Dodaj do ulubionych

Świąteczny dylemat

13.12.18, 11:17
Sytuacja taka: są dwie siostry, obie emerytki, obie wdowy. Ich rodzice od dawna nie żyją już. Starsza siostra owdowiała 3 lata temu, młodsza - bardzo dawno, z 30. Kiedy młodsza siostra owdowiała i została sama z córką strasza siostra i szwagier bardzo jej pomagali, logistycznie, a także materialnie. Każde Święta pani z córką spędzała u nich, mieszkali blisko siebie. Tak sie utarło i nie zmieniło sie to także w czasach, gdy córka pani dorosła. owa córka ma teraz 35 lat i małe dziecko, które sama wychowuje, mieszka z mamą - szczegóły wg mnie ważne dla tematu.
Tymczasem syn starszej siostry 37 - latek jakiś rok temu wyjechał z rodzinnego miasta "za miłoscią" - poznał sobie jakąś panią z innego miasta i postanowili razem zamieszkać właśnie tam.

No i w tym roku zaprosił swoją mamę na Święta do siebie i partnerki. Samą - bez ciotki i kuzynki. No i powstał "problem" po stronie młodszej siostry, bo starsza chce z zaproszenia skorzystać. Młodsza uważa, że syn starszej postąpił bardzo nieelegancko zapraszając na Święta tylko swą mamę, bo przecież zawsze Święta spędzały razem. Starsza siostra siostrę jakoś tam rozumie, ale swego syna - także. Sprawa wyglada tak, że to on przeniósł się do miasta wybranki, bo ta ma tam schorowanego ojca, którym się opiekue, mieszkanie mają małe dwupokojowe, zatem nie ma logistycznych mozliwości goszczenia tam z noclegiem 3 dorosłych pań i małego dziecka, a odległośc jest taka, że nie ma też możliwości spotkania przy wigilijnym stole i wracania do domu. Zatem, ani gościć tylu ludzi syn z partnerką nie mają jak, ani zabrać jej ojca i przyjechać na Święta do mamy pana.
Starsza siostra chce spędzić parę dni z synem. który po przeprowadzce do miasta partnerki w rodzinnym bywa bardzo rzadko. Rozumie ze siostrze może być nieco przykro, ale też oczekiwałaby zrozumienia dla siebie i swego syna. Ostatecznie siostra nie zostanie w Święta sama, tylko ze swoją córką i wnuczką. Nie jest też tak, że młodsza siostra jest uboga i zwyczajnie nie bedzie miała na zorganizowanie sobie Świąt, bardziej chyba idzie o to, że nigdy sama tego nie robiła.
Tak czy owak, pani starsza siostra otrzymała zaproszenie z miesiąc temu, przyjęła je i poinformowała o nim siostre. Ta ją odwodziła od wyjazdu, a nic nie wskórawszy w temacie obraziła sie na nią i na siostrzeńca. Zblizają się Święta, siostra i siostrzenica są praktycznie poza synem jedyną pani rodziną. pani zadzwoniła do siostry, by porozmawiac, ale ta stwierdziła, ze pogadają, jak zostanie w domu, albo zabeirze ją i jej córkę z wnuczką z sobą.

Choć sprawa wydaje sie być oczywista i racja jest po stronie starszej siostry wg mnie, jednak zdania jej znajomych są podzielone. Niby z jednej strony wszystko ok, ale z drigiej - no zawsze zapraszała siostre na swieta, więc teraz głupio tak, ze strony jej syna też, ze tylko ją zaprosił, ze ciotka i kuzynka też mają uczucia, że tak są przyzwyczajone...
Jak Wam sie zdaje - pani starsza siostra powinna mieć wyrzuty sumienia? Jej syn postąpił jednak nietaktownie?
Obserwuj wątek
    • kocynder Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 12:32
      Dla mnie sytuacja jasna: starsza z sióstr i jej syn nie popełnili żadnego nietaktu! Powinni spokojnie realizować swoje plany świąteczne i nie oglądać się na "obrazy" siostry i ciotki.
      Sytuacja nieco inna, ale mająca coś "na rzeczy". Czas jakiś pracowałam w dużym zakładzie pracy. Dojazd zbiorkomem był niedogodny - trzeba było jechać dwoma autobusami i tramwajem, więc ja, mając taką możliwość, jeździłam samochodem. Blisko mnie mieszkała koleżanka i tak się utarło, że rano przychodziła pod mój blok i jechała ze mną do pracy, a po pracy zabierałam ją do domu. Nic mnie to nie kosztowało, i tak przecież jeździłam. Ale do czasu... Któregoś dnia popołudniu źle się poczułam. Poszłam do lekarza, dostałam zwolnienie. Zadzwoniłam do szefowej, poinformowałam, wzięłam przepisane antybiotyki i czując się fatalnie poszłam spać. Około 11:00 dnia następnego z łózka wyrwał mnie telefon - zadzwoniła ta koleżanka. Zaczęła od awantury, że PRZEZE MNIE spóźniła się do pracy! Kiedy jej wyjaśniłam, że jestem chora - odwarknęła, że ją to nie obchodzi i (UWAGA!!!) mam przyjechać po nią na koniec pracy, bo ona ma zaplanowanego dentystę i to MOJA WINA że nie zdąży na wizytę!
      I teraz... Czy serio miałam obowiązek informować, że nie będę jechała autem do pracy? No, litości! Czułam się fatalnie, a żadnych zobowiązań nie podejmowałam, ba, nawet i nie proponowałam jej podwózki! Godziłam się na to, gdy po prostu przychodziła! Ale nie przyszłoby mi do głowy ani czekać gdyby zaspała, ani dzwonić i dowiadywać się co się stało gdyby nie przyszła! Pomysł, że pomimo choroby i zwolnienia powinnam po nią jechać i robić za darmową taksówkę - w ogóle kuriozalny, moim zdaniem...
      I wracając do tematu: młodsza z pa ń prezentuje postawę właśnie mojej koleżanki z pracy. Mimo że WIE o sytuacji (bo zakładam, że starsza z sióstr informując o zaproszeniu do syna wyjaśniła, dlaczego nie ma możliwości by np syn z partnerką i jej ojcem przyjechali oraz dlaczego nie ma możliwości zaprosin całej rodziny) i tak się upiera, że jej racja ma być na wierzchu. Pomimo, że dotąd korzystała z gościny siostry "siłą przyzwyczajenia"... smile
      • kora3 Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 13:10
        W sytuacji opisanej przeze mnie - mam takie samo zdanie, jak Ty, natomiast w opisanej przez Ciebie, no nie do końca ...Już wyjaśniam. Owszem, Twoja kolezanka korzystała z podwózki i Ty, pewnie majac do sprawy stosunek podobny do mego, nie uwazałaś tego za bóg wie co, skoro i tak jeździłaś i jeździłabyś, z nią czy bez niej. Gdybym JA była na miejscu tej kolezanki czułabym sie zobowiązana do dorzucania sie na paliwo, a gdybyś nie chciała, to jakiegoś upominku miłego Tobie, bo pomimo, że nic Ciebie to nie kosztowało, dla mnie stanowiłoby sporą ulgę.

        Abstrahując od tego, ze kolezanka najwyraźniej nie czułą się zobowiazana ( nic o tym nie wspominasz) - w opisanej przez Ciebie sytuacji wiedzac, że nazajutrz nie jadę do pracy JA bym do kolezanki zadzwoniła i poinformowała ją o tym. Zrobiłabym tak, bo miałabym swiadomośc, ze chcac nie chcac utarł się taki zwyczaj między nami, że ze mną jeździ i nie ma mozliwości zwyczajnie przewidzieć, że jutro podwózki nie będzie, więc pewnie przyjdzie i bedzie bez sensu czekała - po prostu.
        I tu wrócę do sytuacji opisanej w tym wątku - to tak, jakby starsza siostra przyjęła zaproszenie syna i nie poinformowała o tym siostry, która w wigilie np. pojawiłaby się z córką i wnuczką u jej drzwi i jak to mawiają - pocałowała klamkę.

        Tak więc - owszem, uważam, ze powinna jednak poinformować kolezankę ze nie będziesz jechała, ale naturalnie idiotyczne było wymaganie od Ciebie, żebyś po nią jechała, bo ona coś tam ma zaplanowanego. Całe zresztą zachowanie kolezanki w obliczu tego, że byłaś chora było ponizej krytykisad
        • verdana Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 14:55
          Niw iatnieje nic takiego jak "sama z córką i wnuczką". Nie zostanie sama i wobec tego nie ma żadnego powodu, aby musiała być koniecznie zapraszana ciotka z przychówkiem, a nie tylko własna matka.
          • kora3 Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 15:06
            A ja gdzieś napisałam, ze istnieje? Napisałam zdaje się, ze nie zostanie (ta młodsza siostra) przecież sama, a z córką i wnuczką
      • reinadelafiesta Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 18:10
        Kocynder
        Przychylam sie do zdania Kory. Może i nie uzgadniałyście tego i do niczego się wprost nie zobowiązywałaś, ale sama piszesz, że się utarło. A skoro tak, to mogłaś przypuszczać, że koleżanka będzie na Ciebie czekać. Uważam, że powinnaś ją była zawiadomić, choć rozumiem, że w obliczu choroby wypadło Ci to z głowy.
        Cała reszta, czyli zachowanie koleżanki, wymagania z sufitu wzięte - nie warte nawet komentowania. Do niczego nie byłaś zobowiązana.
      • en-n Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 19:37
        Wysłałabym koleżance esemesa wieczorem i sprawa załatwiona. A koleżanka nie zaniepokoiła się, że mogło ci się coś złego przydarzyć, skoro czekała pod blokiem i się nie doczekała?
        • kocynder Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 22:36
          Nie. Jak się okazało poczekała u mnie pod domem, po czym pojechała zbiorkomem, w związku z czym Z MOJEJ WINY się spóźniła do pracy. W tejże dowiedziała się, że jestem chora, więc odczekała do 11:00 żeby zadzwonić z pretensjami i żądaniem, bym po pracy po nią przyjechała bo jak nie to znów PRZEZE MNIE ona się spóźni do dentysty na umówioną wizytę...
          Kurczę, no, gdybym się dobrze czuła to pewnie bym jej tego smsa napisała, ale tak się fatalnie czułam... sad
    • annthonka Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 19:59
      Wyrzuty sumienia to możnaby mieć, gdyby ta druga siostra miała zostać na święta zupełnie sama. A przecież ma swoją córkę i wnuczkę.

      Być może brak zaproszenia wynika z problemów z noclegiem (ale są przecież hotele czy airbnb), ale być może syn po prostu chce spędzić trochę czasu właśnie z mamą (a nie przy okazji z ciotką, siostrą cioteczną i jej dzieckiem), poznać ją lepiej ze swoją partnerką, pokazać jej jak teraz żyje, itp.
      • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 08:31
        Ja znam tę sytuacje z relacji pani starszej siostry, to ona mi powiedziała, że mają dwa pokoje (nie byłą tam, ale pewnie syn jej powiedział jak mieszka - nic dziwnego poniekąd). Może być jak napisałaś, a syn nie powiedział tego matce wprost, ale moze być i tak, jak mówi pani - wiesz, hotele to są pewnie, ale no nie czarujmy sie - nie każdego stać na wynajmowanie na kilka dni pokojów w hotelach dla goszczonych u siebie ciotki i kuzynki z dzieckiem. A zaprosić kogoś na zasadzie - zapraszam do mnie, ale śpicie w hotelu i zapłaćcie sobie za to też byłoby - przyznasz - nijako.

        Tak prawdę powiedziawszy, to ja się mentalnie nie zgadzam nawet z tym, że moznaby mieć wyrzuty sumienia, gdyby pani młodsza siostra została w Święta całkiem sama. Możnaby mieć, gdyby szło o osobę niedołężną, ubogą, w żałobie, w chorobie - wówczas owszem. Ale to pani niestara, zdrowa, nieuboga - nawet gdyby została sama w te święta to cóż by sie takiego stało?
        Czy to jest naprawdę jakiś problem nie spędzać swiąt z rodziną?
        Tak mi sie przypomniało: moi rodzice całe lata na Wigilii u siebie gościli sąsiada z naprzeciwka. Nie na zasadzie - oh biedny samotny człowiek, zaptośmy go z łaski, tylko na zasadzie takej, ze gdy sie sprowadził zakolegowali się z moim tatą, polubili z mamą i cały rok w miarę możliwości się spotykali i pomagali sobie. Pan jest od dawien dawna wdowcem, ma dwóch synów - synowie owi w tamtym czasie obaj pracowali za granicą, dopiero tam zaczynali i zwyczajnie ani nie mieli za bardzo jak zjechać do Polski na te swieta, ani zaprosić tam do siebie ojca, bo takie mieli warunki mieszkaniowe - po prostu. I ów ojciec nie robił z tego hallo - ot normalna sytuacja. Teraz jeden syn już zjechał do Polski, mieszka z zoną i dziećmi jakieś 50 km od swego ojca, drugi nadal jest na Wyspach, ale juz u siebie, załozył rodzinę i tate zaprasza czesto. A tata - cóż - bardzo chętnie na Wyspy w odwiedziny, ale na pewno nie w Święta! Bo zimno, ponuro o w ogóle, latem, czy wiosną - owszem.
        Teraz sobie uświadomilam, ze moja mama TEZ w tym roku wyjezdza na te osławione swięta, do nas - a zwykle tak było po smierci dziadków, że rodzina wigilia była u nas i przyjeżdżały siostry mamy z rodzinami - teraz już jedna nie zyje i jej mąż takze sad Zwykle, ale przecież nie tak sztywno, ze nie mozna inaczej. Moja mama przyjedzie sama, moja siostra, szwagier i ich synek nie przyjadą i nikt nie robi z tego problemu! No bo nie ma problemu ...
        • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 08:32
          pokoi rzecz jasna
          • mim_maior Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 10:13
            Dla wielu osób samotne spędzanie świąt Bożego Narodzenia, które w Polsce ma charakter wybitnie rodzinny, jest smutne i przygnębiające. Ty, wiadomo, "tak nie masz", ale inni "tak mają". Jest ich sporo - m. in. stąd wziął się zwyczaj zostawiania przy wigilijnym stole miejsca dla dodatkowego gościa. Żeby nikt, kto nie chce, nie musiał być sam w wigilię. To jest bardzo mocno zakorzeniony element polskiej tradycji. Właściwie część kulturowego DNA.
            • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 10:31
              Wiesz ok, ale wg mnie osoba rozsądna - jak sąsiad mojej mamy np. - ROZUMIE, że załóżmy jego bliscy nie mogą na ten czas przyjechać, czy zaprosić go do siebie.
              Tym bardziej w obecnych czasach, gdy wielu ludzi migruje z miejsca zamieszkania w Polsce i za granicę, nie ma tak wielu rodzin mieszkających wszyscy "na kupie" czy "przez płot".
              Owszem, dla wielu ludzi bycie samemu w Święta byłoby problemem, ale LITERALNIE - samemu. I rzadko sie zdarza właśnie, ze ktoś np. na wigilijny wieczór zostaje faktycznie zupełnie sam: ludzie tacy są zapraszani np. do bliskich (w sensie zażyłości) sąsiadów, przyjaciół, dalszej rodziny - nie jakoś "z łaski" tylko normalnie, by być razem.
              Ale nawet gdyby w tym roku, wyjątkowo ta pani siostra móodsza miała być literalnie sama w te swieta, to TEŻ powinna zrozumieć, ze siostra ma pewną ekstremalną sytuację, w odróżnieniu od niej.

              W zeszłym roku na BN miałam spory problem zdrowotny i nie pojechaliśmy do mojej mamy w swieta, ona też nie mogła przyjechać do nas, bo zaraz po świętach miała umówioną dawno wyczekiwaną wizytę u specjalisty. Pomimo, że zadna z nas w zwiazku z tym nie byłą w swieta sama - obu nam było przykro, ze nie jesteśmy razem. TYM bardziej przykro, że mieszkamy dośc daleko od siebie i właśnie swieta sa z reguły okazją do spotkania. No, że przecież moja mama rozumiała, że nie przyjadę z unieruchomioną nogą, a ja ze nie zawali sobie wizyty u lekarza dawno wyczekiwanej - losowa sytuacja i tyle.
              • mim_maior Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 12:19
                Odniosłam się wyłącznie do spędzania świąt samotnie, a nie "nie razem, jak zwykle".
                • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 12:48
                  Rozumiem, ale czy nie uważasz, ze nawet jesli komuś, np. tej siostrze przyszłoby te swieta spędzić na serio samotnie, to powinna zrozumieć drugą siostrę, która chce odwiedzić syna, a którym teraz z racji jego wyprowadzki ma rzadki kontakt?
                  • mim_maior Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 16:58
                    Uważam, że w naszej kulturze mialaby słuszne powody do smutku i rozczarowania.
                    • kora3 Re: Świąteczny dylemat 15.12.18, 09:28
                      Do smutku, w sensie ze smutno byłoby jej samej w święta - być moze owszem. Ale do rozczarowania? Miałaby prawo być rozczarowana tym, że siostra chce odwiedzić swego syna?
                      • annthonka Re: Świąteczny dylemat 17.12.18, 16:41
                        Koro, serio nie rozumiesz, czy po prostu dyskutujesz tak dla sportu?

                        Miałaby prawo być smutna i rozczarowana że ani siostra ani siostrzeniec nie pomyśleli o tym, że w takim układzie zostanie sama.

                        W naszej kulturze nie tylko nie pozostawia się nikogo samotnie na święta, ale wręcz zaprasza się osoby samotne, nawet nie tak bardzo bliskie, żeby nie były same w ten dzień. To dodatkowe nakrycie na stole też jest tego symbolem. I bez względu na to, że Ty "tak nie masz", takie są fakty.

                        Aż dziwne, że takie oczywistości trzeba pisać.
                        • mim_maior Re: Świąteczny dylemat 17.12.18, 21:52
                          Też mnie to dziwi, kora pisze jakby z Marsa czy co najmniej z Fidżi. Jakby w ogóle nie miała kontaktu z polską kulturą i obyczajami. Chyba się więc jej tego nie wytłumaczy, szkoda czasu.
                          • kora3 Re: Świąteczny dylemat 19.12.18, 09:28
                            Drogie Panie - ja rozumiem doprawdy ze tak powiem ideę. Ale czym innym jest sytuacja, gdy sie kogoś ot tak zostawia samego na święta, czy nie na swięta, a czym innym sytuacja losowa
                        • kruszysia Re: Świąteczny dylemat 17.12.18, 22:38
                          Ale przecież ta pani nie zostanie sama, będzie z córką i z wnukiem...
                        • nchyb Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 06:29
                          annthonka napisała:
                          > Miałaby prawo być smutna i rozczarowana że ani siostra ani siostrzeniec nie pom
                          > yśleli o tym, że w takim układzie zostanie sama.
                          >
                          > W naszej kulturze nie tylko nie pozostawia się nikogo samotnie na święta,
                          >
                          > Aż dziwne, że takie oczywistości trzeba pisać.

                          Aż dziw, że dla niektórych 3 osoby to samotne święta. To ile ich musi być, by nie była z córką i wtyczką sama? Dopiero od 4 się zaczyna rodzinnie? 🎄😄
                          • mim_maior Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 06:42
                            Ja wiem, że kora pisze dużo wyrazów, mnoży bohaterów i opowiada zawiłe historie, dlatego dla ułatwienia wspomnę raz jeszcze, że odniosłam się do jednego jej stwierdzenia: "Ale to pani niestara, zdrowa, nieuboga - nawet gdyby została sama w te święta to cóż by sie takiego stało?".
                            • nchyb Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 08:23
                              ale uzupełniła o córcię i wnusię, a "sama" to zapewne skrót myślowy - sama bez siostry, a nie sama jak palec. Wystarczy przeczytać i zrozumieć kontekst, anie dorabiać teorię o samotności niczym na pustyni z dala od oazy...
                              • annthonka Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 09:16
                                Wiem, że ciężko się przebić przez posty Kory, ale teraz akurat ona teoretyzuje co by się wielkiego stało gdyby ktoś został zupełnie sam na święta. I do tego się odnosimy.
                                • reinadelafiesta Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 09:43
                                  Annthonka
                                  Już tyle razy Kora była proszona o niezalewanie wątku kolejnymi przykładami ("widzę że nie rozumiesz, więc wytłumaczę na kolejnych dziesięciu przykładach", albo: "no tak, można by się zgodzić, ale wyobraźmy sobie taką sytuację..."), bo to zaśmieca, utrudnia, potem nie wiadomo kto do czego się odnosi, kolejne nieporozumienia się wyjaśnia w stu postach. I nic, zero reakcji. Przecież to nie jednej czy dwóm osobom przeszkadza - próśb było więcej więc mogłoby to coś dać Korze do myślenia🤐
                                  • kora3 Re: Świąteczny dylemat 19.12.18, 10:04
                                    Reini, jesli nie chcesz czytać moich postów - nie musisz, naprawdę smile A to nie był zaden przykład, tylko UWADA, ze nawet gdyby pani młodsza siostra miała zostac literalnie sama w te Świeta, to nie powinna - moim zdaniem - robic z tego problemu. Jesli ktoś czegoś takiego nie rozumie, to przepraszam, ale ...
                                    • reinadelafiesta Re: Świąteczny dylemat 19.12.18, 11:22
                                      Ale my Koro nie o tym w tej chwili piszemy i nie tego dotyczył post, na który mi odpowiadasz. Wiem, że nie muszę ale chcę i chętnie się wypowiem. Co nie zmienia faktu, że w pewnym momencie robisz dodatkowymi przykładami takie zamieszanie, że nie wiadomo, czego się trzymać. I piszę Ci o tym nie tylko ja ale dużo osób, a Ty masz to najwyraźniej z tyłu. I to bynajmniej nie głowy. I po to jest forum, żeby się wypowiedzieć i nie wszyscy mamy obowiązek uważac tak samo. A nawet nie mamy obowiązku rozumieć czegoś. Nawet jeśli Tobie wydaje się to niepojęte, nie musisz przekonywac do upadłego, przytaczając kolejne życiowe historie. Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić.
                                      Co do problemu z watku głównego - wypowiedziałam się, że pani może święta spędzać z kim chce. Jej siostra nie jest sama. A nawet gdyby była, to uważam że raz może zostać. Choć też rozumiem, tak zwyczajnie i po ludzku, że to miłe nie jest. Natomiast fochy i szantaże są niedopuszczalne.
                                • kocynder Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 09:51
                                  Tylko podpowiedz mi jaki sens ma dywagowanie "co by było gdyby"? W sytuacji jasno opisanej - pani NIE zostaje sama - zostaje z córką i wnuczką. Nie jest skrajnie uboga, żeby nie było jej stać na urządzenie skromnych ale porządnych świąt. Więc?
                                  Tak się pytam, bo w innym wątku, w którym Kora przywołała autentyczną sytuację z innego forum, przedstawiła ją tylko częściowo i w sposób zmieniający jej sens to usłyszałam, że się czepiam, gdy zwróciłam na to uwagę...
                                • nchyb Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 10:48
                                  >>Wiem, że ciężko się przebić przez posty Kory, ale teraz akurat ona teoretyzuje

                                  OK Annthonko, odnosiłam się wyłącznie do głównego wątku,
                                  jeżeli teraz jest teoretyzowanie poboczne o innych warunkach wyjściowych, to cofam co napisałam smile
                                  również nie życzę nikomu samotnych Wigilii, Świąt itp...
                                  pozdrawiam
                                  • annthonka Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 12:50
                                    @Nchyb @Reinadelafiesta

                                    Od wątku głównego dyskusja zdążyła się już rozwinąć w trzy różne strony, szacun dla tego, kto się w tym wszystkim połapie wink

                                    Wydaje mi się, że co do zasady wszyscy są zgodni - siostra nr 1 nie robi nic złego wyjeżdżając do syna, bo siostra nr 2 nie zostaje samiutka jak palec tylko z córką i wnuczką.

                                    I w związku z tym wątek mógłby się zakończyć na 15 postach wink
                                    • nchyb Re: Świąteczny dylemat 18.12.18, 13:28
                                      >>I w związku z tym wątek mógłby się zakończyć na 15 postach
                                      ale to mogłoby być nudne, a tak jest rozrywka na więcej postów smile
                              • kora3 Re: Świąteczny dylemat 19.12.18, 09:35
                                Nie, no Nchyb - Mim prawdę pisze - ta konkretna pani nie zostaje sama, bo wszak ze swoimi córką i wnuczka. Jednakowoż w istocie wyraziłam zdanie, że nawet GDYBY pani miała zostać sama na Święta ( w sensie nie miałaby przy sobie córki i wnuczki) to i tak powinna zrozumieć siostre i jej sytuację oraz, ze także w takiej sytuacji nie byłoby jakąś "tragedią" spędzenie Świąt bez niej.
                                Serio tak uwazam.
                                • kocynder Re: Świąteczny dylemat 19.12.18, 10:17
                                  Z tym, że NIE WIEMY czy gdyby nie było kuzynki i jej córki - syn by jednak samotnej ciotki też nie zaprosił, wraz z matką. Bo jednak czym innym jest JEDNA nadprogramowa osoba - czym innym trzy. Być może gdyby np zadzwonił z zaproszeniem do swojej mamy wyglądałoby ono tak: "Mamo, w tym roku ja i Ania nie przyjedziemy, wiesz, jej tata jest poważnie chory, zostałby sam, podróż z nami z jego strony w grę nie wchodzi... Może przyjechałabyś z ciocią Halinką do nas? Ciasno będzie w dwóch pokoikach, a przecież się pomieścimy we czwórkę!"... Bo zapewne ów syn właśnie zdawałby sobie sprawę, że jeśli jego matka pojedzie do niego - to jej siostra zostanie sama jak palec w te rodzinne święta. I już nawet nie ze względu na ciotkę, ale na "spokój sumienia" swojej mamy - wystosowałby zaproszenie "podwójne", dla obu starszych pań. Z tym, że clou tematu leży nie w tym, co syn by zrobił, gdyby sytuacja była inna. A w tym, że jego ciocia NIE ZOSTAJE na święta sama - zostaje ze swoją własną córką i wnuczką. Nie ma żadnych, najmniejszych powodów, by ów pan zapraszał wcale nie samotną ciotkę, plus swoją kuzynkę i jej córeczkę (wcale nie wiadomo na ile młodsze pokolenie jest zżyte ze sobą!). Zaprosił całkiem logicznie tylko swoją mamę. Osobę sobie najbliższą.
                                  A młodsza z sióstr stosuje paskudny szantaż emocjonalny!
        • annthonka Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 09:29
          kora3 napisała:

          > Ja znam tę sytuacje z relacji pani starszej siostry, to ona mi powiedziała, że
          > mają dwa pokoje (nie byłą tam, ale pewnie syn jej powiedział jak mieszka - nic
          > dziwnego poniekąd). Może być jak napisałaś, a syn nie powiedział tego matce wpr
          > ost, ale moze być i tak, jak mówi pani - wiesz, hotele to są pewnie, ale no nie
          > czarujmy sie - nie każdego stać na wynajmowanie na kilka dni pokojów w hotela
          > ch dla goszczonych u siebie ciotki i kuzynki z dzieckiem. A zaprosić kogoś na z
          > asadzie - zapraszam do mnie, ale śpicie w hotelu i zapłaćcie sobie za to też b
          > yłoby - przyznasz - nijako.

          Czemu nijako? Czy w takim razie powinni też pokryć koszty podróży?

          Pani z córką i wnuczką zostałyby zaproszone pewnie na samą wigilię, ewentualnie na pierwszy dzień świąt potrzebują więc raptem jednego lub dwóch noclegów. Na airbnb czy tanim hotelu naprawdę nie zbankrutują, tym bardziej, skoro pani nieuboga.

          • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 10:40
            Nie wiem Anthonko, po prostu nie wiem - prawdę powiedziawszy nie zdarzyło mi się nigdy zapraszać (!!!) do siebie ludzi z daleka i oczekiwać od nich, albo proponować im by zatrzymali się w hotelu. Nie uważałabym czegoś takiego za do przyjęcia dla mnie.
            Mnie też nie zdarzyło się zostać zaproszoną do kogoś z dalsza z opcją, że mam się zatrzymać w hotelu, cjhć przyznam, ze nie stanowiłoby to dla mnie problemu np. w sensie finansowym.
            Dopuszczam wszelako takie rozwiązanie, ale tylko wówczas, gdyby chęć zatrzymania sie w hotelu wyraził sam zapraszany w sensie "Chętnie przyjade w wasze strony na świeta, ale nie chcę sprawiac kłopotu, więc zatrzymam się w hotelu/pensjonacie"
            • annthonka Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 11:06
              Koro, ale w tym układzie ta pani+córka+wnuczka i tak musiałyby się zatrzymać w hotelu, bo w dwupokojowym mieszkaniu nie upchniesz tylu osób. Bez względu na to, co wydaje Ci się do przyjęcia.
              • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 11:54
                Anthonko - może syn pani starszej siostry ma podejście takie jak ja - nie ma warunków na przenocowanie tylu gości z daleka, to NIE zaprasza tylu gości z daleka.
                • annthonka Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 12:39
                  Czyli - ciociu, bardzo chętnie zaprosiłbym was trzy na Boże Narodzenie/Wielkanoc/imprezę zaręczynową/itp., ale ponieważ nie mam was jak przenocować to nie możecie przyjechać, bo to jest dla mnie nie do przyjęcia.

                  Bez sensu.
                  • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 12:59
                    Wiesz, tu zacząć należy od tego, że syn starszej siostry wystosował zaproszenie TYLKO do swej mamy - ma takie prawo, poniekąd. Z tego co mi ta mama mówiła, znacznie wcześniej, gdy rozmawiała z synem normalnie z tych rozmów ma rozeznanie w sytuacji lokalowej syna i jego partnerki. Faktycznie niewielkie dwupokojowe mieszkanie nie nadaje się do goszczenia 3 dorosłych kobiet i małego dziecka przez kilka nocy, jeszcze w warunkach swiatecznych.
                    Być moze syn kierował sie własnie tym zapraszajac tylko mamę, a być moze jak ludzie tu piszą - zwyczajnie chce Świeta spedzić właśnie tylko ze swoją mamą, a nie także z ciotką, kuzynką i jej dzieckiem.

                    Co do tego co napisałaś - widzisz, impreza zaręczynowa nie jest z założenia imprezą połączoną z noclegiem - tak, jak np. zaproszenie na urodziny. Na Świeta to juz co innego - oczywiscie "wyjazdowe". Owszem, spotkałam sie z sytuacją, że ktoś powiedział, że chętnie kogo zaprosiłby, ale nie ma warunków lokalowych, by te osobę przenocować. Tylko tu szło o młodych ludzi - obaj panowie, gdzie drugi odpowiedział, że nie ma sprawy - znajdzie sobie coś na mieście.
                    • annthonka Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 13:34
                      kora3 napisała:

                      > Co do tego co napisałaś - widzisz, impreza zaręczynowa nie jest z założenia imp
                      > rezą połączoną z noclegiem - tak, jak np. zaproszenie na urodziny. Na Świeta to
                      > juz co innego - oczywiscie "wyjazdowe".

                      Koro, sama wyżej napisałaś, że odległość jest zbyt duża, żeby jechać jednego dnia w obie strony. W związku z tym, każda impreza będzie tu połączona z noclegiem.
                      • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 13:46
                        No wiesz, tak - tylko np. jeśli zapraszasz kogoś na wesele nawet z większej odległości, wcale nie jest taką oczywistością, ze zapewniasz mu nocleg. Ja np. zapewniałam, ale spotkałam się także z takimi sytuacjami, gdzie zapraszający noclegu nie zapewnia. Goście z dalsza nocują sobie w hotelach, albo np. u swojej rodziny, czy znajomych jeśli maja takowe osoby w miejscu wesela.
                        Podobnie - mój partner z racji awansu w nowym już miejscu pracy urządzał imprezę, na którą zapraszał także tych, z którymi pracował tutaj. Nie zapewniał im noclegów i nikogo to nie dziwiło. A była to spora odległość - ponad 400 km.
                        Rzecz cała w tym, że jednak zaproszenie na imprezę stricte to co innego niż zaproszenie na Święta u siebie w domu!
      • kocynder Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 12:19
        "być może syn po prostu chce spędzić trochę czasu właśnie z mamą (a nie przy okazji z ciotką, siostrą cioteczną i jej dzieckiem), poznać ją lepiej ze swoją partnerką, pokazać jej jak teraz żyje"
        Też o tym pomyślałam. smile Skoro wyjechał dość daleko, kontakty są, siłą rzeczy, luźniejsze... Syn może chcieć spędzić ten czas ze swoją mamą, JEJ właśnie pokazać swoje obecne życie. Dać jej trochę czasu by poznała lepiej jego partnerkę, ich dom itd. Ich życie. I dać ten czas mamie, jej poświęcić uwagę i ją zapoznać ze swoim obecnym "światem". Ją, a nie jej siostrę, siostrzenicę i licho wie kogo. I nie znaczy to, ze nie kocha ciotki, kuzynki i jej córki! Nie znaczy to, ze ma zamiar mącić między siostrami, zrywać ich relacje itd! Po prostu chce mieć SWOJĄ mamę i tylko ją, a nie wszystkich krewnych. I nawet mogłabym go zrozumieć... smile
        • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 12:49
          Ja też bym taką postawę rozumiała.
        • annthonka Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 13:00
          Dlatego właśnie to napisałam. Jeżeli dotychczas kontakty były bliskie, a teraz się naturalną koleją rzeczy rozluźniły, to syn może chcieć przy tej pierwszej wizycie skoncentrować się na mamie. A ciotka, siostra cioteczna i siostrzenica mogą przyjechać przy następnej okazji.

          W grę może wchodzić też jeszcze jedna kwestia - kasa. Być może syna z partnerką po prostu nie stać na to, żeby urządzić Święta jeszcze dla trzech dodatkowych osób. Cztery a siedem to jednak spora różnica finansowa.
          • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 13:30
            No może być i tak, choć nie sadzę - nie sądzę na podstawie tego gdzie syn pani starszej siostry pracuje, a i jego wybranka - nie wypytywałam, tylko ta pani mi znacznie wcześniej mówiła o związku syna - konkretnie po jego wyjeździe (nie znam chłopaka).
            Nie są to na pewno ludzie zamożni, ale w takiej sytuacji, by 3 dodatkowe osoby przy świątecznym stole stanowiły problem.

            Ja myslę, że to jest sprawa tego, że syn chciałby spędzić ten czas ze swoją mamą, a nie całą familią. Ja go rozumiem, tym bardziej, że pani mama i pani partnerka praktycznie sie nie znają, widziały sie tylko raz.,
            • annthonka Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 13:36
              No to tym bardziej jasne, dlaczego syn zaprosił tylko mamę. Rozumiem i sama bym się pewnie zachowała tak samo, będąc w jego sytuacji.

              • kora3 Re: Świąteczny dylemat 14.12.18, 13:47
                Ja też, w ogóle nie rozumiem pomysłu z zapraszaniem ciotki i kuzynki z dzieckiem obligatoryjnie!
    • reinadelafiesta Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 20:19
      Kora
      Pani nie jest niewolnikiem, święta może spędzać jak, gdzie i z kim chce. Siostry nie zostawia samej, zawiadomiła ją też odpowiednio wcześniej. Nawiasem mówiąc siostra na szantażystkę emocjonalną wygląda - to stawianie rządań pod groźbą zaprzestania rozmów🤐 może jeszcze omdlenia i palpitacje serca dojdą, kto wie? Niestety, mam wrażenie, że nawet jak pani się nie ugnie, to święta będzie miała spaprane wyrzutami sumienia i poczuciem winy.
    • aqua48 Re: Świąteczny dylemat 13.12.18, 20:46
      kora3 napisała:

      > Jak Wam sie zdaje - pani starsza siostra powinna mieć wyrzuty sumienia? Jej sy
      > n postąpił jednak nietaktownie?

      Absolutnie nie. Bardzo nietaktowne natomiast są próby wymuszania zaproszenia dla siebie i swojej rodziny wraz z podławym szantażykiem, że w braku takowego nie będzie kontaktowała się z siostrą, przez młodszą panią.
    • majaa Re: Świąteczny dylemat 21.12.18, 11:40
      Uważam, że starsza siostra bez wyrzutów sumienia powinna, tak jak ustaliła, jechać na Święta do syna. Młodsza siostra nie zostanie przecież sama jak palec, bo też ma własną rodzinę, z którą spędzi ten czas. Rozumiem, że do tej pory siostry świętowały razem, ale teraz sytuacja się zmieniła i trzeba wykazać się zrozumieniem i dostosować, a nie tworzyć sztuczne problemy i się obrażać. Może córka tej młodszej siostry przemówi matce do rozumu.
    • magazynka Re: Świąteczny dylemat 22.12.18, 00:40
      W ogóle temat dziwaczny.
      Młodsza siostra nie będzie sama, tylko ze swoją córką i wnuczką. To samotność???

      To JA od kilku lat spędzam święta SAMA, bo nawet syn (chory, nie mieszka ze mną) raz wpadnie, a czasem - nie. Nie robię z tego problemu, choć mam w Polsce siostrę i brata (nie zapraszają).

      Wydumane problemy w tym wątku i wszyscy wypowiedzieli się jednakowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka