sebalda
09.04.13, 13:53
albo inaczej: hipokryzja a wierność zasadom.
Na Życiu rodzinnym jest wątek forum.gazeta.pl/forum/w,898,143723542,143723542,Matka_zabrania_30_latce_spac_z_chlopakiem.html na temat absurdu zakazu wspólnego spania pod wspólnym dachem córki ze znanym jej od miesiąca chłopakiem.
Jako matka dorosłej córki, która niestety odeszła od wiary, mogłabym mieć taki dylemat. Piszę "mogłabym", bo mam takie układy z córką, że ona rozumie moje podejście i nie postawiłaby mnie w sytuacji takiego wyboru. Ale problem jest szerszy.
Życie intymne naszych dorosłych dzieci jest sprawą, jak sama nazwa wskazuje, intymną, prywatną. Uważam, że nie mamy prawa się w nie wtrącać (przekazywać wartości, jak najbardziej) na siłę, nie możemy niczego narzucać. To bardzo delikatna sprawa. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mogłabym pozwolić na taki wspólny nocleg. Może jednak paść zarzut hipokryzji (co jest dla mnie dużą obelgą, bo sama szczerze jej nienawidzę), bo skoro wiem, że oni współżyją, to po co robić szopkę?
Czy ktoś z Was miał takie dylematy albo myślał nad tym?