kociak40
18.05.07, 23:38
To co tu napiszę, są to tylko "wiadomosci" zasłyszane od pewnej pani.
Byłem na kotrolnym przeswietleniu nerek w klinice warszwskiej. Czyli zrobić
zdjęcie przeglądowe, czy nie ma kamieni i zapisać się na wizytę do urologa.
Niestety, czekałem ponad 2 godziny do tego prześwietlenia i straciłem
cierpliwość. W międzyczasie, na urografię przyszła pani z odziału (aktualna
pacjentka szpitala) i te "wiadomości" pochodzą od niej. Obecnie na oddziale
leży jakiś biskup (podobno z woj. zachodniopomorskiego) i miał bardzo poważną
jakaś operację. Nikt z pacjentów nie wie nic więcej, ani jak się nazywa, na
co choruje, nikt go nie widział (leży sam w izolatce z WC i łazienką, nie
wychodzi na korytarz). Do niego mają dostep tylko lekarze i specjalnie
sprowadzone siostry zakonne, które się nim opiekują (pielęgniarki szpitala
też nie mają dostepu). Wiadomo tylko, za tymi drzwiami leży biskup i tyle.
Ta pani (bardzo ładna, w średnim wieku lub młodsza) leży z 4 starszymi
kobietami na sali 5 osobowej, która to sala, przez sciane, sąsiaduje z tym
pokojem gdzie leży biskup. Te 4 starsze panie, stale pytają się tych
dyżurujących sióstr jak widzą je na korytarzu, - "no jak? już lepiej
biskupowi? Modlimy się o zdrowie dla niego! lepiej?". Siostry zakonne
dziękują w imieniu biskupa za te modlitwy w jego intencji, zapewniają, że
biskup też modli sie w ich intencji i informują, że już biskup zdrowieje, już
dobrze wygląda (chyba przez okno, bo na korytarz nie wychodzi).
Ta pani, z ktorą rozmawiałem, nie bierze udziału w tych modlitwach, co
więcej, skarżyła się, że musi wychodzić z sali wieczorem po kolacji, bo tamte
starsze, klękają przed ścianą, za którą lezy biskup i modlą się kilka godzin.
Mamy więc sytuację, panie modlą się za biskupa, biskup za nie, modlitwy
przenikają przez ścianę w dwóch kierunkach, co z tego wynika? Biskup
zdrowieje z dnia na dzień, a te starsze panie w znaczący sposób mają poprawę
swego zdrowia. Rany pooperacyjne tak im się szybko goją, aż podobno lekarze
się dziwią, ustapił im reumatyzm, rany pooperacyjne się zmiejszyły, a jednej
(widać tak już przy okazji) jakiś inny otwór w brzuchu zmalał. To wszystko
sprawiają te modlitwy i obecność za ścianą biskupa.
Ta pani co mnie to opowiadała i nie modli się z tamtymi paniami, nie widzi u
siebie poprawy zdrowia, czeka ją dopiero operacja. Za ścianą biskup, a ona
nie korzysta z okazji. Potęga wiary jej nie dotyczy.