Dodaj do ulubionych

ostatni Makłowicz i żywe węgorze

IP: *.radom.pilickanet.pl 16.12.02, 18:00
(przed?)wczoraj ten człowiek juz przesadził:
tak sobie skaczę po programach przy porannej kawce, a tu Makłowicz przechodzi
(w Gdyni) obok stoiska z rybami i pokazuje 'bardzo świeżego' węgorza- żywa
ryba wije się szukając ucieczki z lodu, co rusz zaganiany przez
sprzedawczynię, czy to nie horror?

i to ma byc propagacja dobrego smaku?

Niedobrze mi od tych jego programów (rodzina ogląda), czy można go jakoś
uświadomić, chętnie do niego napiszę, choć to fanatyk
Obserwuj wątek
    • emka_waw Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze 16.12.02, 18:05
      Żaden fanatyk, po prostu nie jest wegetarianinem. A węgorz ma to do siebie, że
      parę godzin po wyjęciu z wody jego nerwy przewodzą bodźce tak, jakby jeszcze
      żył. Nawet jak im się łeb obetnie. Te węgorze naprawdę były bardzo świeże.
      • Gość: mika_nice Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze IP: *.tele2.pl 18.12.02, 16:35
        moim zdaniem to ty jestes fanatyczka. A jak nastepnym razem bedzie w Holandii w
        oborze glaskal krowy i robil sery to tez bedzie fanatyk????? Opanuj sie
        kobieto!!!
        Ciekawe w jakich butach chodzisz?
      • Gość: węgorz Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze IP: 212.109.144.* 07.01.03, 11:37
        emka_waw napisała:

        > Żaden fanatyk, po prostu nie jest wegetarianinem. A węgorz ma to do siebie,
        że
        > parę godzin po wyjęciu z wody jego nerwy przewodzą bodźce tak, jakby jeszcze
        > żył. Nawet jak im się łeb obetnie. Te węgorze naprawdę były bardzo świeże.

        Więc uwazasz, że gdyby takiego węgorza (jeszcze z głową) wpuscić spowrotem do
        wody, to by zdechł? Czy może jego nerwy przewodziłyby nadal bodżce przez czas
        jakiś, tak jakby jeszcze żył... i byc może zdązyłby się jeszcze rozmnożyc i w
        ten sposób doczekać sędziwej starości.
        Bardziej smakuje Ci węgorz, kiedy sobie interpretujesz, że nie cierpiał zanim
        trafił do Twego żołądka ? Hmm... To wygodne.
        • emka_waw Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze 07.01.03, 13:29
          > Więc uwazasz, że gdyby takiego węgorza (jeszcze z głową) wpuscić spowrotem do
          > wody, to by zdechł?

          Nie OŻYŁBY. Po paru godzinach od wyłowienia on jest już martwy.

          Czy może jego nerwy przewodziłyby nadal bodżce przez czas
          > jakiś, tak jakby jeszcze żył... i byc może zdązyłby się jeszcze rozmnożyc i
          w
          > ten sposób doczekać sędziwej starości.

          Wybacz, nie lubię nekrofilii... ty, jak widzę, tak.

          > Bardziej smakuje Ci węgorz, kiedy sobie interpretujesz, że nie cierpiał zanim
          > trafił do Twego żołądka ?

          Stwierdzam pewne fakty. Przed świętami oprawiałam karpia. Odcięłam łeb,
          wypatroszyłam, odcięłam ogon, przecięłam go na pół wzdłuż i zaczęłam kroić
          dzwonka. I ta połówka zaczęła mi się wyginać pod nożem. Jak sam widzisz, fakt,
          że ryba się rusza, nie znaczy, że jest żywa, tylko świeża. Co do cierpień -
          ogłuszyłam tego karpia jednym uderzeniem. To bardziej humanitarny sposób, niż
          czekać, aż się udusi z braku tlenu w wodzie. Co do twojego pytania - chciałabym
          bardzo zjeść węgorza, ale nie mam szans na świeżego, tam gdzie mieszkam.
          Niemniej moje zapatrywania na jego śmierć na smak żadnej ryby wpływu nie mają.
          • Gość: węgorz Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze IP: 212.109.144.* 08.01.03, 09:18
            emka_waw napisała:
            > > Więc uważasz, że gdyby takiego węgorza (jeszcze z głową) wpuścić spowrotem
            > do
            > > wody, to by zdechł?
            >
            > Nie OŻYŁBY. Po paru godzinach od wyłowienia on jest już martwy.

            Właśnie, a co dzieje się z nim podczas tych paru godzin? Nie OŻYŁBY tyko MARTWY
            węgorz, czy myślisz aż tak ciężko ?
            >
            > Czy może jego nerwy przewodziłyby nadal bodźce przez czas
            > > jakiś, tak jakby jeszcze żył... i byc może zdązyłby się jeszcze rozmnożyc
            > i
            > w
            > > ten sposób doczekać sędziwej starości.
            >
            > Wybacz, nie lubię nekrofilii... ty, jak widzę, tak.

            Dewiacje? Twoje myślenie jest nie tyko ciężkie , ale i chore.
            >
            > > Bardziej smakuje Ci węgorz, kiedy sobie interpretujesz, że nie cierpiał za
            > nim
            > > trafił do Twego żołądka ?
            >
            > Stwierdzam pewne fakty. Przed świętami oprawiałam karpia. Odcięłam łeb,
            > wypatroszyłam, odcięłam ogon, przecięłam go na pół wzdłuż i zaczęłam kroić
            > dzwonka. I ta połówka zaczęła mi się wyginać pod nożem. Jak sam widzisz,
            > fakt, że ryba się rusza, nie znaczy, że jest żywa, tylko świeża.
            Śmierć organizmu jest procesem umierania poszczególnych jego organów. W
            przypadku człowieka za moment śmierci przyjmuje się śmierć mózgu. Wówczas
            można pobrać żywe jeszcze organy do przeszczepu. Jednak sytuacja, kiedy umarł
            mózg a żywe są jeszcze niektóre organy trwa krótko. Przyjmując tę analogię -
            kiedy kroiłaś karpia był on właśnie w tej fazie.

            > Co do cierpień -
            > ogłuszyłam tego karpia jednym uderzeniem. To bardziej humanitarny sposób, niż
            > czekać, aż się udusi z braku tlenu w wodzie.

            Z tego co napisałaś powyżej wynika, że nie zrobiłaś tego od razu na brzegu
            stawu z którego został wyłowiony. Przypuszczam, że wsadziłaś go do reklamówki,
            wrzuciłaś do bagażnika. Jadąc do domu słuchałaś jak trzepocze się w konwulsjach
            obawiając się aby nie wyskoczył i nie pobrudził wszystkiego wokół. A może
            zawiązałaś tak szczelnie, że byłaś pewna, że nie wyskoczy ?

            > Co do twojego pytania - chciałabym bardzo zjeść węgorza, ale nie mam szans na
            > świeżego, tam gdzie mieszkam.

            Według Ciebie w porządku jest, że ryba zdycha powolną śmiercią przez uduszenie,
            po czym bez skrupułów chciałabyś bardzo zjeść to ścierwo pod warunkiem, że jest
            świeże. Powiedz sama komu bliżej do dewiacji zwanej nekrofilią i drugiej zwanej
            sadyzmem ?

            > Niemniej moje zapatrywania na jego śmierć na smak żadnej ryby wpływu nie mają.

            W tym przypadku obiektywnie masz rację

            • emka_waw Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze 08.01.03, 10:52
              > Właśnie, a co dzieje się z nim podczas tych paru godzin? Nie OŻYŁBY tyko
              MARTWY
              >
              > węgorz, czy myślisz aż tak ciężko ?

              Akurat te rozważania na śmierć tamtego węgorza już nie mają wpływu. Nie ożyłby.
              I powtórzę, że ja osobiście ryby zabijam zaraz po wyłowieniu (a tak, chodzę z
              wędkarzami na połów, całkiem fajnie ogląda się przy tym wschody słońca), ale
              jestem w stanie zrozumieć fakt, że ktoś, kto nie ma takiej możliwości, woli go
              kupić żywego, bo taki, co się nie rusza równie dobrze może mieć godzinę, lub
              być na granicy zaśmiardnięcia.

              > Dewiacje? Twoje myślenie jest nie tyko ciężkie , ale i chore.

              Czy to ja, czy ty mówię o życiu seksualnym trupa?

              W
              > przypadku człowieka za moment śmierci przyjmuje się śmierć mózgu. Wówczas
              > można pobrać żywe jeszcze organy do przeszczepu.

              Czyli, konsekwentnie, pobieranie organów do przeszczepu należałoby uznać za
              krojenie jeszcze żywego człowieka, czy tak? I czy jest to według ciebie
              naganne? Zauważ, że nerki pobiera się i od ochotników - żywych.

              Jednak sytuacja, kiedy umarł
              > mózg a żywe są jeszcze niektóre organy trwa krótko. Przyjmując tę analogię -
              > kiedy kroiłaś karpia był on właśnie w tej fazie.

              Krótki wykład z anatomii: ryby wzdłuż całego boku mają tzw. linię boczną, jest
              to wiązka nerwowa. Pociśnięta nożem przesyła ten impuls. Mimo, że rybka była
              zupełnie martwa, nie miała łba ogona i wnętrzności.

              > Z tego co napisałaś powyżej wynika, że nie zrobiłaś tego od razu na brzegu
              > stawu z którego został wyłowiony. Przypuszczam, że wsadziłaś go do
              reklamówki,
              > wrzuciłaś do bagażnika. Jadąc do domu słuchałaś jak trzepocze się w
              konwulsjach
              >
              > obawiając się aby nie wyskoczył i nie pobrudził wszystkiego wokół. A może
              > zawiązałaś tak szczelnie, że byłaś pewna, że nie wyskoczy ?

              Nie wynika, wydumałeś sobie coś, co pasuje do twojej teoryjki a prawdą nie
              jest. Oprawiałam go tam na miejscu - znajomy hodowca.

              > Według Ciebie w porządku jest, że ryba zdycha powolną śmiercią przez
              uduszenie,
              >
              > po czym bez skrupułów chciałabyś bardzo zjeść to ścierwo pod warunkiem, że
              jest
              >
              > świeże.

              Tak jak napisałam - nie mam szans na węgorza, bo tych ze sklepu nie jadam. Jem
              tylko ryby świeżo złowione, które praktycznie sama ubijam. Trochę to wymaga
              zachodu, ale nie dokładam się do niepotrzebnych cierpień zwierzęcia. Tak więc
              jadam nie ścierwo (zwierzę zdechło) a mięso (zwierzę ubite). To tak w kwestii
              formalnej.

              Powiedz sama komu bliżej do dewiacji zwanej nekrofilią i drugiej zwanej
              >
              > sadyzmem ?

              Nekrofilia to współżycie ze zwłokami, słownik wyrazów obcych czy encyklopedia
              by ci się przydały. Sadyzm - marchewka to też organizm żywy. Wyrywasz ją z
              ziemii, obdzierasz ze skóry (pardon - skrobiesz), kroisz w kawałki, gotujesz...
              W myśl twojej teorii, każda żywa tkanka, dopóki nie obumrze całkowicie, jest
              żywa. Marchewkę jadasz świeżą, prawda? Czyli żywe tkanki? Tylko marchewka nie
              ma pięknych dużych oczu, które spojrzą na ciebie z wyrzutem. I nie czaruj mnie
              niedowarzoną teoryjką, że marchewka nie ma centralnego układu nerwowego. Kupa
              organizmów zaliczanych do królestwa zwierząt go nie ma. Sadystami jesteśmy więc
              wszyscy. A ty dodatkowo hipokrytą.
    • Gość: LR Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.02, 20:55
      Gość portalu: frania napisał(a):

      > (przed?)wczoraj ten człowiek juz przesadził:
      > tak sobie skaczę po programach przy porannej kawce, a tu Makłowicz przechodzi
      > (w Gdyni) obok stoiska z rybami i pokazuje 'bardzo świeżego' węgorza- żywa
      > ryba wije się szukając ucieczki z lodu, co rusz zaganiany przez
      > sprzedawczynię, czy to nie horror?
      >
      > i to ma byc propagacja dobrego smaku?
      >
      > Niedobrze mi od tych jego programów (rodzina ogląda), czy można go jakoś
      > uświadomić, chętnie do niego napiszę, choć to fanatyk

      Oczekujesz tolerancji wobec siebie i własnych gustów kulinarnych? A czy
      zechcesz tolerować innych? Jesteż gotowa wykazać tolerancję dla lwa
      pożerającego żywą jeszcze i podrygującą w śmiertelnych konwulsjach zebrę na
      afrykańskiej sawannie?
    • Gość: Rybka do frani KRETYNKI I FANATYCZKI IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.03, 19:01
      do frani KRETYNKI I FANATYCZKI, franiu wierzę, że gdybyś choć na chwilę
      włączyła funkcję 'MYŚLEĆ' to nie napisałabyś tak kretyńskiego tekściku.
      Poszukaj tego magicznego guziczka i wciśnij go do pozycji 'ON'.
      • Gość: wegorz Re: do frani KRETYNKI I FANATYCZKI IP: 212.109.144.* 07.01.03, 11:51
        Gość portalu: Rybka napisał(a):

        > do frani KRETYNKI I FANATYCZKI, franiu wierzę, że gdybyś choć na chwilę
        > włączyła funkcję 'MYŚLEĆ' to nie napisałabyś tak kretyńskiego tekściku.
        > Poszukaj tego magicznego guziczka i wciśnij go do pozycji 'ON'.

        Rybko!
        Byc może nigdy nie widziałas koszy z wijącymi się i próbującymi uciec
        węgorzami, ale na pewno widzałaś przed Wigilią baseny ciasno wypakowane
        karpiami. Jest to corocznym punktem obchodów tego katolickiego , cholera
        jasna , swieta! Taki karp najpierw męczy sie w basenie, potem gorliwy katolik
        wpuszcza go do wanny gdzie tłucze sie czas jakiś bez jedzenia tracany i
        niepokojony przez katolicko wychowywane dzieci. Następnie dzielny ojciec-
        katolik tłucze go młotkiem gdzie popadnie usilujac zabić, co się zresztą za
        któryms razem udaje. Potem matka-katoliczka przyrządza go smakowicie i cała
        katolicka rodzina w świątobliwym nastroju zasiada do Wieczerzy.

        Rybko może to jednak TY poszukasz u siebie tego magicznego guziczka ?
        Smacznego !
        • emka_waw Re: do frani KRETYNKI I FANATYCZKI 07.01.03, 13:37
          > Byc może nigdy nie widziałas koszy z wijącymi się i próbującymi uciec
          > węgorzami, ale na pewno widzałaś przed Wigilią baseny ciasno wypakowane
          > karpiami.

          Można kupić karpia prosto ze stawu. Trochę zachodu, ale w ten sposób zwierzę
          nie dusi się w basenie.

          Jest to corocznym punktem obchodów tego katolickiego , cholera
          > jasna , swieta!

          Na marginesie - katolicyzm uznaje wyższość ludzi nad zwierzętami, więc
          wszystkie twoje katolickie wstawki w tym tekście są nietrafione, pozwolisz, że
          je wykropkuję.

          Taki karp najpierw męczy sie w basenie,

          basen omówiliśmy

          potem ......
          > wpuszcza go do wanny gdzie tłucze sie czas jakiś bez jedzenia tracany i
          > niepokojony przez ....... dzieci.

          Ja tego nie robię. I odradzam wszystkim.

          Następnie dzielny ojciec-
          > ......... tłucze go młotkiem gdzie popadnie usilujac zabić, co się zresztą za
          > któryms razem udaje.

          To trzeba umieć robić, a jak się nie umie, to niech w sklepie od razu zabiją mu
          tę rybę.

          Potem matka-..........przyrządza go smakowicie i cała
          > ..........rodzina w świątobliwym nastroju zasiada do Wieczerzy.

          Czyli tak jak to od dawien dawna bywało. Nikt nie płakał nad karpiem.
          • Gość: węgorz Re: do frani KRETYNKI I FANATYCZKI IP: 212.109.144.* 08.01.03, 09:52
            Przede wszystkim nie zmienia się cudzych wypowiedzi (Twoje „ pozwolisz, ze
            wykropkuję,,,”), to wbrew zasadom dyskusji., nie pozwalam na żadne kropkowanie.
            Nie praktykuję religijnie, ale nową wiedzę przyswajam chętnie, np. taka
            teza: „katolicyzm uznaje wyższość ludzi nad zwierzętami”. Z tego jak to
            interpretujesz widzę to tak:
            I powiedział Pan „Czyńcie sobie Ziemię poddaną …” i pomyślał „Stworzę im
            węgorza aby mogli zabijać go powolną śmiercią przez uduszenie aby jeść jego
            swieże ścierwo. I stworzę im karpia aby mogli przetrzymywać go ciasno
            stłoczonego z innymi karpiami w basenach w marketach (z wyjątkiem emki_waw ,
            która kupi go od hodowcy bezpośrednio ze stawu) . I dam im konie aby mogli je
            eksportować do Włoch z wykłutymi oczami i połamanymi nogami bez wody … i
            mogłoby być jeszcze wiele takich myśli .
            Z tego co wiem o religii katolickiej nie takie sa jej założenia, ale być może
            wiesz lepiej…
            • emka_waw Re: do frani KRETYNKI I FANATYCZKI 08.01.03, 11:06
              > Przede wszystkim nie zmienia się cudzych wypowiedzi (Twoje „ pozwolisz,
              > ze
              > wykropkuję,,,”), to wbrew zasadom dyskusji.,

              Dlaczego? Skraca się wypowiedzi, cytuje, dzieli na kawałki (tak właśnie sobie
              odpowiadamy na posty). Wsio rawno.

              nie pozwalam na żadne kropko
              > wanie.

              Ale w/w praktyki stosujesz. Przecież to to samo.

              > Nie praktykuję religijnie, ale nową wiedzę przyswajam chętnie, np. taka
              > teza: „katolicyzm uznaje wyższość ludzi nad zwierzętami”. Z tego ja
              > k to
              > interpretujesz widzę to tak:
              > I powiedział Pan „Czyńcie sobie Ziemię poddaną …”

              No właśnie, w myśl katolicyzmu człowiek jest władcą ziemi. Co z tym robi - to
              już inna sprawa. Ale człowiek i zwierzę nie są sobie równe, w myśl założen
              religii katolickiej. Aha, i zwrócę uwagę, że to nie ja zaczęłam szafować
              słowem "katolicki" tylko ty. Ja ci tylko próbuję uświadomić, że
              przykazanie "nie zabijaj" odnosi się w tej religii tylko do ludzi.

              i pomyślał
              > „Stworzę im
              > węgorza aby mogli zabijać go powolną śmiercią przez uduszenie aby jeść jego
              > swieże ścierwo. I stworzę im karpia aby mogli przetrzymywać go ciasno
              > stłoczonego z innymi karpiami w basenach w marketach (z wyjątkiem emki_waw ,
              > która kupi go od hodowcy bezpośrednio ze stawu) . I dam im konie aby mogli je
              > eksportować do Włoch z wykłutymi oczami i połamanymi nogami bez wody … i
              > mogłoby być jeszcze wiele takich myśli .
              > Z tego co wiem o religii katolickiej nie takie sa jej założenia, ale być może
              > wiesz lepiej…

              Sugestia, że lepiej wiesz od innych, co pomyślał Bóg? Nie. Przykazanie "nie
              zabijaj" odnosi się do zwierząt? Też nie, jeśli tak sądzisz, to się mylisz!
              Utożsamiasz wszystkich jedzących mięso z sadystami? O, tak. Ciekawe, na jakiej
              podstawie. Że ktoś je mięso? Prawie cała ludzkość przez wieki je jadła, jeśli
              tylko było dostępne. Cywilizacja sadystów? Nadinterpretacja Pisma Świętego? O,
              tak. Gdzie jest o równości zwierząt i ludzi? Czyli po prostu żonglujesz
              pomieszaniem cytatów z Biblii, jej swobodnej interpretacji i próbujesz nagiąć
              ją do własnej teorii. Wiesz, kiedyś i krucjaty prowadzone były na takich
              podstawach.
              • Gość: Robert Re: do frani KRETYNKI I FANATYCZKI IP: 168.143.123.* 08.01.03, 15:15
                emka_waw napisała:

                > > Przede wszystkim nie zmienia się cudzych
                wypowiedzi (Twoje „ pozwol
                > isz,
                > > ze
                > > wykropkuję,,,”), to wbrew zasadom dyskusji.,
                >
                > Dlaczego? Skraca się wypowiedzi, cytuje, dzieli na
                kawałki (tak właśnie sobie
                > odpowiadamy na posty). Wsio rawno.
                >
                > nie pozwalam na żadne kropko
                > > wanie.
                >
                > Ale w/w praktyki stosujesz. Przecież to to samo.
                >
                > > Nie praktykuję religijnie, ale nową wiedzę
                przyswajam chętnie, np. taka
                > > teza: „katolicyzm uznaje wyższość ludzi nad
                zwierzętami”. Z te
                > go ja
                > > k to
                > > interpretujesz widzę to tak:
                > > I powiedział Pan „Czyńcie sobie Ziemię poddaną …”
                >
                > No właśnie, w myśl katolicyzmu człowiek jest władcą
                ziemi.

                A Ziemia ciągle człowiekowi przypomina, że tak wcale
                nie jest i pokazuje jaki człowiek jest malutki i
                bezradny (kataklizmy). To są mądre słowa:
                "Wiemy, że Ziemia nie należy do człowieka. To człowiek
                należy do Ziemi. Wszystkie rzeczy są częścią wielkiego
                wzorca, każda rzecz ma w stworzeniu swoje miejsce i
                cel. Człowiek nie przędzie pajęczyny żywota - jest w
                niej zaledwie jedną nicią. Cokolwiek robi z siecią robi
                to ze sobą."
                Wódz Indian Seattle

                Co z tym robi - to
                > już inna sprawa. Ale człowiek i zwierzę nie są sobie
                równe, w myśl założen
                > religii katolickiej. Aha, i zwrócę uwagę, że to nie
                ja zaczęłam szafować
                > słowem "katolicki" tylko ty. Ja ci tylko próbuję
                uświadomić, że
                > przykazanie "nie zabijaj" odnosi się w tej religii
                tylko do ludzi.

                Na szczęście Katolicy to nie jedyna religia oparta na
                Biblii i na szczęście w Biblii pisze "nie zabijaj" a
                nie np. "nie zabijaj ludzi".

                >
                > i pomyślał
                > > „Stworzę im
                > > węgorza aby mogli zabijać go powolną śmiercią przez
                uduszenie aby jeść jeg
                > o
                > > swieże ścierwo. I stworzę im karpia aby mogli
                przetrzymywać go ciasno
                > > stłoczonego z innymi karpiami w basenach w
                marketach (z wyjątkiem emki_waw
                > ,
                > > która kupi go od hodowcy bezpośrednio ze stawu) . I
                dam im konie aby mogli
                > je
                > > eksportować do Włoch z wykłutymi oczami i
                połamanymi nogami bez wody ̷
                > 0; i
                > > mogłoby być jeszcze wiele takich myśli .
                > > Z tego co wiem o religii katolickiej nie takie sa
                jej założenia, ale być m
                > oże
                > > wiesz lepiej…
                >
                > Sugestia, że lepiej wiesz od innych, co pomyślał Bóg?
                Nie. Przykazanie "nie
                > zabijaj" odnosi się do zwierząt? Też nie, jeśli tak
                sądzisz, to się mylisz!

                A może Ty się mylisz?

                > Utożsamiasz wszystkich jedzących mięso z sadystami?
                O, tak. Ciekawe, na jakiej
                > podstawie. Że ktoś je mięso? Prawie cała ludzkość

                Co 5 człowiek na świecie nie je mięsa a to dużo, więc
                nie można mówić, że "prawie cała ludzkość", można
                mówić "większość" - "prawie cała ludzkość" to by była
                jakby np. co 1000 człowiek nie jadł mięsa.

                przez wieki je jadła, jeśli
                > tylko było dostępne. Cywilizacja sadystów?
                Nadinterpretacja Pisma Świętego? O,
                > tak. Gdzie jest o równości zwierząt i ludzi?

                Księga Koheleta
                3,19
                "Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los
                zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka
                śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc
                człowiek nie przewyższa zwierząt (!), bo wszystko jest
                marnością."

                Czyli po prostu żonglujesz
                > pomieszaniem cytatów z Biblii, jej swobodnej
                interpretacji i próbujesz nagiąć
                > ją do własnej teorii. Wiesz, kiedyś i krucjaty
                prowadzone były na takich
                > podstawach.
                • emka_waw Re: do frani KRETYNKI I FANATYCZKI 08.01.03, 16:24
                  Generalne wyjaśnienie: chcę tu wykazac jedynie, że kolega wegorz używając
                  słowa "katolicki" pomylił jego znaczenie, gdyż katolicki nie znaczy "nie
                  jedzący zwierząt", czy "nie zabijający zwierząt". Biblia zakłada dominację
                  człowieka na ziemii, z wszelkimi tego konsekwencjami.
                  >
                  > A Ziemia ciągle człowiekowi przypomina, że tak wcale
                  > nie jest i pokazuje jaki człowiek jest malutki i
                  > bezradny (kataklizmy). To są mądre słowa:
                  > "Wiemy, że Ziemia nie należy do człowieka. To człowiek
                  > należy do Ziemi. Wszystkie rzeczy są częścią wielkiego
                  > wzorca, każda rzecz ma w stworzeniu swoje miejsce i
                  > cel. Człowiek nie przędzie pajęczyny żywota - jest w
                  > niej zaledwie jedną nicią. Cokolwiek robi z siecią robi
                  > to ze sobą."
                  > Wódz Indian Seattle

                  W stu procentach się z tobą zgadzam. Nadinterpretacja Biblii, jak już
                  wspomniałam, doprowadziła do rzezi religijnych i krucjat. Człowiek winien jest
                  szacunek wobec świata. Notabene - szacunek Indian wobec zwierząt objawiał się
                  tym, że nie zabijali ich więcej, niż potrzebowali do przeżycia. I tego się
                  trzymam.

                  > Na szczęście Katolicy to nie jedyna religia oparta na
                  > Biblii i na szczęście w Biblii pisze "nie zabijaj" a
                  > nie np. "nie zabijaj ludzi".

                  Sądzę, że jak tworzono to prawo, termin "morderstwo" i "zabójstwo" odnosił się
                  tylko do ludzi. I dlatego brak tego słowa.
                  >
                  > > Sugestia, że lepiej wiesz od innych, co pomyślał Bóg?
                  > Nie. Przykazanie "nie
                  > > zabijaj" odnosi się do zwierząt? Też nie, jeśli tak
                  > sądzisz, to się mylisz!
                  >
                  > A może Ty się mylisz?

                  W świetle tego, co już napisałam powyżej, nie sądzę.

                  > Co 5 człowiek na świecie nie je mięsa a to dużo, więc
                  > nie można mówić, że "prawie cała ludzkość", można
                  > mówić "większość" - "prawie cała ludzkość" to by była
                  > jakby np. co 1000 człowiek nie jadł mięsa.

                  Ja mówiłam o PRZESZŁOŚCI. Czasach historycznych.

                  > Księga Koheleta
                  > 3,19
                  > "Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los
                  > zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka
                  > śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc
                  > człowiek nie przewyższa zwierząt (!), bo wszystko jest
                  > marnością."

                  A ja też mogłabym znaleźć w Biblii jakiś cytat na poparcie moich słów, ale po
                  co. Zresztą ten cytat nie wywyższa zwierząt na poziom człowieka, ale spycha
                  człowieka na poziom zwierząt. A zwierzęta nawzajem się jednak zjadają.
        • Gość: misiu Re: do frani KRETYNKI I FANATYCZKI IP: *.chello.pl 07.01.03, 20:26
          Rozmowa o świątecznych karpiach coś mi przypomniała. Wegetarianie twierdzą,
          że "gdyby ściany rzeźni były ze szkła, nikt nie jadłby mięsa". Otóż przed
          świętami jakaś organizacja obrońców zwierząt gwałtownie oprotestowała proceder
          zabijania karpi na oczach ludzi (w tym dzieci), na miejscu zakupu, przez
          sprzedawców.
          To jak, drodzy vege, zabijać zwierzątka publicznie, czy w ukryciu?
          Oczywiście wiem, co byście chcieli powiedzieć - w ogóle nie zabijać - ale to,
          dzięki Bogu, nie wchodzi na razie w rachubę. :)


    • Gość: tesz Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze IP: proxy / *.chello.pl 07.01.03, 10:38
      > i to ma byc propagacja dobrego smaku?

      chm... raczej propagacją złego smaku... nazwał bym Twój tekst.

      A samego Makłowicza cenię i lubię jego programy, szkoda tylko, że "dział
      bezmięsny" zajmuje tak niewiele w jego programach.
    • Gość: Frank Re: ostatni Makłowicz i żywe węgorze IP: *.lodz.gazeta.pl 07.01.03, 14:44
      Co za lament! Gwoli wyjaśnienia:
      Węgorz jest katadromiczną rybą wędrowną tzn. ciągnącą na tarło z wód słodkich
      do morza Sargassowego.
      Żyje w rzekach i jeziorach. Nie wszystkie jeziora są połączone ze sobą i nie
      wszystkie z rzekami........
      Jak więc wyobrażasz sobie jego wędrówkę i dotarcie do celu? Dużą część wędrówki
      musi pokonać drogą lądową!
      Tak, DROGĄ LĄDOWĄ. Czy to już jasne, że może przeżyć poza wodą do kilkunastu
      godzin i przebyć np. w ciągu jednej nocy kilkanaście kilometrów lądem? Nie ma
      się co mazać.... :o)))))))
      Zapewniam Cię, że Makłowicz z fanatyka ma tyle, co siarki na zapałce. :o)))))))

      PS. Tak na marginesie, to jestem za całkowitym zakazem sprzedaży detalicznej
      żywych ryb.
      Tylko jak egzekwować taki zakaz? Wątpię, czy jest to możliwe.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka