angel_dda
12.01.07, 17:35
Musze wyrzucic z siebie swoje emocje żeby nie wybuchnąc- nienawidzę swojej
matki - jest to osoba która pała nienawiscia do mnie za co tak naprawde nie
wiem, pewnie dlatego że nigdy nie akceptowałam jej picia i mimo tego że nie
pije juz od dłuzszego czasu to mam w domu piekło.
Po pierwsze jestem bardzo niesprawiedliwie traktowana, moja matka faworyzuje
mojegp brat, z nim rozmawia, dla niego jest mila, nawet jemu mówi czesc jak
przychodzi do domu, mnie nienawidzi z całego serca i na każdym kroku mi to
okazuje. Nie chcę babrac sie w tym całym gównie wiem że się nie zmieni ale
przechodze bardzo ciężki okres jestem po studiach nie mam pracy, leczę sie na
depresje, moim najwiekszym marzeniem jest wyprowadzenie sie z tego domu, na
razie to niemozliwe bo nie jestem sie w stanie sama utrzymac...
Standartem w moim domu jest to ze jak przychodzi do domu to jest straszna
awantura np. o to ze nie umyłam patelni albo nie schowałam bułki do chlebaka i
marnuje jedzenie-wiem że dla kogos z zewnątrz brzmi absurdalnie ale dla mnie
to szara codziennosc.....
nienawidze jak robi takie afery jak jest u mnie moj chłopak, jest mi tak
wstyd, a potrafi byc naprawde niemiła, jest mi tak głupio jak siedze z nim w
pokoju a z kucgni dobiegaja krzyki i trzaski...
Zeby bardziej mi dopiec oczernia mojego chłopaka np. potrafi mi dopiec że
nabrudził w pokoju i ze taki wielki inteligent i nie moze sie zachowac u kogos
w domu, bardzo czesto wytyka mi że nie używa dezodorantu, a ja modlę sie w
duchu zeby on przypadkiem tego nie usłyszał....bardzo się tego wstydze ja i
tak staram sie go zadko zapraszac ale jest zima do cholery i nie mamyt sie
gdzie podziac, a przez ta idiotke musi mi byc tak glupio przed wlasnym
chlopakiem...............
Ale totalnie dobija mnie oczerniajac mnie przed innymi,jako ze moj ojciec byl
osoba znienawidzana przez nia i przez rodzine( rozwiedli sie i nie utrzymuje z
nim kontaktu) to bardzo czesto uzywa argumentu ze jestem taka jak on czyli
bezczelna, klotliwa, agresywna, ze przezywam ja..............krew mnie zalewa
bo gdy na przyklad jest w domu babacia to ona nie robi awantur ani wtedy mnie
nie wyzywa, ani nie oczernia mojego chlopaka, przed nia udaje niewiniatko,
jaka to wielce zapracowana io jakie ma beznadziejne zycie z niewdziecznymi
dziecmi no a jako ze moja babacia nienawidzi mojego ojca to schemat jest ten
sam cokolwiek by sie nie stalo to jest moja wina bo jetem taka jak
ojciec-prawda jest taka ze jak sie zaczyna awantura to zamykam sie w pokoju bo
nie wdaje sie w takie pyskowki potrafi byc naprawde agresywna a oszczedzam
sobie niepotrzebnych stresow.......
Wiem ze taka idiotka pozostanie do konca zycia i wiem ze jej nie zmienie ale
na razie moj dramat trwa bo mieszkam w tym chorym miejscu, bo nie mam wyboru
co mam zamieszkac pod mostem...czasem wydaje mi sie ze to byloby lepsze...jets
mi tak cholernie trudno bo nie moge znalezc dobrej pracy po tych studiach,
wiem ze musze zbierac pieniadze na kursy jezykowe i byc moze na jakies inne
kursy zawodowe zeby sie przekwalifikowac wiec ta wyprowadzka nie jest taka
bliska perspektywa....ale nie moge sie poddac bo wiele razu bylam na samym
dnie chcialam popelnic samobojstwo bo po prostu nie widze nadzieji w tym zyci
jest ciezkie i mimo tego ze staram sie dostrzec jakiis dobrych stron to na
razie nie potrafie