Dodaj do ulubionych

Ciekawy problem

06.03.10, 14:55
Forum religijne to wymiana myśli, wątpliwości, chęć poznania zdania
innych. To nie tylko chwalenie się ile to litanii i różańców odmawia
się na stojąco, klęcząco, zapewnieniach takich jakie przekazuje tu
brat Waldi ale forum ma sens szerszy. Mnie ciekawi odpowiedz na
pewien problem, ktory dostrzegam i jestem ciekawy jak widzą to osoby
bardzo zaangażowane w wiarę takie jak twoj_anioł_stroz, liczby-11,
brat Waldek itd.
Problem jest taki:
W 1095r. papież Urban II wezwał rycerzy Europy do zjednoczenia i
zbrojnego zdobycia Ziemi Świetej z rąk Arabów. Obiecał papież odpust
zupełny za to rycerstwo będzie wyczyniać i niebo dla tych co zginą.
Oprócz rycerstwa świeckiego powstały zakony rycerskie podległe
bezposrednio papieżowi. które ogniem i mieczem miały zdobyć te
tereny. Mozna dla przykladu wymienić takie zakony rycerskie jak:
Templariusze, Zakon Kawalerów Miczowych, zakon pod wezwaniem NMP
(Krzyżacy) itp. Wypraw krzyżowych było 9, mordowali, grabili, palili
bez miłosierdzia. Działy sie tam dantejskie sceny. Mozna przytoczyć
zapis historyczny kronikarza Rajmunda z 1099r., który opisał to co
zobaczył w Jerozolimie po jej zdobyciu przez krzyzowców - cytuje -
"Na ulicach leżały sterty głów, rąk i stóp. Jedni zgineli od
strzały lub zrzucono ich z wież; inni torturowani przez kilka dni
zostali w końcu źywcem spaleni. To był prawdziwy, sdumiewający wyrok
Boga nakazujacy aby miejsce to wypełnione było krwią niewiernych"
(tyle w skrócie z kroniki historycznej od bezposredniego świadka).
Ziemia Świeta została zdobyta i przez ~ 60 lat istniało tz.
Krolestwo Jerozolimskie. Krzyzowcy walczyli pod sztandarami Jezusa
Chrystusa. Ich przeciwnik, Saladin, wódz mahometan, walczył pod
sztandarem Allacha. W końcowym rozrachunku Bóg mahometan Allach,
okazał się silniejszym Bogiem i Arabi odnieśli calkowite zwycięstwo.
Krzyzowcy, bardzo niechętnie ale za to bardzo szybko musieli "dawać
nogę" z ostatniego punktu oporu - z Akki. (nie zapominajac
oczywiście o zrabowanych skarbach). Pojawia się tu problem, ktory w
sposób moze poetycki przedstawie. Ma podobno być "Sąd Ostateczny"
sąd przed Bogiem. Pojawi się na tym sądzie rycerz zakonny. Bóg spyta
się, "dlaczego mordowałeś niewinnych, mężczyzn, kobiety, dzieci,
dlaczego grabiłes i paliłeś bez miłosierdzia?" Rycerz odpowie - "Tak
mi nakazał Twój ziemski namistnik, ktory przemawiał od Ciebie!" Bóg
może rzec - "przecież dałem ci przykazania - "nie zabijaj", "nie
kradnij" a ty ich nie przestrzegałeś, czy słowa papieża są wiecej
warte od moich? Jak sądzicie, rycerz będzie nagrodzony, że posłuchał
papieża, czy potępiony? Kto odpowiada za jego czyny?
Obserwuj wątek
    • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 08.03.10, 09:03
      Fakt, ciekawy problem smile Dopiero dziś tu zajrzałam smile
      No to tak. Pierwsza podstawowa kwestia: w dekalogu jest "nie morduj"
      a nie "nie zabijaj" - to dość istotne. Jest zasadnicza różnica
      pomiędzy zabiciem kogoś a zamordowaniem. I myślę, że właśnie z tej
      różnicy ten konkretny rycerz odpowie. O ile papież wysłał wojska w
      celu obrony Ziemi Świętej (inna bajka czy dobrze zrobił, ale to też
      zostanie rozliczone przed Bogiem) o tyle niekoniecznie nakazał tym
      wojskom mordować, torturować itp. Zabić a torturować i potem
      zamordować to jednak zasadniczo różnie znaczy.
      Druga sprawa to kwestia uwarunkowań kulturowo-społeczno-moralno-
      charakterologicznych poszczególnych rycerzy. Bóg nie przykłada
      jednej miary do wszystkich ludzi. Nie tyle jest istotne co sobą
      reprezentuję w chwili stanięcia przed Bogiem, co ważna jest droga,
      którą człowiek przeszedł w swoim życiu, praca, którą wykonał.
      Wszystkie moje cechy są talentami, które otrzymałam. Jeśli jestem
      towarzyska, lubię ludzi i jestem do nich pozytywnie nastawiona to
      jakaż moja zasługa, że w chwili śmierci będę miała wielu przyjaciół,
      który prawdziwie mnie kochali? Ale jeśli jestem zamknięta w sobie,
      ludzie mnie drażnią, unikam ich niczym diabeł święconej wody, to
      jeśli w chwili śmierci znajdzie się choć jeden, który będzie za mną
      tęsknił to moja zmiana jest daleko większa, prawda? Z tymi rycerzami
      było podobnie.
      • kociak40 Re: Ciekawy problem 08.03.10, 11:24
        To jakieś inne dekalogi mamy. W moim wydanym i autoryzowanym przez
        KK jest - "Nie zabijaj". Można teraz całe życie spędzić na duskusji
        o róznicy co znaczy - "nie zabijaj", a co "nie morduj". Adwokaci
        mieliby problem - "zabił", czy "zamordował", mógł to zrobić, czy
        nie? Piszę to i uśmiecham się widząc to co napisałaś. Ja wiem,
        chciałabyś jak najlepiej ale rzeczywistość jest okrutna. Papież nie
        wysłał wojsk w celu obrony ale w celu zdobycia tych ziem, nie wysłał
        misjonarzy ale rycerzy aby "ogniem i mieczem" usuneli i wymordowali
        Arabów. Może aby rozjaśnić Ci problem, z ktorym nie możesz sobie
        poradzić, podam inny przykład.
        1572r. we Francji 24 sierpnia w masakrze znanej pod nazwą Dnia
        Świetego Bartłomieja zamordowano ~ 10 000 protestantów i to
        bezbronnych, podstepnie zwabionych na uroczystoś ślubną. Papież
        Grzegorz XIII napisał potem do króla Francji Karola IX - cytuje -
        "Cieszymy się razem z tobą, że z Bożą pomocą uwolniłeś świat od tych
        podłych heretyków" i przesłał krolowi błogosławieństwo za
        te "zabijanie", czy jak Ty chcesz - "mordowanie". Papież dobrze
        wiedział co wyczyniają rycerze w Ziemi Świętej, a co do rycerzy
        zakonnych to ci podlegali tylko bezpośrednio papieżowi i mogli
        działać tylko na jego rozkaz.
        A jak odniesiesz się do faktu, że w 1204r. zaczeła działać Święta
        Inkwizycja. Słudzy koscioła zamęczyli i spalili żywcem setki tysięcy
        ludzi. Palenie ludzi w XX wieku przez nazistowskich Niemcow, po raz
        pierwszy stosowane było (takze i tortury) przez chrześcijańską
        Inkwizycje, a ta bezpośrednio podlegała papieżowi.
        A okres 1450 - 1750, okres polowania na czarownice. Straszliwymi
        torturami zamęczono i spalono setki tysięcy kobiet posądzonych o
        czary. Ciesz się, że wtedy nie żyłaś, każdy mógł donieść do Świętego
        Oficjum (Święta Inkwizycja), że np. krowa mu mleka nie daje, bo
        jesteś czarownicą i rzuciłaś urok. Wyobraź to sobie jakbyś się czuła
        płonąc na stosie, chwaliłabyś papieża, że taką organizację powołał?
        Lubisz zwierzęta? No to podam jeszcze, że w 1484r. papież Innocenty
        VIII oficjalnie nakazał palenie na stosach kotów domowych razem z
        czarownicami.
        • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 08.03.10, 11:43
          W Tysiąclatce masz napisane "nie zabijaj", ale już najnowsze
          wydanie ma "nie morduj" To kwestia tłumaczenia.
          Ja doskonale wiem, że papież właśnie w takim celu ich wysłał jak
          również doskonale wiem, że to on będzie z tego się tłuaczył wink
          Również papież Grzegorz XIII będzie się tłumaczył z radości z powodu
          mordu. Nie ma świecie ani jednej sztuki człowieka, który nie stanie
          kiedyś przed Bogiem i nie będzie oglądał jeszcze raz swojeo życia,
          swoich decyzji i swoich wyborów. A potem sam przed sobą będzie
          musiał przyznać co było dobre, a co złe.
          Podobnie Święta Inkwizycja. To byli ludzie. Pewnie bym spłonęła na
          stosie za swoje poglądy, ale cóż, dzięki temu szybciej byłabym z
          Jezusem. Faktem jest, że moje poglądy wzbudzają żywą reakcję wielu
          moich współwyznawców, ale cóż trudno się mówi i żyje się dalej.
          Każdy z inkwizytorów stanął przed Bogiem i sam przed sobą ocenił
          swoje czyny - bez znieczulenia, w prawdzie.
          Wiele zła dzieje się na świecie, wiele zła działo się i dzieje w
          Kościele. Kościół jest wspólnotą ludzi i jako taka siłą rzeczy
          będzie w sobie zawierała ludzi, którzy niekoniecznie z miłością
          odnoszą się do innych ludzi. Ale ważne jest by pamiętać, że taka
          wspólnota będzie też pdlegała fałszywym oskarżeniom, bo takie też
          się zdarają. Cóż, to wszystko to tylko ludzie zarówno ci bez miłości
          do bliźniego jak i ci co oskarżają.
          • kociak40 Re: Ciekawy problem 08.03.10, 12:11
            Bardzo trudno się z Tobą dyskutuje, bo nie chwytasz problemu, a
            zwłaszcza jego istoty. Tak "ubocznie" przyznałaś, że papież,
            Inkwizycja, to ludzie. Ci "ludzie" wymyślili różne ceremoniały i to
            dla podniesienia własnej ziemskiej chwały i własnych ziemskich
            korzyści, a o których nic nie ma w Ewangelii. Ty bezkrytycznie
            przyjmujesz to i modlisz się do świętych, czcisz obrazy, odmawiasz
            rózaniec do NMP, uczestniczysz w teatralności męki Jezusa i wiele
            innych, ktore są wymysłem ludzkim, nie nakazem boskim. Jak mozna
            pielgrzymować do obrazu i modlić sie do niego jak pochodzi z "ręki
            ludzkiej" (np. Częstochowa) i jeszcze wierzyć, że przy tym obrazie
            dzieją się "cuda"?! Dobrze trzeba się nad tym zastanowić, bo jak
            widać z poprzednich postów KK zwodził ludzi na manowce, a każdy
            będzie odpowiadał sam za swoje czyny, nie bedzie tłumaczenia - tak
            papież kazał.
            • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 08.03.10, 12:24
              Ależ oczywiście, że nie będzie tłumaczenia, że tak mi ktoś kazał.
              Natomiast ja kryzys wiary i przynależności do KK mam za sobą.
              Zgłębiłam, przemyślałam, przemodliłam i jednak zostałam. I choć
              widzę wady, widzę błędy to jednak jestem wierna, bo wybrałam
              świadomie również zalety, dobro, które w nim jest. To tak jak z
              mężem. Nie mam ksztyny wątpliwości, że ma wady, że mnie potrafi
              wkurzyć, że sam błądzi czasem, ale dokonałam wyboru, wybrałam jego i
              z nim jestem.
              A gwoli wyjaśnienia: nie czczę obrazów, nie wierzę, że to przy
              obrazie dzieją się cuda, nie wierzę, że to obraz czyni cuda, że
              którykowiek święty czyni cuda. Wyjaśniałam to juz setki razy i po
              raz kolejny nie zamierzam.
              • kociak40 Re: Ciekawy problem 08.03.10, 20:25
                Jeśli należysz do KK, tak jak piszesz, to znaczy, że akceptujesz to
                wszystko co KK wymyślił. Jak ktoś należy do jakiejś partii, to
                oznacza, że akceptuje jej program (choś może nie brać udziału
                czynnego). Więcej, te głupie ceremoniały oddalają ludzi myślacych,
                ośmieszają religię, przecież te tłumy dewotek w "moherach", te
                procesje z obrazami i figurami są przyczyną, że religia katolicka
                się kurczy. Autentyczna scena z kościoła, ktora mnie
                ostatecznie "otworzyła oczy", a którą dla przykładu opisze.
                Msza, kapłan odprawia przy ołtarzu związany z nią ceremoniał. 4
                osoby w komżach z laikatu zbiera datki pieniężne na tace od wiernych.
                Zbiorka pieniędzy się kończy, idą z tacmi, stawiają je przy ołtarzu
                i wtedy kapłan odprawiający mszę intonuje - "Boże Wszechmogący
                pobogosław i przyjmij te dary!!!!". Musiałem wyjść z koscioła,
                uznałem, że to nie mój Bóg tu "urzęduje". Uznałem to za bluźnierstwo
                i naigrywanie się z Boga żeby imienia bożego gdzie w dekalogu jest -
                "Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno" używać do
                pieniędzy, które ksiądz później przeliczy i wyda na benzynę, prezent
                dla kochanki lub kochanka itd. Tylko dewotka może wierzyć, że datek
                dany na tace jest miły Bogu. Według mnie, kapłan może tylko
                powiedzieć widząc te pieniądze na ołtarzu - "dziękuje" i to
                wyłącznie w swoim imieniu i ewentualnie imieniu wiernych. Tak samo
                jak sam zbiera datki na tace, nie wolno mu mówić "Bóg zapłać", może
                tylko "dziękuje". Dlatego nie chodzę już do koscioła.
                • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 09.03.10, 09:21
                  To nie jest tak Kociaku, że będąc w partii politycznej musisz sie
                  zgadzać ze wszystimi w tej partii będącymi, prawda? Spójrz na PO -
                  masz w tej partii Gowina i masz Palikota - kompletnie odmienne
                  światopoglądy, odmienne systemy wartości a jednak łączy ich ta
                  partia. Porównanie płytkie bardzo, ale jednak z katolicyzmem z
                  ludzkiego punktu widzenia jest podobnie. Ze wszystkimi
                  chrześcijanami łączy nas wiara w Boga w Trójcy Jedynego, w Ofiarę
                  Jezusa Chrystusa na Krzyżu, w Jego Zmartwychwstanie i w obietnicę
                  zbawienia. Katolików łączy także część innych zasad: zachowanie
                  postów, obecość na niedzielnej Mszy Św, Spowiedź uszna, wiara w
                  istnienie czyśćca itd. I tu jest sedno problemu. To, że tamten,
                  opisany przez Ciebie ksiądz, tak się zachował, to nie oznacza, że
                  tak zachowują się wszyscy katoliccy księża. Sama niejednokrotnie
                  byłam świadkiem wygadywania różnych herezji przez ludzi mieniących
                  się katolikami. I co? Czy to, że ktoś chrzani głupoty (przepraszam
                  za wyrażenie), to oznacza, że mam przestać wierzyć w
                  Zmartwychwstanie Jezusa, w zbawienie? Bzdura! Jakże płytka musiałaby
                  być moja wiara, a właściwie to jej brak, gdyby tak było! To, że
                  jakiś ksiądz uważa, że cośtam, to jest to prywatny pogląd tego
                  księdza a nie nauka katolicka.
                  Jeszcze na temat "Bóg zapłać" - to forma właśnie dziękuję, forma
                  prośby by Bóg dał Ci wszystko co najlepsze za datek, radę, pomoc
                  itp. Ja często używam tych słów, niekoniecznie do duchownych. A
                  kwestia tacy. Powiem tak, jak jest u mnie w mojej parafii. Za
                  tydzień cała taca przeznaczona będzie na zakup żywności na święta
                  dla ubogich naszej parafii. Bywa, że jest zbierana na misje, na
                  ofiary różnych klęsk żywiołowych, na remont dachu naszego kościoła,
                  itp Fakt, że w kościele podczas Mszy Św jest cieplutko, bo mamy
                  ogrzewanie podłogowe to jest nasz komfort, ale ten komfort kosztuje
                  niestety i na ten cel właśnie idzie taca. Ksiądz też człowiek jeść
                  musi, oprać się musi, dojechać do wiernych (a samochód ma zwykły,
                  przeciętny) - parafia jest wiejska, więc ma kawałek drogi, opłacić
                  organistę, kościelnego, bo oni też coś jeść muszą i gdzieś mieszkać.
                  Oczywiście, że są księża, którzy wolą drogi samochód kupić niż
                  wspomóc ubogiego, ale to nie jest powód by opuszczać wspólnotę ludzi
                  grzesznych. Sama jestem grzeszna, to muszę mieć świadomość, że inni
                  także, że nie jestem od nich lepsza, więc z jakiej racji mam ich
                  zostawiać. To co mam obowiązek robić to iść w kierunku Boga, to
                  wspierać innych idących - księży również, wiele razy zdarzało mi się
                  iść do księdza by porozmawiać o czymś co nie było w porządku wobec
                  wiernych, co powodowało zwątpienie i ból u wiernych. Jaka potem jest
                  radość, gdy ksiądz zmienia się, gdy staje się dla wiernych kimś
                  ważnym. Przeżyłam to kilkukrotnie i jest to ogromna radość, choć na
                  początku był smutek i żal. Z tamtym księdzem, którego opisałeś, też
                  mogłeś pójść porozmawiać, myślę, że wiele dobrego dla niego i dla
                  Ciebie mogło z tej rozmowy wyniknąć.
                  • kociak40 Re: Ciekawy problem 09.03.10, 12:53
                    Między nami jest zasadnicza róznica w wyobrażeniu absolutu - Bóg.
                    Twoj Bóg, w Twojej wyobraźni, ma ludzkie cechy i ludzkie pragnienia.
                    Ty, jak sama piszesz, wiesz co Bóg chce, co myśli, czego potrzebuje
                    itd. ST i NT był pisany przez ludzi bez wykształcenia i dla takich
                    samych ludzi, na poziom wiedzy ówczesnych czasów. Mysiały wtedy być
                    anioły, diabły, nie było pojęcia - choroba psychiczna, nie znano
                    wielkości Kosmosu, wielkości i kształtu Ziemi, nie było pojecia praw
                    fizyki itd. itd. W tych realiach było obsadzone wyobrażenie Boga.
                    Tak na marginesie, Jezus też musiał uwzględnić wiedzę i wierzenia
                    ówczesnych ludzi i mówił do nich w pojęciach jakie rozumieli, stąd
                    anioły, demony, duchy, szatan itd. Tak jak dziecku chcąc przekazać
                    mądrość morału bajki posługujemy się mowiącymi zwierzątkami,
                    krasnoludkami itd. Wyobrażenie wtedy było takie. Ziemia, centrum
                    wszystkiego, nad Ziemią obiegające nasz glob Słońce, wyżej Niebo i
                    światełka w Niebie widziane nocą. Bóg w 6 dni stworzył to wszystko i
                    dla człowieka itd. itd. itd. Mozna tak pisać i pisać.
                    Moje wyobrazenie absolutu - Bóg jest inne i nie mogę uczestniczyć w
                    ceremoniałach np. gdy ksiądz święci wiaty autobusowe, samochody,
                    zwierzęte, wyczynia rózne wymyslone przez kler głupoty. Moje
                    uczestnictwo było by obrazą dla wielkości Boga, w ktorego ja wierzę.
                    Krotko - mnie nie potrzebni są kapłani, ktorzy sprzecznie z NT
                    wymyslili sobie dla siebie, sakrament święty -kapłaństwo. Przeczytaj
                    uwaznie NT
                    tam Jezus mowi tylko o dwóch sakramentach - Chrztu i Eucharystii.
                    Zapewniasz, że tak uwielbiasz Jezusa, a jednoczesnie nie zachowujesz
                    tego co On sam przekazał. W 1140r. KK dodał do tych dwóch własciwych,
                    swoich 5 własnych dla podniesienia własnej chwały. Dla Ciebie widać
                    nauki Jezusa są mniej warte niz tradycja Koscioła. W 1563r.
                    ustalono, że tradycja Koscioła jest wazniejszym objawieniem od Słowa
                    Bożego. Dla mnie jest to nie do przyjęcia, tak samo jak wprowadzony
                    w 1870r. dogmat o nieomylnosci papieża. Mój Bóg wymaga korzystania z
                    danej ludziom inteligencji, a nie do bezmyślnego dostosowywania się
                    do pośredników.
                    • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 09.03.10, 13:22
                      Nie mogę zgodzić się z Tobą, że wyłącznie Chrzest i Eucharystia są
                      wymyślone przez Jezusa. Coćby Spowiedź - odpuszczenie grzechów.
                      Jezus wyraźnie powiedział: "komu odpuścicie grzechy, będą mu
                      odpuszczone, a komu zatrzymacie będą mu zatrzymane".
                      Natomiast masz faktycnie rację mówiąc, że nasze podejście się różni.
                      Tak, rózni się, Twoje jest inne, a moje inne - na tym polega
                      bogactwo człowieka. Ty uważasz, że jedynie Pismo Św jest
                      wyznacznikiem wiary, ja przy nadrzędności Pisma Św widzę też wiele
                      dobra w tradycji, w pismach różnych mądrych ludzi, w świadectwach
                      innych wierzących.
                      I nie pisz proszę:
                      >Mój Bóg wymaga korzystania z
                      > danej ludziom inteligencji, a nie do bezmyślnego dostosowywania
                      się
                      > do pośredników.
                      bo w tym zdaniu jedynie chcesz pokazać swoją wyższość nad ciemnotą
                      katolicką, a to nie służy dobrej dyskusji. Ja nie chcę czuć się
                      mądrzejszą, ważniejszą od Ciebie, więc bardzo proszę byś Ty również
                      nie starał się wywyższyć kosztem innych.
                      • kociak40 Re: Ciekawy problem 09.03.10, 18:52

                        Jak widzę, pomimo Twoich zapewnień, nie czytałaś dokladnie NT.
                        Podajesz wyrwany z kontekstu i to niepełny wers o spowiedzi.
                        Przeczytaj dokładnie. Jezus tchnął w apostołów Ducha Świetego i jego
                        mocą mogli czynić cuda, uzdrawiać chorych, ... i odpuszczać grzechy.
                        Ksiądz nie ma w sobie mocy Ducha Świętego, nie może nic czynić z
                        tego co jest wymienione wyżej. Masz scenę w NT kiedy to Jezus
                        uzdrawia paralityka. Wpierw mówi do niego - "odpuszczają się grzechy
                        twoje" i na zdziwienie obserwujących, ktorzy nie rozumieją tego,
                        mówi - "co jest większe, odpuszczenie grzechów czy uzdrowienie?"
                        (dowolnie to opisuje, nie chce mi się cytować z NT, możesz to sama
                        zrobić) i uzdrawia chorego. Co ta scena oznacza? Oznacza, że
                        odpuszczenie grzechów jest wyższą jakby formą mocy niz uzdrowienie.
                        Jeśli ksiądz nie ma "tej niższej mocy" uzdowienia, to nie można mu
                        przypisać tej wyższej, aby był władny odpuszczać grzechy.
                        Taką "moc" kler przypisał sobie sam w 1116r. na Soborze Laterańskim.
                        Ty możesz sobie w to wierzyć, twoja sprawa, ale nie wolno Ci tego
                        glosić dla innych.
                        Ja po prostu nazywam głupotę po imieniu, tak jak na to zasługuje.
                        Ja mogę uznać tylko to, co pochodzi bezpośrednio z mowy Jezusa,
                        ktory zresztą ostrzega przed zwodzeniem innych. Jeśli wierzysz w
                        szatana, to własnie ma on najwieksze mozliwosci poprzez kapłanów.
                        • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 10.03.10, 07:44
                          No i tu też mamy kompletnie różne spojrzenie na tę samą rzecz. Otóż
                          z mojego doświadczenia wiem, że spowiedź uzdrawia. Mnie nie raz
                          uzdrowiła, łaska Jezusa była w wielu wypadkach wręcz natychmiastowa.
                          Pamiętam spowiedź dziewczyny po dwóch aborcjach. Prosiła mnie bym
                          znalazła księdza, który jej pomoże. Znalazłam, umówiłam i zawiozłam.
                          Kiedy oni razem poszli sobie, jak klęknęłam w kościele by pogadać
                          sobie z Jezusem. Było mi dobrze, dodatkowo dostałam mały prezent w
                          postaci nieszporów śpiewanych przez zakonników - uwielbiam śpiew
                          zakonny i Pan Jezus o tym wie smile Po 40 minutach dziewczyna stanęła
                          obok mnie - jej twarz mam do dziś, ona była tak zmieniona! Wcześniej
                          pełna bólu, wręcz ściągnięta bólem, teraz była pełna blasku,
                          radości. Dziękuję Bogu za tę przemianę smile
                          Wszystko zależy jaka jest ta spowiedź, czy ja faktycznie przyszłam
                          do Jezusa, czy raczej jest to formalność. Czy przyniosłam faktyczne
                          rany, czy raczej ślizgam się po powierzchni mało istotnych
                          przewinień. Wiara właśnie jest tu potrzebna.
                          O szatanie zaś powiem tyle: jeśli będzie chciał kogoś zwieść to nie
                          kapłan jest mu do tego potrzebny, on może posłużyć się każdym, kto
                          choć odrobinę zechce mu pomóc. Akurat jego temat przerobiłam bardzo
                          dokładnie i w każdą stronę smile
                          • kociak40 Re: Ciekawy problem 10.03.10, 14:15
                            "O szatanie zaś powiem tyle: jeśli będzie chciał kogoś zwieść to nie
                            kapłan jest mu do tego potrzebny"

                            No to przykład. W 726r. papież wprowadził czczenie obrazów i
                            świętych, co to spowodowało? Masz miliony wiernych, ktorzy modlą sie
                            do obrazow, pielgrzymują do nich, modlą się w sanktuariach, ktore
                            nie Bogu służą ale zwyklym ludziom, ktorzy przez papieża zostali
                            uznani za "świetych" i do nich kierowane są modlitwy, a nie do Boga.
                            Szatan aż "piszczy" z zachwytu dla swojej skutecznosci działania w
                            odebraniu Bogu jego chwały.
                            • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 10.03.10, 14:40
                              No i powstaje pytanie, czy te milionyfaktycznie modlą się do
                              obrazów? Powstaje też pytanie, czy te miliony fktycznie uważają, że
                              jakikolwiek święty jest bogiem? Nie sądzę, ale możesz przeprowadzić
                              badania i spytać smile
                              • sunn0 Re: Ciekawy problem 10.03.10, 14:49
                                twoj_aniol_stroz napisała:
                                Nie sądzę, ale możesz przeprowadzić
                                > badania i spytać smile

                                ostrożnie z badaniami, póki co próby badania wierzeń religijnych tylko
                                dostarczają dowody (wiem, nie lubisz tego słowa) na ich ludzkie pochodzenie smile
                                • twoj_aniol_stroz Re: Ciekawy problem 10.03.10, 17:56
                                  No zaraz, rozmawiamy nie o tym, czy obraz jest "święty", "ma boską
                                  naturę" tylko o tym do czego lub kogo modlą się ludzie. Ja np. nie
                                  modlę się do obrazu, figury i na pytanie o tę matrię odparłabym
                                  przecząco. podobnie a pytanie, czy święty jest bogiem, zastępuje mi
                                  Boga również odparłabym przecząco smile Tu nie ma znaczenia boskie
                                  pochodzenie lub ludzkie pochodzenie czegoś. Tu ma znaczenie
                                  odpowiedź na pytanie jak ja (respondent) postrzegam wiarę.
                                  • kociak40 Re: Ciekawy problem 10.03.10, 22:01

                                    Któraś z pań pisała przecież, że modli się do JP II i ojca Pio.
                                    A tak na marginesie ojciec Pio miał stygmaty nie w tych miejscach
                                    co Jezus rany z ukrzyżowania. Pio był przekonany, że Jezus był
                                    przybity do krzyża przez dłonie i miał na nich stygmaty. To nie
                                    prawda, Jezus był przybity do krzyża za nadgarstki. Wynika z tego,
                                    że Pio oszukiwał choć może nieświadomie.
                                  • kociak40 Re: Ciekawy problem 11.03.10, 20:21

                                    "O szatanie zaś powiem tyle ..... Akurat jego temat przerobiłam
                                    bardzo dokładnie i w każdą stronę smile" - twoj_aniol_stroz

                                    Ta pseudonauka nosi nazwę - demonologia i sprawami szatana zajmowali
                                    się ojcowie kościoła przez wieki. Nadawali imiona "ważniejszym"
                                    diabłom, podawali ich liczebność, jak walczyć z szatanem (tu polecam
                                    obszerne dzieło profesorów teologii Kramera i Sprengera -"Malleus
                                    Maleficarum", za ktore papież Inocenty VIII ich wynagrodził). Tam
                                    będziesz miala wszysto "czego dusza" zapragnie o szatanie. Jako
                                    ciekawostkę podam, że W ST Szatan nie zarysowuje sie w sposób
                                    szczegolnie wydatny. Jedynie w jednej z dalszych ksiąg Starego
                                    Testamentu, w "kronice" Szatan przybiera odrębną osobowość i sam się
                                    przedstawia jako wróg Boga oraz ucieleśnienie zła. W NT Szatan jest
                                    bardziej wyrazisty. Dowodząc czeredą podporządkowanychmu demonów nie
                                    tylko wystawia samego Jezusa na pokusę na pustyni, lecz staje się
                                    poteznym oponentem samego chrześcijanstwa, odsuwa ludzi od Chrystusa
                                    i zmusza do odrzucenia jego nauki. Następuje ogromna walka miedzy
                                    Krolestwem Chrystusa z jednej strony, a Krolestwem Szatana z drugiej.
                                    Jesli wierzysz w Szatana, to pomyśl nad tym gdzie Szatan bedzie mógł
                                    osiągnąć w tej walce między Królestwami największe korzyści. Czy
                                    będzie "atakował" jakiegoś biednego np. Franka lub Zoskę, czy bedzie
                                    starał się działać przez "sztab" - Watykan. Gdzie w czasie wojny
                                    szpieg może najwiecej szkodzić? Czy w okopie jeśli namówi żołnierza
                                    żeby nie poszedl do ataku, czy też bedzie chciał usadowić się w
                                    sztabie wrogiej armii? Pomysl nad tym, warto.
                                  • kociak40 Re: Ciekawy problem 11.03.10, 22:19
                                    "No zaraz, rozmawiamy nie o tym, czy obraz jest "święty", "ma boską
                                    naturę" tylko o tym do czego lub kogo modlą się ludzie" -
                                    twoj_aniol_stroz

                                    No to jeszcze raz, może w końcu zrozumiesz. W 726r papież wprowadził
                                    i zaczeto czcić obrazy. Takim jednym przykładem z wielu jest np.
                                    obraz NMP w Częstochowie. Pochodzenie jego jest nieznane, jest to
                                    wycięty fragment z jakiejś większej ikony. Ten obraz namalowany
                                    przez człowieka odbiera hołd. Jest uroczyste otwarcie obrazu, ludzie
                                    klękaja przed nim, modlą się przed nim, uważają, że tu, przed tym
                                    obrazem mogą być cuda, obraz ten jest "święty" i do niego
                                    pielgrzymują. Odpowiedz, dlaczego na tym miejscu nie ma krzyża i
                                    modlitw do Jezusa? Obraz ten odbiera modlitwy, ktore mogą być tylko
                                    kierowane do Boga, obraz, który deprawuje wiarę. Jezus w NT dał nam
                                    przykład modlitwy, jaką czlowiek może odmawiać i do kogo. Żaden
                                    człowiek (NMP była tylko człowiekiem), zaden "świety" nie moze być
                                    czczony przez skierowane do niego modlitwy. Może być tylko
                                    przykładem dla nas do ewentualnego nasladowania postępowania, godny
                                    naszej pamieci i uznania, szacunku i podziwu ale nigdy do modlenia
                                    sie do niego. Jest to sprzeczne z przekazem Ewangelii.
    • hawela Re: Ciekawy problem 11.03.10, 20:36
      Nigdy nie miałabym czelności oceniać, czy ktoś został potępiony
    • feel_good_inc Re: Ciekawy problem 12.03.10, 04:44
      kociak40 napisał:
      > Ma podobno być "Sąd Ostateczny"
      > sąd przed Bogiem. Pojawi się na tym sądzie rycerz zakonny. Bóg spyta
      > się, "dlaczego mordowałeś niewinnych, mężczyzn, kobiety, dzieci,
      > dlaczego grabiłes i paliłeś bez miłosierdzia?" Rycerz odpowie - "Tak
      > mi nakazał Twój ziemski namistnik, ktory przemawiał od Ciebie!" Bóg
      > może rzec - "przecież dałem ci przykazania - "nie zabijaj", "nie
      > kradnij" a ty ich nie przestrzegałeś, czy słowa papieża są wiecej
      > warte od moich? Jak sądzicie, rycerz będzie nagrodzony, że posłuchał
      > papieża, czy potępiony? Kto odpowiada za jego czyny?

      W KK masz dogmat o nieomylności papieża. Papa kazał, znaczy dobre było. Koniec, kropka. Żaden Jahwe nie ma tu nic do gadania.
      Jak jakiś papież uzna, że Maryja była dziewicą i została żywcem wzięta do nieba, to tak jest.
      Jak jakiś papież uzna, że księża nie wykorzystywali seksualnie dzieci, to tak jest.
      Proste, prawda?
      • kociak40 Re: Ciekawy problem 12.03.10, 19:25

        Wciskasz się z jakimś tekstem, biorąc pod uwagę wyjątek z mego postu
        ale nie czytałeś poprzednich moich wywodów. Przecież pisałem, że ja
        nie uznaje dogmatu wprowadzonego w 1870r. o nieomylnosci papieża.
        Po co mam się powtarzać w dyskusji z Tobą.
      • croyance Re: Ciekawy problem 23.08.10, 20:00
        Dogmat nieomylnosci papieza dotyczy tylko dogmatow wiary, a nie decyzji
        administracyjnych.
    • croyance Re: Ciekawy problem 23.08.10, 20:25
      Mysle, ze czynu, o jakim piszesz, nie da sie ocenic obiektywnie z
      zewnatrz, bo wszystko zalezy od indywidualnych motywow tego rycerza:

      Czy szczerze wierzyl, ze czyni slusznie?
      Czy bezgranicznie ufal papiezowi i temu, ze cokolwiek on nie oglosi
      zgodne jest z wola Boga?
      Jakie mial podejscie do zabijania generalnie (pewnie nieco inne, niz
      my mamy dzisiaj), jakie mial wczesniejsze doswiadczenia?
      Czy byl czlowiekiem wierzacym?
      Czy kochal Boga?
      Czy przekonany byl o tym, ze postepuje zgodnie z Jego wola?
      Ile mial lat? Jakie mial wyksztalcenie? Etc. etc. etc.

      Dopiero po poznaniu odpowiedzi na te - i wiele innych - pytan,
      bylibysmy w stanie ocenic rycerza. Byc moze byl on szczerze
      przekonany, ze postepuje z wolna boza i mial czyste serce. Byc moze
      zas byl swirem lubiacym zabijac i zostal krzyzowcem wlasnie z tego
      powodu. Tego nie wiemy.

      (BTW, zwiedzalam ostatnio Akko i zamek krzyzowcow smile
      • kociak40 Re: Ciekawy problem 23.08.10, 21:05

        Bardzo dziwne jest Twoje myślenie w tej sprawie. Co ma się do tego,
        czy ktoś kochał Boga, czy nie? Czy ufał papieżowi, czy nie? itd.

        Piąte przykazanie jest krótkie i wszystkim znane i dlatego jest tak
        krotkie, żeby nie robić takich wyjątków jakie Ty rozważasz.

        Przykazanie brzmi - "Nie zabijaj". Koniec. Nie daje możliwości
        takich rozważań.
        • croyance Re: Ciekawy problem 23.08.10, 22:09
          To ma wielkie znaczenie, w jaki sposob ten czlowiek rozumial to
          przykazanie i jak je interpretowal.

          Jesli uwazal np., ze 'nie zabijaj' odnosi sie do wszystkiego poza
          wyprawa krzyzowa, bo powiedziano mu, ze walczyc bedzie z silami zla,
          to bedzie w pewien sposob usprawiedliwiony. Jesli byl przy tym
          mlodym, niekoniecznie teologicznie wyksztalconym chlopakiem, ktory
          nie umial np. czytac i zdawal sie na to, co mu powiedziano, mogl byc
          swiecie przekonany, ze czyni rzecz sluszna i dobra (tak samo, jak
          wysadzajacy sie w powietrze w metrze ludzie przekonani moga byc, ze
          dzialaja w imie boze walczac z grzesznym spoleczenstwem zachodnim, i
          ze ida wprost do raju).

          Trudno byloby mi negatywnie osadzac czlowieka wprowadzonego w blad,
          ktory np. szczerze wierzy i chce dobrze, i ufa tym, ktorych uwaza za
          madrzejszych od siebie. Moze ma jakies watpliwosci, ale chce dzialac
          w imie Boga, a ci madrzejsi powiedzieli mu, ze to jest wlasciwy
          sposob. To nie byly czasy, w ktorych rycerz mogl usiasc do internetu
          i przedyskutowac swoje dylematy moralne na forum. Jesli nie umial
          czytac, z pisana wersja dekalogu byc moze w ogole sie nie zetknal. W
          takim wypadku odpowiedzialnosc spadalaby wlasnie na jego
          przelozonych, ktorzy podpadliby pod paragraf gorszenia maluczkich.

          O 'nie zabijaj' dyskutuje sie zas do tej pory - np. w kontekscie
          aborcji i kary smierci - i nadal sa, nawet wsrod ludzi wierzacych,
          rozne interpretacje, wiec nie jest to takie proste, jak piszesz.
          Kiedys naturalne bylo szlachtowanie wrogow i podbijanie sila, i
          moralne watpliwosci wokolo tego nie ukladaly sie tak samo, jak nasze.
          Innowiercow mozna bylo nie uznawac za ludzi, wiec cale przykazanie od
          razu bralo w leb.

          Dlatego dla mnie kwestia bardziej kreci sie wokol tego, co rycerz
          myslal, ze robi, a nie tego, co robil.

          • croyance Re: Ciekawy problem 23.08.10, 22:15
            Innym kontrowersyjnym tematem do dyskusji na temat 'nie zabijaj' jest
            np. kwestia in vitro i zamrozonych plodow. Rozne sa opinie, nawet wsrod
            wierzacych. Takim historycznym mrozonym plodem mogl byc wlasnie
            innowierca i jego zycie - w takim swietle motywacja i wewnetrzne
            przekonania walczacego sa naprawde IMHO kluczowe.
            • kociak40 Re: Ciekawy problem 23.08.10, 22:55

              Oczywiście, słuszne są Twoje wywody. Samo - "nie zabijaj" nie można
              odnosić się do każdych przypadków i jednakowej oceny. Np. w
              samoobronie, na wojnie itd. nie ma jednoznaczności. Może być nawet
              koniecznością. Nawet w sprawach kryminalnych jest ocena tego czynu i
              rózna kara. Ktoś morduje dla zysku materialnego - jest odpowiedni
              paragraf uwzględniający to. Ktoś inny udusił teściową bo za dużo
              gadała i to nie pytana, stracił cierpliwość. Zabójstwo w afekcie -
              kara dość łagodna itd.
              • croyance Re: Ciekawy problem 23.08.10, 23:03
                Chcialam wspomniec o obronie koniecznej wlasnie, ale mnie ubiegles.
                Zauwaz, ze nie pisze o relatywizacji moralnej samego zabojstwa, tylko
                w pewnym sensie tez przeniesieniu odpowiedzialnosci - w tej sytuacji
                np. na tych, ktorzy rozumieli wiecej, i wykorzystali do brudnej
                roboty mlodych zapalencow.

                Bardzo ciekawe pytanie, i wlasciwie zywcem mozna je odniesc do
                dzisiejszych terrorystow-samobojcow.
    • izabelllla24 Re: Ciekawy problem 24.08.10, 08:43
      Myślę, że Bóg sprawiedliwie wszystkich osądzi. Mi się jedynie wydaje, że
      ważniejsze jest 10 przykazań niż wykładnia papieża. Jednak, jak wiadomo, w
      średniowieczu papież był niemalże zrównany z Bogiem a na całe życie patrzono
      przez pryzmat wiary.
      • kociak40 Re: Ciekawy problem 25.08.10, 01:46

        "Myślę, że Bóg sprawiedliwie wszystkich osądzi." - izabella24

        Też tak uważam. Od Boga można tego wymagać. Dla mnie problemem jest
        czy ta sprawiedliwość boża będzie dotyczyła tylko osądu
        sprawiedliwego samych czynów dobra i zla czlowieka, czy będzie
        tendencyjnie uwzględniała ilość modlitw, uwzględniała do oceny wiarę
        w Boga, ilość zaliczonych mszy, różańców itd. Taki Bóg nie
        reprezentuje wtedy idealnej sprawiedliwości.
        • croyance Re: Ciekawy problem 25.08.10, 13:44
          Kociak, zartujesz sobie chyba.
          Rozance i takie tam to sa narzedzia, dzieki ktorym mozna - chociaz
          wcale nie zawsze - przyblizyc sie do Boga. Niewazne, ile sie ich
          odklepie, bo nie w tym rzecz. Jednym tez pomagaja, a innym nie.
          Jednemu latwiej bedzie modlic sie na szczycie gory, innemu uzywajac
          rozanca, a trzeci w ogole sie nie bedzie modlic, tylko bedzie pomagal
          biednym. Koniec koncow liczyc sie bedzie milosc i to, gdzie sie
          znajdujemy, a nie jaka droga tam dotarlismy.

          BTW, czytales moze 'Ostatnia Bitwe' (C.S.Lewis, 'Opowiesci z Narni'):
          tam jest scena, gdy mlody czlowiek mowi, ze przez cale zycie
          nienawidzil imienia Aslana, a kochal imie Tasza. Aslan odpowiada mu,
          ze to nie ma znaczenia, bo kazdy dobry uczynek, ktory uczyniony
          zostal w imie Tasza, uczyniony jest tak naprawde w jego, Aslana
          imieniu, a kazdy zly uczynek uczyniony w imie Aslana przyjmuje Tasz.
          Ten mlody czlowiek zostal zbawiony, chociaz cale zycie dzialal
          przeciwko Aslanowi, i cale zycie modlil sie do Tasza.

          Nie wiem, czy czytales OzN (daruj sobie film), ale mysle, ze by Ci
          pomogly bardzo, bo ukazuja chrzescijanskie prawdy w innym przebraniu,
          oddzielone od naszych symboli. Wtedy bardziej widac (przynajmniej dla
          mnie) co jest istota sprawy, a co jest opakowaniem.


          I love my computer, because my friends live in it.
          • kociak40 Re: Ciekawy problem 25.08.10, 21:46

            "Kociak, zartujesz sobie chyba.
            Rozance i takie tam to sa narzedzia, dzieki ktorym mozna - chociaz
            wcale nie zawsze - przyblizyc sie do Boga. Niewazne, ile sie ich
            odklepie, bo nie w tym rzecz...." - croyance

            Pojawiłaś się nagle na tym forum i nie zdążyłaś poznać moich
            poglądów. Ja prowadzę dyskusję z (nazwijmy to) bardzo religijnymi
            osobami. Jedni to "nawiedzeni" katolicy, rozmodleni w różańcach,
            litaniach i wszelkich ceremoniałach kościelnych, w tym widzą drogę
            do nieba. Drudzy to tz. Badacze Pisma przyjmujący za prawdę dosłowny
            zapis Biblii.
            To co napisałaś dla mnie w swojej odpowiedzi, i tak ładnie
            tłumaczysz, jest niepotrzebne. Ja jestem "szczególnym" wierzącym, do
            Boga nie "dochodzę" przez Biblię (nawet nie czytałem ST w całości)
            ale przez fizykę. Moja własna definicja jaką sobie utworzyłem to -
            "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu, materii
            oraz praw natury". Czyli zachwyca mnie Wielki Wybuch, Teoria
            Względności, fizyka klasyczna i kwantowa itd. Moimi "świętymi" czyli
            autorytetami są np, Archimedes, Newton, Einstein, Planck.
            Dla mnie, w mojej wierze, niepotrzebni są księża (sam dla siebie
            jestem "kapłanem"), ceremoniały, różańce, litanie, obrazy, figury,
            pielgrzymki, sanktuaria itd. Dla mnie absolut - Bóg jest ideałem
            sprawiedliwości. Uważam, że nawet ateista, o ile będzie prawym
            człowiekiem, będzie reprezentował wysoki poziom etyczno-moralny,
            zasługuje tak samo na nagrodę, i to tym większą, że jego wysoki
            poziom dobra nie warunkuje lęk przed "przyszłą" karą.
            Mało tego, Stworca Wszechświata, praw ewolucji, praw fizyki itd.
            reprezentuje nieograniczoną mądrość i nie są mu potrzebne ludzkie
            uczucia. Religia ma uszlachetniać czlowieka w jego stosunku do
            innych ludzi i całej przyrody. Każda religia, która to powoduje,
            jest religią prawidłową i "prawdziwą". Nie ma zanczenia "imię" Boga,
            ale wyłącznie efekt dobra jaki spowoduje w człowieku.
            Teraz chyba poznałaś mój punkt widzenia w sensie religii.
            • croyance Re: Ciekawy problem 25.08.10, 22:06
              Bardzo ciekawy masz punkt widzenia, i jest to wlasnie jeden z tych
              przypadkow, kiedy uwazam, ze masz racje, a jednoczesnie sie z Toba nie
              zgadzam smile To znaczy, mysle, ze Twoja teoria jest prawdziwa, a moja -
              chociaz inna - tez prawdziwa.
              • kociak40 Re: Ciekawy problem 27.08.10, 02:09

                Dwie różne tezy w tym samym temacie, to trochę dziwne. Każda teza
                wymaga dowodu.
                • croyance Re: Ciekawy problem 27.08.10, 15:02
                  Chodzi mi o to, ze nie widze powodu, zeby nie istnialy dwie, sprzeczne
                  ze soba, obiektywnie inne prawdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka