Dodaj do ulubionych

Mama z dylematem...

21.06.09, 20:48

Witam! Dziewczyny, mam prośbę do tych, które podróżują z dziećmi. Mam 2,5
miesięczną córeczkę (dodam,że wcześniak z 33 tyg.) W tej chwili ja razem z
małą jestem u rodziców w Pl, natomiast mąż w Holandii. Oczywiście planujemy
wyjazd do tatusia, z tymże ja oczywiście boję się i nie wiem czy i kiedy
powinniśmy/możemy zdecydować się na ten ruch.
Dodam, że mała ma się dobrze, szybko rośnie, jest zdrowa. Ale wiadomo tu mamy
swojego lekarza,który zna małą od dnia narodzin, a w Holandii niestety nic o
lekarzach nie wiemy. Mąż pracuje od rana do wieczora wiec siedziałabym cały
dzien sama z mała. Niestety jestem na bakier z językiem,więc gdyby się coś
działo musiałabym liczyć tylko na męża i w razie jakiejkolwiek potrzeby
kontaktu z lekarzem musialabym czekac aż mąż dojedzie z pracy do domy, a to
trwa jakieś 2godz. Mąż chciałby byśmy już poleciały,a ja mimoże bardzo chce
byśmy byli we trójkę to mam wymówki...szczepionki, które chce by mała przeszła
w Polsce. W ogóle jestem kłębkiem nerwów jeśli chodzi o ten wyjazd.
Do tego nie wiem czy lot samolotem dla takiego maleństwa to dobry pomysł?
Poradźcie co byście zrobiły na moim miejscu. Czekać aż mała skończy pół roku
czy decydować sie na wyjazd juz teraz? Sama nie wiem...chcę, ALE!!!
Ps.Proszę napiszcie jak wygląda sytuacja z lekarzami pierwszego kontaktu? I
jak wygląda sytuacja szczepień dzieci. Dodam, że mąz jest w Holandii o 8 lat i
pracuje legalnie.
A może jest ktoś z okolic Katwijku, Leiden i okolic i może polecić jakiegoś
lekarza w razie wypadku. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • yoshi25 Re: Mama z dylematem... 21.06.09, 21:14
      i mam jeszcze jedno pytanie. Czy dziecko musi być zameldowane w Holandii by
      mogło korzystać z tamtejszej służby zdrowia?
      O czym powinnam jeszcze wiedzieć wyjeżdżając z maluszkiem do Holandii?
      • lariks Re: Mama z dylematem... 21.06.09, 23:22
        hej, ja jestem mama 2,5 latka i z nim w pierwszym roku czesto
        jezdzilam do Polski samochodem. pierwszy raz wlasnie jak mial 2
        miesiace. jechalismy okolo 12 godzin. Podroz zniosl tak sobie bo nie
        spal w samochodzie, musial byc zabawiany, z czestymi przerwami. ale
        nie bylo zle. chociaz nie wiem czy z drugim dzieckiem tak zrobie, tym
        bardziej ze teraz mam dwojke.
        Co do szczepien to tutaj chyba jest wiecej za darmo niz w polsce i
        przede wszystkim chyba lepsze od tych darmowych w Polsce.
        Lekarze nie sa tacy zli. ja przynajmniej jestem zadowolona.
        Jako wczesniak ma dziecko chyba czesciej badania (znajoma miala
        wczesniaczke) niz w terminie urodzone dzieci.
        A zeby kozystac z lekarzy musi byc zameldowane dziecko i byc wpisanym
        do ubezpieczenia.

        mam nadzieje ze Ci troche pomoglam moze ktoras z bardziej
        doswiadczonych mam, cos jeszcze dopowie.
        Powodzenia.
        PS. ja bym chyba nie chciala czekac az tak dlugo na dojazd do meza,
        nie tylko ze wzgledu na siebie ale i na dziecko.
        pozdrawiam
      • nesla Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 08:16
        Oczywiscie i ty i dziecko musicie byc i zameldowani i ubezpieczeni w
        holandii. Tj ubezpieczenie dla dzieci jest darmowe, ale dorosli maja
        obowiazek sie ubezpieczyc.
        Prawde mowiac jesli nie znasz ani troche ani angielskiego ani
        holenderskiego a dojazd taty trwalby 2 godziny to ja rowniez
        zastanawialabym sie nad wyjazdem.. Nie masz naprwde zupelnie nikogo
        na miejscu kto w razie potrzeby by ci pomogl? Ja w takiej sytuacji
        chyba bym poczekala jeszcze kilka tygodni tym bardziej, ze mala to
        wczesniak. Nie chodzi o podroz, ale o twoj stres, ktore dziecko
        wyczuje no i realne zagrozenie ze nie bedziesz potrafic pomoc
        dziecku w naglej potrzebie skoro nie znasz zadnego jezyka ani nie
        masz sie jak dostac do lekarza/szpitala. Mozesz prosic o pomoc
        sasiadow, ale tez musisz im jakos wytlumaczyc o co ci chodzi jesli
        by sie cos stalo. Ja bym radzila najpierw zajac sie formalnosciami
        typu wyrobienie paszportu dziecku, niech maz sie dowie o warunkach
        twojego pobytu w Holandii, czy moze cie podpiac pod swoje
        ubezpieczenie zdrowotne z pracy (niektore firmy maja znizki grupowe)
        czy musisz sie ubezpieczyc sama, niech cie ubezpieczy, zamelduje,
        przygotuje mieszkanie itd. Ty sie przyzwyczaj do bycia mama,
        spokojnie spedz pierwsze miesiace z niemowleciem, dla ktorego
        najwazniejsza jest mama. Tatus rowniez jest wazny, ale tych kilka
        tygodni nie zrobi roznicy mz. Wieksza szkode moze przyniesc dziecku
        twoj nieustajacy stres.
    • azza4 Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 09:08
      Obawiam się,ze na początku,bez języka,w nowym kraju bez znajomych i rodziny
      możesz zaliczyć niezłego doła,na którego nie możesz sobie pozwolić ze względu na
      dziecko.Musisz się przygotować,że będzie ciężko bo to duża zmiana.
      • mamantkaa Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 10:00
        Zgadza się, że na początku może Ci być ciężko. Ja przyjechałam do
        Holandii z 2latkiem, wkrótce byłam w ciąży z drugim dzieckiem. Mąż
        też pracował całymi dniami. Było ciężko, bo gadałam tylko z synkiem
        na początku :) Ale znałam angielski na szczęście. Warto, żebyś
        zaczęła się go uczyć i opanowała choć podstawowe zwroty, skoro i tak
        się tu przeprowadzisz. Teraz mam sporo polskich znajomych i
        przyjaciółek z dziećmi, które mnie odwiedzają, czy w razie czego
        pomagają. Ale wiadomo, że znalezienie nowych przyjaźni na miejscu
        trochę ci zajmie. Ale pewnie się uda, na spacerkach, przez to forum
        lub naszą klasę znajdziesz kogoś, kto mieszka niedaleko Ciebie.
        Lekarza rodzinnego najlepiej mieć jak najbliżej domu. Ja nie jeżdżę
        tu samochodem, więc lekarza mam zawsze w zasięgu spacerku z wózkiem.
        Najlepeij wybrać przychodnię kilku lekarzy, gdzie zawsze ktoś jest
        na miejscu i może Ci pomóc. Szczepienia uważam lepsze są tutaj. Może
        załapałabyś się jeszcze na darmowe pneumokoki i potem meningokoki C.
        Z dzieckiem chodzi się na kontrolę i szczepienia co jakiś czas do
        oddzielnej przychodni. Tam zawsze sprawdzają, czy dziecko dobrze się
        rozwija, na pewno wczesniaczkiem też się zajmą, skierują na
        rehabilitację w razie czego. Czwiczysz coś z małą? Mój synek też
        jest z 33 tygodnia i sporo z nim ćwiczyłam, ale to jeszcze jak
        mieszkaliśmy w polsce. Po pół roku nadrobił wszystko i nie było już
        śladu jego wcześniactwa. Na pewno musicie się tu zameldować, wtedy
        wszystko jest prostsze. Dostaniecie zasiłek rodzinny na dziecko
        (około 190 euro na kwartał). Ty musisz mieć wykupione ubezpieczenie
        zdrowotne (około 90-100 euro miesięcznie), dziecko dopisuje się za
        darmo. Po roku dostaje się różne zwroty z urzędu podatkowego tu w
        Holandii (jeśli Twój mąż się tu rozlicza), także za ubezpieczenie i
        także Ty dostaniesz swój zwrot kwoty wolnej od podatku, jeśli nie
        bedziesz tu pracować (ok. 2000 euro na rok).
        A co do podróży? Samochodem z synkiem jeździłam jak była mały, ale
        nie latałam samolotem. Musiałabyś się poradzić w tej kwestii
        lekarza. I oczywiście zabierz książeczkę szczepień, tu przepiszą te
        już wykonane w Polsce i zlecą kolejne.
        Na początku na pewno będzie Ci ciężko, ale ja nie mogłabym żyć kilka
        miesięcy bez męża, no i tu żyje się dużo bezpieczniej i spokojniej,
        szczególnie jęsli zamieszkasz w okolicy przyjaznej dzieciom :)
        Powodzenia!
    • yoshi25 Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 10:28
      Dzieki;) Na podróz samochodem sie pewnie nie zdecydujemy, troche za długo jak
      dla takiego malucha mi sie wydaje. Ledwo ja wytrzymywałam taką podróż;)
      Co do mojego stersu to pewnie macie racje, ale jak go opanowac;)???
      Chcemy byc z tatusiem jak nie wiem co,ale jak już mam myśl,że się pakuje i jade
      to zaraz przychodzi mi 100 wątpliwości czy nie za wcześnie. Oczywiście
      najwcześniej byśmy pojechały w sierpniu,bo tatus w lipcu bedzie w Pl, więc mała
      bedzie miała 4 miesiące (korygowane 2,5).
      Co do języka to tylko niemiecki i to też bardziej rozumiem niż sama gadam.
      Znajomi oczywiście, że są ale w ciągu dnia to wiadomo każdy w pracy,więc
      rzeczywiście całe dnie czeka mnie siedzenie z mała. Na pogodę pewnie też nie ma
      co liczyć i dlugie spacery, bo wiadomo jak to z pogodą bywa w Holandii.
      Kurcze, no ale bedę musiała w koncu podjąć męską decyzję bo wcześniej czy
      pozniej i tak wyjedziemy. Tata tęskni, my tęsknimy.
      Więc będę wdzięczna za wszelkie info na temat lekarzy, jakie macie doświadczenia
      itp. Mała na bank będzie ubezpieczona, nie ma innej opcji. Tylko czy ja też
      musze, jeśli jestm ubezpieczona w PL??? Pozdrawiam!
      • mamantkaa Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 10:37
        Tylko czy ja też
        > musze, jeśli jestm ubezpieczona w PL???
        Ubezpieczenie w Pl tu w razie czego przyda się tylko przy sytuacjach
        zagrażających Twojemu życiu. Gdy się zameldujesz w Holandii, musisz
        wykupić ubezpieczenie dla siebie.
        > Co do języka to tylko niemiecki
        Niemcom Holendrzy są mało przychylni, więc mówić w tym języku też
        nie lubią, ale znają go również.
        > co liczyć i dlugie spacery, bo wiadomo jak to z pogodą bywa w
        Holandii.
        a właśnie przez ostatni rok chyba pogoda w Holandii była i jest
        nadal lepsza niż w Polsce! Ostatnimi miesiącami codziennie chyba
        świeci słońce. Czasem pada, ale to przez część dnia tylko, więc i
        tak się wychodzi. No i zimy są dużo łagodniejsze, więc nawet z
        maluszkiem można cały czas wychodzić na spacer. :)
      • azza4 Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 12:29
        Jesli jestes ubezpieczona w Polsce to biorac jakis tam druk E-cos tam mozesz
        tutaj chyba sie leczyc.To juz wiedza w NFZ.
        Jesli chodzi o lekarzy i sluzbe zdrowia to tez badz przygotowana na
        niespodzianki.Jest duza roznica w podejsciu do pacjeta i przepisywanych lekow.W
        najwiekszym skrocie mozna powiedziec ,ze nalepiej nie ryzykowac i tu nie chorowac ;)
        • yoshi25 Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 13:00
          No właśnie tego boję się najbardziej. CHOROWANIA! Nie chodzi rzecz jasna o mnie
          czy męża, ale o małą. Tu mogę zadzwonić do lekarza i w każdej chwili umówić się
          na wizytę a tam??? Mała ogólnie rozwija się dobrze,ale jej układ odpornościowy
          jest słabszy. Już po miesiącu załapała infekcje z którą meczyła się 2 tyg. Na
          szczescie obyło sie bez antybiotyku.
          Słyszałam, że co do lekarstw to jest duża różnica no i podobno lekarze niechętni
          do przepisywania ich. Nie jestem mamą która chce faszerowac dziecko lekami a
          tymbardziej antybiotykami,ale zdaję sobie sprawę z tego,że wcześniej czy później
          taka konieczność zajdzie.
          A proszę napiszcie jeszcze czy w Holandii jest tak samo jak u nas, że jesli
          dziecko choruje ide do przychodni i jestem przyjeta? I czy jest możliwosc wizyt
          domowych???
          Co do druku E-coś ;) podpytam - dzięki za podpowiedz;) No i zostaje język -
          wiem,że za niemieckim Holendrzy nie przepadają wiec zostaje holenderski...i co
          mi przyszlo na stare lata;) Podobno człowiek uczy sie w sumie całe życie;) Więc
          miedzy karmieniami i drzemkami małej będę studiować język. Więc do pokonania
          został mi sters, chyba najgorszy w tym wszystkim. Trzymajcie kciuki za nas. Dam
          znać jak wyemigrujemy.
          Ale nadal będę wdzięczna za wszelkie wskazówki co i jak zorganizować, o czym
          pamiętać i o co powinnam się jeszcze zatroszczyć.
          • azza4 Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 14:16
            W wolnych chwilach czytaj forum.To kopalnia wiedzy.Znajdziesz odpowiedzi na
            swoje pytania.A co do jezyka holenderskiego to daj sobie czas na osłuchanie sie
            (TV,miejsca publiczne)i wtedy dopiero ostro do roboty:)Do lekarza z maluszkiem
            przyjmuja Cie od reki w razie potrzeby.
        • tijgertje Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 16:10
          Azza, jesli przyjezdza sie tu na gora 3 miesiace jako turysta, to
          mozna sie ubezpieczyc w Polsce, ale jesli ktos przyjezdza tu i sie
          melduje, zamierza mieszkac czy pracowac, to MUSI sie ubezpieczyc od
          dnia zameldowania (nawet wstecz), inaczej moga dowalic kare.
    • aszmunikal Re: Mama z dylematem... 22.06.09, 22:05
      Ja znam angielski i wszedzie sie dogadam, ale jesli nie umialabys
      zadzwonic do lekarza i dogadac sie jak dziecko ma goraczke czy mialo
      wypadek, to nie wiem... mysle, ze musisz postawic na bardzo szybka
      nauke jezyka niderlandzkiego dopoki jestes w Polsce. Nie spotkalam
      sie, zeby lekarz ogolny odmowil wizyty dziecku, czy goraczka, czy
      jakies skaleczenie. Wystarczy powiedziec, ze martwisz sie jako
      rodzic. O 20:00 pojechalam kiedys na nocne pogotowie lekarzy ogolnych
      i pierwsze co uslyszalam to ze trzeba najpierw zadzwonic i sie
      umowic, ale jak sie zorientowali, ze chodzi o Sandre, to byli
      znacznie milsi, mimo, ze to drobna sprawa byla. Takie jest moje
      doswiadczenie.
      Wszystkie formalnosc moze probowac zalatwic Twoj maz, kiedy Ty
      jestes jeszcze w Polsce - tzn. ubezpieczenie przede wszystkim. A mala
      idzie na Twoje ubezpieczenie, tylko trzeba ich powiadomic. A moze isc
      tez na meza. Nasza Sandra poszla na tatusia na poczatku.
    • mamabeauty Re: Mama z dylematem... 23.06.09, 17:15
      Czesc yoshi,
      Poczatki bywaja trudne,ale mozna sie przyzwyczaic.Jezyka nie ma sie
      co bac,nauczysz sie.Tez na poczatku wszedzie chodzilam z mezem,nawet
      do domowego lekarza.Szczepienia spokojnie wszystko dopasuja,zobacza
      co juz mieliscie,zaszczepia to co bedzie potrzebne.Nie wiem gdzie
      dokladnie bedziesz mieszkala,ja mieszkam w 5km od Leiden i tyle samo
      mam do Katwijku.W razie czego sluze wsparciem.Lekarze sa ogolenie
      spoko, czasem trzeba ich odpowiednio podejsc.Jesli chodzi o podroz
      to nic nie doradzam,my zawsze samochodem,ale moje dziecko mialo pol
      roku kiedy pierwszy raz jechalismy.
      • meliloti Re: Mama z dylematem... 24.06.09, 13:49
        Hej,
        Ja mieszkam w Leiden i mam 5 tyg malenstwo, wiec w razie potrzeby pomoge.
        Slyszalam o mamach, ktore lataly z niemowlakami i podobno nie jest tak zle.
        Najwazniejsze aby podac butle lub cycka w czasie startowania i ladowania, wtedy
        maluch nie cierpi z powodu zmian cisnienia.
        Ja jestem bardzo zadowolona ze sluzby zdrowia tutaj. Jest inaczej niz w Polsce i
        przygotuj sie ze wielu Polakow bedzie cie straszyc, ze nie da rady uzyskac tu
        pomocy. Ja nidgy nie mialam zadnych problemow. Musisz zapisac sie do lekarza
        domowego, na wizyty umawia sie przez telefon, ale w razie naglych przypadkow
        mozna isc od razu. W weekendy trzeba dzwonic na pogotowie lekarskie, jeden z
        domowych w okolicy bedzie mial dyzur. I zawsze z kazdym problemem mozna jechac
        do szpitala, na ostry dyzur. Kozystalam z kazdej z tych opcji i zawsze uzyskalam
        potrzebna pomoc. Moja mala cale szczescie nie miala jeszcze zadnej kuracji
        antybiotykowej, ale ja dostalam antybiotyk bez problemu jak byl potrzebny.
        Prawda jest ze nie daja tu antybiotykow na kazde przeziebienie, jak w Polsce,
        ale to dobrze. Mam kilka kolezanek z malutkimi dziecmi, jak bedziesz miala
        jakies specyficzne pytania, wypytam sie ;)
        Znajomosc niemieckiego, nawet podstawowowa pomoze ci w nauce hol, przynajmniej
        mi bardzo pomogla. Gramatyka jest praktycznie taka sama. czasowniki
        nieregularne- podobne.
        Powodzenia, napisz jak podejmiesz decyzje!
    • yoshi25 Re: Mama z dylematem... 24.06.09, 20:45
      Dziewczyny, wielki dzięki za wsparcie. Myślę, że decyzja podjęta i jak nie
      spanikuje to w połowie sierpnia lecimy. Teraz mąz zajmie się formalnościami a ja
      psychicznie przygotuje sie do wszystkiego. Wierze, że bedzie dobrze.
      W razie potrzeby będę tu alarmować;) Na pewno coś poradzicie i pomożecie;) A
      może się nawet gdzieś na spacerze spotkamy;)?
      Dam rade;) Pozdrawiam.
      • anitax Re: Mama z dylematem... 24.06.09, 22:36
        Yoshi, nie panikuj, tylko na spokojnie przygotuj sie do
        przeprowadzki. Maz teskni, Wy tesknicie, wiec to i tak tylko kwestia
        czasu. Najlepiej zrob liste rzeczy do sprawdzenia, zalatwienia i
        odfajkowuj. Zobaczysz, ze nie taki diabel straszny :-)

        Na Twoim miejscu zasiegnelabym opinii pediatry co do lotu. Zwykle
        odradza sie latanie z maluchami ponizej 2 m-ca. Jesli pediatra nie
        widzi zadnych przeciwskazan, to jeden problem masz z glowy. Pokaz
        tez holenderski grafik szczepien i omow z pediatra jakie szczepionki
        jeszcze podac przed wyjazdem a jakie zostawic na Holandie.

        Odnosnie lekarza, szukalabym jak najblizej miejsca zamieszkania,
        moze znajdziesz takiego, ktory zna niemiecki. Na wszelki wypadek
        miej namiary na kilka osob, do ktorych mozesz zadzwonic i ktore w
        naglej sytuacji moglyby przez telefon pomoc w rozmowie z lekarzem.
        Telefony maja czesto funkcje umozliwiajaca rozmowe 3 osob naraz. W
        ten sposob nie bedziesz sie stresowac co zrobic jak dziecko nagle
        zachoruje. Zadzwonisz do "pomocy-tlumacza", lekarza i w trojke
        wszystko dogadacie.

        Niemiecki bardzo Ci pomoze w nauce niderlandzkiego (ktory zreszta
        jest duzo latwiejszy od niemieckiego).

        Sprobuj na poczatek znalezc polskich znajomych w okolicy. Jest
        mnostwo organizacji polonijnych, organizowane sa rozne imprezy. Na
        pewno znajdziesz tu jakas bratnia dusze. Wirtualnie mozesz na nas
        liczyc.

        Jak bedziesz miec jakiekolwiek pytania, to pisz.

        Powodzenia! Holandia czeka na Was!

    • mumtobe Re: Mama z dylematem... 25.06.09, 11:34
      Wiesz, mysle, ze jak sie macie przeprowadzac, to wlasnie latem
      najlepiej. Slonce, cieplo i od razu wiecej optymizmu. Jesli macie
      znajomych, w koncu Twoj maz sporo czasu juz tu jest, bedzie Ci
      latwiej. Lekarze sa ok. Co prawda, moj maly nie choruje, ale
      przeciez nikt nie zostawi Cie z dzieckiem bez pomocy. Nam tylko raz
      zdarzyla sie temperatura. Wtedy dzwonilam do przychodni i pytalam
      sie o rade. Poniewaz temp nie byla az tak wysoka kazano mi czekac 3
      dni i obserwowac dziecko, i ewentualnie wtedy do lekarza. Minelo po
      paru godzinach ;) Z jezykiem, to troche ciezko. Ja sie dogaduje po
      angielsku. Jesli chodzi o podroz samochodem, jechalismy z 2
      miesiecznym maluchem ok 12 godzin. I nastepnego dnia 7. (pn-wsch
      Polska) Bez problemow!!! Do dzis jezdzimy i jest ok.
      Zycze Wam powodzenia!!! Trzymam kciuki ;)
    • ika.alias Re: Mama z dylematem... 26.06.09, 14:13
      Widze, ze wpisalas na forum juz urodziny Twojej malej. :) A moze napisalabys i cos o sobie samej?

      Zobacz: forum.gazeta.pl/forum/w,24320,84510407,0,Poznajmy_sie_3_2008_.html
      • yoshi25 i jesteśmy... 13.11.09, 08:52
        Po kilku przekldanych terminach przyjazdu (a to choroba małej, a to mnie rozłożyło, a to mąż nie mógł przyjechać...)w końcu jesteśmy. Jutro minie tydzień dopiero, a ja już mam dosć.
        Mała nie umie się przestawić na nowe miejsce...
        Do tej pory była kochanym aniolkiem, mogłam wszystko przy niej w domu zrobić...a teraz? Nie moge się oddalić na metr,bo jest ryk.
        Mąż w pracy od rana więc siedzimy same. I wszystko robie w biegu - mycie, jak mała ucina drzemke, obiad z jej towarzystwem w kuchni. O leżeniu na macie nie ma mowy, no chybaże siedze obok niej. A do tej pory umiala przeleżeć na macie "pół dnia" i się bawić.
        Musi mnie ciągle widzieć, a najlepiej gdybym ciągle trzymała ją za rączkę, na kolanach czy na rękach. Do przyjazdu przesypiała ładnie nocki (z jedną pobudka na jedzenie), a teraz budzi się z płaczem co 2-3 godz.
        Nie wiem co mam robić. Mąż też jest załamany,bo myślał,że mnie troche odciąży, że po powrocie z pracy zajmie się mała, że usypianie nocne będzie do niego należało, a tu nici...bez mamy ani rusz.

        Jak sobie dawalyście rade, kidy dziecko nie akceptowało zmian. Rozumiem,że musi minąć trochę czasu, że mała musi poznać wszystko od nowa...

        Musiałam się wyżalić...



        Ps. I chętnie nawiąże kontakty z mamami z okolic Katwijku.
        • mamabeauty Re: i jesteśmy... 13.11.09, 09:51
          Witamy na holenderskiej ziemi;)wcale sie nie dziwie,ze masz
          dosc.Poczatek jest zawsze trudny nie tylkko dla dziecka,ale i dla
          Ciebie na pewno.Grunt to nie wpadac w panike i przejmowac sie pogoda
          za oknem;)U mnie duzo czasu uplynelo zanim przywyklam tu do
          wszystkiego i byl czas,gdy chcialam wracac,ale teraz za nic w
          swiecie nie chcialabym sie stad wyprowadzac.Mieszkam w
          Wassenaar,czyli 5 km o Ciebie,chyba,ze jest wiecej Katwijk'ow w
          Holandii;)Pozdrawiam i cierpliwosci zycze.Bedzie dobrze.
        • ika.alias Re: i jesteśmy... 13.11.09, 10:56
          Katwijk-ow jest wiecej, ale zakladam, ze nie mieszkacie tym
          niedaleko Nijmegen. ;)

          Co do malej, to pomysl, ze jej cale zycie calkowicie stanelo na
          glowie i ze ona musi odreagowac tak ogromne zmiany... A mama jest w
          tej chwili jedyna "stala" w jej zyciu. Jedyna "rzecza", ktora jej
          zostala z poprzedniego zycia i ktorej ona moze teraz zaufac.

          To co opisujesz ze swoja coreczka, ja sama mialam przez pierwsze pol
          roku zycia mojego synka. On chcial byc przez caly czas u mnie albo u
          meza na rekach - albo w poblizu. Jezeli bylo sie samym z malym, nie
          dalo sie zupelnie nic zrobic w domu. Co zreszta ciekawe - bylo tak
          tylko w domu. W zlobku maly sam radosnie bawil sie w lozeczku,
          niemowlecej "zagrodce" albo na podlodze (sami wiedzielismy).
          Stwierdzilismy, ze jezeli dziecko chce byc blisko nas, to bedzie. A
          problem poruszania sie po domu rozwiazalismy noszac malego w
          chuscie. Nie jestes wiec sama z takim problemem i zawsze da sie
          znalezc jakies rozwiazania. Na pewno uda nam sie tutaj Tobie jakos
          pomoc. :)

          Obserwujac rozwoj mojego synka widze tez, ze bycie dzieckiem oznacza
          przechodzenie przez rozne okresy - okres dobrego spadnia, okres
          zlego spania, okres pozerania wszystkiego, co jest na talerzu i
          okres niejadkowy, okres lepienia sie do mamy i okres lepienia sie do
          taty. I tak ze wszystkim.
          • kasia191273 Re: i jesteśmy... 13.11.09, 11:18
            Witajcie!

            Jesli jednak chodzi o Katwijk kolo Wassenaar, to ja sie melduje z
            Hagi i juz widze, jak sie kiedys umawiamy na plazy w polowie
            drogi;))

            Reakcje Twojego dziecka na pewno maja zwiazek z przeprowadzka, ale
            uwierz, ze i bez niej ten moment by nastapil. Moje dziecko z
            samodzielnego aniolka w 7 miesiacu zycia zamienilo sie w
            megaabsorbujacego diabelka, ktory zachowywal sie identycznie, jak
            Twoja mala. Tylko mama, zawsze przy nodze, nic sie z nia nie dalo
            zrobic. Wlasciwie taka jest do dzis;;))))) Dodam, ze w zlobku
            uwazana jest za ideal, bo nie zada niczyjej uwagi i nie sprawia
            trudnosci. Az mi trudno w to uwierzyc, bo w domu jojczy, jak sie
            tylko chce cos zrobic, a jej kaze pobawic samej...
            • yoshi25 Re: i jesteśmy... 16.11.09, 08:50
              Musze się pochwalić;) Z mała z dnia na dzień jest lepiej. Mam nadzieje,że to wszystko bylo tylko chwilowe i że młoda się chyba zaklimatyzuje. Kochana moja;) odrazu dni są przyjemniejsze. kamień z serca czuje jak mi spada;)
              Dzieki wszystkim za slowa otuchy. Zaczynam wierzyć,że da się jakoś przezyć to wszystko.

              kasia191273 - tak, to ten Katwijk,więc może uda nam się kiedys jakoś spotkać.
              Chętnie poznam mamy, które mają ochote na spacery nie w pojedynke;)

              Pozdrawiam Was wszystkie.
              • corneliss Re: i jesteśmy... 16.11.09, 17:47
                jak tylko stane na nogi chetnie sie dolacze w polowie drogi z moimi maluchami,
                tez mieszkam niedaleko plazy w Hadze (rejon Kijkduin)

                -------
                Poziomki uzyskujemy poprzez przewracanie pionków. - by marjanna1|KP|

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka