Pierwsze wrażenia
Jak może niektórzy gdzieś tam wyczytali od wczoraj jestem podekscytowaną posiadaczką kolejnej gry. Nie jestem w stanie napisać jeszcze recenzji jako takiej, ale nie mogę też doczekać się, żeby podzielić się z Wami pierwszymi spostrzeżeniami.
Po pierwsze gra w świetnej cenie aktualnie w Bonito. 39zł, taniej nie wyszukuje nawet i-szop

Dla niewtajemniczonych grę dostajemy zawsze od razu z dodatkiem - bonusowymi kartami o nazwie "Metropolia Plus". Dokupić można też inny, już osobny dodatek o nazwie "Remont".
Po drugie: nie będę pisać jak się gra, bo po pierwsze jeszcze sama nie wszystko wiem, a po drugie w sieci jest tyle o tej grze, że chętni znajdą. Dość powiedzieć, że buduje się miasto, a celem ostatecznym jest wybudowanie 4 budynków specjalnych (na razie piszę o wariancie bez dodatku).
Jest to w zasadzie gra karciana, bez planszy, ale - tu pierwsze spostrzeżenie - potrzeba dużo miejsca, żeby w nią zagrać. Zatem mimo, że da się ją przepakować z i tak niezbyt dużego pudełka do czegoś jeszcze mniejszego, to nie zagramy np. w pociągu. Nawet niektóre stoły mogą okazać się niewystarczające.
Drugie spostrzeżenie, istotne zwłaszcza na początku - gdy zaczynamy przygodę z tą grą - błędy w instrukcji. O jednym pisze np. Rebel: przy pierwszym rozdaniu każdy z graczy powinien dostać kartę Piekarnia i Pole, a nie Farma. Mam wrażenie, że jest jeszcze jeden błąd: napisano, że rzucać dwiema kośćmi można dopiero, gdy kupi się kartę Stadion. Tymczasem wydaje mi się, że chodzi o kartę Dworzec, na której jest wyraźnie napisane, że jako jej posiadacz możemy używać już dwóch kości... Związków przyczynowo - skutkowych tej możliwości z wybudowaniem sobie stadionu... nie widzę.
Wiek graczy:
Na pudełku mamy napisane, że gra od ośmiu lat i tutaj w pełni się zgodzę, że w tym wieku większość dzieci najspokojniej pojmie zasady gry w wariancie bez dodatku. Dodatek podobno nieco komplikuje grę, więc o tym wariancie jeszcze się nie wypowiem. Wersja podstawowa jest łatwa, tak łatwa, że jeśli ktoś ma wprawione w graniu dziecko i zna jego możliwości, to może spróbować zagrać też z dzieckiem młodszym, niż 8-letnie.
Warto jednak, aby dziecko umiało czytać, bo ten kto umie, ma niewiele - prawie nic - do zapamiętania jeżeli chodzi o zasady gry (każda karta ma na sobie opis swojego działania) - plus także dla tych dorosłych, którzy nie lubią zapamiętywać całych litanii zasad.
Póki nie używamy tych bonusowych kart, mamy duży czynnik losowości - to może być ważne dla osób, które chcą, aby dzieci nie zostały zmiażdżone przewagą strategiczną dorosłych, a niefajne dla tych, którzy szukają bardziej decyzyjnych gier.
W pudełku nie mamy wypraski, mamy za to dwie kostki w maleńkim woreczku strunowym i dwa inne woreczki strunowe nie do końca wiadomego przeznaczenia, nie wiadomo czy wkładać do nich wszystkie karty razem i osobno monety, czy może karty startowe z monetami, a katy do gry do drugiego worka... Ale to już szczegół, tak się tylko czepiam, jako nowicjuszka urzeczona np. niesamowicie funkcjonalną wypraską Osadników z Catanu
To tyle w kwestii wstępu

Więcej wrażeń być może w przyszłości, w każdym razie gra zachęca do kolejnych partyjek!