Dodaj do ulubionych

Nie ma boga, nie ma szatana... swiat jest piękny

07.04.07, 03:52
Nie_ma_boga,_nie_ma_szatana..._swiat_jest_piękny

wystarczy przejrzeć na oczy... CIEMNOGRODZIE

Czy bóg jst w stanie stworzyć kamień tak ciężki, że nie będzie mógł go sam
podnieść?

Dlaczego w księdze wyjścia, rozdział 20 bóg mówi "nie będziesz zabijał", a w
rozdziale 21 wyznacza cały katalog przestępstw, za które należy się kara
śmierci?

Dlaczego miłościwy bóg straszy piekłem?

Co to jest wolna wola i kara piekła, jeśli bóg /zakłądajac że jest bogiem-
wszechmocnym i wszechwiedzącym/ już przed stworzeniem świata musiał wiedzieć
jaki będzie ostatni człowiek na ziemi i na co zasłuży? Po co ten cyrk ?

Jak wszechmogący i wszechwiedzący bóg mógł na swoje podobieństwo stworzyć tak
niedoskonałego człowieka? Jesteśmy podobieństwem ideału? Chyba żartujecie!!!

Jeśli bóg jest wszechwiedzący, to czemu nie wiedział, że Ewa i Adam zjedzą
jabłko? Czemu przy okazji potopu stwierdza ze smutkiem, że to co stworzył
jest złe i musi to unicestwić właśnie potopem, a potem znowu przyznaje sie do
błędu i przeprasza za potop obiecując, że więcej go nie sprowadzi?

Jesli jest tak miłosierny, to czemu rządał ofiar? Ofiar całopalnych,
pierworodnych, ale i ofiary swego umiłowanego synka, apostołów i
prześladowanych chrześcijan? Wszechmogący nie mógł zbawić ludzi bez ofiary?
Śmieszne... jaka to jest wszechmoc?

Mogę tak godzinami...

Wy nawet nie wiecie w co wierzycie... Bo w co? w boga? Tylko? a w matkę boską
nie? A w kościół wierzycie, czy nie?
Musicie, bo co tydzień na mszy bezmyślnie klepiecie "Wierzę w boga ojca
wszechmogącego (...) wierzę w kosciół powszechny (...)"
To się nazywa INDOKTRYNACJA- i nie dość, że (nie przymierzając jak w
hitlerjugen) wy się jej poddaliście i jesteście na nią ślepi, to od małego
skazujecie na nią swoje dzieci...
to się nazywa CIEMNOGRÓD... Nie wolno wam wątpić, zadawać pytań... Myśleć...

ŻAL MI WAS, NA PRAWDĘ MI ŻAL...

~mipi, 06.04.2007 12:03
Obserwuj wątek
    • hrabia_potocki Re: Nie ma boga, nie ma szatana... swiat jest pię 07.04.07, 06:41
      raduje sie serce
      raduje sie dusza
      kiedy człowiek
      swoim mózgiem rusza
    • kociak40 Re: Nie ma boga, nie ma szatana... swiat jest pię 07.04.07, 15:32
      "nie ma boga, nie ma szatana ..... świat jest piękny" jak przytacza grgkh.
      co to ma wspólnego?
      Przecież jak jest Bóg, jest szatan, to świat też jest piękny.
      • grgkh Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 07.04.07, 19:31
        kociak40 napisał:

        > "nie ma boga, nie ma szatana ..... świat jest piękny" jak przytacza grgkh.
        > co to ma wspólnego?
        > Przecież jak jest Bóg, jest szatan, to świat też jest piękny.

        A ma jednak coś wspólnego. Najważniejsze to to:

        Bóg nie jest NIEZBĘDNY, by świat można było widzieć jako piękny. A ponieważ religia spycha obecnie Polskę i Polaków na samo dno, ponieważ jest tego BEZPOŚREDNIĄ i GŁÓWNĄ przyczyną, więc Bóg jest SKOŃCZONYM i ZDEFINIOWANYM ZŁEM. A więc spróbujmy urządzić sobie świat bez bożków, bez jednego zagrożenia zboczeniem więcej.

        I jeszcze coś, co muszę dodać, ale tym razem specjalnie dla Ciebie, żebyś nie miał wątpliwości jak rozumieć powyższe:

        Nie ma religii bez bogów, a więc to właśnie oni są pierwszą przyczyną wszystkiego zła.
        • kociak40 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 07.04.07, 20:18
          To jest tylko Twoje i to prywatne twierdzenie, więc po co rozciągasz je na
          wszystkich. Religia jest wyłącznie tworem myśli ludzkiej i dokąd będzie
          ludzkość, będzie też i religia, na to nie ma rady. Pozostałej florze i faunie
          nie jest potrzebna religia, tak samo jak wiedza, np. karp zyje sobie i nie jest
          mu potrzebna wiedza ile jest sin 30 st. żyje i już. Cały rozwój wiedzy daje
          tylko dowody do własnej interpretacji, do własnego uznania, za lub przeciw i
          dlatego może to dotyczyć tylko wiary, a nie dowodów bezwzględnych. Wszystkie
          Twoje twierdzenia, tak kategoryczne w przekazie dla innych, mają tylko taki
          efekt, że pomniejszają Twój własny stres i być może, powodują łatwiejsze
          wypróznienie przed snem, co też jest bardzo ważne, ale z religią nie mas to nic
          wspólnego, czy jest, czy jej nie będzie.
          • grgkh Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 13:32
            kociak40 napisał:

            > To jest tylko Twoje i to prywatne twierdzenie, więc po co rozciągasz je na
            > wszystkich.

            Tak, to jest moje przekonanie. Ty możesz założyć, że istnieją krasnoludki lub że sinus(30°)=½ lub ¾. Twoja wola. A jednak czasem decydujesz się na pewne kryterium odsiewania prawd od fałszów. Czasem. I tylko w stosunku do niektórych tez. Ale dlaczego właśnie tych? Dlaczego nie chcesz oprzeć się na tezie, że sinus(30°)=¾?

            Widzisz, w tym leży sedno podporządkowania dogmatowi. Najpierw wybierasz sobie jako prawdę, że Bóg istnieje, jak a tym ostatnim zdaniem, potem budujesz na tym religię, a potem żądasz, by w imię praw zawartych w tym religijnym systemie działali wszyscy ludzie. A tymczasem prawa dotyczące ludzi są tylko prawami ich współistnienia i nie wiążą się one w żaden sposób z przyjętym przez Ciebie arbitralnie, ewidentnie fałszywym, założeniem. Jego fałsz polega na niepoddawaniu się weryfikacji prawdziwości.

            A teraz wróćmy do praywatnych twierdzeń. Ja do moich się nie przywiązuję i każde mogę odrzucić, a przede wszystkim nie pozwalam żadnemu na to, by alogicznie kształtowało mi resztę światopoglądu. I tego światopoglądu nie narzucam innym. Ale też nie zgodzę się na to, by światem rządziła, spoza parawanu prywatnego twierdzenia, jako wszechświatowy stsem, religia oparta na Bogu, którego istnienia ja NIE POTRAFIĘ UDOWODNIĆ. A Ty potrafisz?

            A więc nie rozciągaj swego prywatnego twierdzenia również na mnie i na moje otoczenie, wspólne dla nas wszystkich.

            > Religia jest wyłącznie tworem myśli ludzkiej i dokąd będzie
            > ludzkość, będzie też i religia [...]

            Nie Tobie i nie mnie prognozować, jak kiedyś będzie. Kiedyś na Ziemi zostanie ostatni człowiek i nie wiadomo, czy będzie on wyznawcą bożka. A gdy on umrze, zniknie to, co się w ludzkich głowach lęgło, także i szansa, by bożki mogły się w ogóle pojawiać, jako margines istnienia Wszechświata.

            Nasi sąsiedzi, Czesi - jakże im zazdroszczę - w przeważającej swojej masie nawet o religii nie myślą. Jest im zbędna.

            > Wszystkie Twoje twierdzenia,
            > tak kategoryczne w przekazie dla innych, mają tylko taki efekt,
            > że pomniejszają Twój własny stres i być może, powodują łatwiejsze
            > wypróznienie przed snem, co też jest bardzo ważne,
            > ale z religią nie mas to nic wspólnego, czy jest, czy jej nie będzie.

            Mylisz się. Ja się przeciwstawiam agresywnej ekspansji religii i chociaż trochę ją ograniczam. Czynię to przyziemnie, dla siebie, choć mój najbliższy świat jest związany z jego resztą, a więc jeśli "dla mnie" tej religii może być "mniej", to i dla innych pewnie mniej będzie. I tylko o to mi chodzi, by jej mniej było. smile
            • kociak40 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 14:48
              "Ty możesz założyć, że istnieją krasnoludki lub że sinus(30°)=½ lub ¾. Twoja
              wola. "

              Przecież to Ty załozyłeś, że w trójkącie prostokątnym o bokach 3,4,5 kąty są
              idealnie "piękne" 30,60 i 90 st. co tak zachwycało Cię, że aż podzieliłes sie
              publicznie na tym forum swoim zachwytem. Zapomniałeś? Wolisz tego nie pamiętać?
              Równie dobrze mogłeś przyjąć istnienie krasnoludków, jest to tożsame -
              matematyku.
              • grgkh Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 15:55
                kociak40 napisał:

                > "Ty możesz założyć, że istnieją krasnoludki lub że sinus(30°)=½ lub &fra
                > c34;. Twoja
                > wola. "
                >
                > Przecież to Ty załozyłeś,
                > że w trójkącie prostokątnym o bokach 3,4,5 kąty są
                > idealnie "piękne" 30,60 i 90 st. co tak zachwycało Cię,
                > że aż podzieliłes sie publicznie na tym forum swoim zachwytem.
                > Zapomniałeś? Wolisz tego nie pamiętać?
                > Równie dobrze mogłeś przyjąć istnienie krasnoludków, jest to tożsame -
                > matematyku.

                To był błąd. Skąd się wziął - napisałem przecież - pisałem to w środku nocy, zmęczony, mniej uważny i skupiony na myśli, którą chciałem przekazać. Nie jestem matematykiem - choć matematyka to moje hobby, a choć jestem chemikiem, to wszystkiego o chemii nie wiem. Ale nie ma człowieka, któy wiedziałby wszystko, który nigdy by się nie mylił. Sam Einstein to przyjmował istnienie stałej kosmologicznej, to się z niej wycofywał. I co z tego wynika? Też go będziesz traktował jako niedouczonego idiotę?

                Jak widzisz, jest zasadnicza różnica między nami. Ja jestem wobec siebie krytyczny, przyznaję się do błędu, do swojej omylności, A Ty, wciąż zadufany we własną nieomylność, tę związaną z fizyką także, okazywaną w czasie dyskusji z wiatraczkiem, gdzie twierdziłeś, że TEGO NIKT NIE POTRAFI WYTŁUMACZYĆ smile, w wiarę w dogmat o istnieniu bożka, którego istnienia NIE CHCESZ PODDAĆ ANALIZIE.

                Ciekaw jestem, ile jeszcze razy, nie przyjmując mojego tłumaczenia, będziesz, jak kierowany jakąś prymitywną zawiścią? mściwością? wracał do nieistotnego przypadku? Masz coś więcej na mnie? Jakiegoś "haka"? Andrzeju, za każdym swoim wystąpieniem, za każdym razem, gdy żyjesz przeszłością, jak kaczki represjonujące naród polski lustracją jesteś podobny do swego boga z pierwszego przykazania jego dekalogu.

                A mnie pamięć o tym błędzie wcale nie boli, proszę bardzo, powtarzam link do tego miejsca, by wszyscy mogli przeczytać forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=38097300&a=44122269
                Gdzieś to, gdy mi ten błąd wytykałeś, prostowałem, ale nie chce mi się teraz tego szukać. Andrzeju, te "fakty" z przeszłości naszych rozmów wiszą mi, rozumiesz to? smile Zwisa mi, co o mnie będziesz tu mówił. smile NAPRAWDĘ... smile)) Niepojęte dla Ciebie? A więc jednak się ZASADNICZO różnimy. wink

                Teoria Wszystkiego - nie możesz jej pojąć? Wolisz alogicznego, samego z siebie powstałego bożka, który kieruje Twoim umysłem, paranoiczną wizję wylęgłą kiedyś w czyjejś głowie, przekazywaną, kopiowaną BEZMYŚLNIE, BEZkrytycznie, swoim prymitywem równą bajce o złotej rybce? Bożka wyprodukowanego w umysłowości troglodyty z maczugą polującego na megaterium i tygrysa szablozębnego? Tej teorii nie trzeba karmić budowaniem świątyń i kreowaniem moralności o wyższości zygoty nad córką Alicji Tysiąc.

                Przeszłość nie istnieje. Jest zapisem w naszych mózgach, matrycą, która ma nam pomóc w trwaniu w przyszłości. Ty w niej żyjesz, mumifikujesz ją i stawiasz na ołtarzu. A ja żyję nadzieją na lepszą przyszłość. Co było, minęło i nie obchodzi mnie wymyślanie alternatywnych wersji.

                Nie chcę tych durnych przekomarzanek z Tobą i wciąż nie rozumiem, dlaczego wracasz do tego tematu. Idzie wiosna. Czekają nas ostatnie, kwietniowe przymrozki, ale na łąkach i w lesie pojawiły się pierwsze kwiaty. Świat budzi się do życia, do nowego, które będzie lepsze niż to, co już mamy za sobą. Cieszmy się, że mija martwota zimy. Przecież ją przetrwaliśmy. Te święta są symbolem wiosny, radości, życia. Jeszcze żyjemy - to się liczy. Jeszcze jesteśmy pomiędzy innymi - to jest ważne. Będzie lepiej. Będzie, bo tego chcemy, bo chcemy zmieniać świat na lepsze.
                • kociak40 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 18:42
                  "To był błąd. Skąd się wziął - napisałem przecież - pisałem to w środku nocy,
                  zmęczony, mniej uważny i skupiony na myśli, którą
                  chciałem przekazać." - grgkh

                  Ten błąd, tak podstawowy, Tobie wytknięto na tym forum aby skończyć twój
                  zachwyt. Ja wierzę w tą ułomność w jakiej się znajdowałeś piszą to, tylko
                  powstaje pytanie, jak rozróznic kiedy się w niej znajdujesz, a kiedy nie?
                  Co do tego "nieszczęsnego" wiatraczka, który zdemaskował Twoją słabą znajomość
                  fizyki, przecież omówiłem wszystkie wykluczone obecnie teorie na ten temat i
                  jaka, kogo i dlaczego jest obecnie uznawana za najbardziej prawdopodobną. Z
                  tego co piszesz, widać, że dalej nie rozumiesz o co chodzi. Chcesz serwować tu
                  11 wymiarów, a nie rozumiesz co dzieje sie w trzech. Jaka róznica jest między
                  nami, ja dobrze wiem, bo ciągle sam o tym piszesz, przecież sam stwierdzasz o
                  sobie - "ja wiem wszystko", "ja wszystko rozumiem", "jestem mądry", "myslę
                  tylko logicznie" itd. Obecnie dodałeś - "jestem wobec siebie samokrytyczny", co
                  trochę jest dziwne, uwzględniając to wcześniejsze. Ja zgadzam się z tym
                  wszystkim co piszesz o sobie, uznaję, że wiesz jak powstał wszechświat, masy i
                  te wszystkie tajemnice stworzenia przypisywane Bogu, uznaję Twoją mądrość w
                  temacie i ogromną wiedzę, która jest potrzebna do zrozumienia tego wszystkiego.
                  Zgadzam się, no, może z wyjątkiem tego "wiatraczka", ale tu możesz tego nie
                  rozumieć, w końcu to taki drobiazg w porównaniu z tym innym, że można to
                  pominąć i więcej nie wspominać. Z tym trójkątem, też możesz mieć rację, można
                  założyć, że trójkąt się porusza z coraz większą prędkoscią, z teorii Alberta
                  wiemy, że wymiar liniowy po wektorze prędkości się skraca i może tak być, że
                  zrobi się kąt 30 st, cholera go wie? Boki nie bądą już 3,4,5 ale były takie.
                  Boki się zmieniły, ale kąt jest, nie ma sprawy.
                  • grgkh Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 20:14
                    kociak40 napisał:

                    > Ten błąd, tak podstawowy, Tobie wytknięto na tym forum aby skończyć twój
                    > zachwyt.

                    Ten błąd był błędem. I niczym więcej, kolego. A o jakim zachwycie mówisz, nie wiem.

                    > Ja wierzę w tą ułomność w jakiej się znajdowałeś piszą to, tylko
                    > powstaje pytanie, jak rozróznic kiedy się w niej znajdujesz, a kiedy nie?

                    Nie rozróżniaj. Nie lustruj. Nie czytaj, co piszę. Olej i śpij spokojnie.
                    Nie czyń ze mnie guru, bo nim nie jestem.

                    > Co do tego "nieszczęsnego" wiatraczka, który zdemaskował Twoją słabą
                    > znajomość fizyki, przecież omówiłem wszystkie wykluczone obecnie teorie
                    > na ten temat i jaka, kogo i dlaczego jest obecnie uznawana za najbardziej
                    > prawdopodobną.

                    Zdemaskował? Miałem jakąś maskę, którą Ty mi publicznie "zdarłeś"? smile)) No to sięgnijmy do archiwum...

                    > Z tego co piszesz, widać, że dalej nie rozumiesz o co chodzi.

                    Czy pamiętasz jak się ta rozmowa zaczęła?
                    Najpierw Ty: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=51796659&a=51892477
                    Cytuję:
                    > [...] W roku 1881 inż. Reynolds podał najlepsze rozwiązanie,
                    > ale nie jest ono dowodem ostatecznie rozwiązujacym tą sprawę.
                    > To co podał jest dość komplikowane i trudne do wyliczenia matematycznego.
                    > [...] Do dnia dzisiejszego nie rozwiązano tego problemu ostatecznie,
                    > choć produkuje się tą zabawkę w dużych ilościach.
                    > Przytaczam to dla pokazania jak trudne są nieraz problemy z wyjaśnieniem,
                    > choć poziom nauki jest tak duży. [...]"

                    A więc jest tu "czarne na białym", Twoim charakterem pisma, że do dziś NIE ROZWIĄZANO PROBLEMU!!!

                    W swoim zarozumialstwie śmiałem Ci odpowiedzieć tak: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=51796659&a=51900067
                    Cytuję:
                    > > Do dnia dzisiejszego nie rozwiązano tego problemu ostatecznie,
                    > > choć produkuje się tą zabawkę w dużych ilościach.
                    > Jestem sceptykiem - NIE WIERZĘ, że tak jest. wink))
                    > Czy WSZĘDZIE to sprawdzałeś? Wiesz, co mam na myśli mówiąc "wszędzie"? wink
                    > > Przytaczam to dla pokazania jak trudne są nieraz
                    > > problemy z wyjaśnieniem, choć poziom nauki jest tak duży.
                    > Oczywiście, że świat wokół nas jest skomplikowany w zasadach
                    > swego działania. Nie wiemy wszystkiego, a to co wiemy jest
                    > zaśmiecone często zafałszowaniami, ale i tak wciąż posuwamy się
                    > do przodu w gromadzeniu wiedzy prawdziwej. I tylko o to chodzi.

                    I tylko tyle. No cóż, okazałem się "niewiarygodny". Nie znam fizyki. I nie wiem, co większym jest moim grzechem - że nie mówię, bo nie wiem, czy że naruszam Twoją wiarę w parafizykę smile)), co kilka postów wcześniej nam tu zaprezentowałeś (chodziło o jasnowidztwo): forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=51796659&a=51850890
                    Cytuję:
                    > Nie zgodzę się z Tobą. Takie zjawiska istnieją.

                    Fizyka, metafizyka, parafizyka... Andrzeju, czy dla Ciebie to wszystko jest jedno?

                    > Chcesz serwować tu 11 wymiarów, a nie rozumiesz co dzieje sie w trzech.

                    Wiem, że istnieje WYŁĄCZNIE fizyka. 11 wymiarów nie ja zaproponowałem, a Ty, jeśli się interesujesz fizyką, to zagadnienie nie powinno być dla Ciebie obce. W czym więc problem? A ja naprawdę rozumiem na czym polega różnica między tymi wymiarami i jeśli o tym piszę, to po to, by się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Czy uważasz, że to źle?

                    > Jaka róznica jest między nami, ja dobrze wiem,
                    > bo ciągle sam o tym piszesz, przecież sam stwierdzasz o sobie -
                    > "ja wiem wszystko", "ja wszystko rozumiem", "jestem mądry",

                    No tak, powiedziałeś "a", teraz jest czas na "b". Poproszę Cię więc o linki do tych "cytatów". Na pewno je masz zapamiętane. Jeśli nie, to uruchom przeglądarkę i poszukaj. Bądź wiarygodny. Pokaż, że nie posługujesz się oszczerstwem i kłamstwem.
                    • volteire25 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 20:47
                      Panie grgkh nie mam co owijać w bawełnę,wydaje się Panu że jest omnibusem.....
                      tymczasem porównując Pańskie posty chociażby z postami Pana kociaka40 dochodzę
                      do wniosku że Pana posty to łagodnie mówiąc "ścierwo intelektualne",pełne pychy
                      pogardy dla nauki (mówię o pańskim odtwórzym kopiowaniu pseudointelektualnych
                      wywodów z "racjonalisty") proszę zwrócić uwagę że Pan grgkh 90% tekstów kopiuje
                      i wstawia.....jest Pan tak ociężały intelektualnie że nie stać Pana na włąsne
                      zdanie.Z przerażniem przeczytałem Pańskie posta z przed kilku dni w którym
                      komentował Pan ukazanie się jakiejś nowej ksiązki traktującej o relacjach
                      między nauką a wiarą (sam Pan pewnie pamięta ten tytuł wypowiadał się tam min
                      pański idol prof Richard Dawkins,ale generalnie przegrał on sromotnie tę
                      polemikę i większość głosów nie negowała możliwości istnienia tzw "pierwszego
                      poruszyciela" min Frank Timpler najwybitniejszy obok Hawkinga fizyk
                      współczenosći...trochę lepszy niż Pański śmieciarz Dennetsmilewyraził się Pan z
                      pogardą o ich konkluzjach....Pan się niczym nie rózni od tępych bolszewickich
                      ateistów przekonanych że nauka im wszystko wyjaśniła....reasumując,cechuje
                      Pana:brak pokory,chamstwo i rażąca płytkość wywodów,która być może robi
                      wrażenie na półgłówkach ale nie na ludziach mających nawet mgliste pojęcie o
                      naukach przyrodniczych.
                      • volteire25 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 20:50
                        fizyk nazywa się Frank Tipler,zrobiłem literówkę
                      • grgkh Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 22:37
                        volteire25 napisał:

                        > porównując Pańskie posty chociażby z postami Pana kociaka40 dochodzę
                        > do wniosku że Pana posty to łagodnie mówiąc "ścierwo intelektualne",
                        > pełne pychy

                        O, kolega Andrzej sprowadził sobie adwokata? smile Ale chyba nie najlepszego.

                        > pogardy dla nauki
                        > (mówię o pańskim odtwórzym kopiowaniu pseudointelektualnych
                        > wywodów z "racjonalisty")

                        smile Lepsze to, niż pseudointelektualne teksty religijnych filozofów, którymi od tysięcy truje się ludzkość. To forum jest forum tematycznym i te tematy są głównym powodem mojego nim zainteresowania. A reszta to margines. Nie przejmuj się. Mam nadzieję, że ich przeczytanie nie zaszkodziło Ci? A cytowanie każdemu się zdarza, czy to źle? Gdy cytuję, to piszę, skąd cytat pochodzi, nie przywłaszczam sobie praw autorskich. A dla Ciebie mam dobrą radę - jak Ci się tu nie podoba, to więcej tu nie zaglądaj, bo... po co masz cierpieć?

                        > proszę zwrócić uwagę że Pan grgkh 90% tekstów kopiuje i wstawia...

                        Witaj, wierny czytelniku. Dwa, a może i trzy tysiące moich wpisów przeczytałeś? Niezłe. wink

                        > jest Pan tak ociężały intelektualnie że nie stać Pana na włąsne
                        > zdanie.

                        Niestety, nie każdy jest Einsteinem. smile

                        > wypowiadał się tam min
                        > pański idol prof Richard Dawkins,ale generalnie przegrał on sromotnie tę
                        > polemikę i większość głosów nie negowała możliwości istnienia tzw
                        > "pierwszego poruszyciela"

                        Pierwszy poruszyciel? A któż poruszył, pierwszego poruszyciela, zanim on sam się poruszył? Kolejny, jeszcze bardziej pierwszy poruszyciel? Ej, widzę, że i tyś ociężały intelektualnie, co mnie tak ochoczo przypisujesz. wink W każdym razie z logiką toś się rozminął. A może nigdy jej nie widziałeś? wink

                        > min Frank Timpler najwybitniejszy obok Hawkinga fizyk
                        > współczenosći...

                        Sięgnąłem do... hm... wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Frank_J._Tipler
                        No cóż, od pana Tiplera wolę jednak choćby Stephena Wolframa.

                        > Pan się niczym nie rózni od tępych bolszewickich
                        > ateistów przekonanych że nauka im wszystko wyjaśniła...

                        Nie wiem, co oni myśleli i nie interesuje mnie to. Jak sądzę z powyższego cytatu, uważasz, że nauka czegoś tam nie wyjaśni? A czego? No i dlaczego?

                        To czego nie rozumiesz wynika z tego, iż nie wiesz smile, że nauka MA teoretyczną możliwość rozwijania się w nieskończoność, dopóki wciąż jest jeszcze coś do poznania, Ty natomiast JUŻ TERAZ wiesz (a skąd?), że nauka nie sprawdzi się w swojej misji. Biedny dogmatyku... wink Naiwny i zarozumiały... wink

                        Pewnie także nie wiesz, że najpierw zdefiniowano sposób poznawania świata, a dopiero potem określono go nauką. No to Ci to właśnie mówię. Poznawanie świata polega na stawianiu tez (naukowych) i weryfikowaniu ich prawdziwości. Tak więc ŻADNEJ tezy, zanim nie poddamy jej krytyce, nie możemy być pewni. No i odpadają natychmiast wszelkie dogmaty. Również i Twoje. A na szczęście dla nas istnieje Wszechświat, którego właściwości możemy sprawdzać. I nic więcej nam nie potrzeba.

                        > reasumując,cechuje Pana:
                        > brak pokory,

                        Wobec volteire'a napisanego z błędem... smile)) Nie wymagaj ode mnie zbyt dużo.

                        > chamstwo

                        No wiesz... Nie jestem grzeczny? To porównaj nasze wypowiedzi. wink

                        > i rażąca płytkość wywodów,

                        Na razie wykazałem, że jesteś dogmatykiem, i że nie rozumiesz czym jest nauka.

                        > która być może robi wrażenie na półgłówkach
                        > ale nie na ludziach mających nawet mgliste pojęcie o
                        > naukach przyrodniczych.

                        Ja tu nie dla przemijającej i ulotnej popularności pisuję. Nie dbam o zdanie o mnie różnych mglistych gości. Także tych "niewychowanych" i cienkich w sztuce dyskusji. Mogą mieć najgorsze. Jak im to sprawia przyjemność. Pa, kotku. smile
                        • volteire25 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 23:39
                          Jesteś idiotą i tyle ci powiem,dogmatykiem jesteś ty.... bełkotliwym i
                          żałosnym,postów twoich nie czytam co najwyżej czasem sobie jakiś wydrukuje i
                          podcieram sobie nim dupęsmile
                          twe chore poglądy spłyną jak gówno w kiblu bo masz coś mały posłuch,zachwyca
                          się tobą tylko ślepy rysiosmile
                          biedny,sfrustrowany rozwodniku niczym jesteś i niczym pozostaniesz,kopiuj dalej
                          teksty debili z racjonalisty i wywody byłych esbeków z faktów i mitów. Pisałem
                          już kiedyś pod innym nickiem że "fakty i mity"(jak zauważyłem w Empikach)
                          czytają ludzie o chamskich ciosanych mordach....stare baby o aparcyji mięsnej
                          sklepowej i zapijaczeni kolesie o kałmuckich ryjachsmiledo tego
                          dodaj "Nie"...brnij dalej w swą totalną degradację umysłową...najgłupszy
                          wiejski proboszcz jest od ciebie mądrzejszy.....chemiku z pierdziszewasmile)))
                          .To co piszesz to bełkot i bredzenie obszyjmurasmile
                          napisałem ci co myśle i idę spać więcej nie piszę na tym forum...i powiem tak
                          jestem pewien że twoje pisanie nie ma żadnego sensu i nic nie przyniesie...i że
                          mam cie w dupie.
                          dobranoc
                          • grgkh Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 09.04.07, 10:52
                            volteire25 napisał:

                            > Jesteś [...]

                            Jestem. wink

                            Czy wiesz, co może być największą przykrością dla kogoś, kto pisze? To, że tego nikt nie chce przeczytać. Ty odpowiadasz, a więc chyba chociaż we fragmentach czytasz. Mam swojego wiernego czytelnika. smile)) Będę dla Ciebie specjalnie pisał i kopiował.

                            > napisałem ci co myśle i idę spać

                            Oczywiście cierpliwie poczekam aż skończysz spać.

                            > więcej nie piszę na tym forum...

                            Obiecanki, cacanki. wink Wrócisz. Wiem to. Przecież nie możesz żyć bez lektury moich "myśli kierowanych specjalnie do Ciebie". smile Śnisz o nich, prawda? wink No proszę, co uzależnienie od ulubionego publicysty może zrobić z niewinnego człowieka.
                            • gladiator1 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 09.04.07, 11:03
                              Zbyszek,wysłałem Ci e-maila
                      • lollard Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 23:09
                        volteire25 napisał:

                        Witaj grgkh,nie zgodzę się z Twoją opinią,gdyż np ja gdy Cie czytam to czuję
                        że "kał mi się waży",często też po skończeniu czytania Twoich postów zbiera mi
                        się na potężnego bełta,

                        > Panie grgkh nie mam co owijać w bawełnę,wydaje się Panu że jest omnibusem.....
                        > tymczasem porównując Pańskie posty chociażby z postami Pana kociaka40 dochodzę
                        > do wniosku że Pana posty to łagodnie mówiąc "ścierwo intelektualne",pełne pychy
                        >
                        > pogardy dla nauki itd


                        Panie volteire25

                        Radziłem udać się do lekarza gastrologa,ale problem jest poważniejszy,pański kał
                        dotarł do resztek mózgu,który posiada Pan,chyba tylko po to żeby utrzymywał
                        podstawowe funkcje życiowe.Teraz może być potrzebna interwencja neurochirurgiczna.
                        Cały pański wywód do grgkh,upewnia mnie,że kał zalał już resztki mózgu.
                      • kociak40 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 08.04.07, 23:56
                        Panie Volteire25

                        Nie przejmuj się Pan, co grgkh pisze, bo on fizyki nie zna, co sam przy innej
                        okazji już sprawdziłem, a chce teorie głosic o powstaniu wszechswiata. Nie lubi
                        moich wywodów z fizyki, bo ich nie rozumie i tylko go denerwują, woli pisać o
                        wszystkim i niczym. Ten drugi, co się włączył w obrone grgkh, bo to jego
                        poniekąd idol, nawet pojęcia nie ma o fizyce, mechanice itd., a chce "naukowe"
                        dowody na nieistnienie Boga przedstawiać. Być może na wypróznieniu się zna, ale
                        nie w temacie nauk scisłych. Niestety, trzeba to uwzględniać, takie są wymogi
                        forum.
                        -----
                        "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                        • gladiator1 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 09.04.07, 08:23
                          Panie kociak40

                          Ten drugi, co się włączył w obrone grgkh, bo to jego
                          > poniekąd idol, nawet pojęcia nie ma o fizyce, mechanice itd., a chce "naukowe"
                          > dowody na nieistnienie Boga przedstawiać. Być może na wypróznieniu się zna, ale
                          >
                          > nie w temacie nauk scisłych. Niestety, trzeba to uwzględniać, takie są wymogi
                          > forum.


                          Kto to,ten drugi?dlaczego poniekąd idol? i skąd Pan wie na czym ja się znam?
                          Ja, jedynie zaprotestowałem przeciw postowi,gdzie ubliża się uczestnikowi
                          forum.Według mojej wiedzy nie ma naukowych dowodów na istnienie lub nieistnienie
                          Boga.Pan zna taki dowód?To proszę go przedstawić.

                          To, co Pan napisał w tym poście jest żałosne i niedorzeczne i brak
                          Panu,krytycyzmu wobec samego siebie,bardziej niż wiedza przerasta Pana własna
                          pycha i próżność.
                          Dlaczego Pan nie zaprotestował,przeciw chamskiemu postowi osobnika,do którego
                          Pan się zwraca z takim uznaniem.
                          Pan się zna na wszystkim?

                          • grgkh Boga nie ma 09.04.07, 14:07
                            > Według mojej wiedzy nie ma naukowych dowodów na
                            > istnienie lub nieistnienie Boga.
                            > Pan zna taki dowód?To proszę go przedstawić.

                            Ja znam taki dowód. To dowód LOGICZNY. Ale jednak dowód. wink

                            Zakłada się, że Bóg stworzył świat, ponieważ świat istnieje. Zakłada się także, że by coś istniało trzeba to stworzyć. Akceptujesz to?
                            To dalej, już tylko wnioski. Boga NIE MIAŁ KTO STWORZYĆ, choć zakłada się, że istnieje. A więc jednak NIE ISTNIEJE. Nie ma go. I nigdy nie było.

                            Jest jeszcze jeden bezpośredni wniosek tego rozumowania. Tego wniosku NIE WOLNO ODRZUCIĆ. Domyślasz się jaki?

                            Świat NIE ISTNIEJE. W naszych głowach jest jego model, a wszystko jest informacją.

                            Nie jest to takie sobie zwykłe, proste nieistnienie. Bo to nieistnienie ma pewien wyjątek. Domyślasz się jaki?

                            Tym wyjątkiem jest ZAŁOŻENIE. A WSZYSTKO jest pochodną założenia.

                            Nie potrzeba nikogo, niczego, żadnego nośnika, by takie założenie mogło istnieć "wewnątrz siebie". Samo zaistnienie założenia TWORZY "od razu" wszystko: czas i miejsce. Nie ma "zewnętrza". Jest tylko zasada działania - fizyka. I to wszystko. wink

                            Jeśli masz wątpliwości, to zwróć uwagę na jeszcze jedną cechę tego rozwiązania. Możemy sobie sformułować dokładnie takie samo założenie, jakie stworzyło historię naszego świata, ale będzie to tylko "symulacja", podgląd fragmentu pnieważ... rozległość naszego świata i czas jego historii jest symulowany wewnątrz prawdziwego świata, a więc nie jest możliwa pełna, stuprocentowa, o pełni informacji symulacja. Dlatego nigdy nie będziemy mogli od środka poznać dokładnej historii i superdokładnie przewidywać wszystkiego.

                            I jest jeszcze jeden pośredni dowód na nieistnienie bożków. To jest wnioskowanie o zbędności.

                            Zacznijmy od najbliższego otoczenia. Każde odziaływanie dalszego otoczenia na nas poszerza przestrzeń zamykając w obrębie naszego świata wszystko, co światem jest. A więc nie ma przestrzeni (ale dotyczy to także każdego innego wymiaru), która nie byłaby wnętrzem naszego świata. Zaświaty stają się też częścią naszego świata. Takie rozumowanie "wsysa" oddziałującego, hipotetycznego boga do wnętrza świata stawiając go na równi z całą fizycznością reszty. W efekcie nie ma cudów, bo są one integralną częścią wspólnej fizyki. Nie ma dodatkowego, poza tą fizyką czynnika mogącego coś inicjować, bo inicjacja Wszechświata staje się jego rolą, jego naturalnym działaniem, początkiem, jaki musiał być, by było teraz to, co jest. Takie uzasadnienie czyni boga zbędnym, bo świat ze zakumulowanym bogiem w sobie, już go nie posiada, nie potrzebuje, bo ten bóg traci swoje cechy podstawowe - odrębność i nadrzędność. A więc nie ma boga, bogiń, bożków - nie istnieją.

                            Czym jest więc bóg? Tym, czym stworzyli go w swoich prymitywnych mózgach, nierozumiejący fizyczności i złożoności świata (choć próbujący sobie ją wyjaśniać) jaskiniowcy, a że wciąż jest w naszych głowach obecny, to może świadczyć tylko o jednym, że nasze mózgi NADAL SĄ PRYMITYWNE. Jest tak, bo podlegamy manipulacji, a podlegamy jej, bo rodzimy się jak biała karta, przystosowana do swego podstawowego celu, do załadowania informacjami, modelami, która ładuje do swego RAM-u elementy ludzkiej kultury. I tego ładowania nie da się obejść, tak jak nie jest możliwe wyjście z naszego świata do "zaświatów".

                            Nie ma Boga, gladiatorze. wink Nie było i nie będzie. Ale możesz wziąć swoją dzidę - jako gladiator wink, choć nie wiem nawet czyś nie jest ateistą - i wyruszyć w świat "przekonując" swym orężem innych, że Ty właśnie masz rację. Możesz siły mojego rozumowania nie uznać i być może tak będzie. A wielu tak właśnie robi. Dla niektórych z nich takim orężem jest sztuka manipulowania innymi. I robią to z korzyścią dla siebie, bo ludźmi zniewolonymi religią łatwiej się steruje.

                            I tak toczy się "boska" historia naszego świata.
                            • gladiator1 Re: Boga nie ma 09.04.07, 14:13
                              Oczywiście,że jest dowód logiczny i założenie Kanta.Nie chciałem tego
                              kontynuować,gdyż już to kiedyś kociakowi40,pisałem.
                              Zbyszek,nie czytasz wszystkich postów,(tak przypuszczam) podobnie jak kociak40
                              więc przeczytaj przynajmniej mojego e-maila na poczcie gazety.Wtedy będziesz
                              wiedział z kim rozmawiasz.
                              • gladiator1 Re: Boga nie ma 09.04.07, 14:31
                                Nie ma Boga, gladiatorze. wink Nie było i nie będzie. Ale możesz wziąć swoją dzidę
                                - jako gladiator wink, choć nie wiem nawet czyś nie
                                jest ateistą - i wyruszyć w świat "przekonując" swym orężem innych, że Ty
                                właśnie masz rację. Możesz siły mojego rozumowania nie
                                uznać i być może tak będzie. A wielu tak właśnie robi. Dla niektórych z nich
                                takim orężem jest sztuka manipulowania innymi. I
                                robią to z korzyścią dla siebie, bo ludźmi zniewolonymi religią łatwiej się steruje.

                                I tak toczy się "boska" historia naszego świata


                                Zbyszku.....zejdź na chwilę na ziemię.K......a nie wierzę w to,że jesteś bootem
                                nie uwierzę............................


                              • grgkh Re: Boga nie ma 09.04.07, 14:46
                                Sorry. Za duży tu zamęt w nickach, a ja nie czytam wszystkiego, ale już sobie Twoje podkolorowałem. wink
                                • gladiator1 Re: Boga nie ma 09.04.07, 14:55
                                  grgkh napisał:

                                  > Sorry. Za duży tu zamęt w nickach, a ja nie czytam wszystkiego, ale już sobie T
                                  > woje podkolorowałem. wink


                                  Czytaj więc wszystko.To celowa robota tego trolla.Skłócić,poróżnić a on sam się
                                  śmieje z boku.Wiem,że nie potrzebujesz adwokata jak kocia40 (tak marnego)i nie
                                  piszesz po to,żeby zdobyć uznanie w odróżnieniu od kociaka40,który leczy na tym
                                  forum swoje kompleksy.
                                  Ja,nie mam żadnych idoli i jednakowo wszystkich nienawidzę bogów.Dla mnie kocia40
                                  po wczorajszej odpowiedzi,jest forumowiczem,który na tym forum "uprawia
                                  prostytucję" on zapewne nawet nie wie o tym co znaczą słowa"noblesse oblige"

                        • xxara Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 09.04.07, 08:31
                          A to po drugim głębszym, z wdziękiem wielbłąda przepychanego przez ucho
                          igielne, od tyłu...
                          • xxara Poprzedni post do kociaka 09.04.07, 08:32

                            • gladiator.1 Re: Poprzedni post do kociaka 09.04.07, 10:12
                              jęsli piszesz do tych zdrajców to znaczy że sama też zdradziłaś forum!!!!!!
                              • gladiator1 Re: Poprzedni post do kociaka 09.04.07, 10:25
                                Podróba....ja piszę swojego nicka gladiator1,bez kropki.Troll musiał dodać kropkę.
                          • kociak40 Re: Jak należy czytać (ten) tekst, by go rozumieć 10.04.07, 01:17
                            xxara napisała:

                            > A to po drugim głębszym, z wdziękiem wielbłąda przepychanego przez ucho
                            > igielne, od tyłu...

                            Popychanie od tyłu, przez Biblię niezalecane, jest jednak niekiedy skuteczne.
    • grgkh Re: Nie ma boga, nie ma szatana... swiat jest pię 17.06.07, 09:59
      Może naprawdę warto do tego tekstu wrócić wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka