Dodaj do ulubionych

operacja tarczycy a ciąża

23.05.08, 17:34
Witam,
bardzo prosze o radę. Mam ogormny dylemat czy poddać się operacji
usunięcia guzów tarczycy (w lewym płacie ponad 3cm guzek a w prawym
kilka małych ponad 1cm guzków). Mam już skierowanie na operację, ale
boję się że jak usuną mi całą tarczycę to będę miała problem z
zajściem w ciąże sad( Nie mam dzieci, ale z mężem bardzo chcemy je
mieć. Czy któraś z was zaszła w ciąże po usunięciu tarczycy?
Pozdrawiam was gorąco
Es_ka1
Obserwuj wątek
    • mingin1977 Re: operacja tarczycy a ciąża 23.05.08, 19:02
      witam
      nie ma pewności czy usuną ci całą tarczyce może zostawią kikuty bo
      wnioskuję że jesteś młodą osobą .mam znajomą któta miała raka
      tarczycy i miała usuniętą całą tarczycę i pięć lat po tym zabiegu
      została szczęśliwą mamą zdrowej dziewczynki.
      powodzenia i głowa do góry
      • nina1976 Re: operacja tarczycy a ciąża 24.05.08, 11:01
        Witaj.Miałam takie same rozterki. Przeczyatsz o nich tu
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24712&w=69646683&v=2&s=0
    • reteczu Podnoszę na duchu :) 26.05.08, 19:28
      Moja droga,
      w 16 roku życia usunięto mi guzki na tarczycy (były zimne i większe
      od Twoich). Usunięto mi prawie całą tarczycę (mam kikuty). Nie
      miałam najmniejszych problemów z zajściem w ciążę. Mam dwie cudowne
      córeczki; starsza 5 lat, młodsza jutro kończy roczek. A od ponad 15
      lat zmagam się z niedoczynnością tarczycy, biorę euthyrox (brałam
      nawet dawkę 225). Dziewczynki rozwijają się super i nie mają
      problemów z tarczycą, były badane. A zatem głowa do góry!
      • es_ka1 Re: Podnoszę na duchu :) 30.05.08, 10:53
        Witam reteczu!!
        Nawet niewiesz jaką radość mi sprawiłaś twoją historią smile)) Gdybym
        mogła to bym cię teraz uściskała. Tak bardzo była mi potrzebna
        informacja, że są na "świecie" kobiety które zaszły w ciąże po
        usunięciu tarczycy smile)) Teraz zdecydowanie łatwiej będzie mi podjąć
        decyzję. Dziękuję.
        Napisz proszę coś więcej koniecznie. Jak przechodziłaś ciąże? Czy
        musiałaś brać jakieś specjalne leki? Jak żyje się po usunięciu
        tarczycy?
        Czy znajdzie się jeszcze ktoś o podobnych przeżyciach??? Proszę
        wpisujcie się.
        Pozdrawiam
        es_ka1
        • hashi-tess Re: Podnoszę na duchu :) 30.05.08, 11:17
          całe forum jest m.in. o tym.
          proponuję jego lekturę.
        • reteczu Re: Podnoszę na duchu :) 30.05.08, 19:31
          Bardzo się cieszę, że Cię tak uradowałam smile
          Po kolei:
          obie ciąże były niezagrożone. Brałam wtedy dość spore dawki
          euthyroxu; w uproszczeniu mówiąc, dawki wahały się od 100 do 200
          dziennie.I to wszystko.

          Pierwsza ciąża zakończyła się odejściem wód płodowych ostatniego
          dnia 36tc. Myślę, że się przeforsowałam, że to nie była wina
          tarczycy. Taka byłam głupia Rózia, że pracowałam do dnia porodu i
          niespecjalnie się oszczędzałam. No cóż, głupich nie sieją, sami się
          rodzą...
          Dostałam kroplówkę z oksytocyną. 4 godziny skurczów, 40 minut II
          faza porodu.
          Córka parametry miała przyzwoite - 3,3kg, 55cm, 8 punktów w skali
          Apgar (jeden jej zabrano za napięcie mieśni i jeden za zabarwienie
          skóry).

          Druga ciąża. Euthyrox jak wyżej. No, preparaty witaminowe dla kobiet
          w ciąży też brałam w obu ciążach, ale żadnych specjalnych leków nie
          zażywałam.
          Ostatniego dnia 39tc dostałam skurczów. Faza skurczów 3 godziny, II
          faza - minuta! Baba była wielka 4,6kg, 62cm, szybko wyszła na świat
          i pękł jej obojczyk. Po 8 tygodniach wszystko było ok. Dostała 10
          punktów w skali Apgar.

          Obu dziewczynkom po urodzeniu zrobiono badania TSH, FT3 i FT4 i obie
          miały wyniki bez zarzutu.

          Rozwijają się super! Zarówno fizycznie, jak i intelektualnie!

          Jak żyje się po usunięciu
          > tarczycy?

          Normalnie. Czasami ma się chcieja, czasami niechcieja smile

          Ja jestem poczarnobylowe dziecię. W wieku chyba 12 lat wyszła mi
          nadczynnosć, guzki. Zabieg miałam w wieku 16 lat. Rok byłam pod
          kontrolą, potem endokrynolog powiedział, że nie ma potrzeby, żebym
          się leczyła. Na studiach zaczęłam tyć, włosy mi wypadały, power
          zaczynał mnie opuszczać, więc poszłam do endokrynologa. Okazało się,
          że mam niedoczynność pooperacyjną i dostałam euthyrox.I tak sobie
          łykam białą tableteczkę dzień w dzień, a 30 wiosen mam już jakiś
          czas za sobą smile

          W międzyczasie pewien ginekolog dodał mi "otuchy", twierdząc, że
          jestem bezpłodna. A tu, proszę, do obu ciąż potrzebowałam tylko
          jednego cyklu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka