22.06.05, 07:37
Mam mieć operację.
Dla mnie to pierwszy pobyt w szpitalu jeśli nie liczyć dwóch porodów.

Miałam pójść do szpitala klinicznego, ale nie znam tam nikogo.
Koleżanka namawia mnie do pójścia prywatnie do jakiegoś super specjalisty,
który przyjmuje na "swój" oddział w innym szpitalu i osobiście operuje swoje
pacjentki.
Czy powinnam umówić się prywatnie z anastezjologiem, chirurgiem itp?
Czy pacjent "bez polecenia" jest skazany na gorsze traktowanie?
Napiszcie jak jest, a nie "jak być powinno", proszę.

Baba mocno wystraszona
Obserwuj wątek
    • matysia_k Re: operacja 22.06.05, 10:42
      Naprawdę nie jest aż tak żloe, operuje sie tymi samymi narzedzaim, pdaje sie
      te same leki znieczulające , ci sami lekarze przeprowadzaja operacja i juz.
      Zalezy od Ciebie, czy chcesz sie odwdzieczyc czy nie:)
      • Gość: Położnik Re: operacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 11:17
        Na odziale w którym pracuje nawet nie ma takiego lekarza który słabo
        operuje,ostatni nabytek na oddział to 1991 rok
        • Gość: lady Re: operacja- do położnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 20:18
          czyli na oddziale, na którym pracujesz młodych lekarzy sie nie przyjmuje? I
          pewnie jesli nawet ktoś młodszy sie pojawia to nie jest zbyt miło przyjety
          przez zespół? Ciekawe dlaczego tak jest, że wśród ginekologów jest tak ciężka
          atmosfera, ignorowanie młodych lekarzy, niedopuszczanie do zabiegów i operacji.
          Gdzie w takiej sytuacji mamy nauczyc się fachu i od kogo?
          • Gość: Połoznik Re: operacja- do położnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 20:38
            Droga Lady pretensje proszę do ministerstwa zdrowia które zamkneło
            specjalizację w 1991 roku pozostawiając mozliwość specjalizowania się w ilości
            2 na województwo,a do mnie prosze się nie przy....
            • Gość: Swan Ganz Re: operacja- do położnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 21:01
              Jednak można i do Ciebie położniku się przyp.. Dlaczego?
              Ograniczenie w dostępie do specjalizacji to nie ministerstwo Wam narzuciło
              tylko zaakceptowało wasze postulaty. To w końcu Wy raz w roku podczas
              konwentykli zwanych przez was " zjazdem krajowego towarzystwa ...( i tu
              stosowna nazwa specjalizacji )ustalacie ilość dopuszczalną w danym roku. Z
              reguły jest to wyrównanie naturalnych odejść od zawodu ( emerytury, zgony itd)
              Dbacie w ten sposób o swoje tyłki bo ograniczacie sobie konkurencję która jak
              powszechnie wiadomo szkodzi każdemu :DD
              • Gość: Położnik Re: operacja- do położnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 21:21
                Nie znam się na tym może jakies Profy tak robią ,my natomiast z utesknieniem
                czekamy na kogos młodego,bo starzy odchodzą a my idziemy razem srednia wieku 47
                lat łącznie z ordynatorem.Mamy 15 lat przerwy w latach asystentów,nie win wiec
                żołnierza że nie dostaczono paliwa.
                • Gość: lady Re: operacja- do położnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 21:26
                  czyli widocznie Wasz ordynator nie chce zatrudnić nikogo młodego (i pewnie
                  personel czyli również Ty też masz na to wpływ), dać etat i możliwość
                  specjalizacji, pomimo, że pewnie brakuje Wam załogi, no i sami
                  potrzebujecie "młodej krwi". W końcu zgłasza się do ministerstwa
                  zapotrzebowanie na specjalizacje, doktoraty.
                  • Gość: Położnik Re: operacja- do położnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 21:38
                    Od 15 lat było trzech ordynatorów!mamy 2 specjalizacje przydzielane na
                    województwo Sląskie 120000 porodów rocznie drugie miejsce a Polsce po
                    Mazowieckim.Ten syf zgotowano nam w ministerstwie zdrowia!
            • Gość: lady Re: operacja- do położnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 21:21
              Nie przyczepiam się konkretnie do Twojej osoby, ale będąc na stażu i
              interesując sie ginekologią spotkałam się z różnymi podejściami lekarzy.
              Niestety bardzo często byli niemili i niesympatyczni i to praktycznie tylko
              lekarki! Nie wiem na czym polega akurat na ginekologii taki stosunek do młodego
              lekarza. Na innych oddziałach taka sytuacja się nie zdarza. Podejście lekarzy
              nie zależy od ministerstwa zdrowia tylko od nich samych. Dlaczego akurat
              ginekolodzy są tak negatywnie nastawieni do młodych lekarzy?
              • am55 Re: operacja- do położnika 22.06.05, 22:20
                położniku i lady kłóccie się gdzie indziej "baba ze wsi "prosiła o radę a nie o
                Wasze kłótnie.Wracając do tematu według mnie nie masz powodów do obaw wszyscy
                pacjenci traktowani są tak samo przecież bez znieczulenia nie będą Cię operować
                a potem środki znieczulające napewno dostaniesz życzę zdrowia
                • marzenia11 Re: operacja- do położnika 22.06.05, 23:04
                  To chyba pierwszy wątek(ktory ja czytałam) w którym zamiast starcia pacjentów i
                  lekarzy starli się lekarze młodzi ze starymi. To ciekawe. A przeceiż napiszcie
                  kobitce co ma zrobić bo sie boi.
                  Ze swojej strony-jako pacjentka-mogę Ci powiedzieć, że ja skoncentrowałam się
                  na znalezieniu lekarza któremu zaufam, bylam prywatnie (bo nie chciałam się
                  denerwować i czekać w kolejkach do przychodni kilka miesięcy) i poszłam do
                  szpitala przez niego wskazanego.Tylko że ja mialam zagrozenie usuniecia polowy
                  zawartości brzucha (:)) ) i chciałam zrobic wszystko aby uniknąć -być może do
                  konca zycia (gdyby sie okazało ze mi usunięto coś więcej niz to co
                  niepotrzebne) pytania czy na pewno tak musiało być i czy JA zrobiłam wszystko
                  co było mozlwie. Nie lekarz, tylko JA. Więc jezeli masz jakąś trudną sytuację i
                  operację to może skorzystaj z mojej drogi, jeżeli jest to coś standardowego dla
                  lekarza, rutynowego to nie. Mamy swietnych lekarzy w Polsce, może poczytaj
                  opinie o szpitalu w którym możesz byc operowana, popytaj inne osoby, dowiedz
                  się. W zdecydowanej większości lecza nas dobrzy specjaliści-jedyny problem to
                  że są zmęczeni i zestresowani, ale zawsze możesz zapytac ktora w kolejnosci
                  jedziesz na operację.I obys była pierwsza i po dlugim weekendzie!
                  Niezaleznie od wszystkiego to nawet jesli prywatnie to tylko do głównego
                  operatora - anestezjolog i pozostały personel możesz sobie darować. Trzymam
                  kciuki i zycze powodzenia.
                  • Gość: docuk Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.server.ntli.net 23.06.05, 01:41
                    > Niezaleznie od wszystkiego to nawet jesli prywatnie to tylko do głównego
                    > operatora - anestezjolog i pozostały personel możesz sobie darować.
                    :-(
                    • baba_ze_wsi Dziękuję Wszystkim za wypowiedzi 23.06.05, 06:14
                      Stan "na dzisiaj" u mnie jest następujący:
                      Wczorajsza wyprawa do przychodni przyszpitalnej zaowocowała skierowaniem
                      do tego szpitala (klinicznego) na 1 sierpnia. Czekałam na tę wizytę
                      miesiąc, byłam zapisana na godzinę dziesiątą, stawiłam się 15 minut wcześniej
                      i dostałam 19 numerek. Pani Doktor przyjmowała od 9.30. (Gdybym wiedziała,
                      że te godziny przy zapisywaniu do zeszytu przez rejestratorkę na konkretny
                      dzień to tylko pic na wodę - przyjechałabym wcześniej i zajęła kolejkę)
                      No to mam się stawić w poniedziałek 1 sierpnia na Izbie Przyjęć przed godziną
                      7.30 na czczo.
                      Przy okazji: Pani Doktor poinformowała mnie, że szpital nie wymaga szczepienia
                      przeciwko żółtaczce, ale jeśli chcę to mogę się zaszczepić. Mam na to czas
                      do jutra - bo od pierwszego szczepienia musi upłynąć 4 tygodnie do drugiego.
                      Pozostawia to mojej decyzji - trudno decydować o czymś, o czym się nie ma
                      pojęcia. Co daje takie szczepienie i czy warto?

                      Baba_ze_wsi (wdzięczna za każde przybliżenie tematu)
                      • marzenia11 Re: Dziękuję Wszystkim za wypowiedzi 23.06.05, 08:48
                        Zaszczep się!! Dwie szczepionki-wydatek około 80zł. Bedziesz chroniona przezd
                        mozliwością wszczepienia sobie cholerstwa które w efekcie może doprowadzic do
                        uszkodzenia wątroby i innych powikłań. A to cholerstwo możesz dostać w
                        prezencie podczas operacji. Więc po co? NIe warto ryzykować. Tylko musisz mieć
                        zlecenie na szczepienie od lekarza i receptę na szczepionkę, a przed
                        szczepieniem badanie lekarskie stwierdzające że jestes zdrowa, tzn. nie masz
                        infekcji, grypy, kataru itp. (zwykly internista, rodzinny-oby sie tylko zaraz
                        nie obrazili internisci za okreslenie "zwykły")
                        • baba_ze_wsi Re: Dziękuję Wszystkim za wypowiedzi 23.06.05, 09:15
                          marzenia11 napisała:

                          > Zaszczep się!! Dwie szczepionki-wydatek około 80zł. Bedziesz chroniona przezd
                          > mozliwością wszczepienia sobie cholerstwa które w efekcie może doprowadzic do
                          > uszkodzenia wątroby i innych powikłań. A to cholerstwo możesz dostać w
                          > prezencie podczas operacji. Więc po co? NIe warto ryzykować. Tylko musisz mieć
                          > zlecenie na szczepienie od lekarza i receptę na szczepionkę, a przed
                          > szczepieniem badanie lekarskie stwierdzające że jestes zdrowa, tzn. nie masz
                          > infekcji, grypy, kataru itp. (zwykly internista, rodzinny-oby sie tylko zaraz
                          > nie obrazili internisci za okreslenie "zwykły")


                          Nie chodzi o wydatek (chociaż 80 zł to wcale nie tak mało).
                          Jak duże jest ryzyko zarażenia żółtaczką? Czy większe niż, na przykład,
                          tężcem?

                          Baba_ze_wsi (z zaszczepionym dylematem)
                      • Gość: Swan Ganz Re: Dziękuję Wszystkim za wypowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 09:38
                        naprawdę pozostawiła do Twojej decyzji?? Dziwne. Bo nie bardzo mają prawo Cię
                        dotknąć chociażby nożem jeśli nie jesteś uodporniona. No bo kto zapłaci za
                        Twoje leczenie w sytuacji gdy jednak coś "złapiesz"?
                        Szczep sie i nie marudź ( 8 dyszek to nie majątek )a ryzyko "złapania" WZW na
                        sali operacyjnej jest duuuużo wyższe niż - jak piszesz - tężca na polu :)
                        • baba_ze_wsi Re: Dziękuję Wszystkim za wypowiedzi 23.06.05, 20:36
                          Gość portalu: Swan Ganz napisał(a):

                          > naprawdę pozostawiła do Twojej decyzji?? Dziwne. Bo nie bardzo mają prawo Cię
                          > dotknąć chociażby nożem jeśli nie jesteś uodporniona.

                          Dzwoniłam do przychodni w sprawie szczepienia - dowiedziałam się,
                          że do 1 sierpnia nie zdążę "nabrać odporności" - bo przychodzi dopiero po
                          2 tygodniach od drugiej dawki. No to albo zrezygnuję z tego szczepienia, albo
                          zamienić powinnam sierpień na wrzesień.
                          Zaczynam się zastanawiać nad tym smarowidłem z gorczycy...

                          Baba_ze_wsi (ze skłonnościami do alternatywy ;-)
                          • mruwa9 szczepienie p/WZW B 23.06.05, 22:31
                            istnieje szybki schemat szczepienia p/WZW w schemacie bodajze 1 dawka- druga po
                            14 dniach- trzecia po miesiacu, czwarta po roku. Szczepiac sie wedlug
                            podstawowego schematu 0-1-6 miesiecy tez zdazysz wziac 2 dawki szczepionki
                            przed 1 sierpnia. BTW niby lepiej sie zaszczepic, niz nie, ale wymaganie
                            szczepienia nie moze usprawiedliwiac niedostatecznego rezimu higienicznego w
                            szpitalu, co jest najczestsza przyczyna zakazen tym wirusem. Zwlaszcza, ze
                            oprocz WZW B istnieje jeszcze pare paskudztw, ktore mozna przy okazji dostac w
                            promocji..
                            • marzenia11 Re: szczepienie p/WZW B 23.06.05, 23:59
                              Jesli chodzi na przykład o szczepionkę Engerix to schemat trybu pilnego wygląda
                              tak:dawka pierwsza, druga po tygodniu, trzecia po 2 tygodniach od podania
                              pierwszej. I tez już jest to jakaś ochrona. Przerabiałam to z przyjaciółką
                              ostatnio.
                              • mruwa9 Re: szczepienie p/WZW B 24.06.05, 00:03
                                Dzieki za poprawke..jakos tak mi switalo, ale dokladnie nie pamietalam... BTW
                                przypomnij przyjaciolce o 4. dawce szczepionki, ktora w tym schemacie jest
                                obowiazkowa.
                                • marzenia11 Re: szczepienie p/WZW B 24.06.05, 00:07
                                  Ta czwarta z tego co wiem ma byc za rok od pierwszej. Właśnie nie wiem jak to
                                  jest konieczne (ja sie szczepię w trybie 0-1miesiąc-6miesięcy)-ma zapytać
                                  lekarza jutro.Nie wiem czy to jest ogólny schemat czy trochę schemat zalezy od
                                  szczepionki, gdyz miałam do czynienia tylko z Engerixem.
                          • marzenia11 Re: Dziękuję Wszystkim za wypowiedzi 23.06.05, 23:56
                            Zaszczep się!! Kup jak najszybciej szczepionke i się zaszczep. nawet jeżeli od
                            podania szczepionki nie minmą pełne 2 tygodnie to juz Twój organizm bedzie
                            produkował obrone przeciwko cholerstwu które moze Ci uszkodzic wątrobę. I jest
                            szansa ze uda mu się zdążyć. Jesli nie zaszczepisz się nie dasz sobie zadnej
                            szansy.
                    • marzenia11 Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? 23.06.05, 08:42
                      Wiedziałam że tak bedzie. Trudno. Ale to nie oznacza że sobie lekceważę czy nie
                      doceniam. To tylko skrót myślowy i niedbałość o słowa-przepraszam. :))
                    • Gość: Swan Ganz Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 09:42
                      no i co tak Cię Docuk rozbawiło co? Praktyczna i oszczędna kobieta po prostu....
                      • Gość: Położnik Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 10:31
                        Nie wymagamy szczepień bo nie notujemy zakażeń,a są monitorowane,od 1997 kiedy
                        zmieniono sterylizację.
                        • Gość: Położnik Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 10:45
                          Co wy z tymi specjalizacjami i blokowaniem ich jakoby przez starszych!Mam paru
                          kolegów którym po zmianie systemu na jednostopniowy ,uniemozliwiono
                          specjalizacje w starym trybie i nie na oddzaile ,to wojewódzki konsultant nie
                          wyraza zgody bo nie ma takiej mozliwości,z ministerstwa!
                          • Gość: feline Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 23.06.05, 12:38
                            ;-DMojas Ty Babo! W mojej skromnej glowinie "nie wartego zachodu"
                            anestezjologa" kolacze sie niesmialo taka mysl:
                            Przeciez nie idziesz do szpitala (mam na mysli jakikolwiek szpital) z wlasnego
                            widzimisie i w celach rozrywkowych a KTOS cie tam kieruje w zaleznosci od
                            zdiagnozowanej czy podejrzewanej u CIEBIE choroby. Powtarzam: ktos cie TAM
                            kieruje. TAM a nie gdzie indziej. Czy jest to ktos mniej godny zaufania niz
                            nawet najlepiej do ciebie usposobiona i najlepiej Ci zyczaca Pani Gozdzikowa?
                            Troche mnie dziwi co prawda, ze nie skierowano Cie na konsultacje do
                            przyszpitalnej poradni chirurgicznej, gdzie mialabys okazje poznac
                            przyszlego "operatora", zadac mu dowolna ilosc pytan na nurtujace Cie tematy
                            zwiazane z Twoja choroba, przebiegiem operacji i rokowaniem no coz, "co kraj to
                            obyczaj" i dodalabym jeszcze "co kraj to mozliwosci finansowe systemu ochrony
                            zdrowia" (kazda dodatkowa konsultacja to jednak dodatkowy koszt a wiadomo,
                            jakie sa warunki (NIESTETY )w Polsce, stad przyslowiowe "oszczednosci na ogarku
                            swieczki". Abstrahujac od mojego statusu zawodowego - gdybym miala wcielic sie
                            w skore potencjalnego pacjenta to z wlasnej inicjatywy przeszlabym sie do owego
                            szpitala klinicznego, zapytala, czy ewentualnie moglby Cie przyjac ktos z
                            lekarzy - najlepiej ten, ktory najprawdopodobniej mialby wykonac operacje. I
                            nie zawahalabym sie postawic mu mnostwa pytan - wbrew zakorzenionej u pacjentow
                            opinii my wlasnie takich pytajacych pacjentow lubimy.Juz nie wspomne o tym, ze
                            przed operacja POWINNAS tez przejsc nie jedna a dwie konsultacje
                            z...anestezjologiem. Jesli to nie jest "rutynowo" przewidziane to przyczyn
                            szukaj pare zdan wyzej.
                            Z calego serca zycze odwagi i zdrowia.
                            • baba_ze_wsi Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? 23.06.05, 20:25
                              Gość portalu: feline napisał(a):

                              > wbrew zakorzenionej u pacjentow opinii my wlasnie takich pytajacych
                              > pacjentow lubimy.

                              Jedno mnie tylko martwi: skąd mam wiedzieć, czy stawiane przeze mnie pytania
                              należą do mądrych, czy do głupich (których absolutnie nie należy zadawać)?
                              Jak odróżnić wyimaginowane dolegliwości od prawdziwych, skoro odczucia
                              są takie same? A ponieważ lekarze woleliby, żeby pacjenci nie czytali
                              książek medycznych...

                              Baba_ze_wsi (z głową pełną głupich pytań)
                              • Gość: feline Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.w83-195.abo.wanadoo.fr 23.06.05, 20:57
                                Nikt od ciebie nie bedzie zadal stawiania jakichs wybitnie madrych pytan -
                                pamietaj, ze nie kazdy lekarz jest potencjalnym noblista. Pytaj o wszystko, co
                                cie nurtuje i nie lam sobie glowy, czy to jest "madre" czy "niemadre". masz tez
                                prawo sie bac i nie ma sensu tego ukrywac. Lekarze tez choruja i tez sie boja i
                                tez "nie lubia" jak ich boli. Po prostu - lekarz to tez ...czlowiek i tak go
                                traktuj.Choroby "wyimaginowane" natomiast albo uczenie
                                zwane "psychosomatycznymi" sa rownie uciazliwe jak te "zwykle" somatyczne a i
                                tych rownie "zwyklych" psycho tez nie ma sie co wstydzic. Co innego czytanie
                                ksiazek medycznych - taka lektura bez znajomosci podstaw moze cie wyprowadzic
                                na manowce, zwlaszcza, ze nieczesto masz na biezaco mozliwosc pytania i
                                korygowania falszywych pojec. lepiej wiec pytac niz czytac.
                                • baba_ze_wsi Czyli co? 23.06.05, 22:47
                                  Czy wystarczy, że powstrzymam się od czytania za mądrych dla mnie ksiąg medycznych?
                                  Czy jeszcze od czegoś powinnam się powstrzymać chcąc być lubianą pacjentką?
                                  (albo przynajmniej nie być nielubianą:-)

                                  Baba_ze_wsi (z ambicjami na pacjentkę roku ;-)
                                • marzenia11 Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? 24.06.05, 00:02
                                  Chciałabym żeby WSZYSCY lekarze tak myśleli. Tak nie jest - spotykam się tez z
                                  myślącymi inaczej, ale u nich się nie leczę.
                          • am55 Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? 23.06.05, 17:11
                            qźwa Położnik a Ty znowu z tą specjalizacją?
                            • Gość: Swan Ganz Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 18:49
                              Am55 - nie wtrącaj się jak starsi rozmawiają tak?
                          • Gość: Swan Ganz Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 18:47
                            taa, jasne. A skąd w takim razie - Położniku - biorze sie taki Konsultant
                            Wojewódzki? Spadochroniarz z Ministerstwa czy może sami sobie wybieracie
                            podczas wyżej wspomnianych konwentykli?
                            • Gość: am55 Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 22:21
                              Swan Ganz to ty jesteś smarkaty a nie ja
                              • matysia_k Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? 23.06.05, 22:25
                                A ja cholernie chciałam sie dostac na dermatologie i zobaczyłam na listach
                                specjalizacyjnych 0,0 miejsca:))
                                Pikeny widok..
                                • Gość: Swan Ganz Re: Co na to anestezjolodzy i pozostały personel? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 22:55
                                  a Ty myślałaś, że Cię z otwartymi rękami przyjmą co?
                                  Wyobraź sobie, że nie ma żadnych ograniczeń s dostępie do specjalizacji.
                                  Wyobraż sobie, że każdy kto ma ochotę jest przyjmowany i kończy ją w jakimś
                                  sensownym czasie. Nie ma żadnych utrudnień. A teraz wyobraź sobie sytuację i
                                  pozycję zawodową takich rekinów jak - nie przymierzając - nasz Położnik.
                                  Wyobrażasz to sobie?? Bo ja nie bardzo. A gdzie tantiemy dla "rekinów" płynące
                                  z Twojej (jako specjalizującej się) pracy. Teraz Ty zasuwasz a "kasuje" kto
                                  inny. Strefy wpływów pokurczone; bo i zgoda "rekina" nie potrzebna i jako
                                  lekarz ze specjalizacją możesz zwyczajnie "rzucić" miejsce pracy( jak nie
                                  odpowiada) i w mig znaleźć inną. Czyli - z punktu widzenia rekina - ogólna
                                  degrengolada i rozkład moralny. Nie do wyobrażenia. Sami sobie tego nie zrobią
                                  na pewno.
                                  A tak przy okazji Matysia; nie znasz Ty jakiejś bardziej przyjemnej
                                  specjalizacji :))??
                            • Gość: lek_med Re: specjalizacja? IP: *.aster.pl 23.06.05, 22:46
                              przepraszam, że trochę może nie na temat :-( mam wrażenie ,że niektórym
                              rozmówcom wydaje sie,że forma odbywania specjalizacji to formalność. Niestety
                              nie:-( Odkąd otworzyłam II stopień specjalizacji zmienił się dwa razy program
                              (różni się zasadniczo stażami kierunkowymi). Wysłałam stosowne pismo do
                              konsultanta krajowego z pytaniem wg którego programu mam kończyć rozpoczętą
                              specjalizację (dużą część staży wg starego programu mam zaliczoną).Konsultant
                              krajowy odesłał mnie do wojewódzkiego a ten stwierdził,że w zasadzie to ma to w
                              d****, on zatwierdzi te które uzna za stosowne w momencie składania
                              dokumentów.Druga kwestia- nie spotkałam jeszcze szefa oddziału, który byłby
                              zainteresowany oddelegowywaniem asystenta na staże odbywajace się poza miejscem
                              pracy. U mnie w pracy możemy liczyć ewentualnie na 2 miesięczną delegację na
                              staż w roku :-(( Po ilu latach uda nam sie wreszcie zakończyć szkolenie?
                              Większość moich znajomych na stażach w specjalnościach zabiegowych miesiącami
                              "wisi na hakach" i robi wypisy. Coś chyba jest nie tak:-(( Nie znam takiego,
                              który miałby odwagę głośno się poskarżyć, zawsze istnieje ryzyko,że profesora
                              można miec w komisji na egzaminie....
                              • Gość: Położnik Re: specjalizacja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 23:19
                                Nie żaden rekin Jaguar jestem ,wody nie lubie.
                  • Gość: pielęgniarka Re: operacja- do położnika IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 21:50
                    Przepracowałam ćwierć wieku na sali operacyjnej. W tym czasie protegowałam swoją
                    rodzinę i paru przyjaciół do zabiegów operacyjnych.Zawsze wybierałam najlepszego
                    chirurga ,najlepszego anestezjologa,najlepszą pielęgniarkę anestezjologiczną i
                    instrumentariuszkę.I to nie koniecznie tą osobę która jest milutka dla
                    pacjentów,lecz najlepszego fachowca.Doradzam przeprowadzić dobry wywiad i udać
                    się do konkretnego lekarza. Jeżeli myślicie ,że wszyscy jednakowo dobrze operują
                    lub znieczulają to bardzo się mylicie
                    • Gość: Położnik Re: operacja- do położnika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 22:02
                      Dlaczego kirujesz to pod moim adresem ?oczywiscie że masz racje i co z tego
                      wynika?
                      • Gość: pielęgniarka Re: operacja- do położnika IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 22:07
                        Niekoniecznie do Ciebie ,raczej odpowiadam wszystkim ,którzy chcą to czytać. A
                        wypowiadam się z racji swojego doświadczenia.
                      • Gość: pielęgniarka Re: operacja- do położnika IP: *.earth.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 22:08
                        A w odpowiednim momencie wybrałam sobie także i położnika .
                        • Gość: Swan Ganz Re: operacja- do położnika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 23:33
                          :))) I jak zwykle. Jaguar wszystkiemu winnien :DDDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka