Dodaj do ulubionych

Dualizm paranoiczny

26.06.06, 09:17
Najpierw zdradzona żona rozwodzi się ze zdrajcą, potem zaś wiąże się z
zajętym facetem. Wiadomo, ze na rynku matrymonialnym jest niedobór wolnych
mężczyzn, więc nadzieja na ułozenie sobie nowego życia nie jest zbyt wielka.
I tu następuje dziwna sytuacja, bo ona bierze rozwod, aby zachować swój
honor, godność , a potem traci ten honor i godność w związku z cudzym mężem.
Czy nie lepiej wybaczyć , naprawić stary związek, pod warunkiem , ze chcą
tego dwie strony, niż potem żałować, bo po czasie emocje opadają i wiele
spraw widzi się z innej perspektywy.
Obserwuj wątek
    • kruszynka301 Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 09:34
      Wg mnie o naprawie związku po zdradzie nie ma mowy, związek nie może istnieć bez zaufania.

      Oprócz żonatych facetów istnieją jeszcze nieżonaci bez zobowiązań, oraz rozwodnicy, i naprawdę jest w czym wybierać.

      Związek z żonatym to moim zdaniem niepotrzebna szarpanina, nerwy, ciągłe bycie tą drugą (oczywiście mowa o żonatych żyjących z żonami, a nie w trakcie rozwodu), na co ja absolutnie się nie zgadzałam.
      Poza tym, mając w pogardzie swojego zdradzającego eksa, takie same uczucie czułam do flirtujących żonatychwink.
      • naemi Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 15:02
        to dlaczego tyle kobiet wiąże się z zonatymi facetami, a czy w takim związku
        moze być zaufanie? śmiem wątpić.
        • kasiar74 Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 15:04
          mi nie zdarzyło sie wchodzic w podejrzane układy z zonatymi mężczyznami i nie
          sądze zeby mi się zadarzyło, jesli facet nie zajmuje sie swoja rodzina tylko
          lata na boki to nie jest wiele wart
        • kruszynka301 Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 15:29
          "to dlaczego tyle kobiet wiąże się z zonatymi facetami?"

          naprawdę, nie mam pojęcia, bo moim zdaniem robią wbrew rozsądkowi, no i
          przeciwko sobie.
          Nawet związek zawierany dla czystego seksu po pewnym czasie przestaje być
          zabawny, więc moim zdaniem kobieta musi być naprawdę zdesperowana, aby w coś
          takiego wchodzić.

          Jeszcze jedno - kiedy byłam samodzielna (zresztą teraz również) zauważyłam, że
          najwięcej flirtują i składają propozycje "nie do odrzucenia" - wyjazdu,
          sponsoringu - właśnie żonaci, dzieciaci faceci, bardzo często jeszcze
          zasłaniając się żoną, która podobno wie o wszystkim i akceptuje (!) jego
          kochanki. Kawalerowie i rozwodnicy są o wiele bardziej ostrożni w
          propozycjach...... No cóż, tym pierwszym przymusowy ślub nie groziwink.

          Z tego wniosek, że jak ktoś chce romans, to najprościej i najszybciej właśnie z
          żonatym....
          • naemi Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 15:36
            to, ze zonaci są spragnieni romansów to wiadomo, ale dlaczego kobiety wchodzą w
            te romansy, zwłaszcza samotne?
            • kruszynka301 Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 21:03
              sama zaliczam się do zdradzonych, więc może napiszę, co wiem od "mojej" kochanki :

              - ona go tak bardzo kocha,
              - on jest taki biedny i ja go nie rozumiem,
              - wogóle nie doceniam jego oczywistych zalet i ośmielam się krzyczeć na niego (facet przegrał kilkadziesiąt tysięcy na giełdzie i wg niej miałam do pogłaskać po główce - no, ale teraz ona pomaga mu spłacac długiwink),
              - poza tym wrobiłam go w dziecko, bo on wcale nie chciał jeździć ze mną przez ROK po lekarzach i starać się o potomkawink)
              - no i wogóle on jest biednym, nieszczęśliwym facetem, który potrzebuje kobiety-matkiwink).

              Tyle wiem od niej, i naprawdę, ona mnie rozbroiła swoją naiwnością.



              • daleko_do_siebie Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 21:31
                Nie mam doświadczenia osobistego. Myślę, że to i tak bywa. Dziewczyny po
                rozwodach, rozpadzie związku są inne. Naprawiają siebie i swój świat - i to po
                nich widać. Nam się wszystkim tylko wydaje, że takie dzielne jesteśmy. Szczęście
                (lub jego brak) po prostu widać. A żaden "wolny" nie będzie tak o ciebie
                zabiegał, tak dbał, tak pocieszał jak zainteresowany tobą żonaty. On wie, że
                niewiele traci - na początku przynajmniej. Na taką adorację nietrudno się
                złapać. Jakoś ona podbudowuje. Same zmartwienia wokół, samotność, często jakieś
                tam poczucie przegranej - a tu miłość, która cię osacza. Choć na chwilę być z
                kimś, kto mnie kocha...
                • weronikab43 Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 22:25
                  daleko_do_siebie napisała:

                  >- a tu miłość, która cię osacza. Choć na chwilę być z
                  > kimś, kto mnie kocha...
                  jakie to cholernie prawdziwe.Smutne ale prawdziwe. Wiem cos o tym.
                • naemi Re: Dualizm paranoiczny 27.06.06, 08:59
                  masz rację , Daleka, ale chyba mają świadomość, ze to nie jest układ na całe
                  życie i wychodzi się z tego mocno poranionym, jak po rozwodzie.
                  • daleko_do_siebie Re: Dualizm paranoiczny 27.06.06, 23:29
                    Nie wiem czy mają.
                    Ja chyba trochę więcej lat mam za sobą.
                    Często jest tak, że dziewczyna nie ma wielu lat (ot, 30-tka, okolica), on jest
                    starszy 10, może 15.
                    Na początku jest "ona taka młoda, taka śliczna i taka nieszczęśliwa" No, tylko
                    troszeczkę ją pocieszę. A ona tego pocieszenia potrzebuje. Potem pierwsza noc -
                    i "domino".
                    On zachwycony, że jeszcze jest "taki", w domu 20 lat oglądana żona, a co tam, za
                    chwilę będzie za późno.
                    Ona - nareszcie rozpieszczana, nareszcie kłopoty materialne jakby mniejsze, on
                    przecież już coś tam zdobył.
                    Ktoś tu kiedyś napisał "bankomat a rogami". Ale to później, dużo później.
                    Wyprowadzka, rozwód, lub codzienne oszustwo.
                    Wierz mi - znam wielu takich. Może nawet więcej takich niż nie takich.
                    Cieszcie się dziewczyny, że to teraz, że po 5, 10-ciu latach - nie potem.
                    "Potem" jest dużo trudniej -nawet dzieci dorosły, szanse jakby??? mniejsze, a On
                    zanegował Ci naprawdę "całe życie".
                    • naemi Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 09:13
                      cd.
                      a potem ta śliczna i młoda kochanko_zona stwierdza pewnego dnia, ze jej stary
                      misio już ją tak nie pociąga , a ona nie bedzie marnowała swojego młodego
                      zycia, jako pielęgniarka i znajduje sobie młodszego kochanka. A stary wyleniały
                      misio załuje, czy nie załuje ze porzucił starą żonę?
                      • daleko_do_siebie Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 21:43
                        cd - mało słuszne..
                        Znam osobiście trzy tylko takie pary - i tylko na ten temat mogę się wypowiedzieć.
                        Podobne, tak się złożyło.
                        Dziewczyny dostały poźne uczucie, stabilizację finansową (średnie i mniej
                        średnie firmy). Oboje chcieli dziecka - i mają.
                        Dziś:
                        On 70, ona 50, dziecko 15, razem od 16 lat.
                        On 60, ona 45, dziecko 12
                        On 48, ona 31, dziecko w drodze.
                        Pan pierwszy powiada, że mu to wisi. Tych lat by nikomu nie oddał - a ona może
                        zrobić co zechce. Ona najwyraźniej chce tego co jest.
                        Pan drugi, pani druga - ona chyba bardziej zakochana, nic się nie zdarzy raczej.
                        W parze trzeciej - pełna wiosna.
                        Nie lubię tych facetów - zrobili krzywdę swoim pierwszym rodzinom. Dużą.
                        Świadomie, z premedytacją, bez poczucia winy. "Zakochałem się, przepraszam".
                        Podziwiam ich "stare" żony,"stare" dzieci, poradziły sobie. Jakoś.
                        Ale życie to nie bajka, "zło" nie zostało ukarane, miewa się dobrze
                  • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 09:07
                    naemi napisała:

                    > wychodzi się z tego mocno poranionym, jak po rozwodzie.
                    Gdyby rozwód ranił, to komu byłby potrzebny? Rozwód to droga do zdrowia. Będę
                    się przy tym upierać.
                    • naemi Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 09:16
                      rozwód nie rani?
                      zależy kogo, moze zdradzające zony/ męzow nie rani?
                      a.niech.to. - twoja rozwodowa droga do zdrowia spełniła się?
                      • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 12:33
                        Niemalże zupełnie. Jest jeszcze pewien szczegół, który mi gra na nerwach, ale z
                        czasem i to przejdzie. Z dnia na dzień czuję się lepiej. Dzisiaj odwiedzę
                        lekarza, ot tak - żeby podziękować.
                • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 09:04
                  A blacha bije po oczach... Można ją zdjąć i udawać, że nie istnieje. A przecież
                  jest...to trudno chyba przeskoczyć, o ile to w ogóle możliwe...tkwi na palcu
                  nawet, gdy jej się nie nosi...a może wisi na szyi.
                  Rzecz indywidualnego odczucia. Tak sobie teoretyzuję.
              • naemi Kruszynko 27.06.06, 08:57
                do jakiego stopnia mozna zgłupieć, aby tylko zdobyć faceta to widać w przypadku
                twojej kochanki.
                A kochanki twierza , ze zony są głupie, bo za wszelką cenę chcą zatrzymac
                takiego cud męzusia. Zona ma się pozbyć faceta, a za rogiem już czeka kochanka,
                która go szybko przejmie.
              • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 08:58
                Standardt. Szkoda kobitki, ile upłynie wody, zanim się zorientuje w co wpadła?
                Ktoś powinien jej pomóc, ale jak?
                • kruszynka301 Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 09:59
                  a.niech.to napisała:

                  > Standardt. Szkoda kobitki, ile upłynie wody, zanim się zorientuje w co
                  wpadła?
                  > Ktoś powinien jej pomóc, ale jak?


                  a dlaczego chcesz jej pomagać?
                  Przecież sama sobie tego piwa nawarzyła, sytuację znała doskonale (spotykałyśmy
                  się kawie). Ja mam czyste sumienie.
                  Jak na razie to w ciągu 5 lat ma już trójkę dzieci i nie ma prawa się odzywać -
                  ale ona to wszystko wiedziała PRZED.

                  Jeszcze była kiedyś na tyle zaślepiona, że wygłaszała w rodzinie cnotliwe
                  opinie, że młodej matce (czyli mnie) nie przystoi spotykać się z
                  mężczyznami......
                  Jej zdaniem, porzucona żona powinna zamknąć się w czterech scianach i myśleć o
                  utraconym szczęściu, a tymczasem ja jej to "szczęście" oddałam bez walki.
                  Wredna jestemwink.

                  • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 12:45
                    Popełniła błąd, a nie zbrodnię, nie należy więc karać, lecz pomagać w drodze do
                    uzyskania tego świadomości. Sprawiedliwość jest ślepa, ludzie nie - straszny
                    wyrok czeka ją za zwyczajną głupotę. A jeszcze gdy w grę wchodzę silne emocje,
                    pokażcie mi takiego/ą, który/a nie zgłupieje.
                    Też jestemwink
                    • kruszynka301 Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 14:11
                      Ja jej nie karzę, nie potępiam - dziwię się jej.

                      Co rozumiesz pod pojęciem "pomagać w drodze do uzyskania świadomosci?". Kiedy
                      ma się trójkę maleńkich dzieci i jest się całkowicie podporządkowaną mężowi -
                      to już raczej za późno na uświadamianie. Poza tym, jeszcze jedno - ja
                      potrafiłam jemu powiedzieć "nie", byłam i jestem niezależna, no i bardzo szybko
                      znalazł właśnie ją, która była moim przeciwieństwem.
                      Myślę, że dziewczyna mu nawet nie podskoczy, bo wie, że wtedy pójdzie do
                      następnej - taki typ.

                      Uważam, że każdy ma swj rozum: i jeśli pomimo przestróg (nie tylko moich, ale
                      też i jej rodziny) brnie się dalej w związek, to niestety konsekwencje są
                      nieuniknione, chociaż, o ironio, dostała to, co chciała - męża.

                      Jest taka stara włoska klątwa: "oby spełniły sie Tobie wszystkie marzenia".
                      • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 29.06.06, 07:20
                        kruszynka301 napisała:

                        > Jest taka stara włoska klątwa: "oby spełniły sie Tobie wszystkie marzenia".
                        Ta..to przekleństwo. Ja już wyrzekłam się największego, żeby mnie nie zabiło.
                        Akurat tu czas jest moim sprzymierzeńcem. Stara znajoma sygnuje posty:" Każdy
                        spotka diabła, którego najbardziej się boi". Jestem przekonana, że jestem
                        wyjątkiem.
                      • kasiar74 jakas paranoja 29.06.06, 10:05
                        to Kruszynka ma tera uświadamiac kochankę eks męża że to drań i dupek??? Wiecie
                        co to zakrawa na jakąs kpine, ma baba co chciała jak głupia niech się męczy
            • nangaparbat3 Re: Dualizm paranoiczny 26.06.06, 23:16
              naemi napisała:

              > to, ze zonaci są spragnieni romansów to wiadomo, ale dlaczego kobiety wchodzą
              w
              >
              > te romansy, zwłaszcza samotne?


              Ja bym weszła (gdyby nie opory moralne), bo mialabym pewność, ze taki mi sie do
              domu nie wprowadzi. Ale moze to nie jest typowe.
              • naemi Re: Dualizm paranoiczny 27.06.06, 09:00
                a nie miałabys , nangaparbat, z tego powodu, kaca moralnego?
                • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 09:12
                  Przecież ona żartuje. Mnie też by się nie uśmiechało mieć na karku następnego
                  [...] , a z obrączką to już absolutnie.
              • kruszynka301 Re: Dualizm paranoiczny 27.06.06, 09:21
                "Ja bym weszła (gdyby nie opory moralne), bo mialabym pewność, ze taki mi sie do
                >
                > domu nie wprowadzi. Ale moze to nie jest typowe."

                No właśnie. Ja potrzebuję faceta w domu, w ogrodzie, w sypialni, na wczasach,
                podczas codziennego życia. Inne typy związków mnie nie interesują. Nawet nie
                wiem, czy miałabym kaca moralnego podczas związku z żonatym, bo zdrowy rozsądek
                i moje wymagania co do partnera nie pozwalają w coś takiego wchodzić.

                To, że wcześniej trafiłam na kretyna, nie oznacza, że wszyscy tacy są, więc nie
                miałam większych oporów przed nowym związkiem.wink.
            • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 08:55
              Masz jakąś obsesję? Spróbuj, dokładnie będziesz wiedzieć.
        • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 08:54
          Sprawa bardzo indywidualna. Znów swędzi kogoś ozór, żeby innych
          oceniać/potępiać?
      • a.niech.to Re: Dualizm paranoiczny 28.06.06, 08:52
        kruszynka301 napisała:

        > Poza tym, mając w pogardzie swojego zdradzającego eksa, takie same uczucie
        czuł
        > am do flirtujących żonatychwink.
        Nie stawiaj znaku równości między flirtem a zdradą. Wystarczającym strażnikiem
        moralności na forum jest Tri.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka