            do porzygania się, niewola. Zatracenie istoty człowieczeństwa, indywidualności
            i zjednoczenia, czucia siebie między innymi i
            siebie wśród innych, razem z nimi, tylko i bez pośrednika, dla idei poddaństwa,
            upodlającej i redukującej do podistoty.

            Co ci ta zona zrobiła ze jej tak nienawidzisz?
            • grgkh Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 15:02
              Z żoną rozstaję się w pokoju i mam nadzieję na utrzymanie poprawnych stosunków
              typu rodzinnego. Między nami nie ma nienawiści, a na pewno nie ma jej z mojej
              strony.

              Źródłem nienawiści między ludźmi są idee, które twierdzą, że jedni ludzie są
              lepsi od innych. A religia tak właśnie twierdzi. Gorsi są wszyscy, którzy się
              jej nie podporządkowali.

              Stało się tak, że gdyśmy stanęli przed ołtarzem (ja jako niewierzący) naiwnie
              obiecałem, że nie będę przeszkadzał żonie w uczestnictwie w życiu religijnym i
              pozwolę wychować w wierze dzieci. Dochowałem tej obietnicy, ale dziś nie wolno
              mi się w domu odezwać z najmniejszą krytyką życia religijnego ani niczego, co o
              dogmaty religijne zahacza. Dokładnie NICZEGO. Jestem napiętnowanym wrogiem
              wszystkich domowników, bo religia jest ideą nienawiści i każdego jej się
              sprzeciwiającego stawia na pozycji wroga. A ja tylko chciałbym pokojowej
              wymiany poglądów i odrobiny zrozumienia dla moich. To się nazywa bodajże
              tolerancja. Nie jestem tolerowany.

              Twój cytat mojej wypowiedzi dotyczy mojego czucia religii. Religia właśnie tak
              przekształca ludzi (na ogół). Ty nie rozumiesz, czym jest wolność myślenia, bo
              mylisz ją zapewne z rozpasaniem pozbawionym akceptowanymi przez ogół ludzi
              zasadami moralnymi. Ja i inni wolni ludzie, poza wyjątkami (ale przecież i
              księża pedofile istnieją), mamy naprawdę dobre zasady moralne, choć "kary
              boskiej" się nie boimy.

              Wy (niekoniecznie musisz być to i Ty) nie potraficie wywieść takiego systemu
              etycznego sami, bo go nie rozumiecie, nie wiecie skąd te zasady mogłyby się
              wziąć i czemu naprawdę miałyby służyć. Ja to wiem. Wy musicie je mieć od Boga,
              a przy okazji tkwicie w systemie, który jest chory od podstaw, bo to system kar
              i nagród przesiąknięty fałszami i hipokryzją. Odpowiada Wam podległość Bogu,
              którą zamieniacie na podległość zepsutej kaście kapłańskiej. Żądacie
              przywilejów dla swojej grupy demonstrując w życiu publicznym ich posiadanie, a
              faktycznie wyższość swoją nad innymi, którzy tych przywilejów nie mają. Ja ich
              nie chcę dla siebie, a wy z nich nie zrezygnujecie. To walka o dominację. Nie
              widzisz tego.

              Ja się zdominować w życiu prywatnym (publicznym też) nie pozwolę i dlatego
              (między innymi!!!) chcę rozwodu.

              > Co ci ta zona zrobiła ze jej tak nienawidzisz?

              Jak bardzo tendencyjnie musisz czytać teksty inne od poprawnych według siebie,
              żeby wyciągać tak fałszywe wnioski? Skąd to się w Tobie bierze? Skąd tyle
              niechęci na wszelki wypadek? Skąd tyle pokrętnego myślenia, że wszyscy "inni"
              muszą być źli? To Ty, właśnie w ten sposób, jesteś zła. Zastanów się spokojnie
              nad sobą (jeśli to w ogóle możliwe).
              • monikaannaj Re: Moda na pielgrzymki 07.08.06, 13:43
                Jestes niewiarygodny... Osobie, ktorej wogole nie znasz, na podstawie kilku
                linijek tekstu walisz w twarz "to ty jestes zła" i jednocześnie kazesz Jej
                zastanawiac sie nad soba?

                Zasmiast tego spróbuj przeczytac swoje posty i zdobyć sie na odrobine
                dystansu...

                • grgkh Re: Moda na pielgrzymki 07.08.06, 15:46
                  monikaannaj napisała:

                  > Jestes niewiarygodny... Osobie, ktorej wogole nie znasz, na podstawie kilku
                  > linijek tekstu walisz w twarz "to ty jestes zła" i jednocześnie kazesz Jej
                  > zastanawiac sie nad soba?
                  >
                  > Zasmiast tego spróbuj przeczytac swoje posty i zdobyć sie na odrobine
                  > dystansu...

                  Kto to jest "osoba, której nie znam"? Jak głęboka musi być zażyłość, by można było powiedzieć, że się kogoś zna? Czy taka "wiedza" o kimś zabezpiecza przed niespodziankami, bo okaże się, iż ktoś zadziałał niestandardowo, nieprzewidywalnie?

                  Posługujesz się utartymi schematami i na ich podstawie wysnuwasz swoją wizję świata. Jak widzisz nie jest ona wolona od zafałałszowań.

                  A czym jest Twoja ocena wyrażona w zdaniu:

                  > Co ci ta zona zrobiła ze jej tak nienawidzisz?

                  Wytłumacz się z niego. Powiedz, na jakiej podstawie formułujesz taki sąd?

                  A potem, co oznacza, że jestem "niewiarygodny"? Czy znasz znaczenie tego słowa? Czy wiesz o czym mówisz, czy tylko chlapiesz byle co?

                  Jakiego dystansu ja mam nabrać? Do kogoś? Do czegoś? A nie mam tego dystansu? A czego zabrakło, że oceniasz to na jego brak?

                  Za słowami musi iść jakiś sens.

                  Odpowiedz konkretnie i szczegółowo, nie robiąc uników, jak to masz w zwyczaju.
    • adam81w Re: Moda na pielgrzymki 04.08.06, 15:09
      z artykulu :

      Celem wakacyjnych pątników coraz częściej stają się egzotyczne sanktuaria w
      Chinach i Meksyku lub misje w Kenii. Najpopularniejszym kierunkiem podróży
      pozostają jednak Włochy, Francja i Hiszpania, a także - po okresie przerwy
      spowodowanej polityczną zawieruchą - Ziemia Święta - wylicza "Dziennik Polski

      czy oni do meksyku to tez na piechote ? smile

      a poza tym to smieszne no ale jak kto lubi . ja tam chodze na demonstracje
      antyklerykalne smile
      • kociak40 Re: Moda na pielgrzymki 07.08.06, 13:28
        2-3 lata temu, w TV, był reportaż z takiej pielgrzymki do Częstochowy.
        Dziennikarz przedstawił swoje spostrzeżenia z całej podróży. Otóż, pielgrzymka
        zaczyna "działać" już na pierwszym postoju - noclegu. Straszne złodziejstwo,
        wszystko ginie co cenniejsze, a nawet i mniej. Można przyjąć w ciemno, że 1/3
        uczestników pielgrzymki ma inny cel, bardziej praktyczny niż duchowy. Trudno
        później w dzień kogoś podejrzewać, wszyscy śpiewają litanie, wzrok mają
        skierowany do góry, miny pobożne, a portfela nie ma. Nawet złodziejem może być
        ten na przodzie, co tak ciężki krzyż dzwiga, wydaje się najmniej podejrzany, a
        być może nie trudzi się z tym krzyżem tak na "friko". Dla mnie tylko ksiądz nie
        jest podejrzany, o ile prawdziwy, a nie przebieraniec. Ten ma czas cały
        rok "golić" wiernych, nie musi "okazyjnie", wszystkich innych nie można
        wykluczyć. Nawet te staruszki-bidulki. Kiedyś w sanatorium w Krynicy, właśnie
        takiej staruszce ukradli na pijalni portfelik z całą rentą i wszyscy kuracjusze
        składali się aby babcia-bidulka z żałości nie zmarła. Jak mnie później
        poinformował przypadkowy kuracjusz (pokazałem mu tą biedną staruszkę i
        opowiedziałem o jej nieszczęściu) - "to stara k.... ten sam numer powtarza co
        roku, już ją spotykam 4 raz i to samo". Biorąc to pod uwagę, te staruszki też
        trzeba uwzględnić. W podróży jest tylko preludium, rozgrzewka, prawdziwe żniwo
        zaczyna się dopiero na dziedzińcu klasztoru i w jego wnętrzu. Tam ludzie tłoczą
        się, są ściśnięci, obcierają się nawzajem, idą na kolanach, potrącają. Każdy
        przyszykowuje, odlicza datek na ofiarę, wkłada do osobnej kieszeni, a to
        obserwują. Wiedzą w której kieszeni jest datek, gdzie "reszta" i przystępują do
        działania (może też idąc na kolanach). Na całym terenie klasztoru są wywieszki -
        "uwaga na złodzieji", dla mnie niezbyt to jasne, czy na tych wielkich, grubych
        w habitach(to rozumie się samo, nic nie robią, a wygląd mają "jak się patrzy",
        to niby skąd mają?), czy na tych małych złodzieji? Dziennikarz przeprowadził
        kilka wywiadów z okradzionymi. Nie byli specjalnie przejęci, ot, taka
        dodatkowa "artakcja" klasztorna, pieniądze i tak były przeznaczone na straty,
        duchowo byli przygotowani na ich pozbycie się, więc większego żalu nie mają. Co
        innego mówił wypowiadający się jakiś ważniejszy mnich. Ten wprost krzyczał,
        darł się, aż dech mu odjęło, cały ze złości nie mógł mowić spokojnie. Też nie
        dziwię się jemu, w rzeczywistości to jemu ukradli, a z tym pogodzić się jest
        trudno. Później wszyscy pątnicy wracają do domów, jedni liczą korzyści duchowe,
        inni materialne, może nawet w sąsiednich przedziałach pociągu.
        • grgkh Re: Moda na pielgrzymki 07.08.06, 15:44
          A ja słyszałem coś o luźnym życiu seksualnym takich pielgrzymek (oczywiście nie jest to reguła). Zdarzają się uwiedzenia, albo i pamiątki przychodzące na świat po 9 miesiącach. Cóż, nic dziwnego, że takie pielgrzymki wspomina się potem długo i z łezką w oku.
    • grgkh Re: Moda na pielgrzymki 08.08.06, 12:03
      wiadomosci.onet.pl/1,15,11,21984900,61401101,2392010,0,forum.html
      Moj sasiad trenuje, bo chce dojsc do Watykanu na rekach.

      Bedzie eskortowany przez wlasna zone, ktora bedzie skakac na jednej nodze.
      Na czas tak niezwyklej pielgrzymki, oboje, juz na emeryturze, slubowali czystosc i wstrzemiezliwosc.

      ~abp Kołtunek, 04.08.2006 06:30

      -=-=-=-=-=-

      Kiedyś pielgrzymka była poważnym zamierzeniem, lazło się na kolanach zdzierając je do krwi albo czystej i twardej kości. Cierpiąc srodze. A dziś? Te mdłe wycieczki wygodnym autokarem uwieńczone wycałowaniem pierścieni lub obuwia papieskiego z towarzyszącym temu orgazmem. Ech...
Pełna wersja