napoj.chmielowy
05.07.08, 12:24
"Najlepszym antidotum na tę spirytualistyczną pokusę jest wyciągnięcie
wniosków z epistemologii Donalda Rumsfelda. Mam oczywiście na myśli znaną
wypowiedź z marca 2003 roku, kiedy ówczesny sekretarz obrony wdał się w
amatorskie rozważania filozoficzne na temat relacji między znanym i nieznanym.
"Są znane znane, czyli rzeczy, o których wiemy, że o nich wiemy. Są znane
nieznane, czyli rzeczy, o których wiemy, że o nich nie wiemy. Ale są też
nieznane nieznane, czyli rzeczy, o których nie wiemy, że o nich nie wiemy".
Rumsfeld zapomniał o niezwykle istotnej czwartej kategorii: nieznanych
znanych, czyli rzeczach, o których nie wiemy, że o nich wiemy, a mianowicie
wszystkich podświadomych poglądach i uprzedzeniach, które kształtują nasze
postrzeganie rzeczywistości i reakcje na nią. Rumsfeld uważał, że w wojnie
irackiej najbardziej niebezpieczne są "nieznane nieznane" - zagrożenia ze
strony Saddama, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy. Jak teraz
widzimy, najbardziej niebezpieczne były "nieznane znane", czyli podświadome
poglądy i uprzedzenia, które legły u podstaw wszystkich błędów popełnionych
przez armię amerykańską."
Całość:
www.dziennik.pl/dziennik/europa/article203038/Rumsfeld_w_ulu.html