anuszka_ha3.agh.edu.pl
15.05.16, 18:59
Zainteresował mnie temat amerykańskich chrześcijan ewangelikalnych i dokopałam się do rzeczy przedziwnych.
Był w USA taki reality show "19 kids and counting". Rodzina takich właśnie chrześcijan, 19 dzieci. Na youtube można zobaczyć dużo fragmentów. Klimaty w rodzaju XIX-wiecznych starań o rękę córek, rodzice dający córce i absztyfikantowi oficjalne pozwolenie na chodzenie za rękę po oficjalnych zaręczynach, itp.
I znalazłam też taką rzecz. Show został zdjęty z anteny, bo wyszło na jaw, że kilkanaście lat wcześniej najstarszy syn rodziny molestował siostry. Miał 14-15 lat. Sorry za szczegóły, ale żeby była jasność: polegało to głównie na dotykaniu ich piersi i genitaliów w czasie snu, a czasem w dzień.
en.m.wikipedia.org/wiki/Josh_Duggar#Molestation_controversy
Wygląda na to, że rodzice najpierw zdyscyplinowali chłopca sami, ale potem zgłosili to do swoich władz kościelnych a także do jakiejś lokalnej policji zdaje się. Chłopak przeprosił i sprawa przyschła. Wysłano go na kilka miesięcy poza dom, potem wrócił i podobno sprawował się przyzwoicie. Ale po kilkunastu latach ktoś wyciągnął to na wierzch i zaczęto robić problemy temu - nie wiem czy dobrze rozumiem nomenklaturę - policjantowi czy prawnikowi, który kiedyś prowadził sprawę, i on się tłumaczył, że zgłoszono mu tylko jeden przypadek molestowania, a nie kilka. Dalej pieprzu opinii publicznej dodało to, że ten przedstawiciel organów prawa został z całkiem innej beczki wsadzony do końca życia do więzienia za pornografię dziecięcą. Ale do rzeczy.
Zastanowiło mnie, jak rodzina powinna postąpić w takim okropnym przypadku. Z jednej strony molestowanie sióstr to z pewnością trauma dla tych sióstr i na pewno jakaś pomoc psychologa byłaby sensowna. Ale zgłaszanie na policję? 14-latka? Czy to jednak nie przesada? Z drugiej strony, może chłopak zrobił więcej niż zgłoszono i dyscyplinowanie go w domu nie dawało rezultatu, i dlatego rodzice byli zdesperowani? Zeznawać na własnego syna to okropne. Zostawiać resztę dzieci ofiarami też okropne. Ale ja mam wrażenie, że po prostu były to eksperymenty nastolatka, skrajnie niesmaczne, ale jakoś zrozumiałe biorąc pod uwagę konserwatyzm tej rodziny i ich izolację. Te dzieci nie miały fizycznego kontaktu z płcią przeciwną poza rodziną.
Co myślicie o tej dziwnej historii?