adam81w
25.12.07, 23:49
Oto przykład co spotyka osoby niereligijne, które smią nie robić
tego co inni. Wczoraj smialem sie nie polamac oplatkiem, po prostu
nie chcialo mi sie bo niby czemu mialbym to robic? Mialem juz dosc
tego pseudozyczenia innym dobrego. W kolko zyczy sie wytarte banaly.
Po co? wiadomo ze dla najblizszych chce najlepiej. Nie musze im
mowic tego w ten sposob. Nie polamalem sie i moja matka zrobila mi
awanture. Uslyszalem, ze "nawet mordercy sie lamia", "ze mam 26 lat
i nie mam wartosci", " czy widzialem film pasja", ze "popsulem
wigilie" itd. Probowalem ripostowac na taka fale glupoty. Potem
matka plakala. Atmosfera po takim napadzie byla zadna. Nikt nic nie
mowil. Kocham swoja matke (ale zastanawiam sie czy ona kocha mnie
czy tylko samą siebie) ale smutne jest to ze moja matka polozyla
wyzej ideę a nie wlasnego syna. Nie chce tez tak bardzo winic
religii za zaistniala sytuacje. Po prostu moja matka ma pewne cechy
gdzie jak ktos jej sie nie podporzadkowywuje to tak reaguje.