Cześć, od czasu do czasu podczytuję forum, ale szczerze mówiąc, strasznie mnie dołuje, więc po prostu nie mogę za dużo, więc pewnie mi coś umknęło
Na Hashimoto choruję od 2-3 lat tzn. wiem, że choruję. Sama właściwie się zdiagnozowałam dzięki Wikipedii (wspaniale, prawda?). Ostatnio dobrze się czułam w kwietniu zeszłego roku przy dawce euthyroxu 125 i wynikach TSH poniżej normy - 0,149. Po e. 100 i wynikach TSH - 0,57 też było fajnie. Podejrzewam, że powinnam do tego dążyć?
Musiałam zmniejszyć dawkę e. do 75 po innych perypetiach zdrowotnych. Okazało się, że mam jeszcze ch. Addisona-Biermera, ale wydaje mi się, że obecnie pod kontrolą. Dostaję zastrzyki i wit. B12 mam chyba teraz nawet w nadmiarze
Brałam ostatnio e. 75 (3x na tydzień) i 100 (4x na tydzień). Od lutego zaczęłam też łykać omega-3 i selen 100µg dziennie. Czuję się za to fatalnie. Ciągle jestem zmęczona i senna, zimno mi, mam suchą skórę, nie mogę się skoncentrować, mam lęki i zły humor. Prawdę mówiąc, chyba nigdy nie miałam tyle objawów na raz i w takim natężeniu. Trochę tego nie rozumiem, przecież moje wyniki wcale nie są takie złe??? Może się jednak mylę?
Moje aktualne wyniki z 22 lutego:
TSH - 2,56
FT4 - 35.06% [wynik 1.2, norma (0.93 - 1.7)]
FT3 - 47.08% [wynik 3.13, norma (2 - 4.4)]
Po tych wynikach już sobie sama zwiększyłam dawkę euthyroxu do 100 cały czas. Czy na razie zwiększenie dawki e. i oczekiwanie na mniejsze TSH to wszystko co mogę zrobić? Już prawie od roku jestem warzywem, trochę mam dość...