Liniowe miraże

IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 13.02.03, 16:11
I znów profesorska logika : skoro inni mają źle, to my też
musimy!Profesorze odwagi! Nie tylko na obronę swoich "społecznie
sprawiedliwych" systemów wydzierania pieniędzy.Może by tak
pogadać z Prof.Wilczyńskim,Prof.Winieckim ,Panem
Gwiazdowskim,Panem Balcerowiczem i czegoś się od nich oraz ich
Mistrzów nauczyć? Lepiej przecież z mądrym zgubić (swoje stare
poglądy) niż z głupim znaleźć, profesorze Czekaj!
    • Gość: nieliniowy podatnik Sprawiedliwy społecznie - wróg publicznie IP: *.tychy.sdi.tpnet.pl 13.02.03, 16:55
      Szanowny Panie Profesorze. Artykuł ma charakter "krytykujemy,
      ale nie krytykujemy". Nie popiera Pan obecnego, ale liniowy jest
      be. Jakaś trzecia droga? Podatek Czekaja? Nie widzę w artykule
      gotowych rozwiązań. Kiedyś Kuroń powiedział, że jak Pan ma takie
      życzenie, żeby Pana wszyscy lubili, to zaprasza do orkiestry
      strażackiej. Pan się chyba tam kwalifikuje.
      Progresja podatku ma za zadanie wprowadzenie sprawiedliwości
      społecznej. A przymiotnik "społeczna" pełni obecnie rolę
      przymiotnika "socjalistyczna" - odwracającego pierwotne
      znaczenie rzeczownika (wg. znanego skądinąd satyryka).
      Sprawiedliwość stoi w opozycji do sprawiedliwości społecznej. I
      każde dziecko, które musiało podzielić się swoimi słodyczami na
      rzecz antypatycznego i lekko cuchnącego grubasa z III b o tym
      wie. Ok, ok - wiem - to jest kompletnie niepoprawne politycznie.

      nieliniowy z III przedziału czwartej klasy
      • Gość: B Cyfry IP: *.mtnet.com.pl 13.02.03, 19:07
        a ja sadze, ze to wazny tekst. Moze zacznie erę w mediach, gdzie
        poglad ilusytują liczby

        Nielubiany autor podał cyfry bardzo niewygodne np. dla
        Gadomskiego. Wynika z nich coś co słyszałem bardzo rzadko - i
        dotąd zazwyczaj tylko w pismach specjalistyczcznych o podatkach:
        niska stawka podatku liniowego u naszych wschodnich sasiadow
        jest rekompensowana wysoka skladka na odpowiednik polskiego ZUS-
        , a o przypadku Rosji decyduje szczegolna sytuacja tego kraju
        (np. mozliwosc eksportu broni (chyba 4 mld $ rocznie)+
        surowcow).

        B.

        PS Tez dzisiaj uslyszalem cyfry ze strony kolejnego
        niepopularnego obozu - Mojzesowicz z Samoobrony mowil o cenie
        kilograma żywca w Unii na poziomie 4,5 zł - 5 zł, do którego
        zachodnim rolnikom dopłaca Unia przy eksporcie m.in. do Rosji
        (ten kraj zamknął kilka dni temu granicę na dotowany eksport) i
        Polskę. W ilu artykułach była ocena skali (w tys. ton, i "cudu"
        zejscia z ceną 5 zł na 2,2 zł) eksportu Unii do Polski i związku
        z obecną sytuacją w zakresie protestów chłopskich. Ja nie znam
        tych cyfr, a chcialbym.

        Why nie podają cyfr ludzie, którzy mienia sie niezależnymi czy
        to dziennikarzami czy analitykami, ale osoby postrzegane jako
        radykalne badz zalezne.
        • Gość: toto Re: Cyfry IP: *.tele2.pl 14.02.03, 13:26
          A zauwazyl Pan, ze podajac "cyfry podatkow socjalnych" w rosji
          autor nie podal odpowiednikow w polsce?? Sa wyzsze.
          Poza tym jak sie ocenia juz wprowadzony system podatkowy to
          trzeba cos wiedziec o jego skutkach. A profesor albo nie zadal
          sobie trudu, albo nie chce. W rosji wplywy z podatkow wzrosly,
          bo ludzie chetniej placa. I jak maja sie do tego zawile
          dywagacje na temat zawilosci wypelniania pit-ow.
          POza tym jest rzecza oczywista, ze odliczenia przy podatku
          liniowym to calkowite nieporozumienie i nie musi i o tym prof
          pisac bo to kazdy liberal wie.
          A jesli ktos szuka sprawiedliwosci to jedynym takim podatkiem
          jest poglowny. Jak skladamy sie na wspolna wakacyjna kase. Po
          rowno, nie? Czy tez przyjaciele ujawniaja swoje pit-y i
          proporcjonalnie (a moze progresywnie) wplacaja kaske. Inna
          rzecza jest skutecznosc (mozliwosc) funkcjonowania tego podatku,
          dlatego funkcjonuja ujecia procentowe.
          I jeszcze sprawiedliwosc jest tu kwestia drugorzedna (skoro i
          liniowy i progresywny sa niesprawiedliwe). Wazne natomiast jest
          to, ze progresywny jest korupcjogenny i sklania do wszelkiego
          rodzaju oszustw (jako alternatywe stawiam liniowy, ale bez
          odliczen!)
          I troche teoretycznej refleksji. Wprowdzenie podatku liniowego z
          dznia na dzien jest trudne i stad kompromisy. A wynika to stad,
          ze struktura ekonomiczna panstwa nie jest niezalezna i dana na
          stale, ale ksztaltowana przez system podatkowy. Dlatego taka
          zmiana jest operacja niezwykle trudna i delikatna. Mowiac wprost
          podatek liniowy nie pasuje do rzeczywistosci ksztaltowanej przez
          progresywny. Ale to da sie zmienic. Dalo sie wprowadzic w polsce
          kapitalizm po socjalizmi mozna i podatek liniowy!!!!!

          > a ja sadze, ze to wazny tekst. Moze zacznie erę w mediach,
          gdzie
          > poglad ilusytują liczby
          >
          > Nielubiany autor podał cyfry bardzo niewygodne np. dla
          > Gadomskiego. Wynika z nich coś co słyszałem bardzo rzadko - i
          > dotąd zazwyczaj tylko w pismach specjalistyczcznych o
          podatkach:
          > niska stawka podatku liniowego u naszych wschodnich sasiadow
          > jest rekompensowana wysoka skladka na odpowiednik polskiego
          ZUS-
          > , a o przypadku Rosji decyduje szczegolna sytuacja tego kraju
          > (np. mozliwosc eksportu broni (chyba 4 mld $ rocznie)+
          > surowcow).
          >
          > B.
          >
          > PS Tez dzisiaj uslyszalem cyfry ze strony kolejnego
          > niepopularnego obozu - Mojzesowicz z Samoobrony mowil o cenie
          > kilograma żywca w Unii na poziomie 4,5 zł - 5 zł, do którego
          > zachodnim rolnikom dopłaca Unia przy eksporcie m.in. do Rosji
          > (ten kraj zamknął kilka dni temu granicę na dotowany eksport)
          i
          > Polskę. W ilu artykułach była ocena skali (w tys. ton,
          i "cudu"
          > zejscia z ceną 5 zł na 2,2 zł) eksportu Unii do Polski i
          związku
          > z obecną sytuacją w zakresie protestów chłopskich. Ja nie znam
          > tych cyfr, a chcialbym.
          >
          > Why nie podają cyfr ludzie, którzy mienia sie niezależnymi czy
          > to dziennikarzami czy analitykami, ale osoby postrzegane jako
          > radykalne badz zalezne.
          • Gość: b Re: Cyfry IP: *.mtnet.com.pl 14.02.03, 13:49
            tak, ale jezeli Czekaj jest nierzetelny to jutro Gadomski
            powinien napisac tekst "zaraz, zaraz w Estonii i tak jest nizej
            niz w Polsce. Natomiast od 1989 r mamy dyskusje ideologiczna.
            Czytamy o np. wolnej konkurencji bez cyfr. Natomiast z cyfr moze
            wynikać, że interwencyjny skup wieprzowiny polega na tym ,ze
            europejski rolnik produkuje zywiec na poziomie 5 zł za kilogram,
            za wywóz poza Unie dostaje 3 zł od unii, wieprzowina trafia do
            Polski i np. jest skupowana interwencyjnie przez Polaków.

            I to jest przewaga publikacji z cyframi nad tekstami
            ideologicznymi typu "podatek liiowy jest super" podatek liniowy
            jest zły" "rolnicy są pasożytami" "rolnicy po prostu się
            bronią" itd

            B
            • Gość: Komuch Re: Cyfry IP: *.tsi.tychy.pl / 10.15.255.* 14.02.03, 22:16
              Brawo, brawo B!!! Zgadzam się z tobą w zupełności. Ksywa której
              używam została mi nadana przez wyznawców prof. prof.
              Balcerowicza, Winieckiego, Wilczyńskiego właśnie za to, że
              chciałem rozmawiać o cyfrach. O stopach procentowych, o
              podatkach w UE, o inflacji, wreszcie o wzroście gospodarczym
              czy trafności przewidywań inflacji przez NBP ( 4%w celu
              inflacyjnym ->korekta na 3% wykonanie 0,8%- o ile procent
              chybił pan prfesor Balcerowicz chyba coś 500%). Zamiast tego
              słyszę : "komuch , syn Leppera, debil". Dzisiaj szczególnie
              rozbawił mnie gość mówiący o 10 % podatku liniowego. Po
              wprowadzeniu takiego podatku rząd musiałby zawiesić wypełnianie
              swoich funkcji, wywieszając kartkę : "Wyszliśmy po rozum , nie
              wrócimy nie mamy po co"
    • Gość: kwak Re: Liniowe miraże IP: *.magma-net.pl 14.02.03, 10:54
      Po artykule Pana Czekaja odnoszę wrażenie, że uważa on, że
      podatek liniowy musi być wysoki, bo tak jest w przytoczonych
      przez niego państwach. Nie Panie profesorze, podatek liniowy nie
      musi być wysoki, można go przecież ustalić na poziomie 10% i
      już. Przypominam panu prof., że pierwsze podatki dochodowe
      wynosiły ok. 2 - 5% i wprowadzane były przez rządy na cele
      specjalne. Wprowadzając je rządy mocno tłumaczyły potrzebę ich
      wprowadzenia i zarzekały się, że są one wprowadzane tylko na
      chwilę. Podatki nie powinny być karą i to kryterium spełnia
      podatek liniowy oraz jak najniższe.
    • Gość: Podatnik Nieiniowe kłamstwa IP: *.tldsb.on.ca 14.02.03, 11:27
      Życie uczy, że wszystko można skomplikować a każde rozwiązanie
      opatrzyć kłamliwą etykietą. Jeżeli istnieje kwota wolna od
      opodatkowania, to podatek NIE JEST liniowy. Jeśli kwota wolna od
      opodatkowania jest uzależniona od posiadania dzieci, żony, zakupu
      mieszkania, działki itp., to oznacza, że w systemie podatkowym są
      różne ulgi, które komplikują całe rozwiązanie.




      Skoro efektywna stopa PIT wynosi u nas 15,61%, zlikwidujmy
      wszystkie ulgi, odliczenia, kwoty wolne od opodatkowania i
      wprowadźmy naprawdę liniowy podatek w wysokości 16%. (Biorąc pod
      uwagę dużą obniżkę kosztów ściągania podatków podejrzewam, że
      wystarczyłoby 15% ale znając pazerność fiskusa proponuję 16%).
      Uzyskaną nadwyżkę przeznaczmy (w ramach swoistej rekompensaty) na
      wsparcie tych dziedzin, które poniosły straty w wyniku
      wyeliminowania ulg. Wielu urzędników urzędów skarbowych będzie
      mogło się zająć poprawą ściągalności podatków zamiast
      przeglądania milionów(!) PIT-ów.


      Podobną operację można by przeprowadzić z podatkiem VAT.




      Największymi wrogami takich rozwiązań są "eksperci podatkowi",
      którzy najpierw pracują w Ministerstwie Finansów nad wymyślaniem
      skomplikowanych systemów podatkowych a później doradzają, jak
      unikać płacenia podatków wykorzystując możliwości oferowane przez
      te systemy.




      Myślę, że nie bez znaczenia będzie również czynnik
      psychologiczny. Na ogół akceptujemy fakt, że przy każdej
      transakcji występują jakieś koszty związane z jej
      przeprowadzeniem, dopóki nie przekraczają pewnej granicy. Napiwek
      dla kelnera w wysokości 10-20% uznajemy za normalny, gdyby
      oczekiwano od nas 40%, bylibyśmy oburzeni.




      Nie martwmy się losem "ekspertów" i bezrobociem pracowników biur
      doradztwa podatkowego. To wykształceni ludzie, których
      umiejętności mogą być wykorzystane z większym pożytkiem dla
      społeczeństwa (np. przy pracy nad wykorzystaniem funduszy z
      Unii).




      Tytułem posumowania dodam, że w większości moich PIT-ów dochody
      znajdowały się w strefie pomiędzy progami 30% i 40%. Dzięki ulgom
      efektywna stopa PIT wynosiła od 9% do 12% (Raz udało mi się
      osiągnąć 0%). Dla dobra nas wszystkich pozostaję jednak
      zwolennikiem równoczesnej likwidacji wszystkich ulg i
      wprowadzenia naprawdę liniowego podatku.


    • Gość: mateusz123 Liniowe miraże IP: *.mis 14.02.03, 14:42
      Artykuł pana Czekaja udowadnia tezę, iż systemu liniowego
      (takiego jak go przedstawiają jego zwolennicy w Polsce) w żadnym
      kraju na świecie nie ma. Oznacza to, że tłumaczenie sukcesów
      gospodarczych tych krajów wprowadzeniem podatku liniowego
      pozbawione jest sensu. Oczywiscie należy system podatkowy
      uprościć o czym pan Czekaj pisze.
    • Gość: pawel-l Re: Liniowe miraże IP: 1.0.12.* 14.02.03, 15:29
      W odróżnieniu od poprzedniego artykułu, ten jest całkiem sensowny.
      Skoro jest tak źle to skąd sukcesy zwłaszcza Estonii.
      Może ktoś porówna jakie podatki obowiązywały poprzednio. Zwłaszcza w Rosji
      nastąpiło duże uproszczenie i obniżenie stawek.

      Chodzi o obniżenie całkowitej wysokości podatków, a w jaki sposób to już detal.
      • Gość: Anatol Re: Liniowe miraże IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.02.03, 13:11
        Moim zdaniem tak naprawde nikt jeszcze nie udowodnił iz podatek
        progresywny jest lepszy od podatku liniowego (czyli chyba
        chodzi tylko o sprawiedliwość, jeżeli będą takie same wpływy do
        budżetu). Obecnie stosowany podatek progresywny jest
        niesprawiedliwy społecznie ponieważ nie uwzględnia takich
        niuansów jak :

        - bardzo duże różnice w cenach a więc i w kosztach utrzymania w
        różnych regionach kraju (osoby zarabiające tyle samo w Warszawie
        i np. na zamojszczyźnie są tak samo bogate skoro płacą taki sam
        podatek),
        - posiadany majątek (np. wg lewicy osoba niepracująca
        posiadająca 1 i więcej mieszkań lub bardzo duże oszczędności
        na lokatach jest biedniejsza niż osoba pracująca ale wynajmująca
        mieszkanie, skoro może płacić mniejszy podatek); w ogóle co to
        za sprawiedliwość społeczna jeżeli człowiek pracy płaci od
        dochodu ze swojej ciężkiej pracy (w wyniku czego często ponosi
        uszczerbek na zdrowiu) podatek do 40% a bogaty rentier 15 % (od
        dywidendy) – 20 % (odsetki) i przy tym nic nie robi i popija
        sobie piwko (nasi lewicowcy chyba powinni być za tym żeby to
        ludzie pracy płacili niższy podatek),
        - czy jest sprawiedliwe społecznie, żeby osoby nie posiadające
        mieszkania płaciły progresywny podatek od dochodu przeznaczonego
        na wynajem ?(skoro osoby mieszkające w darmowych mieszkaniach
        gminnych nie dość że nie płacą od tego podatku - przecież to
        jest dochód bo nie muszą wynajmować mieszkania na rynku - to
        jeszcze mają dotowane lub limitowane czynsze i to niezależnie od
        poziomu własnych dochodów podczas gdy np. bezdomni nie mają
        żadnych dotacji)?
        - podatnik przewlekle chory ma o wiele wyższe koszty utrzymania,
        - ilość osób na utrzymaniu ma bardzo duży wpływ na poziom
        bogactwa (nasz PIT uwzględnia to w niskim stopniu),
        - podatnik który ma nierównomierne dochody (tzn. 1 rok pracuje z
        bardzo dużymi zarobkami a potem już jest bezrobotny co obecnie
        może często występować) płaci o wiele większy podatek aniżeli
        osoba, która pracuje w tym samym czasie za przeciętną płacę i
        osiąga sumaryczny dochód na takim samym poziomie,
        - wreszcie nasz obecny rząd, przy okazji abolicji stwierdził, że
        podatek liniowy 7,5 % będzie lepszy abniżeli progresywny
        ponieważ według wyliczeń MF zapewni największe wpływy (według
        różnych wypowiedzi z kół rządowych prawo to nie dotyczy
        uczciwych podatników a tylko oszustów podatkowych)

        Jeżeli podatek progresywny jest niesprawiedliwy społecznie (oraz
        niesprawiedliwy w zwykłum tego słowa znaczeniu) a przy tym
        przynosi straty dla budżetu (szara strefa, transfer dochodów za
        granicę, duże koszty naliczani ściągania itp) to po cholerę nam
        taki podatek ?
    • Gość: Ex Kim jest autor IP: *.lanet.wroc.pl 14.02.03, 16:36
      Czy pan Czekaj jest profesorem, czy doktorem habilitowanym? W
      tym artykule jest przedstawiony jako doktor habilitowany, a w
      poprzednim jako "dr hab. Jan Czekaj prof. nadzw. Akademii
      Ekonomicznej w Krakowie" - drugi tytuł jest bzudrą, bo prof.
      nadzw. dają na cale życie, a na uczelni mozna pracowac na
      stanowisku "profesor", a nie "profesor nadzwyczajny". Gazeta nie
      wie, kto u niej pisze, czy pan Czekaj nie umie sie przedstawic?
      • wolna_galicja Re: Kim jest prof. nadzw. 14.02.03, 17:19
        Gość portalu: Ex napisał(a):

        > Czy pan Czekaj jest profesorem, czy doktorem habilitowanym?

        Profesor nadzwyczajny uczelni (w tym wypadku AE) to taka nowa nazwa
        zlikwidowanego docenta. Ktoś pomyślał, żeby zlikwidować masę dziwolądów pod
        nazwą docent (pamiętacie Docenta z "Alternatywy 4"?) i w to miejsce
        naprodukowano dwa razy wiecej (ostrożnie licząc) "profesorów nadzwyczajnych
        AE/UJ/UW/UŁ itd.itp.".

        Podsumowując - to taki tytuł naukAwy ;) (chemicy pojmą żart).
      • feezyk Juz wyjasniam.... 14.02.03, 17:37
        Profesor (na cale zycie) to jest tytul naukowy,
        dr hab. i dr - to stopnie naukowe.

        Docent - juz nie isnieje, marcowi docenci
        to byli ludzie o uprawnieniach dr hab., albe bez
        tego stopnia...

        Profesor zwyczajny i nadzwyczajny to
        stanowiska na uczelni. Nadzwyczajny -
        to stanowisko nizsze niz zwyczajny.
        Zazwyczaj, profesor nadzywczajny nie ma tytulu
        profesora.

        Np. prof. Balcerowicz nie ma tytulu prof.,
        a tylko stopien dr hab. i stanowisko prof. nadzw.
        SGH. Wiec nie powinno sie pisac
        prof. Balcerowicz.

        Moim zdaniem, to wszystko jest delikatnie
        mowiac, Bizancjum.

        Pozdrawiam
        F.
    • Gość: Margaret Teacher Liniowy, czytaj niski. IP: mim:* / 192.168.7.* 15.02.03, 19:10
      Czytam Twój list i serce mi rośnie. Toż jest w tym kretyńskim
      kraju jeszcze jakiś procent rozsądnych ludzi.
      • Gość: _ Re: Liniowy, czytaj niski. IP: *.tldsb.on.ca 15.02.03, 23:50
        Gość portalu: Margaret Teacher napisał(a):




        > Czytam Twój list i serce mi rośnie. Toż jest w tym
        kretyńskim


        > kraju jeszcze jakiś procent rozsądnych ludzi.






        Tak na marginesie, to bardzo zabawne, że sposób
        prezentowania wątków na forum GW nie pozwala na
        określenie, do którego postu odnosi się powyższa
        pochwała.
        • darth4 Jaki i dla kogo ? 22.02.03, 20:51
          Poczytałem i ... obecnie jasno uzasadnić się nie da takiej czy innej formy
          opodatkowania. Wnioski z poniższych rozważań umieszczę na początku, bo wiele
          osób z nudów nie przebrnie do końca postu :)
          Wnioski :
          - podatek od dochodów osobistych należy obniżać jak najszybciej o 1 % rocznie
          rozpoczynając od najwyższej grupy podatkowej, likwidując w ten sposób w długim
          okresie czasu progresję podatków.
          - składki na ZUS w części płaconej przez pracodawców należy obniżać jak
          najszybciej o 1 % rocznie aż do całkowitej likwidacji obciążeń pracodawców w
          długiej perspektywie.
          - podatek od firm pozostawić na razie na obecnym poziomie.

          Taki sposób obniżania miałby zalety :
          - nie wiązałby się praktycznie z żadnymi kosztami prac nad nim, ani kosztami
          wprowadzenia,
          - dałby praktyczne pojęcie już po roku na temat faktycznego oddziaływania na
          gospodarkę,
          - umożliwiłoby to łatwiejszą akceptacje społeczną ze strony mniej zarabiających,
          - stanowiłby istotny bodziec dla drobnych przedsiębiorców którzy nie są w
          stanie zrozumieć argumentacji makroekonomiczej, ale reagują na KONKRETY,
          - proponowany system pozwoliłby na uniknięcie problemów natury niefinasowej o
          której na końcu.

          Tyle wnioski. Teraz parę ciekawszych aspektów.

          Osoba fizyczna zarabiająca 30 tys. Dużo czy mało. Sprawiedliwie czy nie.
          To zależy od kraju ale i od ... profesji.
          Osoba fizyczna zarabiająca tą kwotę na stanowisku udzędniczym kasę tą wyda na
          osobiste wydatki.
          Zaś zarabiająca jako osoba prowadząca działalność gospodarczą część odłoży na
          konto, aby dołożyć do firmy w ciężkich czasach. W każdym razie osoba ta musi
          brać pod uwagę prowadzoną działaność !
          Której z tych osób SPRAWIEDLIWIEJ będzie zwiększyć podatek ?
          Obie zarabiają tyle samo, a jednak ich sytuacja się różni znacząco !

          Pomijając argumenty ekonomiczne bezpośrednio związane, jest jeszcze argument tu
          nie poruszany ( a z rzadka gdzie indziej ) ale moim zdaniem OGROMNIE ważny.
          Przy jakimkolwiek istotnym uproszczeniu podatków, ogromna rzesza urzędników
          będzie tracić pracę i jest to PODSTAWOWY NIEAKCEPTOWALNY fakt dla rządzących !!!
          To tłumaczy dlaczego ŻADEN nawet prorynkowy rząd nie odważył się na istotną
          reformę podatków. Nie i dodatkowo nie przy takim bezrobociu. Należy pamiętac że
          brak miejsc pracy które mogłyby wchłonąć sporą ilość fachowców pracujących dziś
          na rządowych posadach finansowych. Ten argument jest w stanie sparaliżować
          naprawdę skutecznie KAZDĄ istotną reformę. Proponowany przeze mnie system
          obniżania podatków pozwoliłby LIKWIDOWAĆ te miejsca pracy , ponieważ rosnąca
          gospodarka tworzyłaby nowe miejsca pracy wchłaniające tą fachową kadrę.
          Tak więc NAJWIĘKSZY powód zostałby skutecznie zneutralizowany.
Pełna wersja