dziewczyneczka08
28.02.09, 21:53
w przyszłym tygodniu idę do szpitala. Już dostałam skierowanie. Boję
się trochę, ale może to też jest taki czas, aby przystanąć i
zastanowić się nad sobą, własnym życiem....Tak sobie to tłumaczę.
Pisałam Wam o moim znajomym , który jest lekarzem z zawodu (i
jeszcze niedawno bardzo mi się podobał), i który spuścił mnie po
kiju mówiąc, abym nie zawracała mu głowy swoimi problemami, bo jego
dziewczyna jest zazdrosna. Napisał mi "Nie opbciążaj innych swoimi
problemami, bo każdy ma własne i wszyscy się od ciebie odwrócą".
Okazało się, że te problemy, o których nawet nie chciał słuchać, są
bardzo poważne.
Na szczęście lekarz z ośrodka okazał mi o wiele więcej zwyczajnej,
ludzkiej życzliwości....
Tak sobie myślę, że czasem od kogoś spodziewamy się bardzo wiele a
nie otrzymujemy nic. A wsparcie przychodzi od zupełnie innej osoby.
I myślę też, że o problemach należy mówić. Jeśli jest mi ciężko,
poszukam pomocy - pewnie ją znajdę nie tam, gdzie się spodziewałam,
tylko zupełnie gdzie indziej. A moi przyjaciele się nie odwrócą - a
jeśli się odwrócą, nie są moimi przyjaciółmi.
Chciałam się z Wami podzielić tym moim problemem. Boję się szpitala.
Proszę Was o wsparcie psychiczne - trzymajcie za mnie kciuki, bo
jest mi ciężko w tym momencie.