Dodaj do ulubionych

Psychika a choroby autoimmunologiczne

12.12.10, 22:58
"Najważniejsza w leczeniu jest nadzieja, czyli przekonanie, że pożądane cele są możliwe do zrealizowania niezależnie od znikomości prawdopodobieństwa ich osiągnięcia. Znaczy to, że „mogę wyzdrowieć niezależnie od tego, jak ciężko jestem chory”. Ważne, by wierzyć, że mamy w sobie i wokół siebie to, czego potrzebujemy, choć nie zawsze jest to tym, czego chcemy. Trzeba odnaleźć w sobie przekonania, dzięki którym możemy współdziałać z lekarzem i razem sprawić, że zmieni się jakość naszego życia, a przy okazji wyjdziemy z choroby. I o tym jest ta książka."
dr Carl O. Simonton, lekarz i psychoonkolog, dyrektor Simonton Cancer Center, USA pisze o swojej książce "Siły, które pokonają raka: wiara, nadzieja, zdrowie"
Obserwuj wątek
    • skyes Psychika a choroby autoimmunologiczne 12.12.10, 23:02
      Rodzą się pytania - jak możemy sobie pomóc, jak rozmawiać z naszym układem odpornościowym, co już wiadomo o metodach "komunikowania się" z nim?
      A może by po prostu iść drogą ludzi chorych na raka i reperować system immunologiczny wizualizacjami, afirmacjami, zmianą stylu życia, czy ja wiem czym jeszcze?
      Czy ktoś znalazł już coś na ten temat? Co wiadomo nt ratowania psychiki aby uratować tarczycę, czy inne choroby autoimm., które nam się przyplatują?
    • skyes Psychika a choroby autoimmunologiczne 13.12.10, 03:21
      "Levothyroxine, a synthetic form of thyroid hormone, is the 4th highest selling drug in the U.S. 13 of the top 50 selling drugs are either directly or indirectly related to hypothyroidism. The number of people suffering from thyroid disorders continues to rise each year." - skoro ktos ma interes, żeby jak najwięcej ludzi przyjmowało te leki, to nic dziwnego, że "normy" zdrowej tarczycy są co jakiś czas obniżane. Ktoś tu pisał o tym na forum, przepraszam, że nie pamiętam kto.
      • aleksandra_01 Re: Psychika a choroby autoimmunologiczne 13.12.10, 04:00
        > ludzi przyjmowało te leki, to nic dziwnego, że "normy" zdrowej tarczycy są co
        > jakiś czas obniżane.

        jest dokładnie odwrotnie niż myślisz.
        wielu ludzi ma objawy niedoczynności, gdy ich hormony są jeszcze "w normie"

        poza tym przeczytaj ze zrozumieniem na jakiej podstawie ustalono normę dla TSH:

        "Badanie Whickham prowadzone prospektywnie przez 20 lat na materiale 2779
        dorosłych osób reprezentatywnych dla populacji angielskiej wykazało,
        że subkliniczna niedoczynność tarczycy rozwinęła się w ciągu tego okresu w jawną
        hipotyreozę u 33 % badanych i aż u 55 % tych, u których stwierdzano jednocześnie
        podwyższone miano przeciwciał antymikrosomalnych. Z innych prac wynika, że szczególnie
        duże ryzyko rozwinięcia się jawnej niedoczynności tarczycy dotyczy populacji po 60 rż
        z podwyższonym stężeniem przeciwciał tarczycowych: 80% przypadków w ciągu 4 lat.
        Spontaniczna normalizacja wartości TSH została natomiast odnotowana zaledwie u 5%
        w ciągu rocznej obserwacji.
        Badanie Whickham wykazało także zwiększone ryzyko rozwinięcia się niedoczynności tarczycy
        u osób ze stężeniem TSH powyżej 2 mU/l. Obserwacja ta nasuwa pytanie jaka jest prawidłowa wartość stężenia TSH w surowicy. Zakres normy stężenia TSH w surowicy
        wynoszący najczęściej 0,3-5,0 mU/l, został ustalony na podstawie badań epidemiologicznych
        przeprowadzonych u ludzi określanych jako „ogólnie zdrowi”. Zważywszy, iż u 40% kobiet
        stwierdza się nacieki limfocytarne w tarczycy, a u 10-15% obecność przeciwciał
        tarczycowych, bardziej miarodajne wydają się wyniki badań, do których zakwalifikowano
        wyłącznie osoby z ujemnym mianem przeciwciał antyperoksydazowych i bez wywiadów
        przebytej choroby gruczołu tarczowego.
        Okazało się, że u 95% tak wyselekcjonowanych
        badanych wartość TSH w surowicy zawiera się w przedziale 0,48-3,6 mU/l i taki zakres
        normy zaleca Amerykańska Akademia Narodowa Biochemii Klinicznej (US National
        Academy of Clinical Biochemistry)."
        www.ptendo.org.pl/arch/03_5_z.pdf s.680

        I jeśli nie zauważyłaś, to większość osób ma problem, żeby rozpocząć leczenie,
        muszą czekać aż ich wyniki będą już bardzo niskie, a samopoczucie tragiczne.
        A dwa, że nikt nikogo nie zmusza do leczenia, jak ktoś nie chce kupować leków - nie musi.

        A na koniec nie porównuj Hashimoto do Nowotworów, bo to jednak co innego.
        Na Hashimoto się nie umiera, zazwyczaj i przy dobrym leczeniu można prowadzić
        prawie całkiem normalne życie.

        więcej optymizmu!

        a.
    • arronia Re: Psychika a choroby autoimmunologiczne 13.12.10, 13:58
      Spiskowa teoria o koncernach, które nam ”wmuszają” leczenie uważam za totalną bzdurę. Chyba nie mogła wymyślić jej osoba z Hashimoto...

      Natomiast dbanie o swoją psychikę jest IMHO ważne. Choćby po to, żeby uniknąć (na ile to możliwe) wpadania w krąg: złe samopoczucie psychiczne / nerwy > pogorszenie choroby > gorsze samopoczucie > ... itd. Po sobie widzę, że najlepiej radzić sobie dwutorowo: jak się ma supełki w psychice, to odsupełkowywać (choćby i u terapeuty), a jednocześnie badać się, suplementować braki (bo bez tego, to psychika będzie leżeć i kwiczeć i tak). W sumie jest jeszcze trzecia droga, którą można dorzucić - różne mniej konwencjonalne podejścia. Na przykład na miarę skrojona joga. Albo akupunktura.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka