24.06.08, 02:39
Witam
Pierwszy raz wypowiadam sie na forum, chciałam poruszyć wegług mnie
interesyjący temat. Mianowicie jestem posiadaczką 3,5 miesięcznej
labradorki. Nie ma rodowodu ale kupiłam ja od koleżanki. Matka bez
rodowodu, ojciec tak, choć zakładam,że miał rodowód gdy był kupowany-
oczywiste,że hodowlany rodowodowy samiec nie byłby dopuszczony do
nierodowodowej suki, ale zdrowy( brak dysplazji, alergii). Mam
pewność,że matka jest zdrowa(brak dysplazji, alergii) odpowiednio
socjalizowana wychowana z dwójka dzieci i kotem.Wiem ,ze rodowód to
nie tylko papier i jest niezwykle istotny dla kupujących.Nigdy nie
kupilabym psa z nieznanego źródła.Zatem świadomie podjęłam decyzje o
posiadaniu mojego kochanego labka. Chce poznać opinie innych osób.
Prosze nie odebrać moje wypowiedzi źle tzn ,że mam dysonans w
związku z podjętą decyzją. Może ktos ma podobne doświadczenia???????
Dodam jeszcze,że przywiązuję dużą wage do socjalizacji. Z moim
labkiem Gretą uczęszczamy własnie do psiego przedszkola, szczerze
polecam, świetna zabawa dla psa i własciciela, dużo nauki, i
możliwość zdobycia jeszcze lepszych relacji z pupilem. Szkolenie
jest najwazniejsze dla każdego psa z rodowodem czy bez, szczególnie
jeśli mamy do czynienia z temperamentem,a labki go mają.

Czekam na opinie, mam nadzieją ,że znajdzie się ktoś, kogo ten temat
interesuje równie jak mnie?????????

Obserwuj wątek
    • ruda.ja Re: rodowód 24.06.08, 08:07
      powiem tak, ja kupiłam z metryką, a to dlatego, że chciałam miec labradora a nie
      psa podobnego do niego (wtedy tylko ze schroniska), mnie zależało na rasie i
      chciałam miec pewnosc (sprawdziłam linię rodowodową) i tyle, jeśli Ty znasz
      rodzinę i psy z niej to nie widzę problemu ale...
      w zeszły week byliśmy na spacerze, spacerujące rodziny, psy (labradory w
      przewadze ;O). mijamy się z parą, która prowadzi malutkiego czarnego pieseczka.
      nasz 6 mieś brązowy bydlak Zoli oczywiście sobie nie daruje żeby nie przywitac
      się z kolegą (przywitac delikatnie powiedziane) a właścicielka pieska: o zobacz
      też labiś, ja kucam i pytam ile ma, mówią 2,5 miesiąca. hmmmm. pogłaskałam,
      powiedziałam, że śliczny i poszłam dalej, nie miałam odwagi im powiedziec, że to
      nie labrador. pieseczek był naprawdę prześliczny, czarno błyszczący, ale
      cieniutkie nóżki, malutkie łapki, krótki pyszczek, okrągła jak piłeczka główka
      cienki zawinięty do góry ogonek i ważył tak niewiele więcej niż mój kot. nie
      jestem specjalistą kynologii ale wiem jak wyglądał Zoli 7 tygodniowy i wiem jak
      wyglądał 2,5 miesięczny, diametralnie inaczej niż tamtem piesek.
      jeśli chodzi o spory "z rodowodem czy bez" nie biorę w nich udziału, bo każda ze
      stron ma swoje rację wszystko zależy tylko od tego jakiego psa potrzebujemy.
      jeśli jednak spotykam się z takimi sytuacjami kiedy ktoś bierze pięc stów za psa
      mówiąc kupującym że to rasowy i jeszcze oddaje go w wieku 6 tyg. to według mnie
      jest to zwykłe skur.....stwo!
      • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 09:24
        Moja Daisy również nie ma rodowodu, ale nie pochodzi z bazaru, placu czy pseudohodowli. Mnie zależało po prostu na dużym psie. Trafiła się okazja wzięcia psa za cenę szczepień, czyli praktycznie za darmo.
        Jej mama była goldenem, ale Daisy ma krótka sierść i wygląda jak labrador więc jak ktoś pyta mówię że to labrador. Nie dlatego, że wstyd mi że mam psa w typie labradora, ale po co każdemu z osobna tłumaczyć, że to taki a taki pies. Jeśli ktoś pyta o rodowód mówię że go nie ma.
        Osobiście jestem jednak przeciwna rozmnażaniu psów bez praw hodowlanych i nie mam zamiaru rozmnożyć mojej Daisy chociaż jest śliczna i mądra jak mówią znajomi. Często słyszę: a może byś się dała skusić na szczeniaki, ja bym chętnie wziełą pieska po takiej ślicznej i mądrej suni.
        Na pewno nie ! 9 lipca sterylizacja i będziemy sobie żyć ciesząc się sobą nawzajem.
        Jeśli Twoja koleżanka rozmnożyła psa tak o - dla zabwy, cudu narodzin, albo dlatego, że suka zwariuje na starość bez przynajmniej jednej ciąży to gratuluję znajomości mitów smile
        Jeśli zrobiłą to dla pieniędzy to wolę nie komentować.

        Podsumowując - nie mam nic przeciwko psom bez rodowodu, kundlom, burkom, bo on zawsze miałam kundle z dziada pradziada. UWażam jednak, że ludzie powinni dążyć do zmniejszenia ilości psów wogóle.
        Ale cóż, niektórym można tłumaczyć i nic.... smile)
        • fajny_misiaczek123 Re: rodowód 24.06.08, 12:36
          Witam , ja mam labka ma obecnie 8 miesięcy jest bez rodowodu kupiłam
          go z ogłoszenia dałam za niego 400 zł i powiem tak może dobrze
          trafiłam ale mój piesek jest zrównoważony , wygląd ma labradora
          obecnie kończy szkolenie PT i przebija szybkością uczenia się i
          inteligencją kilka psów i również labradorów z rodowodem , wychowuje
          się z dzieckiem i jest oczkiem w głowie całej rodziny a o to nam
          chodziło , więc jak ktoś nie dysponuje dużą kasą takie psy bez
          rodowodu są jedyną szansą .
          • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 12:46
            Hmm... to bardzo dobrze, że dobrze trafiłaś. Ale kupując psa nie mogłaś określić czy dobrze trafiłaś czy nie, a to swojego rodzaju ryzyko, tym bardziej, że masz dziecko.
            Zatem jeśli ktoś nie ma pieniędzy a chce łagodnego i przewidywalnego psa, kupując psa na placu czy z ogłoszenia dużo ryzykuje. Lepiej poczekać trochę dłużej i uskładać
            • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 12:56
              To prawda zawsze jest ryzyko mój brat cioteczny kupił na giełdzie
              spaniela ,a wyrósł wspaniał seter cód- historia dobrze się
              skończyła. Rzeczywiście dyskusja o rodowodzie własciwie nie podlega
              dyskuscji rodowód to rodówód , nie tylko papier. Jednak
              najważniejsze aby świadomie dokonywać wyboru, jesli decydujemy sie
              na psa, rzeba zdać sobie sprawę,że to pies i wymaga odpowiedniego
              traktowania, wychowania itd.Ja osobiście zdecydowałam sie na takie
              rozwiązanie ponieważ wiedziałam,że pieski po urodzeniu przez
              odpowiedni czas przebywały z matką , miały pozytywne kontakty z
              człowiekiem itd. Znałam źródło i wiedziłąm,że na 100% były
              odpowiednio tarktowane.Ale kupując na giełdzie nie wiemy, jak to
              było i to niewątpliwie jest ryzyko.
              • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 13:09
                Ty również podjełaś pewne ryzyko.
                Mamę znasz, a znasz dziadka? Babcię?

                Siostra z miotu mojej Daisy jest aniołem, mama Daisy jest aniołem, a Daisy niestety ma dość duży temperament, który długo musieliśmy temperować....
                • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 13:18
                  Temperament to akurat domena labków, moja również jest dośc
                  żywiołowa, ale jak piszesz odpoweidnim wychowaniem i szkoleniem
                  można wszystko. A labki uczą sie niezmiernie szybko. Ja na pierwszym
                  przedszkolu myślałam,że jejku. Greta szlała, podniecenie 100% inne
                  psy i tyle ich- zero skupienia, nie zwracała własciwie na mnie
                  uwagi. Teraz po 5 zajęciach stwierdzam ,że warto polecam, szybciutko
                  sie uczy, rewelacja , może jestem stronnicza bo to moja ukochana
                  Grecia ale ośmielę sie powiedzieć, ze to jedem z najlepszych albo
                  najlepszy przedszkolak- oczywiście ćwiczymy na kazdym spacerku nie
                  tylko na szkoleniu sa efekty super.
                  • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 13:21
                    Tyle, że ja nie mówię o żywiołowości i energii, a o agresji. Daisy była agresywna.

                    A z psim przedszkolem mamy bardzo złe doświadczenia uncertain
                    BYliśmy na 3 spotkaniach i zrezygnowaliśmy.
                    • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 13:33
                      Możesz rozwinąc temat jak to jakie złe doświadczenia z przedszkolem.
                      Ja mam wrażenie,że to niezwykła przyjemnosc dla Psa i dla mnie
                      • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 14:17
                        Mój pies chodził do jednej z najbardziej prestiżowych szkół w moim mieście a mimo tego został tam brutalnie potraktowany. Daisy miała zaledwie 10 tygodni a mądra pani złapała ją za obrożę, wywróciła, przycisnęła mordką do ziemi i tak trzymała dopóki pies nia padł zrezygnowany.
                        A wszystko dlatego, że psiak próbował ja złapać za palec gdy ona wyciągnęła do niego rękę.

                        Ponadto nie podobało mi się jeszcze coś aczkolwiek to już mały pikuś w sumie.
                        W przerwach w szkoleniu wszystkie psy były spuszczne ze smyczy i bawiły się wspólnie. Psy dużych i olbrzymich ras - 3 - 4 miesięczne, już dosyć wyrośnięte ganiały te mniejsze (między innymi moją Daisy) i symulowały atak. Nie gryzły, ale wywracały, kładły się na maluchy, a te z kolei uciekały w popłochu pod samochody, spod których nie chciały wychodzić. I żaden właściciel ani szkoleniowiec nie zwracał na to uwagi, nawet gdy się im ją zwróciło.
                        • pati7775 Re: rodowód 24.06.08, 14:34
                          Możesz napisać jaka to była szkoła. Gdzieś wyczytałam, że jesteście z Wrocławia,
                          a ja właśnie szukam przedszkola. Wołałabym uniknąć pomyłek.

                          Pozdrawiam
                          Pati
                          • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 14:42
                            Mogę Ci napisać na gg: 330954. Nie chciałabym na forum.
                        • paenka Re: rodowód 24.06.08, 16:03
                          widze, ze off topiic sie zrobil

                          Tenshi, nie widziałam sytuacji nie bylo mnie przy tym ale z tego co
                          opisujesz wcale zle nie postapiono. Czy wiesz jak zwierzeta- psy
                          ustawiaja sie w stadzie? W jaki sposob sie wzajemnie wychowuja?
                          Wlasnie w ten sposob. Ty uznalas, ze bylo to brutalne bo jestes
                          czlowiekiem i patrzysz na wychowanie psa oczami hmm...matki, ktora
                          zwykle u ludzi jest zbyt nadgroliwa i chroni swe dziecko.
                          Poogladaj czasem animal planet i zobacz w jaki sposób wilki, lwy,
                          lisy itp ustawiają w stadzie pozycje.
                          Takie metody jak napisalas (pies na ziemie, i trzymamy go w tej
                          pozycji az do uspokojenia) sa stosowane w wielu bardzo skutecznych
                          szkołach. A to, że twoja dAisy jak wnioskujesz przez to stala sie
                          agresywna wzielo sie najprawdopodbniej z tego, ze żywiolowo
                          zareagowalas na takie dzialanie instruktorki wiec Daisy zakodowala
                          sobie w ten sposob, ze prze dtakimi postawami nalezy sie bronic i
                          agresywnie reagowac...tak jak zrobila to "mama" czyli ty.

                          Mialam podobna sytuacje na moim szkoelniu. Tyle, ze dotyczyla psa
                          znajomego. Znajomemu bardzo nie spodobalo sie to, ze szkoleniowiec
                          byl oschly i wymagajacy i ze doslwonie ustawial psa. Wlasciciel psa
                          zaczal protestowac ale zapomnial chyba, ze przeciez ma ogromne
                          problemy z tym psem i to wlasnie dlatego ze na zbyt wiele temu psu
                          pozwala. Z jednej strony narzeka, ze pies mu n a glowe wchodzi ale z
                          drugiej strony nie potrafi stanowczo egzekwowac odpowiedniego
                          zachowania od psa. No i ma co chcial. PIes jest agresywny, kilka
                          razy na szkoleniu zaatakowal mojego psa, gdy sobie stalismy po
                          prostu obok.
                          • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 21:54
                            Tam gzie ja chodzę. Psy również są spuszczane w przerwach i sie
                            bawią dodatkowo takie zabywy sa przed szkoleniem i większość zostaje
                            również po. Psy w ten sposób ucza się kontaktów z innymi psami, ale
                            oczywiście pod opieka włascicieli, cały cza mamy pieski na oku.Jeśli
                            chodzi o zachowanie instruktorki to rzeczywiście należy pieska
                            przytzrymac za kark i tzrymać do momentu jak nie bedzie walczył w
                            ten sposób pokazujesz psu,że to ty jestes nad nim nie odwrotnie. Tak
                            karca szczenięta matki.Nie jest to dla psa bolesne.Nie jest to kara
                            cielesna bicie, która przynośi odwrotne rezultaty i wzbudza w psie
                            agresję. Nie jestem pewna czy powód był wystarczjący, jednak to ,że
                            pies skacze nan nas lub na innych może być objawem checi
                            dominacji.Jednak rozumiem, że może okoliczności całego szkolenia
                            atmosfera były nieprzyjemne, niedopuszczalne jest nie zwracanie
                            uwagi na psy, które chowaja sie pod samochodami.Powiem ,ze ja ciesze
                            sie jak moją , jakiś duży pisek przewróci i przyciśnie , do tej pory
                            zawsze ona sie tak zachowywała, czyli miała chec dominacji, przez to
                            uczy sie hierarhii i również tego,że nie z każdy psem bedzie mogła
                            sobie na cos takiego pozwolić.
                          • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 21:56
                            No i tu się właśnie mylisz bo ja po tym zajściu kontaktowałam się z wieloma osobami na co dzień zajmują się szkoleniem psów, i to z pewnymi osiągnięciami i dowiedziałam się od wszystkich że:
                            1) jest to metoda mająca na celu "ujarzmienie" agresywnego psa, a nikt mi nie wmówi że 10 tygodniowy szczeniak może być agresywny, a już na pewno nie zagrażający życiu czy zdrowiu człowieka
                            2) metody tej nie wolno stosować wzgędem szczeniaków
                            3) metoda ta powinna zostać użyta tylko i wyłącznie do psa zagrażającemu życiu lub zdrowiu człowieka, psa skrajnie agresywnego na którego nie działaja żadne metody pozytywne
                            4) i ostatnie - metoda nie powinna być stosowana do psów potencjalnie łagodnych ras

                            Owszem, widziałam jak matka szarpie młode, ale łapie je za kark i nimi potrząsa, nie uderze nimi o ziemię. Szczególnie bez powodu. A w naszej sytuacji powodu nie było. Pies, 10 tygodniowy szczeniak, złapał ją za palec bo wyciągnęła do niego rękę. To normalne w tym wieku. Ileż przewinęło się tu wątków pt "jak oduczyć szczeniaka gryzienia wszystkiego i wszystkich?". Czy każdy z nas ma za to karać szczeniaka w ten sposób?
                            Rzucanie o ziemię zaobserwowałam w stadach zwierząt tylko w obliczu konfrontacji, walki. Uważasz że to była konfrotnacja? Dorosły pragnący zabawy szczeniak i dorosła kobieta z jak mi się wydawało odpowiednią wiedzą?

                            Nie zareagowałam na jej działania wogóle szczerze mówiąc. Zapytałam tylko co robi bo nie byłam pewna. Byłam w szoku. Byłam osłupiała.
                            Dopiero po przyjedzie do domu, po tym jak mój pies bał sie do mnie podejśc, bał się wysiąść z auta i zrobił się osowiały i smutny...
                            Wówczas zaczęłam zasięgać informacji na temat takiego zachowania.
                            Nie mogła sobie więc w ten sposób zakodować że należy reagować agresją. Nigdy wcześniej i nigdy później nie została tak potraktowana a mimo tego gryzła i się rzucała nawet podczas zakładania obroży.
                            Jak mówili mi ludzie z którymi się kontaktowałam (szkoleniowcy, behawioryści, psycholodzy) pies stracił w ten sposób zaufanie do ludzi. Zakodował że człowiek może być niebezpieczny i należy uważać. Najlepszą obroną jest atak...

                            Na szczęscie moja Daisy odbudowała swoje zaufanie do nas i jest ok ale trzeba było z nią długo pracować.
                            • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 22:01
                              Wdarło mi się parę błędów.

                              I nie zgadzam się z Wami, że psa należy tak przetrzymywać na co dzień. Łapać za kark , wywracać i przyciskać mordką do podłoża. To nie jest metoda pozytywna. Psa można lekko złapać za kark i nim potrznąsnąć, nie wywracać. Nie bezbronnego szczeniaczka nikomu nic nie winnego..... To nie jest metoda. Ta metoda zawiera element brutalnej przemocy i straszy psa, a to prawie to samo co bicie. Pójście po najniższej linii oporu.
                              Widziałam to na własne oczy i nie chcę tego przeżyć po raz drugi...
                              • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 22:09
                                Ja swojego psa nigdy nie przrtrzymuje- tak słyszałam i czytałam,że
                                tak pokazujemy psu ,że jesteśmy nad nim. Na szczeście reaguje już
                                na komendy wiec jak szał a my np gdzieś jesteśmy to siad i jest ok
                                na chwilę.
                              • paenka Re: rodowód 24.06.08, 23:15
                                Tenshi nisalas ze pani wywrocila psa a nie, że rzucila nim winkTo
                                zmienia postać rzeczy. Jednak ta metoda nie jest metoda brutalna.
                                Jest normalna metodą ustawiania sie zwierzat w stadzie i tylko nam
                                ludziom może się wydawać brutalna. My ludzie , z reguly, rozmawiamy
                                lub krzyczymy gdy sie nei zgadzamy zas psy walcza i dla ciebie jest
                                to brutalne ale dla nich nie. Z reguly dwa psy np gdy mieszkaja w
                                tym samym ogrodzie co jakis czas ścieraja się, dochodzi miedzy nimi
                                do bojki ale nie zagryzaja sie tylko walcza do pewnego momentu.
                                Czesto wlasciciel nawet nie wie o tym ze cos takiego mialo miejse bo
                                np pieski siedzialy sobie w ogrodzie i doslownie w 10 sekund
                                ustalily hierarchie.

                                Natomiast fakt, ze 10 tygodniowy szczeniak tak potraktowany to
                                rpzesada, i to gruba. Szczeniaka mozna potraktowac ta metoda ale na
                                takiej zasadzie jak robi to suka. Czyli lapiemy psa za kark i
                                przytrzymujemy, przy ziemi badz nie ale bez agresywnych dynamicznych
                                ruchow. Wystarczy zlapac, przytrzymac i poczekac chwile. Powtarzam
                                to nei jest brutalna metoda.
                                Podobnie jest z kolczatką. To nie jest brutalna metoda jesli sie ją
                                stosuje prawidlowo. I tego tez trzeba sie nauczyc, w przeciwnym
                                razie zrobimy krzywde i psu i sobie.
                            • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 22:04
                              ok. Może ,źle doczytałam ale nie wiedziałam ,ze rzucała nim o ziemię.
                              Byłas przy tym i wiesz.Moze pozwoliłam sobie na zbyt wygórowaną
                              interpretacje okolicznosci.
                • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 13:23
                  Nie bedę dyskutowac podjełam ryzyko to fakt. Rodowód to rodówód jak
                  pisłam wcześniej.
                  • tenshii Re: rodowód 24.06.08, 13:27
                    Ależ nikt Cię nie atakuje ! smile
                    Wymieniamy doświadczenia smile Ja przecież również mam psa bez rodowodu !
                    • 16maj1 Re: rodowód 24.06.08, 13:32
                      Nie odebrała Twojej wypowiedzi jak atak. Zgadzam sie w 100% zawsze
                      jest to ryzyko i tyle.
    • pati7775 Re: rodowód 24.06.08, 13:14
      Chciałam kupić labradora bez rodowodu, bo nie wiedziałam na czym polegają takie
      hodowle. Zasięgnęłam wielu opinii i wiele czytałam na ten temat. Zastanowiło
      mnie to dlaczego ludzie rozmnażają psy bez rejestracji hodowli w związku
      kynologicznym... Dlatego, że legalnie suka może mieć młode tylko raz w roku.
      Dlatego, że psy często nie są przebadane w kierunku dysplazji, czy chorób oczu.
      Dlatego, że nie wiemy tak naprawdę która to matka i ojciec szczeniąt (spotkałam
      się już z tym, że rodzice byli podstawieni). Dlatego, że nie mają warunków do
      prowadzenia takich hodowli (szczenięta nie są socjalizowane tak jak być
      powinny). Kupujemy szczeniaka nie wiedząc co z niego wyrośnie i nakręcamy
      wszystko od początku. Kiedyś czytałam ogłoszenie o sprzedaży labków bez
      rodowodu. Była tam informacja, że szczeniaczki pochodzą z legalnej hodowli,
      która gwarantuje to, że pies będzie zdrowy. Po pierwsze nie istnieje legalna
      hodowla rozmnażająca psy bez rodowodu. Po drugie nikt nie jest w stanie nam
      zagwarantować, ze pies będzie zdrowy... Zdecydowałam się na legalną hodowlę,
      zarejestrowaną w związku kynologicznym.
    • zamyslona4 Re: rodowód 24.06.08, 22:58
      suka moich przyjaciol, ktora znalam od szczeniaka, byla w ciazy.
      bywalismy tam i w sumie w czasie rozmow padlo pytanie o to cz nie
      chcemy 1 szczeniaka w sumie za koszty utrzymania. wiedzialam ze ona
      miala rodowodowych rodzicow, ale poniewaz znajjomi chcieli miec
      przyjaciela, a nie jezdzic na wystawy samam papierow juz nie miala.
      pomimo to szczeniaka kupilismy. efekt? super madry, ulozony, o
      slicznej linii i kondycji, kochajacy i kochany przez ludzi....
      papieru o tyle szkoda, ze maz chetnie by na jakas wystawe z nim
      pojechal (dla porownania, w jego mniemaniu oczywiscie
      pozytywnego wink ).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka