Dodaj do ulubionych

Moja historia

03.03.15, 17:51
A wiec od poczatku. Rzecz dzieje sie hen, za gorami, za lasami a ogolnie za oceanem. Ona, nazwijmy ja „I”, po 2 krotkich i nieudanych malzenstwach, on, nazwijmy go „Z”, po jednym, bardzo dlugim i rownie nieudanym. Ona z jedna corka, on z trojgiem dzieci. Ona zgrabna jak modelka, sliczna, inteligentna i mila. On, nienachalnej urody ale inteligentny, dowcipny, cieply, bardzo dobrze zarabiajacy i podobno przystojny.

Spotykaja sie w 2001 i bardzo szybko zakochuja. Malzenstwo jest zawarte w 2005 pomimo, ze „Z” wie o hazardowym nalogu „I”, poglebiajacych sie stanach depresyjnych, niestabilnosci psychicznej jak i jej bipolarnej osobowosci.

„Z” investuje milosc, czas i pieniadze i przeksztalca „I” z kopciuszka w ksiezniczke; inna sprawa ze „I” ma wspaniale warunki do tego, tylko nie bylo nikogo kto by to zobaczyl; cos jak prof. Higgins i Eliza w filmie „My Fair Lady”. „Z” rowniez utrzymuje „I” ktora wszystkie (niemale) zarobki przeznacza na siebie lub, w wiekszosci, przegrywa w kasynach pozakladanych w okolicy przez potomkow Winnetou. Mimo to „Z” kupuje kochanej ubrania, bzuterie; zaklada kilka kont inwestycyjnych i kupuje luksusowe kondominium.

Nalog „I” poglebia sie coraz bardziej. „Z” asystuje jej w kasynach spedzajac w nich setki godzin przygladajac sie hazardzistom lub sypiajac w samochodzie na parkingu. „I” probuje sie leczyc chodzac do anonimowcow na zebrania, ale tak naprawde to wcale jej na tym nie zalezy. „Z” probuje pomagac splacac dlugi zrobiene przez nia, glownie na kartach kredytowych.

Trzy lata temu nalog „I” osiaga zenit. Teraz to juz ona nawet nie chce wracac z kasyna do domu. Zdarza sie kilka razy ze „Z” wraca do domu zostawiajac ja sama w kasynie; ona wie o swojej atrakcyjnosci i zawsze ktos przywozi ja ranem do domu. Mezczyzni ogladaja sie za nia i wpychaja do reki karteczki z numerami telefonu co „Z” widzi. Wiele razy „I” nawet nie przyjezdza do domu jadac z pracy prosto do kasyna i rano wracajac do z powrotem do pracy.

Zycie seksualne, tak wspaniale na poczatku zaczyna kulec. „Z” nie ma na „I” w ogole ochoty.

Nadchodzi 2014, proby leczenia „I” w szpitalu sie nie udaja bo „I” odmawia pojscia do psychiatryka. „Z” sklada o rozwod, przyszlosc wydaje sie beznadziejna, dlugi podchodza do poziomu 5 cyfrowego w miejscowej walucie.

Jeszcze mieszkaja razem. Proby porozmawiania koncza sie niczym, „I” ma do „Z” pretensje ze, cytuje: „Nasze malzenstwo rozpadlo sie poniewaz dokonales wyboru aby swoj czas poswiecic swoim wnuczkom itd.” - co jest tylko czesciowo prawda.

„I” rozpada sie psychicznie. Do „Z” zwraca sie przez „ty ku**o” albo „ty sku**nie”. Nawet jak mowi po imieniu to nie omieszka dodac „ale wiesz jak do ciebie mowie po cichu”. Zaczyna byc potwornie agresywna. Zabiera sie do bojek z telefonem w reku, zaczniesz sie bronic to bedzie zadzwonic po policje. Demoluje dom, ot tak, bez powodu. Idac wzdloz sciany zrzuca obrazy; szklo wgniata w wykladzine. Albo rozbija 20 jajek tez nie omieszkajac dobrze ich wdeptac w dywan. Niszczy sprzet komputerowy i audio. Awantury trwaja po kilkanascie godzin bez przerwy, po jednej z nich „Z” wyslizguje sie z mieszkania o 5 nad ranem po awanturze trwajacej ponad 12 godzin; „I” biegnie za nim korytarzem rzucajac sloikami. Kradnie tysiacami pieniadze z kont „Z”. Biega po mieszkanie z paskiem wokol szyi usilujac sie powiesic...

„Z” wyprowadza sie z jedna walizka po tym jak slyszy „Jak tu wrocisz po pracy to cie sk***nie zabije”. „Z” spi na kanapach u corek. Jednoczesnie oplaca wszystko „I”. W niecalym 1 roku uskladalo sie tego 56000. W tym samym czasie „I” chodzi do kasyn, w ciagu 7 miesiecy przegrywa 51000 jednoczesnie opowiadajac znajomym ze „Z” nie daje jej pieniedzy na zycie przez co gloduje i musiu zbierac pety aby miec co palic. Ted dwie sumy pozwalaly by kupic najbardziej drogiego nowego Mercedesa.

Rozwod staje sie oficjalny w styczniu 2015. „Z” dostaje z powrotem kondominium i wprowadza sie z po rozwodzie do pustego mieszkania.
W czasie lutowej zabawy walentynkowej w miejscowej remizie „Z” spotyka „I” ktora przyszla na zabawe z, nazwijmy go „K” mlodszego od niej o 5 lat. „I” wyglada wspaniale. „I” i „K” caluja sie publicznie na parkiecie. „Z” czuje bol serca.

Ludzie, jak to ludzie, wiedza wszystko. „Z” dowiaduje sie ze to juz prawie rok jak „I” i „K” sie spotykaja. Ze gdy „Z” sypial na kanapach, „K” sypial w jego lozku, w jego poscieli, jadl jego sztuccami no i oczywiscie uzywal jego zony. „Z” ma teraz problemy spac na tym „uzywanym” materacu.

„Z” zaczyna korespondencje z „I”. Ona oczywiscie zaprzecza wszystkiemu- to wytwor twojej chorej wyobrazni. Z „K” spotkalam sie tylko na zabawie bo nie chcialam sama byc w domu i go zaprosilam. „I” brzmi ugodowo i nawet wspomina nawet kilka razy „ale juz do ciebie nie wroce”. Ale „Z” dalej slyszy w jej glosie i sposobie myslenia szalenstwo.
Jednoczesnie „I” jezdzi z „K” do jego drugiego mieszkania polozonego w uzdrowisku nad pieknym jeziorem w gorach.

Czy „I” gra na dwa fronty starajac sie miec „Z” w odwodzie? Czy kocha jeszcze „Z”? Czy „Z” kocha jeszcze „I” czy moze jest to zwykla meska zazdrosc? Czy „Z” sam nie powinien pojsc do psychiatryka zeby sie leczyc?

Napisane gwoli ulzenia duszy i zabawie i przestrodze czytelnikow.


Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Moja historia 03.03.15, 18:32
      Przestrodze przed czym? Przed związkiem współuzależnionego z niezrównoważoną hazardzistką i prostytutką?
      • spiked Re: Moja historia 03.03.15, 23:44
        Tak. Dziekuje
    • altz Re: Moja historia 03.03.15, 19:14
      Ciężki i niestrawny styl, wyczuwam Fujarę na odległość, rocznik 2012. big_grin
      • terazkasia Re: Moja historia 03.03.15, 19:54
        Jak wspomniałam, ja też, ale zaintrygował mnie ten "rocznik 2012", o co chodzi, jeśli wolno spytać?
      • spiked Re: Moja historia 03.03.15, 23:45
        Kto to jest Fujara?
    • kami_hope Re: Moja historia 03.03.15, 23:43
      Nie zdolalam przebrnac przez to "wypracowanie". "I" i "Z" jest niezjadliwe. Autor ma smietnik w glowie podobna do jego tworczosci. Nie mozna po prostu zablokowac IP tego ... biednego czlowieka??
      • spiked Re: Moja historia 03.03.15, 23:47
        Pani mnie w ogole nie zna... Skad ta agresja?
        • nowel1 Re: Moja historia 04.03.15, 10:24
          spiked, ludzie podejrzewają, że jesteś kolejnym wcieleniem znanego tu i wracającego pod kolejnymi nickami marudy.
          A Twoja opowieść, no cóż, będę brutalna: grafomania, do tego temat przerobiony i do bólu banalny.
          • spiked Re: Moja historia 04.03.15, 17:41
            Nie jestem maruda. Dziekuje za szczerosc,napisalem jak umialem smile Tak, temat banalny I przerobiony, jak zycie. Latwo czytac, gorzej jak sie jest w srodku czegos takiego. Jeszcze raz dziekuje
            • flower82 Re: Moja historia 04.03.15, 22:32
              Ja tam fujara nie jestem, przynajmniej nie takim co się podszywa, a tez mnie nim nazwano. Temat jak najbardziej życiowy i będąc w środku jest cisza i strach, aczkolwiek można bardziej sytuację skomplikować, jeśli I i Z są małżeństwem i wspólnie wychowują ich wspólne dzieci, przy czym I nie ma w domu a Z ma depresje. Dzieci są coraz bardziej agresywne, ale i I i Z je bardzo kochają, przynajmniej tak twierdza.
        • kami_hope Re: Moja historia 05.03.15, 01:28
          Nie ma tu cienia agresji. Raczej brak akceptacji dla tej formy zabawy (cyt.Napisane gwoli ulzenia duszy i zabawie i przestrodze czytelnikow).
          A jesli depersonalizacja w Twojej historii ma inne znaczenie niz zabawa, to tak - jest to stan zaburzen psychicznych/choroby psychicznej i trzeba sie z tym zglosic do psychiatry. A ze depersonalizacja wspolistnieje tu z derealizacja, tym bardziej zalecam wizyte u specjalisty.
    • pajak30 Re: Moja historia 04.03.15, 10:09
      "Z" kategorycznie powinien zamknac ten rozdzial swojego zycie...
    • luciva Re: Moja historia 04.03.15, 10:21
      Rozumiem, że "Z" to autor wątku
      Powinien zdecydowanie odciąć kontakt z 'I' - bo się rozwiódł i zaczyna nowe zycie.
      Nie ma juz znaczenia kto kogo kochał, albo nie.
    • flower82 Re: Moja historia 04.03.15, 22:35
      Jeśli Z chce jeszcze szczęśliwie przeżyć kilka lat swojego życia, ciesząc się swoimi dziećmi, to wyjścia nie ma i trzeba uciekać, jak najdalej się da. Cóż za szczęście Z ma, że z I nie wiążą go dzieci, wspólny kredyt, zawiłości finansowe i koneksje rodzinne.
    • heniek.8 Re: Moja historia 05.03.15, 06:56
      zastanawiałeś się kiedyś nad prowadzeniem bloga?
      tutaj rzucasz za darmo swoje perły przed ... osoby które potrafią ich docenić big_grin
      a tymczasem prowadząc bloga mógłbyś zbijać kabzę na reklamach

      przeanalizowałem Twoją twórczość od czasów fujara12 i dochodzę do wniosku że utopiłeś tu kilkadziesiąt tysięcy zł jako "utracone korzyści".

      zanim coś napiszesz znowu proszę zastanów się dwa razy tongue_out
      • pajak30 Re: Moja historia 05.03.15, 09:52
        heniu, a ty pozniej od f12 domagaj sie polowy zyskow za ten "iscie swietlany" plan na finansowa przyszlosc wink, pewnie znalazlby odbiorcow, malo to swirow po swiecie chodzi wink
        • heniek.8 Re: Moja historia 05.03.15, 22:38
          Pajączku Tobie też należy się honorarium smile
          • pajak30 Re: Moja historia 06.03.15, 15:55
            heniu, chetnie przygarne kazda kwote wink
      • anbale Re: Moja historia 05.03.15, 10:00
        Tylko jest jeden problem techniczny- jak to zrobić, żeby blog czytali i komentowali sami rozwodnicy?
        F12 bez rozwodników jak bez tlenu, chyba długo nie pociągnie...
        • pajak30 Re: Moja historia 05.03.15, 13:38
          anabel, jak f12 odpali mi dole to ja nawet cos wyskrobie smilewink
        • heniek.8 Re: Moja historia 05.03.15, 17:20
          > jak to zrobić, żeby blog czytali i komentowali sami rozwodnicy?

          rozwodów jest coraz więcej, więc perspektywy dla tego biznesu są świetlane smile
          reklamy na blogu, sprzedaż kubeczków i tee-shirtów z logo "fujara12", gadżety: smycze, baloniki - już go widzę na liście Forbesa
    • gazeta_mi_placi Re: Moja historia 05.03.15, 15:07
      Skomplikowane, o co właściwie chodzi?
    • nangaparbat3 Re: Moja historia 06.03.15, 15:56
      Znam parę takich historii z reala, kiedy to jedno z malżonkow jest uzależnione (tak, uzależnionego od hazardu też znam) albo psychicznie chore, i nie chce sie leczyc, a wspólmałżonek wikła sie w relację coraz glebiej. Więc może to wymyślone, moze nie, ale dość prawdziwe.
    • ewunia123321 Re: Moja historia 28.06.15, 03:10
      Witam smile proszę o pomoc w wypełnieniu ankiety. Z góry dziękuję. www.ankietka.pl/ankieta/195773/wplyw-rozwodu-rodzicow-na-dziecko.html
      • yoma Re: Moja historia 28.06.15, 10:47
        Po pierwsze, załóż osobny wątek. Po drugie, w czym ci dziecko pomóc, nie wiesz jak wypełnić? Po trzecie, umiejętność zakładania ankietki ćwiczy się w domu, nie na forum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka